Moje chaotyczne myśli zebrane do kupy...

...tylko czasu nie ma aby je spisać.

emas emas 19.03.2016, 01:44
W co gracie w weekend? #141 plus Kącik Otaku #20
1502V

W co gracie w weekend? #141 plus Kącik Otaku #20

Specjalna edycja w dwupaku wylądowała z lekkim opóźnieniem i gościnnym występem Krzycha007 (miał być jeszcze "ojciec założyciel", ale powiedział, że należy mu się wolne;). Zatem oglądajcie, czytajcie (albo i nie ;) oraz komentujcie. 

W co gracie w weekend  #141

 


    


Trylogia F.E.A.R. wreszcie zawitała na mojej półce z grami. Jest to jedna z tych gier/serii, które na mojej liście „do ogrania” znalazła się jako jedna za pierwszych. Nie zliczę ile to razy mój dobry znajomy zachwycał się tą grą i ile to razy namawiał oraz polecał mi jej zakup jakiś szmat czasu temu. Zadajecie sobie zapewne pytanie dlaczego dopiero teraz wziąłem się za trylogię? Odpowiedź jest prosta – po prostu pojawiła się cała masa innych gier i F.E.A.R. najzwyklej w świecie zaginął gdzieś w tłumie. Jednak ostatnio przypomniałem sobie o istnieniu tego tytułu i kupiłem od razu całą trylogię. W chwili kiedy pisze ten tekst pierwszą część mam już zaliczoną, w drugiej mam nabitych kilka godzin rozgrywki, a trzeciej póki co jeszcze nie tknąłem, więc siłą rzeczy napiszę o niej najmniej. Nie ma co się dalej ociągać i strachać ;P lecimy z tekstem.

 

 

Oryginalny F.E.A.R. został wydany na PC w 2005 roku. Porty na konsole X360 i PS3 pojawiły się później w 2006 i 2077 roku odpowiednio. Grafika jak nietrudno się domyśleć postarzała się bardzo. Otoczenie zbudowane z sześcianów ciosanych siekierą, powtarzające się do bólu elementy otoczenia (biurka, szafy itp.) i ogólnie pomieszczenia wiejące pustką. Na plus są za to efekty cząsteczkowe jak kurz unoszący się potraktujemy ścianę serią z karabinu, dziury pozostawione przez pociski czy też iskry sypiące się gdy ostrzeliwujemy metalowe konstrukcje. Na pochwałę zasługuje także AI przeciwników. Chowają się za osłonami, próbują nas flankować, z ich rozmów możemy wnioskować o ich stanie emocjonalnym (strach kiedy nie chcą wykonywać rozkazów) czy też sytuacji ( jak np. to, że wzywają posiłki kiedy zabiliśmy większość oddziału). Potrafią dostrzec światło naszej latarki i natychmiast reagować. Oczywiście zdarza im się wbiegać pod linię naszego ognia. Nie ma rzeczy idealnych. Ich różnorodność jest dość mała - podstawowy żołnierz, jedne mocno opancerzony oraz szybcy i zwinni skaczący po ścianach i do tego niewidzialni . Wraz z kolejnymi misjami pojawiają się tylko ich silniejsze wersje. Pojawia się nawet w kilku momentach mech.

 

Krótko może teraz o fabule. Grę otwiera scenka, w której niejaki Paxton Fettel przejmuje kontrolę nad specjalną jednostką super żołnierzy (Replica Soldiers), kontrolowanych za pomocą telepatii. Naszym misją jest jego wyeliminowanie. Przejmujemy kontrolę nad bezimiennym żołnierzem i do tego niemową (zabieg, którego zbytnio nie lubię gdyż wtedy gra dużo traci, bo praktycznie „nie ma” głównego bohatera), który w grze nazywa się po prostu Point Man, członkiem specjalnej jednostki do walki z nadnaturalnymi zjawiskami o nazwie F.E.A.R. (First Encounter Assault Recon). Historia prowadzi nas przez kolejne misje i lokacje, gdzie gonimy za celem, walczymy z jego żołnierzami oraz doznajemy tajemniczych wizji, których źródłem jest sam Fettel oraz tajemnicza dziewczynka z długimi czarnymi włosami i czerwoną sukienką, o imieniu Alma. W ciągu gry odkrywamy nowe fakty związane z korporacją Armacham Technology Corporation (ATC), która jest celem naszego zbiega oraz dowiadujemy się kim tak naprawdę jest nawiedzająca nas dziewczynka, a także samej prawdy o naszym bohaterze.

 

 

F.E.A.R. to FPS w klimacie horroru/survival horroru. Atmosfera budowana jest przez mroczne lokacje, gęsto ścielone trupy w olbrzymiej kałuży krwi, stonowaną muzykę, omamy i wizje z przeszłości oraz momenty kiedy nawiedza nas Alma. Tych ostatnich jest kilkanaście w całej grze i pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie dosłownie na sekundę. Weterani horrorów raczej się nie przerażą, ale mimo to te momenty wyglądają świetnie. Widać, że twórcy inspirowali się japońskimi horrorami (słychać to także po niektórych utworach) i stawiają bardziej na psychologię starć niż na zbyt dużą ilość gore czy znanych motywów jak jump scare. Skoro jest to FPS, więc musi być tutaj dużo strzelania. I na dobrą sprawę jest. Możemy posiadać przy sobie do trzech pukawek. Arsenał składa się z pistoletu i SMG (które możemy dzierżyć dwa w obu łapach), karabin szturmowy, shotgun, karabinek z zoomem, coś na wzór RPG (strzelający trzema rakietami), Penetrator („kołkownicę”), działo energetyczne, kończąc na granatach i minach. Jest to też shooter starej daty, gdzie używa się apteczek do leczenia, a stan zdrowia i „tarcza” pokazane są w punktach. Ważnym elementem rozgrywki, o którym nie można zapomnieć jest „reflex mode”, czyli inaczej Bullet Time, którego włączamy w każdym momencie.  

