SKLEP

Blog użytkownika underluk

underluk underluk 06.10.2017, 12:39
Miesiąc grozy #9 - wrzesień 2017
495V

Miesiąc grozy #9 - wrzesień 2017

Dla uczniów, wrzesień sam w sobie jest horrorem, ale spójrzmy co wydarzyło się we wspomnianym miesiącu w filmie, literaturze, grach itp. Oczywiście skupię się tylko na grozie. 

RECENZJE

 

Święte miejsce - James Herbert

Objawienia religijne to często kontrowersyjny temat. Nie brakuje wśród nich oszustw, prób wyłudzenia czy matek boskich odciśniętych na toście. Ludzie wierzą w różne rzeczy i widzą różne rzeczy. Czasami też bardzo chcą zobaczyć pewne rzeczy tam gdzie ich nie ma lub gdzie znajduje się coś innego. James Herbert w “Świętym miejscu” porusza ten temat.

Pewien dziennikarz z małego miasteczka ciągle marzy o przebiciu się do pierwszej ligi. Wypatruje tematu i jest pewien, że wcześniej czy później dopnie swego. Nie przypuszcza tylko, że okazja trafi mu się w kościele, a wszystko zacznie się od odnalezienia na drodze pewnej głuchoniemej dziewczynki, która na polu niedaleko kaplicy, pod starym drzewem widzi świetlistą postać. Wkrótce dojdzie w tym miejscu do kilku uzdrowień, a wieść rozejdzie się po całej Anglii i nie tylko. Małe ciche miasteczko wkrótce okaże się za małe i już nie tak ciche, ale czy za objawieniem, w którym wszyscy zdają się widzieć cud boży, nie kryje się coś mrocznego. Miejscowy ksiądz ma pewne wątpliwości, szczególnie, że jego kościół wydaje mu się pusty, a on zaczyna tracić siły. Ale machina już ruszyła, a na jej drodze stanąć może tylko nasz pismak, który odkryje coś niepokojącego.

Zanim jednak do tego dojdzie i zanim zacznie dziać się coś konkretnego, minie trochę czasu, który autor wykorzystał na przedstawienie nam bohaterów i pozwolił zżyć się z nimi. Sporadycznie pojawiają się tutaj pewne symptomy, które budzą niepokój, ale to w drugim tomie groza wyjdzie z ukrycia i rozpocznie się konkretna rozróba. No właśnie, książka wydana przez wydawnictwo Amber podzielona została na dwa tomy. Pierwszy jest dużo spokojniejszy. Tutaj fabuła dopiero się rozkręca i powolutku zmierza do ujawnienia swojego prawdziwego oblicza. Więcej tu dywagacji na temat cudów i oddziaływania na ludzi oraz komercjalizacji się takich zjawisk, niż straszenia. To przychodzi w drugiej części, gdzie akcja nabiera tempa, a zło kryjące się za mającymi miejsce wydarzeniami zrzuca pozory świętości. I tutaj też dowiadujemy się jaka jest w ogóle jego geneza. Ale spokojnie, tego nie zdradzę.

W każdym razie “Święte miejsce” czytało mi się dobrze. Bohaterowie zyskali sobie moją sympatię i mimo niespiesznego tempa wydarzeń, nie mogę powiedzieć bym się nudził. Groza jest momentami dość subtelna, a gdy już się rozkręci dosyć klasyczna. Taka trochę staroszkolna, ale w dobrym sensie tego określenia.

Całość wydaje się jednak nieco przydługa. Wydaje mi się, że gdyby autor rozegrał pewne wydarzenia szybciej, a niektóre sobie darował, wiele by to nie zmieniło, a opowiadana historia nie co by zyskała. Ale to tylko moje odczucia.

W każdym razie “Święte miejsce” uważam, za niezłą opowieść i obowiązkową lekturę dla fanów Herberta. Fani horroru też nie powinni dużo narzekać, bo fajni bohaterowie i klimatyczna groza mogą się podobać. Wymaga trochę cierpliwości, ale dobrze się czyta.

