Blog użytkownika REALista

REALista REALista 27.10.2017, 13:07
Piątkowa GROmada #57
1204V

Piątkowa GROmada #57

Halloween za pasem, a my wskakujemy do dwóch piaskownic

Zbliża się Halloween i już we wtorek dzieciaki ruszą w teren celem zdobycia cukierków, a jeśli ich nie dostaną obrzucą dom jajkami albo papierem toaletowym. Niby jest to też święto duchów i wszystkie gry multiplayerowe robią z tego powodu specjalne eventy, wiodące konsole wyprzedają towar ze swoich cyfrowych sklepów zapewniając atrakcyjne promocje, wszędzie jest pełno dyń powycinanych w straszne wzory, w telewizji roi się od wszelkiej maści horrorów, do tego wszyscy zaczynają odpicowywać groby swoich zmarłych, bo samym zainteresowanym zapewne bardzo na tym zależy... W każdym bądź razie z okazji nadchodzącego wydarzenia powinniśmy napisać o jakiś horrorach, ale niestety nie lubię tego typu gier, gdyż za bardzo wjeżdżają na psyche, a ja wole spokojnie spać w nocy, a i mój gość zajęty jest obecnie czymś innym, dlatego w dzisiejszej GROmadzie pojawiają się dwa sandboxy. Pierwszy jest exem od Nintendo i minęło już trochę czasu od jego wyjścia, a drugi jest multiplatformą i jest tak ciepły, że jeszcze paruje. Przy okazji dobra wiadomość dla wszystkich, którzy w weekend planują zarwać nockę przy konsoli: w sobotę przechodzimy na czas zimowy, gramy godzinę dłużej. Nie przedłużając zapraszam do tekstu.


 Gomlin

Hej! Kolejny Piątek - kolejna kultura...A nie wróć... Kolejny Piątek, a mój pierwszy występ w GROmadzie. Tydzień temu REAL uratował kulturkę swoim szybkim występem - więc automatycznie wytworzyła się transakcja wiązana i tak oto jestem dzisiejszym gościem GROmadowych wypocin. Oczywiście jest mi miło z tego powodu i jeżeli kogoś to interesuje to chętnie wystukam kilka literek w tym blogu na temat mojej ostatniej growej fascynacji.

 

The Legend of ZELDA: Breath Of The Wild

NINTENDO SWITCH [2017]


SŁOWEM WSTĘPU


Moją przygodę z Nintendo Switch zapoczątkowałem na przełomie maja/czerwca. W momencie kupna konsolki oferowała ona na starcie kilka gierek do wyboru:

I co ciekawe - nie wybrałem na start ZELDY. Jako pierwszy tytuł poleciał MK8D i przy nim miło spędzałem czas. Szczerze mówiąc to zwiastuny, nowinki i cały hajp na przygody nowego Linka przeszły u mnie jakoś bez większego echa. Samą Zeldę zakupiłem w sierpniu  tylko dlatego, że trafiłem na naprawdę dobrą okazję cenową (jak mnie pamięć nie myli to 140 zł z wliczoną przesyłką). Gra przyszła - załączyłem, pograłem przez godzinę i... odstawiłem. Gierka leżała i kurzyła się do teraz. 


DAJ GRZE SZANSĘ - ONA CI TO WYNAGRODZI


Nie wiem, może miałem zły dzień? Może przejadłem się Zeldami bo jakiś czas temu pykałem w Okarynę i ALBW - tak czy siak, odkryłem grę na nowo. Dałem grze szansę, rozsiadłem się wygodnie i zostałem porwany w wir baśniowej krainy. Powiem szczerze, że ostatni raz takie uczucie miałem ogrywając Final Fantasy IX. Chociaż to zupełnie inne od siebie gry to obie posiadają prawdziwie baśniowy świat, który wciąga tym mocniej im więcej czasu poświęcisz na jego poznanie i eksplorację. 


Gra na tle wszystkich innych jakie obecnie firmy wypluwają na rynek jest istną perełką. Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia gustów i upodobań co do konkretnych gatunków. Jeżeli jednak bierzemy do wora wszelkiej maści RGPi, Sandboxy itp to nowa Zelda absolutnie króluje w ścisłej czołówce. Otwartość świata daje nam swobodę jakiej nie zaznałem przez wiele lat.

Zaczynasz grę i całkowicie możesz olać wszelkie zasady jakie narzucają twórcy w innych produkcjach. Chcesz nic nie robić, tylko eksplorować? Żaden problem, od pierwszej chwili możesz na upartego rwać do ostatniego bossa by zachlastał Cię szybciej niż zdążysz pomyśleć "o kur@!#a" - to droga przez mękę i wiele wyrzeczeń, no ale nikt Ci tego nie zabroni! 

