SKLEP

Blog użytkownika krzychu007

krzychu007 krzychu007 09.11.2016, 00:06
Anime/Manga od Krzycha #10 [EXTRA CHAPTER] - Starry Heavens
280V

Anime/Manga od Krzycha #10 [EXTRA CHAPTER] - Starry Heavens

Miałem już nie pisać notek o mandze i anime, jednakże pomyślałem sobie, że opublikuję jeszcze jeden odcinek mojego dawnego mini-cyklu o tej właśnie tematyce. Epizod będzie trochę nietypowy, ponieważ opowiadać będzie o jednej z moich ulubionych gier wideo. Wszystkich zainteresowanych jak zwykle zapraszam do lektury.

Słowem wstępu

Większość osób, które w pewnym stopniu już mnie znają na tymże portalu, zapewne się zorientowała, że niniejszy wpis będzie poświęcony Tales of Symphonii – jRPG stworzony oraz wydany przez firmę Namco (obecnie Namco Bandai) w 2003 roku na konsolę Nintendo GameCube. Rok później pojawiła się wersja na PlayStation 2, jednakże nie opuściła ona granic Japonii. W 2013 roku pojawiła się edycja HD na PlayStation 3 (w 2016 również na platformę Steam), bazująca na wydaniu z poprzedniej maszynki Sony.

Tales of Symphonia jest najwyżej ocenianą częścią serii „Tales of...”, czego dowodem może być m.in. rewelacyjna ścieżka dźwiękowa, ciekawy system walki, miła dla oka oprawa graficzna oraz wciągająca fabuła (chociaż ten aspekt może budzić pewne kontrowersje). Gra doczekała się kilku adaptacji, a konkretniej nowelek, mang oraz anime. W 2008 roku powstała kontynuacja Symphonii (o podtytule Dawn of the New World), która została wydana na konsolę Nintendo Wii. Również i ta produkcja doczekała się edycji HD na PlayStation 3, która była sprzedawana wraz z pierwowzorem w postaci Tales of Symphonia Chronicles.

 

Gry

Tales of Symphonia jest bardziej kojarzona z grami wideo niż z anime/mangą, więc swoje wypociny zacznę od tego, a nie innego podrozdziału.

 

Tales of Symphonia (2003 – Nintendo GameCube; 2004 – PlayStation 2; 2013 – PlayStation 3; 2016 – Steam)

Akcja gry rozpoczyna się w fikcyjnym świecie Sylvarant. Lloyd Irving, młody chłopak z charakterystyczną grzywą, koniecznie chce towarzyszyć swojej przyjaciółce Colette Brunel w celu uratowania ich umierającego świata. Z tą dwójką podróżuje również ich dobry przyjaciel Genis Sage, nauczycielka Raine Sage oraz tajemniczy wojownik Kratos Aurion. By osiągnąć cel wyprawy, nasi bohaterowie muszą odwiedzić pięć świątyń, które muszą być odpieczętowane przez sympatyczną Colette (jest tzw. Wybranką Świata Sylvarant). Na swojej drodze wędrownicy spotykają wszelakie stwory, organizację Renegatów, przyjaciół (m.in. Sheenę, Zelosa, Preseę oraz Regala) czy osobę, która gra z czasem bardzo ważną rolę...

Powyższy akapit to tylko lekki zarys fabuły tejże gry, jednakże na jego podstawie można zauważyć pewne podobieństwo do innego dzieła. Mowa tu oczywiście o dobrze nam znanym Final Fantasy X - w obu produkcjach mamy do czynienia z motywem pielgrzymki, której celem jest naprawa umierającego świata. Między innymi z tego właśnie powodu kilka osób skończyło swoją przygodę z Symphonią po 2-4 godzinach gry, ale ja jestem jednym z tych graczy, którzy dobrnęli do samego końca tejże historii.

Dlaczego fabuła Symphonii mi się spodobała? W głównej mierze jest to spowodowane całkiem ciekawym (a zarazem też i okrutnym) przedstawieniem trudnych problemów związanych z religią, niewolnictwem oraz wykorzystywaniem innych osób do złowieszczych celów. Poza tym aspektem, bardzo polubiłem relacje między bohaterami oraz kilka kluczowych momentów, które potrafiły mnie zaintrygować. Zdradzać ich nie mam zamiaru (chyba że coś wykraczę w późniejszej części tekstu), bo jak to mówią – lepiej się o tym przekonać samemu.