7/10


Słowiańskie koszmary - antologia 

„Krew zapomnianych bogów” to antologia, która okazała się sporym sukcesem. Zasłużenie zresztą. Nic więc dziwnego, że doczekaliśmy się jej kontynuacji albo duchowego spadkobiercy. Jak zwał tak zwał. W momencie kiedy możemy zaobserwować wzmożone zainteresowanie kulturą i wierzeniami dawnych Słowian, „Słowiańskie koszmary” zdają się być łakomym kąskiem. Szczególnie dla fanów horroru. Sprawdźmy zatem czy warto po nie sięgnąć.

Pozwolę sobie zacząć od szybkiego przeglądu zawartych w zbiorze opowiadań.

Dagmara Adwentowska - Żółte oczy lasu
Dwaj wysłannicy kościoła (jeden rycerski, drugi trochę mniej) udają się na tereny niechrześcijan, zbadać jak wiedzie się dwóm biskupom, którzy zawędrowali w tamte strony. Na miejscu jednak spotkają się z czymś, co jest bardziej pierwotne.
Niezłe otwarcie. Ciekawa fabuła wzbogacona o interesujące postaci i szczyptę fajnej i klimatycznej grozy. Szkoda, że dialogi stylizowane na archaiczny język, wypadają tak sobie i momentami wydają się wymuszone. Ale czyta się przyjemnie.
7/10

Maciej Szymczak - Wróżda
Konfrontacja chrześcijan i niechrześcijan, bo jakżeby inaczej, dobrze skończyć się nie może. Mnisi pod osłoną rycerzy niosą bałwana mającego uświadomić innowiercom, że ich wierzenia są nic niewarte. Ale czy na pewno? No i jest jeszcze tytułowa wróżda.
Bardzo dobrze napisane. Lekkie pióro i łatwość snucia opowieści wciąga od pierwszego akapitu i trzyma do końca. Niezła atmosfera i gęsty klimat tylko pomagają w lekturze.
8/10

Agnieszka Kwiatkowska - Szeptucha
W wiosce giną młode kobiety. Miejscowy kowal wraz z dwoma pomocnikami, postanawia rozwiązać problem i za poradą starszych kobiet udaje się na polowanie.
Całkiem klimatyczne opowiadanie z niezłym, choć klasycznym zakończeniem. Jest tajemniczo i nie brakuje słowiańskich akcentów.
7/10

Anna Musiałowicz - Baba Jaga
Małżeństwo z córką jedzie samochodem nad morze. Kierowca postanawia skorzystać ze skrótu w wyniku czego zmęczeni bez paliwa i w mroku, lądują w z pozoru wymarłej wiosce bez asfaltu i śladów cywilizacji. Ale jest tam pewna pomocna staruszka.
Mocno przewidywalny tekst, z takimi sobie postaciami i zakończeniem, które raczej nikogo nie zaskoczy. 
4/10

Marta Krajewska - W czasie dodanym
Bohater, ma w życiu niezwykłe szczęście. Cudem jest sam fakt, że żyje bo rodowe przekleństwo nigdy nie śpi. Po wypadku samochodowym zaczyna słyszeć głos… kawki. Takiego ptaka. Okazuje się, że choroba chłopców w jego rodzinie może wkrótce dobiec końca. Wystarczy tylko wypełnić pewne zadanie.
Świetny początek i motyw z kawką oraz później innymi ptakami… zostaje przekreślony przez wędrowanie opowieści w stronę baśni. Przekreślony moim zdaniem, bo jeśli lubicie historie o księżniczkach i dzielnych rycerzach opowiedziane z przymrużeniem oka może się Wam spodobać. Doceniam humor i gołębie, ale to nie moja bajka.
5/10

Tomasz Krzywik - Sepia
Polska po wojnie (trzeciej światowej?). Pewien uczony jedzie w rodzinne strony odwiedzić ojca, który zamieszkuje mocno wyludniony teren, skażony niegdyś bronią chemiczną. Ojciec mówi mu, że przyroda wraca do formy, a przykładem tego jest pewien gaj. Bohater mimochodem odnajduje w jego domu figurkę dawnego słowiańskiego bożka…
Takie trochę postapo w polskich realiach. Nieco melancholijne i w sumie niewiele się tu dzieje. Na pewno nie ma się czego bać, ale czyta się całkiem dobrze, choć opowieść stawia dużo pytań, a daje mało odpowiedzi.
6/10