Chcesz całkowicie pominąć fabułę i skupić się na zadaniach pobocznych, wyszukiwaniu znajdziek i odkrywaniu terenów? Proszę bardzo - gra daje CI pełną swobodę. Grasz według swoich upodobań i sam dostosowujesz postępy w grze wedle własnego postrzegania jej świata


Nie ma żadnych schematów - każdego z przeciwników możesz załatwić na unikalny sposób. Gra w żaden sposób nie ogranicza Twojej kreatywności - wręcz przeciwnie! Daje multum możliwości byś ruszył makówką i wyszedł cało z kolejnego pojedynku z hordą wrogów.

Możesz na chama wskoczyć w sam środek wrogów i ciachać (kijem, mieczem, maczugą, gałęzią, toporem - co tylko uda Ci się zdobyć) na prawo i lewo aż wszystkich wybijesz. 

Możesz się skradać i wykorzystywać elementy otoczenia by rozwalić przeciwników. Gdzieś na górce stoi głaz? Zepchnij na dziadów! Zdobyłeś łuk? Eliminuj po cichaczu! Przeciwnicy są w pobliżu łatwopalnych beczek? Strzelaj prosto w nie, a zrobisz ładne boom! Zdobyłeś już jakieś nowe umiejętności ? Rzucaj bomby w stronę przeciwników. Zetnij drzewo by przygnieść oponenta - serio, gra Cię wnet przytłoczy możliwością rozwiązania danego pojedynku.

Co więcej - nie ma żmudnego farmienia, nie ma potionów, nie ma poziomów doświadczenia i nie ma także wymogów co do noszenia silnych broni, armorów itp. Oczywiście ma to swoje konsekwencje. Niektórym może takie rozwiązanie nie podejść, ale moim zdaniem jest to idealne rozwiązanie przy otwartym świecie dającym nam pełną swobodę i eksplorację.

Nie ma farmienia

To, że gra nie wymaga levelowania postaci i zdobywania masy expa by móc pójść gdzie się chce nie oznacza, że nie wymaga swego rodzaju wymasterowania gry. Zelda wymaga odpowiedniego podejścia, planowania i cierpliwości - co za tym idzie chcąc nie chcąc by uzyskać założone cele i efekty - trzeba im poświęcić czas. Wiadomo, że nie da się od tak podejść do pierwszego lepszego przeciwnika i go zabić zwykłym kijem znalezionym na początku gry, lecz dzięki możliwości wykorzystania otoczenia szybko możemy zdobyć nowe bronie i zabijać przeciwników poprzez zabicie ich np zrzuceniem na nich głazu itp.

Nie ma potionów

Skoro gra stawia na otwartość świata, eksplorację i naszą pełną swobodę - to nie musimy co chwila zdobywać kasy za zadania i latać do sklepików po wiecznie kończące się potiony itp. Tutaj zdobywamy pożywienie - czy to przez zbieranie roślin, grzybów, jaj czy też polowanie na dziki, ptaki itp. Większość takich rzeczy możemy wrąbać sobie na surowo i dodając cząstkę straconego serduszka, ale na krótką metę. Prawdziwe efekty daje nam pichcenie zdobytych surowców. I tak więc z jajek możemy zrobić omlety, mięso opiec na pyszny wysmażony stek - co daje nam dużo większe profity zdrowotne. Masę przepisów co z czym połączyć można poszukać w grze. Gra daje też możliwość przygotowania wszelkiej maści eliksirów itp. 

Nie ma wymogów co do silnych broni, armorów itp

Tak, nie ma co do tego ograniczeń - no może poza jednym. Ową broń, tarczę czy set musisz osobiście zdobyć, albo przez zabicie przeciwnika, który upuści broń jaką aktualnie posiada, albo przez zdobywanie skarbów. Czasami są one w ulokowane w skrzyniach dostępnych po zabiciu przeciwników, czasami są one ukryte w zakamarkach przemierzanych krain, a czasami bronie od tak są rozrzucone gdzieś po świecie. Możemy również ściąć drzewo by zdobyć choćby kija do bicia. Jednym z mankamentów tego rozwiązanie jest ograniczona trwałość wszystkich broni (poza paroma wyjątkami). Każda broń czy tarcza ma swój wskaźnik określający siłę i wytrzymałość, a co za tym idzie - im dłużej korzystamy tym szybciej dany oręż się zużywa aż w końcu pęka na amen - to samo tyczy się łuków. Jeśli chodzi zaś o strzały to te możemy zbierać po pokonanych przeciwnikach, ze skrzynek ale również wystrzelone strzały idzie potem podnieść - fenomenalna rzecz. 

Sety się nie zużywają (a przynajmniej chyba tego nie zauważyłem), ale warto je zmieniać i szukać nowych, gdyż oprócz obrony dają nam różne zdolności - jak choćby odporność na zimno (tak w lodowatych warunkach Link może zamarznąć na śmierć), albo odpornych na bardzo wysokie temperatury itp.


