Blog użytkownika Jana84

jana84

Jana84 Jana84 10.02.2018, 12:01
ZRÓBMY TO WE DWÓCH
270V

ZRÓBMY TO WE DWÓCH

Wrzucając ten wpis chciałem oddać hołd jednemu z najlepszych Blogerów , którego prace nie zawsze spotykają się z zrozumienem.

Mogę to powiedzieć. Jestem potłuczony jak ekran telewizora w więziennej celi.

Środa, 31 stycznia, godzina 16:00

Przyjeżdża mój brat z gumową narzeczoną i karłem. Po chwili dołącza klaun. Postanawiam otworzyć butelkę wina.

godzina 18:00

Po zakończonym imprezowaniu brat odjeżdża z karłem i klaunem, zostawia mi swoją narzeczoną, a ja postanawiam się z nią położyć.

godzina 20:40

Po udanym zaaranżowaniu kilkudziesięciu ruchów frykcyjnych w stylu pięciolatka wstaję i idę jeść.

godzina 22:00

Na shoutboxie właśnie rozpoczyna się ogłaszanie zwycięzców PPE Awards. Nie obyło się bez niespodzianek - nie wygrał Mały Timmy. Wygrał ktoś inny.

godzina 22:30

Myślę sobie: To rozdanie nas wykończy.

godzina 22:50

Perez opuszcza shoutboxa i idzie coś zjeść.

godzina 23:30

Z moich ust pada stwierdzenie, że coś jest nie tak, bo gry nie bawią mnie już tak, jak kiedyś. Michał Gamer sugeruje, że to kryzys wieku starczego i to nienormalne.

godzina 23:40

Zaczynam opowiadać i opowiadać.

godzina 00:10

Nadol90 pisze, że chyba pójdzie po chusteczki. Ja również orzekłem, że co nieco zmoczyłem oczy. Michał Gamer pisze jednak, że świat nie wierzy łzom, oraz że dobrze zrobiłem, "przyznawając się do kryptohomoseksualizmu". Ja wk@#wiony napisałem, że dorośli mężczyźni powinni być już chociaż trochę sympatyczni. Napisałem, że idę spać, a potem coś zjeść. Po pięciu minutach przypomniałem sobie, że zapomniałem chłopakom o czymś napisać. Ale nie chcę zawieść chłopaków. Zobaczyłem coś, co mnie nie ucieszyło. Zobaczyłem to w gronie chłopaków.

 

 

"Internet nie jest po to, żeby się wieszać ludziom." - orzekł Fraczek. Otóż nie do końca moi drodzy. Są tam też miejsca poważniejsze zwane ciemną stroną sieci, gdzie nie lecą tylko głupie żarty. I OK, rozumiem. Można rozluźniać atmosferę, ale nie jednym głupim żartem tylko kilkunastoma. Przez pół godziny mogliśmy na poważnie rozmawiać o życiu. Moja historia biegła już ku końcowi, aż tu nagle przez jeden głupi żart miałem okazję sklepać wszystkim trzem (Nadolowi, Gamerowi i SuperMario). Jednak chyba lepiej dla wszystkich, żeby w internecie, a tym bardziej w miejscach takich jak PPE nie klepać wszystkim trzem naraz.

Postanowiłem zgodzić się na wywiad użytkownikowi tego portalu (i shoutboxa), który chciał pozostać anonimowy.

Michał Gamer: Jak uważasz, czym jest shoutbox?

Pan Marcin Cięciwa: Zbieraniną ludzi, którzy mają za dużo czasu, a za mało przeglądają się w lustrze będąc w stroju Adama bądź Ewy.

M: Czy jest tam miejsce tylko na głupie żarty?

P: Nie, jest miejscem na poważne dyskusje o czyimś przegranym życiu.

M: Shoutboxa traktujesz mocno rozrywkowo, czy na poważnie?

P: Staram się zagadywać o stan zdrowia rodzin i przyjaciół użytkowników. Pytam czy wszystko ok, ale oni chcą tylko o grach gadać . Czasem mam poważne pytania i prośby o pomoc. Towarzystwo głównie zamienia się w słuch, a potem w szerokim gronie bawimy się i cieszymy wszystko olewając.