Rozgrywka w Tales of Symphonia bazuje na dwóch płaszczyznach – eksploracji oraz walce. Pierwsze polega oczywiście na chodzeniu po miastach w celu kupienia jakiś ważnych przedmiotów/broni/akcesoriów; poruszaniu się po dużej mapie świata by dostać się z jednego miasta/świątyni/itp. do innej lokacji; oraz wykonywaniu jakiś pomniejszych questów. W tym miejscu warto wspomnieć o trzech ciekawych elementach, a mianowicie:

 

Świątynie – to nie są proste miejscówki polegające na pruciu przed siebie czy pokonywaniu stojących nam na drodze przeciwników. Te miejsca są wypełnione dość sprytnymi zagadkami, które wykonujemy poprzez wykorzystanie Magicznego Pierścienia. W każdej takiej lokacji mamy inną umiejętność pierścienia (np. wytworzenie magicznej bańki, dzięki której przedostajemy się do innego miejsca poprzez podmuch wiatru), lecz domyślną jego mocą jest ognisty pocisk (potrafi zatrzymać pędzącego na nas przeciwnika).

Relacje między bohaterami – czasem podczas rozgrywki możemy wcisnąć przycisk Select by posłuchać sobie dialogów między bohaterami. Rozmowy te są przedstawione w postaci animowanych portretów naszych wędrowników i są to głownie ich przemyślenia na temat pewnych spraw czy jakieś dowcipy sytuacyjne. Tego rodzaju scenki też są aktywowane gdy wejdziemy w świecące pole na mapie świata. W takich właśnie miejscach mamy wybór pomiędzy dwiema opcjami, które mają wpływ na relację między Lloydem, a inną osobą z drużyny.

Gotowanie – jak to czasem bywa, po ciężkich pojedynkach pozostaje nam bardzo mało punktów życia/ataków specjalnych, lub mamy na siebie nałożony jakiś status negatywny (np. trucizna czy oparzenie). Takie dolegliwości można niby wyleczyć odpowiednimi przedmiotami, jednakże jeśli mamy odpowiednie rekwizyty, to zaraz po walce możemy sobie upichcić pyszną potrawę, która pozbędzie się naszych problemów. Te rekwizyty to nic innego jak niezbędne składniki do przygotowania danego posiłku (najłatwiej je nabyć w sklepach – ich cena nie jest aż tak wysoka) oraz sam przepis na dany posiłek (dostajemy je po rozmowach z Wonder Chefem, który jest sprytnie ukryty w prawie każdej lokacji gry). Jako ciekawostkę warto tu wspomnieć o tym, że każdy bohater ma inny stopień opanowania sztuki, jaką jest gotowanie – np. Genis jest bardzo dobrym kucharzem, przez co jedzenie zawsze przynosi pozytywne efekty. Inaczej jest w przypadku takiej Raine, której pichcenie raczej nie idzie dobrze...

 

Jeśli chodzi o system walki, to potyczki przedstawione są w trybie 2D i do dyspozycji mamy cztery wybrane przez nas postacie. Sterujemy głównie jedną osobą (podczas pojedynku możemy zmienić wiodącego bohatera), gdzie pozostałe są kierowane przez konsolę. Zasady są proste: używamy prostych ataków fizycznych bądź specjalnych technik (wymagają odpowiedniej ilości Technical Points); blokujemy/wykonujemy unik gdy wróg nas atakuje; oraz wykorzystujemy medykamenty gdy jesteśmy ranni. Możemy też zmieniać broń, akcesoria czy też techniki gdy stwierdzimy, że nasze poprzednie ustawienie jest bezużyteczne w jakieś konkretnej sytuacji.

Podobnie jak w innych jRPGach, każda postać ma zupełnie inne umiejętności. Poniżej zamieszczam w skrócie najważniejsze cechy stylów poszczególnych bohaterów:

 

Lloyd Irving – szybkie ciosy zadawane dwoma mieczami.

