Blog użytkownika Brolin

Brolin Brolin 11.12.2019, 12:27
Pierwsze wrażenia #4 - Darksiders 3 i inne
459V

Pierwsze wrażenia #4 - Darksiders 3 i inne

Często pierwsze wrażenie decyduje o wszystkim. Czy danej produkcji poświęcimy kolejne kilkadziesiąt godzin naszego cennego czasu, czy po kilku minutach wyleci ona w otchłań niebytu. W tym cyklu sprawdzamy takie pierwsze wrażenia.

Mogę być w swoich osądach mocno niesprawiedliwy albo pobłażliwy!!! To są surowe, pozbawione jakichkolwiek obiektywizmów, zapisy pierwszych wrażeń na gorąco, żadne tam recenzje (choć czasem coś ukończyłem). Po więcej na temat filozofii takiego grania odsyłam do części pierwszej oraz komentarzy do niej.

Kończy się ponad miesiąc od rozpoczęcia tego cyklu. Myśl przewodnia brzmi obecnie już nie tylko "im więcej gram tym więcej mam do ogrania" ale "im więcej odkrywam dobrych gier tym bardziej zdaję sobie sprawę, jak wiele dobrych gier jeszcze przede mną". W tym odcinku aż 5 na 7 pozycji to tytuły naprawdę godne wydania na nie grosza.

The Talos Principle

Lubisz gry logiczne, Talos jest dla Ciebie, proste 

W sumie to wiedziałem po opiniach znajomych, że będzie dobrze ale nie spodziewałem się, że aż tak bardzo. Grafika, muzyka, mijane ruiny zaadaptowane dla celów zagadek, głos Boga, interakcja z terminalami. To wszystko jest tak spójne, że zabrakłoby jednego elementu albo chociaż jeden odrobinę odstawał i to nie byłoby to. A jest to coś w rodzaju doznania, nie wiem, mistycznego? Ta gra, mimo czasem cholernie trudnych wyzwań umysłowych, koi. Włącza się ją i odpoczywa. Zapomina o wszystkim, odlatuje. Kto grał w FEZ, temu może skojarzyć się o co chodzi, tam feeling był tego samego typu. W Talosie jest jakby inny jego "smak".

I już za samo to mógłbym gorąco namawiać. Grywalnościowo jest na szczęście również bardzo dobrze i główkuje się z przyjemnością. Jest trudno, często zgodnie z zasadą "aby rozwiązać problem musisz najpierw przyjrzeć się poczynionym założeniom a następnie je porzucić". Czyli myśleć out of the box. Obok Portala, za którego zresztą odpowiada cześć twórców Talosa, jedno z najlepszych wyzwań logiczno-filozoficznych z jakimi miałem do czynienia. A grałem w trochę i tylko Antichamber przebija ten poziom.

Czas gry: 1.5 godziny
Ocena pierwszego wrażenia: 8.5/10
Źródło: Game Pass na PC

Need for Speed Heat

Ta seria już chyba nigdy nie wróci na właściwe tory. Polskiego dubbingu nie da się słuchać, nie ma zmiany języka w grze, w kliencie Origin też nie pomaga. Co oznacza, że na PC jest się skazanym na najbardziej cringowy pokaz roku. Filmiki po kilku zacząłem pomijać, czasem tylko zmuszając się do ich zobaczenia aby wiedzieć o co chodzi. Zastanawiam się jakby ta otoczka wyglądała gdyby miała dojrzały, poważny klimat. I myślę, że wtedy mogłaby podobać się bo fabularnie coś tam się nawet dzieje. Ale postaci w filmikach musiałyby też zostać dopracowane bo wyglądają słabo. A ich roster do wyboru to oczywiście banda hipsterów. 

W trakcie jazdy i wyścigów non stop ktoś gada i rzuca suchary. Opisywany klimat nie opuszcza więc nawet w trakcie czystej rozgrywki i jest tak kapuściarski, że po niecałej godzinie nie da się już go wytrzymać. Model jazdy jakiś taki se, bywały w tej serii lepsze. Jedyne co mi przypadło do gustu to architektura miasta, nawet nawet choć mogło być lepiej. Uszkodzeń samochodu brak. Niby można było się tego spodziewać ale i tak jakiś zawód jest.