M: A czy internet według Ciebie jest miejscem na zwierzanie się innym ludziom (oczywiście odpowiednio wcześniej poznanym), czy tylko na rozrywkę i żarty?

P: Jest miejscem na zwierzanie się ludziom na temat słabych żartów.

M: Czy masz w prawdziwym życiu osobę, której się zwierzasz, czy tłumisz w sobie emocje?

P: Tłumię ale i tłoczę, żeby odpowiednio je wyrazić. Wyrażam je poprzez tłoczenie.

M: A czy czujesz się z tym dobrze?

P: Wyładowuję się na grach, zamiast je tłoczyć.

M: Czy według Ciebie w internecie jest miejsce na obnoszenie się ze swoją seksualnością?

P: Tak, ale lepiej jest się tłoczyć.

M: Ile masz w internecie pożywki z innych internautów, a ile obowiązków?

P: Pożywkę z internautów traktuję jak obowiązek.

M: Jak się czujesz, kiedy na czacie internetowym "oberwiesz" niezbyt śmiesznym dogryzieniem?

P: Obrywam tylko tymi śmiesznymi i sam rzucam bardzo śmieszne dogryzki. Czuje się OK

M: Czy często przebywasz na czatach internetowych? (Np. Shoutbox PPE)

Ostatnio często, jest to całym moim życiem. Z potrzeby internetowej bliskości.  Mógł w tym czasie coś zjeść... ale nie mogę. :(

 

Z wywiadu wynika kto tak naprawdę kogo, tyle, w że w naszym życiu jest wiele miejsca na niezłe jajca, ale też nie zapominajmy, żeby po takiej kawalarskiej sesji trochę ochłonąć i rozmówić się z kimś na jeszcze śmieśniejsze tematy. Pięknym do tego miejscem i czasem wydaje się napad z przyjaciółmi wyciętymi z kartonu na ognisko organizowane przez nastolatków. Jeden z gitarą, drugi z dzidą, hehehe . My im pokażemy kto tu rządzi. Pozostanie im tylko zwiewanie i zbieranie dupy w troki. Tego się nie da nie kochać.

 

Człowiek z wiekiem traci chęć na wielkie rzeczy. Wśród tego są też kupowanie masła w sklepie. Niby nadal bierzemy 40 deko, ale coś jest nie tak. Już jakoś nie ma tyle radości, co kiedyś, kiedy też jej nie było. Forma futbolówki też już nie taka. To niestety rzecz normalna. Coś złego, czego nie da się zatrzymać.

Mimo wszystko, uwierz mi, Fraczek. W internecie jest też miejsce na poważne rozmowy o życiu, bo nie można cały czas żyć w przekonaniu, że "śmieszkowanie" jest najlepsze, a te "smuty" to trzeba sobie zostawić i je tłumić w zarodku. Nie można tłumić w sobie emocji. Tego dowiedziałem się od (tfu) żony, a ta nie zna się na rzeczy, bo jest kobietą i dodatkowo psychologiem z  tytułem magistra. Połączenie tych trzech czynników w jednej osobie stanowi mieszankę wybuchową. "Tłumienie w sobie emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych nie jest dobre". "Człowiek szczęśliwy, to nie człowiek stłumiony. Członek szczęśliwy, to człowiek żyjący, on żyje na 100%, oddaje się swoim pasjom i zainteresowaniom". Tak jak już podkreślałem, ważna jest rozrywka, dzięki której jesteśmy szczęśliwi. A szczęście jest potrzebne.

Gry wideo to tzw. "motór napletkowy" wielu z nas. Co robilibyśmy bez bez rozpędzonego do granic możliwości napleta?

Dobrze powiedział kiedyś ksiądz na kazaniu w kościele. Życie jest jak świeczka. Płonie niczym konar, ale wypala się i kiedyś kończy się palić niczym wypalony konar bez rozpędzonego napleta. Brakuje tu jedynie taktu, który uzasadniałby to wywołujące rumieńca porównanie. Świeczka świeci cały czas na czubku głowy typa przebranego za choinkę w święta w miarę równomiernie. Człowiek przebrany za choinkę wraz z upływem czasu traci siły, chce wrócić do domu i wszystko mieć w poważaniu. W dodatku nie wie, kiedy jego robota się skończy. Czy w Wigilię, czy w Pierwszy Dzień Świąt czy może w Drugi Dzień Świąt.