Colette Brunel – wykorzystanie Anielskiej Magii.

Genis Sage – wykorzystanie Magii Żywiołów.

Raine Sage – wykorzystanie Magii Leczniczej oraz Wspierającej.

Sheena Fujibayashi – wzywanie Summonów.

Presea Combatir – wolne, ale bardzo mocne ciosy zadawane toporem.

Regal Bryant – szybkie ciosy rodem ze Street Fightera oraz drobne wykorzystanie Magii Leczniczej.

Zelos Wilder – silne ataki zadawane pojedynczym mieczem oraz wykorzystanie w pewnym stopniu Magii Leczniczej oraz Ofensywnej.

Kratos Aurion – to samo co wyżej, jednakże jego ataki są w pewnym stopniu silniejsze.

 

Tak jak to zostało wspomniane we wstępie notki, Tales of Symphonia charakteryzuje się miłą dla oka grafiką, oraz przepiękną muzyką (o niej w późniejszym podrozdziale tegoż wpisu) w wykonaniu Motoi Sakuraby. Wersja na PlayStation 2 w stosunku do wersji pierwotnej (GameCube) posiada więcej tytułów/strojów/technik dla bohaterów, więcej rodzajów przeciwników, więcej dodatkowych questów/wydarzeń (m.in. „pełny” dostęp do kasyna), trudniejsze walki z niektórymi bossami czy lekko ulepszoną szatę graficzną. Edycja HD (PlayStation 3, Steam) bazuje na tej z PS2 plus kilka elementów z GaCka (m.in. możliwość użycia przedmiotu All-Divide* na Abyssionie – najsilniejszym oponencie z tejże gry).

*All-Divide – przedmiot redukujący siłę obrażeń zarówno naszych, jak i oponenta.

 

Tales of Symphonia: Dawn of the New World (2008 – Nintendo Wii; 2013 – PlayStation 3)

[UWAGA – OBECNE SPOILERY ZWIĄZANE Z PIERWSZĄ SYMPHONIĄ] Minęły dwa lata od połączenia świata Sylvarant i Tethe’alla przez Colette oraz jej przyjaciół. Niestety zjednoczenie to przyniosło same nieszczęścia – drastyczne zmiany klimatu (m.in. wysychanie rzek, częstsze trzęsienia ziemi) czy przerażające konflikty między dwoma cywilizacjami (ludzie oraz elfy), czego najlepszym przykładem jest bitwa w mieście portowym Palmacosta, znana pod nazwą „Blood Purge”. Młody chłopak zwany Emil Castagnier jest świadkiem śmierci swoich rodziców, za którą odpowiada dobrze znana przez mieszkańców obu krain osoba. Przerażony tymże wydarzeniem, ucieka do miasteczka Luin, gdzie mieszka jego ciotka.

Mija sześć miesięcy od bitwy „Blood Purge”. Emil nie ma łatwego życia w miasteczku Luin, ponieważ jej mieszkańcy (wraz z ciotką i wujkiem) nie darzą go zbytnią sympatią i jest traktowany jak popychadło. Wszystko się zmienia w momencie, gdy na swojej drodze spotyka tajemniczego mężczyznę Richtera Abend oraz dzielną dziewczynę Martę Lualdi, której zadaniem jest odnalezienie Centurionów – stworzeń będących tzw. uosobieniami sił natury. Poza odnalezieniem mordercy swoich rodziców, celem młodzieńca staje się też chronienie nowej przyjaciółki, która po odnalezieniu wszystkich ów stworzeń będzie mogła obudzić Ratatoska (uważanego przez większość za Króla Demonów), będącego jedyną nadzieją na uratowanie podupadającego świata. [KONIEC SPOILERÓW]

Podobnie jak w poprzedniku, gra opiera się na dwóch zasadniczych częściach, czyli eksploracji oraz walce. Pierwsza z nich praktycznie jest taka sama jak w pierwszej Symphonii: chodzenie po miastach, kupowanie broni/medykamentów/akcesoriów, rozmowy z NPC czy rozwiązywanie prostych zagadek w świątyniach. Oczywiście nie zabrakło charakterystycznych dla serii Skitów, które przedstawiają rozmowy między bohaterami oraz ich przemyślenia na temat pewnych spraw. „Nowości”, jakie wprowadza Dawn of the New World, są następujące:

 

Mapa świata – względem poprzednika, ten aspekt niestety leży, ponieważ nie mamy tutaj do czynienia z swobodnym poruszaniem się po rozległych obszarach. Zamiast tego jest prosta mapka, na której wybieramy miasto//jaskinię/las, do której chcemy się wybrać. Dla osób nieprzepadających zbytnio za przemierzaniem dużych odległości między jedną lokacją a drugą, ta opcja będzie zapewne zaletą.

Questy poboczne – w tej części są one w formie tzw. zleceń, które są dostępne u ludków przebranych za koty, zwanych Katz. Patent niby ciekawy, ale z czasem staje się niestety schematyczny – pokonaj jakiegoś najemnika, dojdź do końca jaskini by kogoś uratować, itp..

 

System walki niby przypomina ten z poprzedniej części (blok/unik, proste ataki fizyczne, ataki specjalne/czary, używanie przedmiotów), jednak posiada pewne różnice. Pierwsza z nich to bardziej swobodne poruszanie się po polu bitwy – tym razem nie mamy tu do czynienia z widokiem 2D, tylko z widokiem izometrycznym. Trzymając przycisk odpowiedzialny za blok oraz wciskując dany kierunek na padzie, możemy przemieścić postać w dowolne miejsce „areny”.

Drugim ważnym elementem jest tzw. Elemental Grid. W skrócie jest to czynnik wpływający na efektywność ataków czy udział postaci w Technikach Łączonych. Poprzez stosowanie odpowiednich umiejętności możemy zadecydować, który żywioł (czyli wspomniany wcześniej „czynnik”) ma dominować na polu bitwy.

Jeśli chodzi o kwestię drużyny wiodącej, to „pełną kontrolę” (rola lidera, podpinanie akcesoriów, zbieranie doświadczenia, itp.) mamy tylko nad dwiema postaciami: Emilem (dużo ataków ofensywnych z wykorzystaniem miecza) oraz Martą (Magia Lecznicza oraz Wspierająca). Starzy znajomi z poprzedniej części też są niby obecni (pojawiają się w określonych momentach fabuły), ale z góry już mają zarzucony poziom doświadczenia oraz ekwipunek. Pisząc w skrócie, o łażeniu po jakimś mieście naszym ulubionym herosem z pierwszej Symphonii, kupnie dla niego jakieś lepszej broni czy nabywaniu nowych umiejętności, można po prostu zapomnieć...

Ciekawą rzeczą, o której warto wspomnieć w tym podrozdziale niniejszej notki, jest możliwość łapania stworków oraz wykorzystywanie ich podczas walk (sterować nimi manualnie nie możemy). W odróżnieniu od postaci z pierwszej Symphonii, można im podpinać przydatne akcesoria oraz je trenować, by zdobywały nowe umiejętności bądź też ewoluowały (do tego niezbędne jest przyrządzanie im wyśmienitych potraw). Bolący może być tutaj fakt, że bardzo dobrze rozwinięty przez nas stwór jest bardziej przydatny podczas cięższych questów/walk na arenie niż Sheena, Zelos czy inny bohater z poprzednika.

O ile Dawn of the New World można krytykować za pewne elementy w rozgrywce czy początkowe zachowanie Emila, to ciężko jest się przyczepić do oprawy audio-wizualnej. Grafika prezentuje wyższy poziom niż poprzednik, czego dowodem jest chociażby lepsza mimika twarzy oraz ładniejsze modele postaci (nie ukrywam jednak, że wygląd postaci w pierwszej Symphonii miał swój urok). Muzyka w głównej mierze bazuje na znanych kawałkach z poprzedniej gry, co dla niektórych może być wadą (mało nowych utworów), a dla innych zaletą (alternatywna wersja Altamira Theme jest całkiem fajna).

Tagi:

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +17 -

Oceń profil
+ +109 -
krzychu007
Ranking: 22 Poziom: 71
PD: 44957
REPUTACJA: 28330
Miesięcznik PSX Extreme