Blog użytkownika Brolin

Brolin Brolin 17.11.2019, 16:36
Pierwsze wrażenia #1 – Outer Worlds i inne
308V

Pierwsze wrażenia #1 – Outer Worlds i inne

Często pierwsze wrażenie decyduje o wszystkim. Czy danej produkcji poświęcimy kolejne kilkadziesiąt godzin naszego cennego czasu, czy po kilku minutach wyleci ona w otchłań niebytu [spoilery]

Będąc graczami, zwykle jak już w coś zaczynamy szarpać, to albo kończymy to albo z hukiem odbijamy się. Raczej mało kto pozwala sobie po prostu kosztować przysmaków z przepastnej karty dań jaką jest obecnie dostępny katalog gier. A warto! Bo możliwości jest naprawdę sporo i za darmo lub za bardzo symboliczną opłatą można korzystać do woli.

Ja, póki co, niczym wytrawna cebula zakupiłem Xbox Game Pass Ultimate za 4 zł oraz zacząłem dodawać darmówki od Epica. To tak na początek bo co będzie dalej to w swoim czasie. Zamierzam sprawdzać po troszku tytuły z tych usług i przedstawiać swoje wrażenia, mniej więcej po 7-10 sztuk każdego tygodnia. Aha obecnie gram na PC.

Mogę być w swoich osądach mocno niesprawiedliwy albo pobłażliwy!!! To są surowe, pozbawione jakichkolwiek obiektywizmów, zapisy pierwszych wrażeń na gorąco. Żadne tam recenzje (choć czasem coś ukończyłem) aby była jasność. 

Jedziemy!

Gears of War 4 

Marcus dobrze się postarzał. Chyba nawet lepiej niż Kratos

Od dawna miałem ochotę chociaż przekonać się w jakim kierunku poszły Gearsy po kultowej trylogii i wiecznie to odkładałem. W końcu zainstalowałem te jechane ponad 130 GB, co zabrało mi większość wolnej przestrzeni na dysku SSD. Ale warto było. Wielu narzekało na tę odsłonę, walkthroughs z youtuba też mnie jakoś nie zachęcały. Kampania wciągnęła mnie jednak na 7.5 godziny i ukończyłem ją w całości. 

Znany feeling strzelania, ładna grafika, miejscami klimatyczne miejscówki. Choć w pewnym momencie tych czerwonych żylastych narośli miałem dosyć. Zabrakło mi większej różnorodności przeciwników. Z nowych właściwie tylko te biegające, przeskakujące przeszkody i odbijające się od ścian tatałajstwa zapadły mi w pamięci. Reszta niestety nie była tak dobra jak stareńkie Locusty a już zwłaszcza te zupełnie nowe robaki, co to do brzuszka mogły porywać. I ich starsze rodzeństwo robiące za subbossów. Bronie w większości znane, te nowe takie se, jedynie pukawka z podwójnym strzałem tchnęła przyjemny powiew świeżości. Ale znowu, wiecznie mało amunicji do niej było. Dźwięk oczyszczonego pomieszczenia irytował mnie tym razem straszliwie. Serio powinni już to zmienić. O nastolatkach jako głównych bohaterach nawet nie wspomnę.

Podobała mi się natomiast sekcja na motorze będąca ucieczką skądśtam, a może pogonią za czymśtam? Nieistotne. Po drodze rozwalało się samolot co było zaskakująco epickie a to najważniejsze. Lubię takie odskocznie od głównej rozgrywki. Finał za sterami dwóch potężnych robotów również dobrze zrobił. 

Ogólnie więc spoko ale niedosyt pozostał

Czas gry: 7,5 godziny
Ocena kampanii: 7.5/10

Layers of Fear 

Bez komentarza...