Chociaż tak po prawdzie jestem na początku gry, bo dopiero co opuściłem pierwszą lokację (ogromną frajdę sprawiło mi lizanie każdej ściany i każdego zakątka świata) i odkryłem dopiero kilka pierwszych świątyń (główne założenia gry - to właśnie zdobywanie świątyń, dungeonów i rozwiązywanie związanych z nimi zagadkami) to już teraz wiem, że gry prawdopodobnie nie opuszczę aż do końca roku (chociaż nie przeczę, że zapewne będę robił przerwy na inne tytuły)

Najważniejsze jest to, że im dłużej się gra, im więcej odkrywamy - tym więcej chcemy odkryć. Gra stopniowo daje nam coraz więcej możliwości zarówno w rozwoju postaci, tworzeniu nowych strategii czy samego przemierzania świata. Ten zaś możemy zwiedzać pieszo - mając możliwość wspinania się dosłownie wszędzie i na wszystko co jest w zasięgu naszego wzroku

Możemy pływać zarówno samemu jak i za pomocą tratwy przemierzać szerokie wody

Czy też udać się na polanę, gdzie hasają piękne rumaki, zakradać się, a następnie dosiąść i okiełznać jednego z nich i przemierzać świat na własnym wierzchowcu 


                                                                              MOJE AKTUALNE POSTĘPY


Aktualnie moja przygoda w świecie Linka zamyka się w 20 przegranych godzinach. I muszę przyznać, że te 20h to jest kropla w morzu by móc poznać całą historię i wyeksplorować udostępniony nam świat. Póki co nie ruszam zbytnio fabuły do przodu, a skupiam się na szukaniu i zbieraniu Korok Seeds. Obecnie posiadam:

- 21 Koroków

- 4 główne świątynie (fabularne)

- 1 świątynia dodatkowa + pokonany mały boss

- Jako nagrodę (serduszko/stamina) wybrałem dodatkowe serduszko

Jeżeli chodzi o Great Plateau (czyli pierwszą miejscówkę) to opuściłem ją dosłownie na 15-20 min by móc zdobyć konika i trochę pogalopować. Z racji tego, że nie odkryłem żadnej wioski (ani stajni) pozostawiłem rumaka samemu sobie i na powrót wróciłem eksplorować GP w poszukiwaniu dodatkowych świątyń. 


GRA NA KTÓRĄ DŁUGO CZEKAŁEM


I najzabawniejsze jest to, że sam zrezygnowałem z zakupu jej jako mojego tytułu startowego na przygodę ze Switchem. Jeszcze większą ironią jest moje obecne wychwalanie tytułu, który po godzinie gry sam rzuciłem w kąt praktycznie na 3 miesiące. W tej chwili to jednak nieważne - bo liczy się tylko to, że dałem grze szansę, a ta w ramach wdzięczności daje mi "czas spędzony z grą" jakiego dawno nie zaznałem. Masa frajdy od, której nie sposób się oderwać. Piękny baśniowy i niezwykle wciągający świat - okraszony subtelną muzyką (w grze mało wyczuwalna, gdyż w większości jej nie uświadczymy - towarzyszą nam naturalne odgłosy dzikiej natury. Lekki powiew muzycznych nutek są przy spotkaniu z bossami czy podczas odwiedzania osad) Nie pozostaje mi nic innego jak czekać aż naładują mi się joy-cony, zasiąść wygodnie z pstrykaczem w łóżku i dać się porwać na kolejne godziny gry.


Słowem podsumowania - Legend of Zelda; Breath Of The Wild - to zdecydowany must have każdego posiadacza zarówno Nintendo Switch jak i WiiU. Śmiało też mogę stwierdzić, że jest to kolejna wyjątkowa perełka wśród gier dla, której autentycznie warto jest zakupić jedną czy drugą konsolę!


To pisałem ja - czyli Gomlin. Jeżeli udało Ci się przebić przez moje smęcenie, to jest mi niezmiernie miło z tego powodu. Jeżeli jesteś aktualnym lub przyszłym posiadaczem konsoli BigN (czy to NS czy WiiU) i ten tekst sprawił, że nabrała Cię ochota na zakup tej gry - jest mi jeszcze milej, że Cię zachęciłem. Oczywiście pisać o grze mógłbym jeszcze bardzo długo, ale ściana tekstu mogłaby sprawić, że blog zostałby skasowany za smęt i rozwleczenie roku  - także w tym miejscu kończę moje stukanie w klawiaturkę. Dziękuję za zaproszenie do GROmady i pozdrawiam wszystkich czytających. Od siebie oczywiście zapraszam też do zaglądania do kulturki! Pozdrawiam!


Tagi: gomlin GROmada piąteczek piątek piątunio REALista Śródziemie: Cień Wojny The Legend of Zelda: Breath of the Wild

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +41 -

Palec Kenichiro wskazuje mi drogę
Oceń profil
+ +197 -
REALista
Ranking: 6 Poziom: 88
PD: 83645
REPUTACJA: 77625