Blog użytkownika Brolin

Brolin Brolin 22.06.2020, 12:05
W obronie zakończenia The Last of Us 2
1283V

W obronie zakończenia The Last of Us 2

Zauważyłem, że masa osób nie rozumie zakończenia i w ogóle przesłania jakie niesie ze sobą The Last of Us 2 i z tego powodu je, jak i całą grę, mocno hejtuje. Czy to tylko dzieciaki czy nawet starsi gracze naprawdę go nie uchwycili? [będą spoilery z końca gry]

A więc, co jest nie tak? Główny zawód i zdziwienie komentujących w Internecie: dlaczego Ellie przez całą grę bez żadnych skrupułów wyżyna w pień tabuny przeciwników, po czym na samym końcu mając Abby, główną antagonistkę na tacy, puszcza ją wolno? Toż to jakieś nieporozumienie, absurd! Przebyła za nią tak długą drogę, tyle wycierpiała, straciła przez tą głupią babę najważniejszą osobę w życiu i co, nic? Powinna ją tak sponiewierać aby gwiazdy zobaczyła! Aby błagała o przebaczenie, ba, aby błagała o śmierć. A nasza "bohaterka" ostatecznie i tak wypruła by jej flaki i nakarmiła nimi pelikany. Taaaa, wtedy to dopiero byłoby satysfakcjonujące co nie? A właśnie, że nie, bo podczas swej drogi Ellie trochę jednak czegoś niebanalnego zaznaje. Doświadcza czym w istocie jest zemsta: jak cierpią przez nią niewinni, jak zatacza niekończące się kręgi angażując coraz to kolejne osoby, jak komplikuje życie nie tylko tym w nią uwikłanym ale wszystkim wokół. Tworzy cykl, który nieprzerwany może trwać i trwać a przemoc rodzi tylko kolejną przemoc. Bo zawsze znajdzie się ktoś pokrzywdzony kto nieświadomy skutków swych działań będzie chciał to ciągnąć i napędzać dalej. 

Jest to o tyle ciekawe, że w przypadku historii TLoU 2 cykl ten dotyczy zarówno Ellie jak i Abby. Dotyka je w równym stopniu w gruncie rzeczy identyczna sytuacja: obie straciły ojców (Ellie takiego przybranego) i obie się za to mszczą. Co pozwala Elce z czasem i po dramatycznych perturbacjach trochę inaczej na to wszystko spojrzeć. Głównie ogarnąć swoje motywacje i uczucia, które są tak silne, że aż prawie do samego końca nie można im się tak po prostu przeciwstawić i powiedzieć nie. Dostrzec fakt, że zemsta tylko wszystko rujnuje, zaślepia, jest czystą, niszczącą wszystko po drodze żądzą. Nie ma z nią rozmowy, nie ma żadnej logiki, po prostu idzie się naprzód nie bacząc na nic. I tak właśnie na nic nie bacząc Ellie zabija choćby Mel, kobietę, która jest w ciąży. Jak reaguje kiedy nieświadoma faktu odkrywa jej brzemienność, każdy może sam się przekonać. 

Nie będę się jednak nad każdym szczegółem tej drogi rozpisywał bo nie jest to analiza, ktoś na pewno taką świetnie zrobi. Ja podaję tylko przykład jednego z tych drobnych kroczków, które ostatecznie budzą i nawracają protagonistkę. Kroczków, które nadają sens historii i są zresztą tak oczywiste, że nie mam pojęcia skąd głosy, że zakończenie jest do dopy. Moim zdaniem jest genialne, fantastyczne, jest na miarę kalibru tej produkcji. Nie tylko spełnia oczekiwania ale je przewyższa a tak mocno hejtowana śmierć Joela nabiera w jego świetle zupełnie nowego znaczenia. Okazuje się istotną częścią procesu jaki Ellie musi przebyć aby stać się tym kim ostatecznie się staje, dojrzałą i mądrą kobietą, która w końcu przerywa cykl zemsty, a nie tylko kolejnym frandzolonym Rambo. Jeśli to jest głupie, jeśli to jest słabe, to ja nie wiem, polecam Call of Duty.

To jest właśnie moc tej gry: daje do myślenia i pokazuje trudną tematykę w niezwykle sugestywny ale też, choć najwyraźniej nie dla wszystkich, zrozumiały sposób. I już z tego tylko powodu TLoU 2 jest przełomowe i zostanie w annałach growej rozrywki pewnie już na zawsze.     

Tagi: the last of us the last of us 2 The Last of Us: Part II

Oceń notkę
+ +6 -

Oceń profil
+ +37 -
Brolin
Ranking: 934 Poziom: 45
PD: 12546
REPUTACJA: 4354