Blog użytkownika Brolin

Brolin Brolin 09.08.2019, 13:42
Jak pozbyłem się backloga
884V

Jak pozbyłem się backloga

O backlogu i jak sobie z nim radzić można znaleźć trochę artykułów na zagranicznych stronach. U nas chyba nieco mniej. A to powszechne zjawisko i coraz częściej się z nim spotykamy. Jak mnie udało się z nim poradzić, o tym poniższy tekst.

Dobre złego początki
Pamiętam takie czasy, było to już dawno temu, kiedy zdarzało się mieć masę gier naraz. Całe dziesiątki, nawet setki. Za każdym razem coraz bardziej traciłem wtedy ochotę na granie.

Początki jeszcze nie były tak złe. Ba, były rewelacyjne! Pożyczone od kuzyna Atari z kilkunastoma kasetami po naście zapisanych długopisem tytułów każda? Dawej, jedziemy na turbo i sprawdzamy każdą :D Czasu było dużo bo było się dzieciakiem, medium całkiem nowe to i ciekawiło. Oczywistym jest, że sprawdziło się wszystko, choć tylko kilka perełek zostało na regularne posiadówy.

Później nastał czas PC-tów. Potwora 386, na którym w oknie wielkości nieco większej od znaczka pocztowego szło płynnie ciąć w Dooma. Póki głównym nośnikiem danych były jeszcze dyskietki a dyski były maluteńkie, gier nigdy nie miało się za wiele naraz. Przynajmniej tak było w moim otoczeniu. Więc jak był ten Doom i dajmy na to Lotus to wiele innego na dysku się nie mieściło. Na 486 było już raźniej, więcej miejsca, więcej zabawy. Ale był jeszcze ten umiar.

Mój pierwszy komputer kupiłem gdy weszły Pentiumy a płyty kompaktowe stały się standardem. Panie, co się wtedy zaczęło dziać! Nagle grów na jednej płycie mogło zmieścić się ponad 100. Obciętych ze wstawek filmowych i innych "zbędnych" rzeczy ale jednak. Taką płytę z indywidualnie wybranymi rarytasami zleciłem do załatwienia koledze na pół roku jak jeszcze dostałem komputer. Czasem tylko pożyczana kolegom, czekała jak skarb w szafce. Pamiętam ten dzień jak u kolegi zobaczyłem baaardzo długą listę zainstalowanych na dysku gier. Jak się okazało, ten który załatwiał płytę i tak ją dopchał niezamawianą zawartością po brzegi. Przeglądałem ją wzrokowo i w pewnym momencie poczułem się nieswojo. Coś było nie tak, tego było za dużo! I jak wtedy umówiliśmy się po szkole aby w coś poszarpać, tak skończyło się ale na grze w kosza na podwórku.

W końcu nadszedł ten dzień kiedy już sam mogłem uruchomić CD na własnym sprzęcie. Okazało się, że wskutek krążenia płytki od niemytej ręki do ręki, była mocno zrysowana, miejscami wręcz prześwitywała. Udało mi się uruchomić tylko kilka pozycji ale z jakiegoś powodu nie złościłem się. Zadziałał Duke Nukem 3D, czego chcieć więcej? 

 

Backlog znany już od dawna, zaczynało się tak oto niewinnie

 

Złota era
Od tamtej pory tak mi już zostało. To znaczy tak, że zwykle nie miałem i nie grałem w więcej niż jedną grę naraz. Sam nie wiem jak to się działo ale jakoś tak było. Bardzo rzadko zdarzało się kiedy tworzyła mi się jakaś biblioteczka a jeśli już, to raz, że były to tytuły skończone a dwa, było ich maks 20-25. Jak już dochodziło do tej ilości to wszystko sprzedawałem. Międzyczasie przeszedłem z PC na PlayStation 2, później Xboxa i kolejne konsole. To był złoty okres. Gier i grania miałem idealnie tyle ile chciałem, na ważne tytuły czekało się z wypiekami i grało na premierę. Nic nie czekało na swoją kolej, nie było żadnego zmuszania się aby coś skończyć. I tak się kręciło do czasów PS4.

 

Zaczyna się
Przypuszczam, że u każdego z Was, którzy backlog posiadają, kiedyś się on rozpoczął. W jakimś konkretnym miejscu i czasie. U mnie zaledwie kilka lat temu a najbardziej przyczyniły się do tego... wyprzedaże i niskie ceny gier pudełkowych. Jeśli takiego Wolfensteina New Order można było kupić w cyfrowym sklepie Sony za 11 zł (mogę się trochę mylić ale kwota była śmieszna) to kto się nie pokusi? Czy takiego Dragon Age Inkwizycja za dwadzieścia parę złociszy. Owszem gra powszechnie taka se (choć moim osobistym zdaniem rewelacyjna) ale za tą cenę? Nic tylko brać i do biblioteczki. I do kolekcji. I na kiedyś. Bo przecież teraz nie ogram bo mam już wiele innych kupionych gier, które czekają w kolejce. No właśnie.