Filmowe ziarno do pupy. Aby je wyłączyć trzeba naprawdę się napocić bo nie ma takiej opcji w ustawieniach grafiki. Naprawdę, w końcu ściągnąłem jakiegoś moda, który pomógł. Stale coś się doczytuje (tekstury, samochody, obiekty) albo robi dziwne efekty graficzne w czasie przesuwania najbliższego pola widzenia. Anti aliasing nie działa na linie wysokie napięcia a i wiele obiektów delikatnie miga ząbkami. Filmiki, które na yt czasami wyglądały rewelacyjnie były chyba robione z jakimś reshade czy cholera wie czym bo grafika ani trochę tak nie wygląda. Nawet w nocy i nawet w deszczu. Aaaa już wiem dlaczego. Bo blur też wyłączyłem. Zawsze go wyłączam aby nie było rozmyć tylko wszystko ostre. Bardzo więc możliwe, że to to. 

Początkowo myślałem, że EA jest tak zabawne, że aby wyjść z gry należy wybrać nie opcję TAK tylko NIE. Sorry, tak mi się wydawało, jest gorzej. Aby wyjść z gry należy poczekać aż po wybraniu TAK gra po kilku dobrych sekundach sama grzecznie się wyłączy. W międzyczasie można robić inne rzeczy, np. chodzić po menu ustawień. Uruchamiać trybu single player w ten sposób już wolałem nie próbować aby nie ryzykować jakiejś zwiechy. 

Czas gry: 1 godzina
Ocena pierwszego wrażenia: 2.5/10, jeśli byłby angielski voice acting to może 4/10
Źródło: Origin Access PC

Book of Demons 

Obrazki nie oddają piękna i oryginalności tej gry

Zachęcony wpisem na blogu jednego z użytkowników PPE od razu spróbowałem i dla mnie osobiście rewelka. Dungeon crawler ale z unikatowym pomysłem na siebie bo można poruszać się tylko w 4-ech kierunkach. To sprawia, że potrzebna jest odpowiednia taktyka i nie można lecieć na pałę, przynajmniej w dalszych etapach gry. Mechanika jest przyjemna i odpowiednio zróżnicowana/rozbudowana ale może nie będę powtarzał tego co już nakreślił m4tekt. Po więcej szczegółów odsyłam do jego opisu.

Od siebie dodam tylko, że od dawna nie widziałem gry tak ślicznej... graficznie. Tak, mimo, że jest to banalny wręcz styl to kunszt całości, masa drobnych smaczków w postaci czy to drobnych animacji czy przywiązania do detali, mnie osobiście powaliły. Więcej, skłoniły wręcz do refleksji nt. tego co wpływa na to, że dany tytuł odbieramy jako piękny a inny nie. 

Nie wiem w sumie czego zabrakło do wyższej oceny, co można by tu dodać czy poprawić, gra jest pełna, niczego nie brakuje. Może po pewnym czasie po prostu wkrada się lekkie znużenie. Ale solidna ósemeczka jak najbardziej. 

Czas gry: 3 godziny
Ocena pierwszego wrażenia: 8/10
Źródło: Game Pass na PC

ABZU

Journey tylko pod wodą, fanom taka rekomendacja wystarczy

Czy gra byłych twórców The Journey może być zła? Na pewno może mocno tamto dzieło przypominać i nie jest to wcale minus. Właściwie to ABZU traktuję właśnie trochę jak taki sequel Podróży. Z tą różnicą, że akcja tym razem dzieje się pod wodą i nie dołączają do nas towarzysze online. Za to mamy ich pośród setek (tysięcy?) pływających obok nas rybek. Mnóstwa gatunków, kolorów, wielkości. Rybki są naszymi przyjaciółmi i prócz zwykłego podążania naprzód można spędzać czas zwyczajnie oglądając je i bawiąc się z nimi.