Piotr Ferens - Cmentarzysko Demonów
Wioska pogan spodziewa się ataku chrześcijan, którzy wzmocnieni są przez potężnego demona. Sytuacji nie poprawia mroźna zima, która zbiera swoje żniwo, ale wraz z nadejściem wiosny trzeba przygotować się do obrony. A do walki z demonem, najlepiej wystawić innego demona.
Fajnie ukazane starcie dwóch sił nieczystych oraz narastająca sytuacja zagrożenia, która zmusza do sięgnięcia po środki, po które z własnej woli nikt by nie sięgał.
7/10

Mikołaj Rybacki, Katarzyna Bromirska - Svantevit
Zdrada, zdrada i jeszcze jedna zdrada. Pamiętaj, że gdy zdradzasz nie oznacza to, że ktoś nie zdradzi Ciebie. Szczególnie jeśli swoich współplemieńców wystawiasz wrogowi. Potem możesz starać się jedynie odzyskać, to co utraciłeś.
Niby sporo się dzieje, ale narracja się rwie przez co całość czyta się tak sobie. W jednym momencie pojawia się fajna groza, ale nie zostaje wykorzystana. Później już nie ma efektu. No i to zakończenie nie dające żadnej satysfakcji. Wypadało by tę historię skończyć inaczej, albo pociągnąć dalej.
5/10

Mariusz Orzeł Wojteczek - Już nigdy nie spadnie tu deszcz
Bohater niespodziewanie spotyka kobietę, która szybko staje się dla niego kimś więcej. Może nawet kimś zbyt ważnym.
Świetnie napisany dramat, ze szczyptą postapo i subtelnej grozy. Podoba mi się tempo, język i atmosfera, choć mógłbym przyczepić się do kilku porównań, ale nie zrobię tego.
8/10

Honza Eraserhead Vojtisek – Najodleglejsze wspomnienie
Las i lęk przed mrokiem między jego drzewami. Ale z lękami trzeba walczyć, szczególnie jeśli kusi nas ponętna niewiasta.
Typowy średniak. Nic tu jakoś szczególnie nie zaciekawia, ale też nic szczególnie nie drażni. Przewidywalne, ale napisane na tyle solidnie i jest na tyle krótkie, że nie nudzi i daje chwile zabawy.
5/10

Flora Woźnica - Najwyższy czas by naprawić swój błąd
Kobieta zażywa dodające energii tabletki podarowane jej przez szanowanego znajomego. Ale doping ma swój efekt uboczny.
Krwawo i lekko oniryczne, ale interesująco i dość intensywnie. Fabuła osadzona w niedalekiej przyszłości, ale nie ma to właściwie znaczenia dla przebiegu wydarzeń i spokojnie mogłaby się rozgrywać współcześnie.
7/10

Sandra Gatt Osińska - W pełnym Słońcu
Małoletni bohater wyjeżdża z matką w odwiedziny do swojej cioci na wieś. Tam nie za bardzo ma co robić, ale pewnego dnia spotyka grupkę dzieci. Nieco może dziwnych, ale zawsze to jacyś towarzysze zabawy.
Solidny tekst łączący ze sobą trochę przygody, kilka ładnych opisów i szczyptę grozy.
6/10

Krzysztof T. Dąbrowski - A żeby cię diabli wzięli
Bohater udaje się do Płocka, w odwiedziny do swojej znajomej. Towarzyszy mu kot, z którym po drodze może sobie pogadać. Tak, rozumie jego mowę, a na domiar złego często przytrafiają mu się paranormalne sytuacje. Jak np. ta, która czeka na niego niedaleko miejsca docelowego.
Napisane lekko i z humorem. Świetny tekst na rozluźnienie, w którym nie brakuje jednak grozy, ale takiej z przymrużeniem oka.
8/10