Tragedia... tragedia! Czytałem dobre recenzje i opinie o tym horrorku i będąc entuzjastą walking simulatorów i dreszczyku emocji naprawdę byłem ciekaw co to będzie. Od samego początku jednak, od pierwszego dosłownie wejrzenia, odniosłem wrażenie jakiejś takiej biedy. I na siłę wrzucania zbyt dużej ilości różnego rodzaju szafek do manualnego ich otwierania. W których nie ma nic! Tak, otwiera się taką jedną z drugą, trzymając lewy przycisk myszy i przesuwając tą mysz w odpowiednią stronę i żadnej nagrody za to... Może przesadzam ale oni też przegięli.

Zaraz też na początku poszedłem do piwnicy i niewielkiego pokoju z tablicą Ouija. Ten został zamknięty i po x minutach lizania ścian, próbowania rozwiązania łamigłówki jaka została tam zostawiona i w końcu po różnych innych desperackich próbach, musiałem poddać się... na pierwszej zagadce xD! Brawo game designerzy czy kto za to odpowiadał. Co jednak śmieszniejsze, zagadka okazała się nie mieć logicznego rozwiązania. Trzeba było wklepać jakiś numer, którego nie było na ścianie gdzie miał być, a którego też częścią były cyfry z poprzedniego pomieszczenia. Cyfr nie zauważyłem bo po prostu nie zatrzymywałem się tam. A kod przepisany z poradnika z netu też nie zadziałał. Mogłem więc jedynie wyjść z gry. Bardzo słabo.

Dałem jednak drugą szansę i nie lazłem już tam no ale bieda, bieda i jeszcze raz bieda. Grałem nawet po ciemku i na słuchawkach i coś tam się działo, ruszało, straszyć próbowało. Ale dosłownie raz lekko podskoczyłem. A tak to zamiast wkręcania się w klimat, ciągłe poczucie irytacji. Odpuściłem po godzinie bo nawet fabularnie kompletnie nie wiadomo było nic, żadnego choćby zarysu o co może chodzić. A strzępy informacji jakoś nie zachęcały do składania ich w całość. Amnesia była dużo lepsza a jest znacznie starsza. Layersy odradzam.

Czas gry: trochę ponad 1 godzinę
Ocena pierwszego wrażenia: 1/10, za irytację

Creature in the Well  

"Chodzony" pinball okazał się niegłupim pomysłem

Nie znałem tego indyka wcześniej. Zainstalowałem w oczekiwaniu na pobranie Outer Worlds bo ważył niewiele. Na chwilkę tylko, zobaczyć o co chodzi z tym dungeon-pinballem... i wsiąkłem. Creature in the Well to prosta szpila o robociku co łazi po fabryce i uderzając piłeczkami w elementy przypominające pinballowe, ma za zadanie czyścić z nich kolejne pokoje. Są różne przeszkadzajki, są poziomy tematyczne a więc z określonym pomysłem na zabawę, jest wielokrotnie pojawiający się boss. I w zasadzie tyle. Chociaż nie, są też "bronie" mające realny wpływ na rozgrywkę, zmieniające właściwości czy to kulek czy protagonisty. Oraz ukryte rdzenie do zwiększania mocy naładowania pocisków. 

Na początku, przyznam, rzeczywiście pograłem tylko chwilę i nie miałem ochoty na więcej. Z braku laku odpalałem jednak coraz częściej, choćby na 10-15 minut, aż w końcu ukończyłem. Końcówka dłużyła się. Trzeba było wracać do wcześniej zaliczonych poziomów aby zrobić pominięte pokoje. Inaczej nie miało się powera aby iść dalej. Bez niego było to zbyt trudne a czasem wręcz niemożliwe. 