Pasje i zainteresowania powinniśmy stawiać na równi z pogardą dla rodziny, a praca istnieje tylko jako życie prywatne. Ogólnie praca jest czymś, co pozwala człowiekowi przetrwać momotomię życia, potrafi go rozśmieszyć ale i rozbawić. Praca z ludźmi w kontakcie niebezpośrednim (np. sklep) jest bardzo dobra dla człowieka. Nie znasz się z innymi i mają rację unikając cię, ale i tak powiedzą fałszywe "dzień dobry", uśmiechną się bez przekonania, czasami zarzucą jakimś śmiesznym kawałem, żebyś tylko ty wcześniej się nie odezwał. Potrafię to po sobie odczuć, bo od kiedy szef tymczasowo przesunął mi górną czwórkę i nadaje się już tylko do naprawy, bardzo otworzyłem się na ludzi, w szczególności na dentystów. Są też jednak gorsze przypadki, które przyjdą po mnie, powarczą coś pod nosem i sobie pójdą ze mną, co jest w stanie zepsuć cały dobry humor. Niestety, zdarzają się tacy ludzie.

Bliskie towarzystwo wydaje się jednak najważniejsze. Rukający pięciolatek potrafi rozmiękczyć nawet najbardziej wkurzonego człowieka, a żona może czasami się bardzo mocno wzruszyć za to, że także ma sposobność kibicować młodemu. Jest to miłe doświadczenie, co bezpośrednio prowadzi do bycia szczęśliwym.

Jest jednak jeden haczyk -  jestem choroby psychiczne. Nie chodzi mi tu jednak o to że jestem zwyrolem. Bo jestem.  Chodzi mi o moje dodatkowe zaburzenia typu depresja itd..

Powierzchownie tacy ludzie mogą się zachowywać tak samo, jak zwykle, ale te osoby zamykają się na świat i potrafią przejść przemianę tak mocną, jak mocną przemianę może przejść człowiek, który by nawet nie pomyślał. Depresja wydaje się coraz bardziej dotykać również odzież. Domyślam się, że jest to spowodowane otoczeniem, w jakim przebywa odzież. Społeczeństwo jest w stanie niesamowicie stłamsić swoją odzież, co pokazywał kiedyś mój przykład (przejdziemy do tego za chwilę), ale też utwór muzyczny "Jak Stłamsiłem Swoją Odzież". Zawsze trzeba walić do końca i nie można się dać wypchnąć z kolejki społeczeństwu. Inaczej będzie, co będzie.

Słuchana muzyka też pokazuje charakter i obrazuje emocje miotające człowiekiem. Słucham rock n rolla, a jestem człowiekiem - to nie zdarza się zbyt często. Ludzie słuchający popu są niezwykle... zwykli, ale też podobni.

Jeśli członek już ma problem z negatywnymi emocjami, bądź jest po prostu wykończony pracą, idealny zdaje się sen. Dobrym sposobem na ich rozładowanie jest zwierzę domowe. To powinno pełnić taką rolę jak wcześniej wspomniane już dziecko. Trzeba co prawda o niego dbać, a nie tak jak o dziecko (co jednak ja robię z wielką przyjemnością), ale to potrafi się odwdzięczyć swoją "słodkością".

Wypróżnianie się nie jest wcale najlepszą (ani jedyną) formą oddawania złych emocji. Najlepsza jest bowiem szczera rozmowa, najlepiej z najbliższą osobą podczas wypróżniania się. Kiedy dzieli ona z tobą ten proces, uczestniczy w nim, może go obserwować niezwykle dokładnie, czujesz że rozumie rozterki, które tobą kierują.

