SKLEP

Blog użytkownika REALista

REALista REALista 02.03.2018, 00:07
Piątkowa GROmada #75
847V

Piątkowa GROmada #75

Dzisiaj gramy na konsolach stacjonarnych, na handheldach, na PeCetach i nawet na telefonach. Zapraszam.

Witam wszystkich zGROmadzonych!

Do dzisiejszej GROmady powraca Pierogowa Angela i mimo, że niedawno pisała to od tego momentu w jej życiu zaszły duże zmiany, bo teraz jest już Panią Inżynier (zdane na piątkę). Gratulujemy! W blogu wystąpi też syn SquareSoftera (tak kiedyś miał napisane w profilu) Gameronqyy, który zmienił nicka na Metallicat, oraz zgłosił się do mnie dość dobrze znany z blogosfery KamilossPL, który udowadnia, że na PC i na nawet na smartfonach (!!!) też da się grać i w sumie ja też coś napisze, a jako, że biorę na warsztat ambitną gierkę także będzie trochę znęcania się. Jak to mówi D. Va: zapinamy pasy i startujemy!


Pierogowa Angela

Hejo moi growi pobratymcy :D W końcu po zdanej obronie pracy inż., miałam wreszcie czas na to co uwielbiam najbardziej czyli na granie. Zebrał się już ogromny stos gier, ponieważ pomimo braku czasu i tak nie mogłam się oprzeć kupnu nowego tytuły, naturalnie z myślą „Na pewno znajdę chwilkę, żeby odpalić”, no i wtedy nie znalazłam, ale wszystko powoli nadrabiam.

Pierwsze rzuciłam się oczywiście na remake Shadow of the Colossus. Na wstępie zaznaczę, że piszę z punktu osoby, która nie posiada żadnego sentymentu do tej produkcji, gdyż jakoś kolosy mimo, że takie wielkie ominęły mnie już dwukrotnie, zarówno na PS2 i 3, więc w końcu nadarzyła się idealna okazja. Nie będę się rozwodzić jaka dobrą robotę zrobiło studio Bluepoint przenosząc jedno z dzieł Fumito Uedy na obecną generacje i jak ta gra jest graficznie piękna, bo każdy widzi, po prostu opowiem o moich wrażeniach. A była to przygoda krótka, którą przeszłam za jednym posiedzeniem czyli ok. 7h, ale też bardzo intensywna, coś jest w tej grze magicznego, że gdy się ją zacznie to chce się przejść do końca, a zarazem chce się by ta podróż trwała jak najdłużej. Historia jest prosta, nasz bohater chcąc przywrócić do życia bliską mu osobę udaje się do przeklętej krainy, a w niej do świątyni, gdzie zawiera pakt z tajemniczą siła, w którym musi pokonać 16 kolosów. Mimo tej prostoty, fabuła jest poprowadzona w tajemniczy i intrygujący sposób. Tak naprawdę ciekawość pcha nas od jednego olbrzyma do drugiego, ciekawość jaki będzie nasz kolejny przeciwnik i jak ta przygoda się skończy.

Podróż zaczynamy od świątyni, gdzie na grzbiecie naszego czarnego rumaka przemierzamy pustą krainę z pozostałymi antycznymi ruinami w poszukiwaniu kolosów. Nie uświadczymy mini mapki, znaczników itp., jedynie miecz wskazuje nam drogę, a dodatkowe aktywności to napotkane po drodze jaszczurki i ołtarze zwiększające zdrowie i wytrzymałość, to wszystko pozwala na wczucie się w historie i świat bez zbędnych zawracaczy głowy. Czuć, ze mechanika jest niedzisiejsza i nieintuicyjna, przez co na początku nieźle się wkurzałam ile wysiłku kosztuje mnie wspięcie się o stopień wyżej albo sterowanie koniem, a kamera doprowadzała mnie do szału. Jednak po jakimś czasie przyzwyczajamy się i gra się w porządku, chociaż i tak czasem bywały momenty gdzie klęłam na to, że postać nie może chwycić się kolosa.

To jest jedna z tych gier gdzie granie przemienia się w doświadczanie. Jak silne emocje może wywołać zobaczenie po raz pierwszy ogromnego, milczącego i pełnego majestatu kolosa, który żyje sobie spokojnie w swoim świecie nie robiąc nikomu krzywdy, a ty wtargasz z buciorami do jego domu i próbujesz go zabić. Na początku jesteśmy jak upierdliwa mrówka błąkająca się na ziemi i próbująca znaleźć sposób by wejść na kolosa, niektóre nie zwracają na nas uwagi, a niektóre próbują nas przegonić, ale gdy już znajdziemy się na grzbiecie to kolosy nie mają najmniejszych szans, rozpaczliwie próbują się bronić chcąc nas zrzucić, ale my wiemy, że to na nic, kłujemy je raz po raz w czułe miejsca zadając ból, aż w końcu, gdy zadamy ostatni cios, kolos w ciszy pada, a my czujemy smutną satysfakcję. To właśnie w tej grze jest najpiękniejsze, ten słodko-gorzki posmak wygranej i zaduma nad tym czy jednak robimy dobrze, czy śmierć tych istot jest warta życiu jednego człowieka. Dobra kończę, bo zrobiło się za bardzo wzniośle, ale taki jest Shadow of the Colossus, godny zagrania i zapamiętania.

Grałam ostatnio jeszcze w Bayonette na Switchu, ale może opowiem o moich wrażeniach, gdy przejdę obie części, ale też na pewno jakiś Pan z GROmady z miłą chęcią ją przedstawi, bo chyba nie da się nie zakochać w tej lateksowej wiedźmie :D Monster Hunter World też przewinął mi się przez ręce i jak na razie po 30h mogę stwierdzić, że jest jeszcze dużo, dużo do roboty, ale jest to robota przyjemna o ile można tak powiedzieć o polowaniu na potwory. Bije się jeszcze w Dragon Ball FigterZ i dostaje wprost oczopląsów od tej świetnej grafiki lepszej niż w anime, jest to idealna gra dla mnie, gdzie osobiście nie ciągnie mnie do uczenia się skomplikowanych ruchów, kombosów itp. i to dla różnymi postaci, po prostu mam ochotę dać komuś po twarzy raz na jakiś czas i już.

Jak widzicie na chwile obecną nadrabiam tytuły, które wyszły niedawno, ale już powoli przechodzę do starszych, mam na oku Yakuze Kiwami czy też nie tak starego Shadow of War, chociaż nie wiem jak mi się to uda przy marcowym wysypie gier. Pani od pierogów życzy miłego grania w weekend :D


Pani Pierogowa Angela prowadzi też kanał na youtubie Niedobre Pierogi


Tagi: bladebound dungeons 2 GROmada kamilossPL metallicat Persona 4 golden piąteczek piątek piątunio pierogowa angela REALista shadow of the colossus Undertale

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +32 -

Palec Kenichiro wskazuje mi drogę
Oceń profil
+ +176 -
REALista
Ranking: 5 Poziom: 84
PD: 72982
REPUTACJA: 68397
Miesięcznik PSX Extreme