Ten pęd za łatwą i dobrą okazją załatwił mnie na cacy. W pewnym momencie miałem około 15 nierozpoczętych gier pudełkowych, otwartych światów na setki godzin. Ze 20 mniejszych i większych tytułów zakupionych w PS Store. Dwa razy tyle na Steamie, tak samo na GOGu, kilka na Originie. Nawet nie liczę ponad setki z PS Plus. Bagaż, ogromny bagaż

 

Weź tu przejdź obojętnie...

 

Zmiany
Jakieś dwa lata temu oddałem na forum swoje konto na GOGu. Po prostu miałem dość, nie chciałem już tam zaglądać. A wiedziałem, że będę skoro mam tam tyle stuffu. Po oddaniu zapomniałem o tym co tam było dosłownie z dnia na dzień. Dosłownie kilka razy zdarzyło mi się od tamtej pory wejść na GOGa i pomyśleć co niegdyś miałem tam ukitrane. A tak to myślało się o tym stale. I poczułem ulgę nie mając tego na głowie.

Na początku tych wakacji dopadł mnie kryzys. W marcu zrobiłem Wolfensteina na Mein Leben, czyli jednym życiu i było to jakby zwieńczeniem wszystkiego co osiągnąłem jako gracz. Zgarnąłem największe wyzwanie i powoli zacząłem tracić ochotę na granie. Próbowałem ratować się jakimś loot shooterem ale Destiny 2 zanudził mnie na śmierć a nic innego szczególnie mnie nie ciekawiło. No i przestałem na parę miesięcy grać. Do tego stopnia, że zdecydowałem zakończyć to całkowicie i sprzedałem wszystkie gry pudełkowe. A na wrzesień zaplanowałem sprzedaż konsol (PS4 i PS4 Pro) wraz z kontem i jego zawartością. Na wrzesień, aby cena była odpowiednia.

W tym czasie robiłem wiele innych rzeczy i szczególnie za graniem nie tęskniłem. Wręcz przeciwnie, nawet już z kolegami nie bardzo mogłem rozmawiać na te tematy, przestały mnie ciekawić. Złożyło się jednak tak, że mam dwa uszkodzone pady, gałki potrafią skręcać same z siebie. Chciałem je przedmuchać i sprawdzić w jakiejś grze czy będzie ok. Padło na Dark Souls 2. Ściągnąłem i sprawdzałem. Sprawdzałem tak przez kilka godzin

Po tym zdarzeniu kupiłem Dark Suls Remastered, w które nigdy nie grałem. I choć jest już zupełnie inaczej niż dawniej, zupełnie inaczej się gra, naprawdę świetnie się bawię. Co się stanęło?

 

Jednak niefajnie nosi się coś takiego, nawet jeśli wypchane skarbami

 

Bez bagażu
Zabawa jest na pewno rewelacyjna. Brak myślenia o innych grach, o tym, że muszę tego Soulsa skończyć jak najszybciej aby zabrać się za inne pozycje, jest jak ciepły letni deszcz ;) To już nie jest to poczucie ciężaru, które tak długo mi towarzyszyło, a z którego wagi nawet nie zdawałem sobie sprawy. Granie przestało ciążyć a znów bawi. Co więcej, zamiast myśleć o tym co jeszcze MUSZĘ zaliczyć myślę o tym, na co warto CZEKAĆ. Jak choćby na Death Stranding. Zapomniałem jak to jest czekać na grę, którą uważa się za z jakiegoś powodu ważną. Nie czułem tego od dawna bo głowę zaprzątały mi inne myśli. Widzę jak wielu z Was w różnych komentarzach pisze o tym, że ogra jakąś wyczekiwaną grę już po premierze jak stanieje albo dadzą w jakiejś usłudze. Bo teraz nie ma na to prostu czasu, inne pozycje czekają. Takie granie jest mechaniczne, jest jak wykonywanie pracy, robi się bo musi. Przez bardzo długi czas myślałem, że muszę skończyć to co mam. A miałem tam choćby Dying Lighta, Wiedźmina 3, Evil Within 2. Teraz mam to w nosie, nie muszę już do nich wracać nigdy. I nie zamierzam. 

Podsumowując, pozbyć się backloga jest WSPANIALE. Choćby i metodą na hardcora czyli sprzedając/rozdając/usuwając co się ma, włącznie z kontami. Robiąc sobie chwilę przerwy a później maks jedna gra naraz i albo się ją kończy bo ma się na to ochotę albo sprzedaje i idzie dalej. Tego życzę wszystkim, którym bagaż przeszkadza. Komu nie przeszkadza, spokojnie, kiedyś pewnie zacznie ;)

Jeśli ktoś miałby ochotę skomentować to chętnie poczytam jak u Was backlog się zaczął, jak rozrósł i co o nim obecnie myślicie. Adios!

Tagi: backlog

Oceń notkę
+ +26 -

Oceń profil
+ +16 -
Brolin
Ranking: 1330 Poziom: 38
PD: 7970
REPUTACJA: 1780