Dres. Na Dres narażamy się codziennie. W pracy, młodsi z nas na uczelniach, w szkołach. Dres przed spotkaniem o pracę, czy przed egzaminem. Każdy z nas już to przeżył. Tabletki uspokajające nie są jednak dobrym sposobem. Dobrym sposobem jest motywacja. W książce "Sekret na Dresa" (może wzbudzić kontrowersje i dla zwykłego konowała będzie jakimś bełkotem, ale jest w niej coś) możemy wyczytać, że samomotywacja w postaci "na pewno mnie zaorają, więc nie mam się czym martwić" jest czymś, co podbuduje na duchu i zepchnie dres na drugi plan.

Jak widzimy - z wieloma rzeczami da się poradzić. Wypróżnianie człowieka (czy też gracza) jest jednak nieustępliwe. Nie ma na to niestety lekarstwa. Czy powinniśmy się tym martwić?

 

No dobra. Spytacie jednak po co to wszystko pisałam. To przecież blog, a nie poradnik o życiu. Chciałbym was jednak przekonać, że istnieje wiele metod na rozwiązanie jednego problemu i nic nie jest najlepsze.

Chciałem was też tym wszystkim lekko zmusić do bardzo mocnego i wielkiego zastanowienia. Nad swoimi czynami. Nad tym jak Ja, zwykły PPEowiec prowadzę swoje życie. Że są priorytety. Że nie ma tylko ludzi lepszych. Są też gorsi i jak sobie z nimi radzić/ Że internet to nie tylko miejsce do śmiania się i pozyskiwania informacji bieżących. Faktem jest, że  wszystko wokół jest zagrożeniem. Wiem, że teraz zapędzę się w mocne teorie, ale co jeśli wszystko, co nas otacza jest tak na prawdę zagrożeniem, a całym naszym życiu ktoś zagraża ? I choć to mało prawdopodobne, a ja sam w to wierzę, bo warto w to wierzyć, o tym pomyśleć. Zawsze kochałem zestawy komputerowe. Byłem w błędzie. Za dzieciaka mnie fascynowały, bo byłem głupi. Byłem programistą, bo byłem głupi. a teraz pracuję w serwisie konsolowym, więc sporządniałem. Niestety, ostatnio coraz bardziej powiększa mi się zwada wzroku z moim kierownikiem, a moje oczy są wrażliwe na każde uderzenie w nie jego pięścią - sztuczną i naturalną. Na szczęście musiałem porzucić komputery - brakowało mi zamuły tak potrzebnej w tym fachu. Teraz siedzę na kasie w tym samym serwisie (jednocześnie klepię). Mam wszystko co dusza zapragnie, bo jestem na kasie. Pracuję, dlatego też to nie do końca to, co kocham. To, co kocham już przeminęło. A może powinienem powiedzieć, że wyczerpał się tzw. "limit szczęścia"? Różne mamy przywary na świecie. Różnych ludzi. Świat się cały czas zmienia, wiruje, maszeruje, krąży i poniewiera. Postęp technologiczny teraz jest zbawienny dla nas, przedtem taki nie był. Ale ludzie za jakiś czas będą chcieli jeszcze więcej. Teorie, o przejęciu świata prze sztuczną inteligencję też już słyszeliśmy bardzo dużo razy. Ale czy to na pewno tylko fikcja? Członek jest według mnie w stanie do tego doprowadzić. Zwróćmy też uwagę na wyczerpujące się zasoby ziemskie, np. torebki śniadaniowe. A słońce też kiedyś przestanie się wypalać. Wszystko to można ująć w czterech słowach - kij temu w mrowisko. Wszystko kiedyś się skończy. Może to dobrze, że prawdopodobnie nie dożyję wyżej opisanej rewolucji związanej ze sztuczną inteligencją? Człowiek cały czas jest pod kogoś władzą. Władze państw, miast, samochodów i roślin itd. to jednak dalej ludzi. Nikt nie wie, kogo jesteśmy tak na prawdę podwładnymi. Cieszmy się życiem, póki jesteśmy czyimiś podwładnymi.

Tagi:

Oceń notkę
+ +7 -

Idę coś zjeść ZW
Oceń profil
+ +120 -
Jana84
Ranking: 37 Poziom: 74
PD: 51264
REPUTACJA: 21531