Elementy pokrewne dla Journey to: krótka kampania, praktycznie ciągłe podążanie naprzód, okazjonalne banalne zagadki, atmosfera tajemniczości, malunki na ścianach przekazujące fabułę, wydawanie "dźwięku", który pełni różne funkcje, sekwencje "na szynach". Coś by się pewnie jeszcze znalazło ale wiadomo o co chodzi. Co niszczy to dwie rzeczy: piękne doświadczenie jako całość (grafika, muzyka, żyjący świat) i otwierający szczękę, podobnie jak w Journey, finał. Są miejsca i motywy kiedy mimowolnie wpada się w zachwyt, są widoki, które nie pozwalają przejść obojętnie. Można nawet medytować w specjalnych punktach i obserwować faunę z bliska. 

ABZU nie jest tak dobry a na pewno nie tak odkrywczy jak Podróż. Ale ze względu na krótką kampanię (około 1.5 - 2 godziny jeśli nigdzie się nie zatrzymuje) dla entuzjastów takich przeżyć i nie tylko, pozycja obowiązkowa.

Czas gry: 3 godziny
Ocena kampanii: 8/10
Źródło: Game Pass na PC

Darksiders 3

Żałuję, że nie znałem wcześniej, sztos

Ojjjj ależ wkręca! Teraz już rozumiem dlaczego fani serii Darksiders uważają ją za tak niedocenioną. Wcześniej nie miałem styczności z tym uniwersum, po paru godzinach chcę je poznać w całości. Bo otoczka fabularna, wykręcone na maksa postaci z genialnie wręcz podłożonymi głosami to coś czego jeszcze w grach tego typu chyba nie było. Serio, God of War pod tym względem chowa się do nory. Nie wiem, Soul Reaver mi się teraz skojarzył, podobna moc. Tu jest inny klimat oczywiście, lżejszy, bardziej baśniowy. Ale z pazurem. Gdzie czasem i można wybuchnąć serdecznym śmiechem, nie z jakichś żartów a czystej sympatii do postaci, choćby prowadzącej w tej części Furii. 

Także klimat robi mocno i musiałem się zmusić aby po 3-ech godzinach tymczasowo skasować grę. Bo inne elementy również przenika podobna lekkość. Design poziomów, grafika, walka, eksploracja – każdy z tych aspektów ma ją w sobie. Jest jakby zrobiony dokładnie tak jak zaplanowali sobie twórcy a nie jak zbitek modnych mechanik. Mimo, że trochę tych mechanik zapożycza. W skrócie: eksploracja typu metroidvania ale bardzo klarowna, ciężko się pogubić, dobrze współgra z level designem. Grafika soczysta, kolorowa, mniej realistyczna a bardziej fantazyjna, pasuje idealnie. Walka najbliżej mi Castlevanii: Lords of Shadow choć niektórzy porównują ją do Dark Souls. Moim zdaniem niesłusznie bo choć nie jest łatwo a checkpointy nie są częste to nie umiera się aż tak jak w Soulsach a przeciwnicy atakują bardziej, hmm, arcade'owo. W każdym razie jest satysfakcjonująco.   

Tutaj nie ma co więcej dodawać ani nad czym się zastanawiać. To jest coś w co po prostu trzeba zagrać i już. Jak tylko skończą mi się abonamenty będzie to chyba pierwszy tytuł, wraz z poprzednimi częściami, do zaliczenia w całości.