Grzegorz Kopiec - Dziennik Praktyk
Praktyki to zazwyczaj łatwa rzecz. Nawet kiedy jako kandydat na leśnika, trafiasz do ekipy drwali wycinających drzewa pod mającą wkrótce powstać drogę. Gorzej, kiedy wśród pracujących z piłami i siekierami ludzi dochodzi do tragicznego wypadku, który jest tylko wstępem do większej masakry.
Bardzo przyjemny klimat opowieści rozgrywającej się w lesie. Dobrze dobrane tempo wydarzeń i nutka tajemnicy, świetnie wciągają w tę historię.
8/10

Michał Stonawski - Reguła Niczego
Pewien dziennikarz i jego śledztwo w zakonie. Wbrew obawom wśród mnichów czas płynie mu lepiej niż początkowo sądził, ale do rozwiązania zagadki się nie zbliżył. Tajemniczych obrzędów, o których krążą plotki, nie odkrył. Ale coś może go jeszcze zaskoczyć.
Szkoda, że na zakończenie dostajemy opowiadanie, które mnie zupełnie nie przekonuje. Choć początek wygląda obiecująco, to z czasem robi się coraz słabiej. Jeden wątek przeskakuje w drugi, inny się urywa, tempo opowieści wydaje się mało płynne, a na koniec dostajemy garść filozoficznych wywodów.
5/10

Słowiańskie koszmary” cierpią na przypadłość, która dotyka olbrzymią większość antologii. Jest nią nierówność. I nic w tym złego. I nic w tym dziwnego. W końcu gdy w jednym miejscu zbieramy różnych autorów, to oczywistym jest, że stoją oni na różnym poziomie warsztatowym, mają różne pomysły i sposoby na przekazanie swoich historii. Jest to taka typowa wadozaleta wszelkiej maści zbiorów. I tutaj nie jest inaczej. W takiej konfrontacji każdy czytelnik znajdzie teksty, które przypadną mu bardziej do gustu i takie, które trochę mniej. Oceny cząstkowe znajdziecie powyżej pod każdym z opowiadań, więc nie będę opisywał kto trafił w mój gust, a kto się z nim rozminął. Wystarczy rzucić okiem.

Fajnie, że autorzy poruszają różne tematy i sięgają po wiele słowiańskich istot wokół których snują swoje opowieści. Jedni robią to w czasach współczesny (albo wybiegających niedaleko w przyszłość), gdzie konfrontują nowe ze starym. Inni przenoszą się w przeszłość i albo stawiają sobie naprzeciw rodzimowierców i chrześcijan albo codzienne życie z tym mistycznym. Tak czy inaczej w efekcie otrzymujemy niezłe połączenie dwóch światów, które dzięki słowiańskim akcentom nabierają tego charakterystycznego sznytu. Samą słowiańskość natomiast bardziej czuć w tych odleglejszych historiach, co zawdzięczać należy osadzeniu fabuły w realiach przesyconych wierzeniami dawnych ludów, co w pewnym stopniu samoistnie buduje klimat. Tutaj też niektórzy autorzy używają współczesnego języka, a inni pokusili się o stylizowany na starą mowę i zazwyczaj polegli w tej kwestii (choć przyznaję, że nie wszyscy). Często brzmi to sztucznie i zamiast potęgować klimat, zwyczajnie przeszkadza w czytaniu.

Jakby jednak nie patrzeć, “Słowiańskie koszmary” to solidna pozycja, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Mi kilka opowiadań na pewno zostanie na dłużej w pamięci, a wielbiciele słowiańskich klimatów znajdą tutaj dla siebie mnóstwo większych lub mniejszych akcentów. Pod tym względem nikt nie powinien czuć się zawiedziony. A co z fanami horroru? Spokojnie, grozy też tutaj nie brakuje i to tej bardziej subtelnej jak i mniej wyrafinowanej, podanej na tacy. Tu i tam poleje się trochę krwi, zaryczy jakiś demon lub pokusi nadprzyrodzona zjawa. Krótko mówiąc, warto.

7/10

 

Tagi: film groza gry horror komiks książki literatura planszówki prasa

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +20 -

Oceń profil
+ +21 -
underluk
Ranking: 348 Poziom: 46
PD: 13454
REPUTACJA: 1110
Miesięcznik PSX Extreme