 

Bardzo widoczny jest w tej grze podział na momenty akcji z wymianą ognia i momenty gdzie większy nacisk położony jest na elementy horroru (wizje, ciemne pomieszczenia). Zdarza się, że przez kilka godzin ani razu nie uraczymy strasznego momentu, by potem nagle przez całą kolejną misję być nawiedzanym przez wizje i omamy. To tak jakby twórcy chcieli uzyskać balans pomiędzy nimi.

 


F.E.A.R. 2: Project Origin ukazał się 4 lata po premierze oryginału i tym razem ukazał się już na wszystkie platformy. Jako, że grałem w niego dopiero kilka godzin to mogę jedynie krótko opisać swoje pierwsze wrażenia z obcowania z tym tytułem. O fabule słów kilka. Gra rozpoczyna się kilka minut przed zakończeniem pierwszej części. Tym razem wcielamy się członka Delta Force Miachela Becketa z misją odnalezienia Genevieve Aristide szefową Armacham Technology Corporation… i właściwie tyle mogę powiedzieć jeśli nie chcę spojleorwać zakończenia pierwszej części.

 

 

Zmiany względem oryginału. Tych jest kilka mniej lub bardziej znaczących. Lepsza grafika to widomo. W latarce już nie wyczerpuje się bateria. Wyrzucono możliwość wychylania się (prawo/lewo na d-padzie w pierwszym F.E.A.R. – wspomnieć można, że bardzo niewygodne grając na padzie), a dodano sprint. Możemy także używać elementów otoczenia takie jak stoły czy biurka do tworzenia osłon. Nowością jest ADS (Aim Down Sights), czyli po naszemu możliwość celowania z muszki. Niestety oberwało się AI przeciwników. Także potrafią przewracać stoły by tworzyć osłonę, ale pomimo tego z większą chęcią wskakują nam pod lufę, zamiast siedzieć za tymi osłonami latają pomiędzy nimi, kolesie z butlami gazowymi na plecach najmniej korzystają z osłon  mimo, że jeden celny strzał wysadza ich w powietrze. Widać także większą ilość przeciwników w patrolach. Na duży plus zasługuje fakt, że jest teraz więcej Almy. Yay. Teraz już nie tylko pod postacią małej dziewczynki, ale w swojej prawdziwej postaci, czyli wysokiej, nagiej  i wychudzonej kobiety. Przeraża ona jeszcze bardziej w tej postaci. I to tyle co mogę powiedzieć. Przede mną jeszcze kilka godzin gry i zobaczymy co dalej mnie czeka.

 


 

 

I wreszcie ostatnia część trylogii, czyli F.3.A.R. O trzeciej odsłonie wiem tyle co z recenzji w Neo Plus w lipcowym numerze z 2011 roku. Powraca Point Man bohater pierwszej części, a towarzyszy mu Paxton Fettel z ładną dziurą w czole ;) Gra po raz pierwszy oferuje możliwość gry w kooperacji. Gdzie jeden gracz przejmuję kontrolę nad ponownie cichym żołnieżem oraz antagonistą z pierwszej odsłony. Ten pierwszy posługuje się wszelaką bronią palną, zaś drugi korzysta z mocy telepatycznych unosząc wrogów za pomocą telekinezy. Może także opętywać innych zarówno żywych jak i martwych. Z tego co wyczytałem trzecia odsłona dalej przeraża, ale nie już w takim stopniu jak dwie pierwsze odsłony, gdyż więcej jest tutaj strzelania. Gra jest też dużo bardziej mroczniejsza, historia bardziej pokręcona, a i niektóre momenty są naprawdę ciężkie. Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie zacznę grać.

 

 


Nie byłbym sobą gdybym nie znalazł wolnej chwili na multiplayer w Uncharted 3 i Assassin's Creed III. W obu tych grach uwielbiam tryb dla wielu graczy i chętnie do niego wracam. Płaczę w kącie, że nie mogę zagrać w betę multi Uncharted 4 czy też multi w Black Flag. Dobrze, że kolejne odsłony zrezygnował z tego trybu, bo miał bym ogromne zaległości ;)

 

 

To tyle w temacie tego co będę ogrywał w ten weekend. Życzę wam owocnego growego weekendu. Pad z wami, a wszystkich portalowych otaku zapraszam na kolejną stronę gdzie znajduje się druga część bloga.

 

 

(Trochę już zapomniane)Weekendowe dziewczyny

 

 

 

Tagi:

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +43 -

Oceń profil
+ +51 -
emas
Ranking: 101 Poziom: 67
PD: 38492
REPUTACJA: 10526