Czas gry: 3 godziny
Ocena kampanii: 9+/10
Źródło: Game Pass na PC

Ghost of a Tale

Piękne ale nie miałem na tyle sił aby tu dotrzeć

Męczypupa, tyle myślę po godzince. Graficznie sztos, mycha jako bohater super, skradankowe założenia in plus. Tylko kto do cholery wymyślił aby zaczynać od obskurnych, nieciekawych i o wiele za długich lochów? Pytanie retoryczne bo podobno twórca jest jeden więc wiadomo kogo winić ;) Multum zamkniętych drzwi i różnych kluczy do nich doprowadza do szewskiej pasji. W ciągu godziny znalazłem 4 klucze a kolejne cztery odnotowałem, że potrzebne są do otwarcia innych wrót. A to wszystko w formie małego labiryntu więc łazi się w te i we wte na okrągło. Nie ma podpowiedzi co robić, czasem trzeba wysilić szare komórki. Co akurat byłoby na plus gdyby nie właśnie ciągły backtracking i kompletnie nieciekawe elementy skradankowe. Zamiast sprawiać przyjemność, są irytujące. Chyba dlatego, że trzeba przemykać obok przeciwników bardzo wolno a nawet zatrzymywać się bo inaczej usłyszą, że ktoś jest w pobliżu (ładuje im się taki pasek wykrycia). Nie można swobodnie popylać za ich plecami. 

Gra się w to po prostu źle. Jest to produkcja jakby grubo ciosana, nieoszlifowana. Może po lochach robi się ciekawiej ale mając poczucie, że pewnie łaziłbym po nich co najmniej kolejną godzinę, dałem sobie spokój.

Czas gry: 1 godzina
Ocena pierwszego wrażenia: 2/10
Źródło: Origin Access PC

They are Billions

They are really billions :D

Strategia z zombiakami osadzona w niedalekiej przyszłości kiedy to władzę nad światem sprawują nieumarli. Ostatnie ocalałe w wielkim kraterze miasto i misja przejęcia władzy nad utraconymi ziemiami na nowo. Jakie to trudne to masakra, jak wuj. Już w pierwszej misji na normalnym poziomie trudności dostałem po tyłku dwa razy z rzędu. Za drugim razem już mimo całkiem niezłego przygotowania. Ta gra nie wybacza błędów i tyle a dodatkowo nie posiada save'ów. Owszem można kontynuować rozgrywkę po wyjściu z gry ale zapisywać i wczytywać postępów wedle uznania już nie.

Szarpie się natomiast doskonale. Otoczka jest lekko steampunkowa, trzeba rozwijać osadę i sensownie planować obronę. Nie doceniłem murów obronnych a to podstawa. Podobnie jak aktywna pauza. Tutaj nie ma się co cackać tylko korzystać z niej na bieżąco. Każde opóźnienie w produkcji czy to budynków, jednostek, pożywienia czy innych rzeczy zwiększa szansę dostania wpiernicz. Horda zombie, z jaką się zetknąłem została przez grę zapowiedziana aby mieć czas się przegrupować. Nie była może jakichś super wielkich rozmiarów ale i tak zrobiła na mnie wrażenie. Fajnie rozdziela się na mniejsze grupki kiedy już wtargnie do wnętrza wioski, plądruje namioty, infekuje (tak mi się wydaje) mieszkających w nich robotników. Robotnicy zresztą dojeżdżają pociągiem, każdego wirtualnego dnia, nie trzeba ich produkować. Krzątają się po okolicy, wykonują swoje obowiązki. Szkoda tylko, że nie ma czasu aby beztrosko przyglądać się jak osada żyje.

Z materiałów jakie widziałem technologia idzie wraz z kolejnymi misjami mocno do przodu. Dochodzą miotacze ognia, mechy i wiele innych, dodatkowo też umiejętności z drzewka rozwoju. Horda też się zwiększa. Ogólnie gra wciąga i dalej godziny pewnie lecą jak szalone. Tylko ten poziom trudności i brak save'ów...

Czas gry: 1.5 godziny
Ocena pierwszego wrażenia: 8.5/10
Źródło: Origin Access PC

Wrażenie tygodnia:

Darksiders 3, kto nie grał to po prostu musi spróbować i basta.

 

Tagi: abzu Book of Demons Darksiders 3 Ghost of a Tale Need for Speed Heat the talos principle They Are Billions

Oceń notkę
+ +11 -

Oceń profil
+ +31 -
Brolin
Ranking: 957 Poziom: 43
PD: 10899
REPUTACJA: 3388