Koniec końców grę uznaję za bardzo miłe zaskoczenie. Takie, które wręcz kazało czekać Outer Worlds kiedy już dawno był gotowy na dysku. To zwyczajnie coś innego, w miarę świeżego, nowatorskiego. A że realizacja została wykonana prosto ale prawidłowo, to jest fajnie ale do doskonałości trochę zabrakło. Scalakowałem w każdym razie bo po samym ukończeniu wątku głównego bardzo niewiele więcej trzeba aby tego dokonać. Polecam

Czas gry: 8 godzin
Ocena kampanii: 7/10

Outer Worlds

Opcje dialogowe prowadzące do różnych rezultatów zawsze na propsie

Wszystko to już gdzieś widziałem. Takie mam główne wrażenie apropo tego nowego role playa od twórców Fallout: New Vegas. Bardzo zacnego, ciekawego, z fajną mechaniką, postaciami, światem, dialogami i nawet tą z dziwną grafiką. Ale wszystko to już widziałem! Dla urozmaicenia więc całkowicie wyłączyłem HUD i napisy pod dialogami. A do mapy czy dziennika zadań starałem się nie zaglądać tylko przeć na wyczucie. Niewiele to dało. Owszem, immersja była większa, szukanie celów zadań i rozwiązywanie ich ciekawsze ale i tak po paru godzinach wkradła się nuda. Dobił mnie quest główny gdzie należało wybrać komu buchniemy prąd. Bo kompletnie nie zależało mi komu. Gdybym miał przed sobą taki dylemat pierwszy, drugi, może trzeci raz w życiu, tak, wtedy byłoby to coś. Ale już nieraz go dokonywałem. 

Ogólnie oczywiście polecam, fani rpg będą zadowoleni, gra się przyjemnie. Na pewno chwytają za serducho elementy humorystyczne. Nienachalne, inteligentne, pasujące do realiów. Różne sposoby zaliczania zadań też robią swoje, możliwość kroczenia własną ścieżką zawsze na plus. W elementy rozwoju postaci nie zagłębiałem się, wybrałem co mi tam na pierwszy rzut oka spasiło. Wiem tylko tyle, że zdarzały się sytuacje, na które dzięki przypisanym cechom miałem wpływ. Czyli dobrze. Czyli fajnie. Dawniej bawiłbym się wyśmienicie. Na teraz starczy.

Czas gry: 3 godziny
Ocena pierwszego wrażenia: 5/10, za wtórność. Bardziej obiektywnie pewnie dałbym jakieś 8/10 (a się niektórzy uczepili :P)  

Age of Empires 

Na grafice widać upływ czasu ale reszta trzyma się świetnie

Drobne odstępstwo od Game Passa i Epica, które ściągnąłem z jakiejś stronki abandonware dla koleżanki. Wersja klasyczna a więc z 1997 roku. Jakaś dobra zresztą bo poszła bez zająknięcia, grzebania w plikach .ini czy instalowania jakichś gufien.

Chwilę pograłem, wybudowałem baraki i jakieś domki, przyszli tubylcy i mnie zabili. Koleżanka mówiła, że powininem był budować port ale w najbliższej okolicy nie było ani rzeki ani morza ani nic. Zresztą samymi statkami świata pewnie bym nie zawojował. Dało się jednak zauważyć, że w swoim czasie strategia ta mogła robić wrażenie. Ma w sobie magię dawnych, spójnych i dopracowanych produkcji, i chętnie kiedyś bliżej obeznam się z wersją Definitive Edition.

Czas gry: 30 minut
Ocena pierwszego wrażenia: 9/10

Smoke and Sacrifice

Gdyby nie Age of Empires, byłaby gra tygodnia

Jakaś randomowa, niewielka popierdóła w oczekiwaniu na ściągnięcie Sea of Thieves - tak myślałem. Odpalam i zaczyna się od... creditsów xD Nawet Hideo Kojima chyba jeszcze na to nie wpadł (ten typ początkowych creditsów, który on stosuje, nie liczy się). Na szczęście można je pominąć. Rzut izometryczny, schludna, miła dla oka grafika, o dziwo polskie napisy. Niewiele tu grania bo łazimy tylko z miejsca na miejsca, gadamy z npcami i zbieramy fanty aby odprawić w świątyni jakiś rytuał. I już sobie myślę, że dotrwam tylko do końca rytuału gdy dopiero wtedy rozpoczyna się właściwa rozgrywka.

A tak okazuje się być naprawdę ciekawa i smakowita. A oparta na przemierzaniu świata gry, zbieractwie, craftingu, walce i odkrywaniu sekretów fabuły. Jest tajemniczo, jest ta taka fajna atmosferka, która motywuje aby przeć naprzód. Dzieciak użyty w rytuale trafia bowiem do jakiejś dziwnej krainy a my, 7 lat później, w ślad za nim. Cyklicznie pojawia się dziwny, zabójczy mrok okalający wszystko wokół, są wykręcone persony, które nas prowadzą, są potwory. Jest też stałe poczucie progresu. 

Bardzo pozytywna niespodzianka. Dobre, przynajmniej pierwsze, wrażenie. Czy jednak rozgrywka jest tak świeża i do końca nie wkrada się monotonia, tego nie wiem. Chętnie może się jeszcze kiedyś przekonam.

Czas gry: ponad 1 godzinę
Ocena pierwszego wrażenia: 8/10

Sea of Thieves

Na obrazkach ładne, w ruchu gorzej

Jaka głupia to gra xD Bosze dawno nie miałem takiego mindfucka co się dzieje. Tutorial sprowadza się do nauki przeniesienia skrzyni do namiotu i zakupu jakiegoś ciucha. Dalej radź sobie sam! Tymczasem do załogi dołączają inni gracze online, chcą działać a ja nemo, nie wiem od czego zacząć. Pochodziłem więc trochę po startowej wyspie aby się rozejrzeć a koledzy mnie opuścili. W końcu udało się zebrać jakiegoś questa, chyba głównego i dołączył nowy gracz więc już nie chcąc go wystraszyć, czym prędzej ruszyłem do statku. Gdzie okazało się, że nie wiem jak go odpalić :D W sensie jak zacząć płynąć. Na szczęście w grze jest wbudowany czat więc napisałem, że jestem świeżak i proszę o pomoc. Okazało się, że należy najpierw podnieść kotwicę i rozwinąć/ustawić żagle. 

Po tej emocjonującej w cudzysłowiu części zaczęła się taka nuda, że nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Woda jest całkiem ładna choć nie jakaś nie wiadomo jaka. Najwięcej uroku i charakteru dodaje jej tryskająca lub falująca na jej powierzchni piana. Poza tym grafika jest jednak słabiutka i wydaje się, przynajmniej na PC, niedopracowana. Mimo, że zastosowany styl jest prosty to i tak sprawia wrażenie nieoszlifowanego. Szkoda, bo generowane, bajkowe widoki, zmienne pory dnia i ogólna aura wiele przez to tracą. Z nudów przejrzałem wszystkie posiadane przedmioty, całą obszerną klawiszologię na klawiaturze, wszystkie gesty i wiele innych bzdur a i tak gdy spojrzałem na mapę, okazało się, że jesteśmy gdzieś dopiero w 1/3 drogi.

Nie wiem, może przy większej załodze i jakichś walkach czy coś piraty są ciekawsze ale nie mam aż tyle samozaparcia aby przekonać się o tym. Kto to wymyślił. Dowidzenia siem z panem.

Czas gry: 40 minut
Ocena pierwszego wrażenia: 2/10, bo nuda nie warta jest wyższej oceny

Gra tygodnia:

Age of Empires 

Jeśli staroć z 1997 roku, w którego nigdy wcześniej nie grałem, robi pozytywniejsze wrażenie niż najnowszy hit, to zwycięzca może tylko jeden.

Tagi: age of empires Gears of War 4 Layers of Fear Sea of Thieves Smoke and Sacrifice The Outer Worlds

Oceń notkę
+ +11 -

Oceń profil
+ +23 -
Brolin
Ranking: 1081 Poziom: 41
PD: 9823
REPUTACJA: 2791