ReDaaktorskie Odchyły

Pisane w kokpicie mecha
Daaku Daaku 15.09.2017, 23:58
Piątkowa GROmada #51
1560V

Piątkowa GROmada #51

Tym razem ruszamy głową.

 

Daaku

 

Wasteland 2: Director's Cut [PS4, InXile Entertainment 2015]

Przed tekstem właściwym czuję się w obowiązku zarzucić małą dygresją. Otóż miałem niedawno okazję wypróbować sobie Fallouta 4. Nic wiążącego, ot stworzenie postaci, spędzenie paru godzin na mapie, odwiedziny pierwszego miasta, pierwszy crafting, pierwszy Power Armor, pierwszy Deathclaw... Rozumiem, że jednostronna sieczka tłumu bandytów na ulicach miasta za pomocą działa obrotowego miała przytłoczyć gracza efekciarstwem i "cinematic experience", ale niech mi ognisty gekon siedzenie podpiecze, jeżeli można to jeszcze uznać za Fallouta. Jako jedna z tych starych skner, które na pierwszych dwóch Falloutach zjadły zęby, czwarta odsłona to dla mnie po prostu bezsensowny, sandboksowy FPS udający uproszczonego RPGa. Żal, że tak zasłużona seria została zepchnięta na takie tory...

Tym bardziej cieszę się więc, że ósma generacja konsol zafundowała nam prawdziwy renesans klasycznych, staroszkolnych cRPGów. Pillars of Eternity, Torment: Tides of Numenera, Divinity: Original Sin - to te najgorętsze tytuły, a obok nich siedzi opisywany właśnie Wasteland 2 od InXile - studia założonego przez Briana Fargo, ojca atomowej serii. Na sięgnięcie po płytkę z grą nie złożyły się żadne zewnętrzne, górnolotne czynniki - nie hajpowałem się na ten tytuł, nie miałem nikomu niczego do udowodnienia, nie dręczyły mnie żadne pseudofilozoficzne pobudki. Ot po prostu, naszło mnie na coś nowego i tyle. A przynajmniej taki był początkowy zamysł - "coś nowego". Jak się zaraz okazało, zamiast czegoś nowego czekał mnie powrót na stare śmieci - stare, wypróbowane, kochane. Bo Wasteland 2 to dosłownie mokry sen każdego stęsknionego fana Falloutów...

Pierwsze minuty gry - i już easter egg tak bardzo w stylu Fargo

 

Ale po kolei - podczas animacji początkowej jako żyw przywodzącej na myśl ikoniczne "War, war never changes" zostaje nam przedstawiony setting tego nieprzyjaznego świata włącznie z genezą tej jego nieprzyjemności. Otóż w 2018 r. świat się kończy - świat który znamy, ponieważ Stany Zjednoczone i Republika Sowiecka częstują się nawzajem atomowymi grzybkami. W czasie, gdy wszystko, co służyło do tej pory dobru ludzkości znika pod wpływem fali uderzeniowej lub radioaktywnego pyłu, pluton wojskowych inżynierów stacjonujący na południowo-zachodnich nieużytkach kraju eksmituje z pobliskiego więzienia wszystkich więźniów, samemu osiedlając się pośród jego murów. Kiedy jednak na zewnątrz zaczyna kwitnąć klimat rodem z filmów z Mad Maxem - rabunki, tortury, kanibalizm - część techników, ta zachowująca resztki człowieczeństwa, wychodzi na pustynię i zaczyna walczyć z rabusiami oraz chronić niewinnych. Tak przez lata dociera się credo organizacji stanowiącej tutaj jedyne przejawy prawa i porządku, dumnie zwanej Desert Rangers.

Akcję właściwą rozpoczynamy prawie sto lat później, w 2102 roku, podczas pogrzebu doświadczonego Rangera o pseudonimie Ace. Ace został wysłany przez generała Vargasa z misją założenia skrzynek przekaźnikowych na pobliskie wieże radiowe, aby ustalić pozycję źródła nadającego pewną transmisję - co, jak widać, średnio mu wyszło. Owa transmisja zawiera głównie jakieś majaki szaleńca wspominające o połączeniu życia człowieka i maszyny - już na tej podstawie każdy zdroworozsądkowy człowiek powinien zlać ją na ciepło gdyby nie fakt, że... wspomina się w niej o Rangersach. Jako o przeszkodzie stojącej na drodze ku wielkim zmianom, przeszkodzie, jaką trzeba usunąć. Rozumiecie już, czemu generał wziął ją tak sobie do serca? Jak czteroosobowy skład nowicjuszy otrzymujemy swoją pierwszą misję - odnaleźć przekaźniki radiowe znajdujące się przy zwłokach Ace'a i ustalić źródło transmisji, a na dłuższą metę zażegnać grożące organizacji niebezpieczeństwo. Co wbrew pozorom tylko wydaję się takie proste, bo zaraz po wyjściu z naszej bazy-Cytadeli otrzymujemy z dwóch pobliskich siedlisk sygnały SOS - zupełnie, jakby ktoś podsłuchiwał nasz chatter i doskonale wiedział, kiedy nas spowolnić...

Czwórka moich docelowych wariatów - spostrzegawczy lider, strzelczyni wyborowa, medyk oraz osiłek

 

I w tym miejscu zaczyna się właściwa zabawa.Korzystając bowiem ze znajomego, staroszkolnego edytora postaci, ustalamy ostateczny kształt naszej drużyny specjalistów tak, jak tylko sobie zażyczymy. Od imienia przez statystyki oparte o system CLASSIC (jeżeli na myśl przychodzi Wam system SPECIAL to tak, jesteście w domu!), trzy rodzaje umiejętności (bitewne, ogólne, psychologiczne) oraz wpływający na nasz styl gry Quirk (których listę mogliście kojarzyć jako Traits). Te ostatnie oferują nam zarówno zalety, jak i wady - ten element można oczywiście pominąć, ale jaka w tym zabawa? Mój lider z racji niskiego szczęścia zaczyna z Repressed Rage (w walce nie zada sam z siebie ataku krytycznego, za to każdy otrzymany od wroga krytyk podwaja zadawane obrażenia), asystująca mu snajperka otrzymała dodatkowe punkty AP kosztem i tak już niskiej sekwencji w walce, medyk leczy za każdym razem o 25% więcej zdrowia członkom drużyny ale nie może leczyć się samemu, a wymachujący bronią tępą fizol zadaje większe obrażenia kosztej mniejszej szansy na krytyka. Bo jak już się specjalizować, to na całego!

Poruszanie się po lokacjach to po raz kolejny unowocześniona mechanika starych Falloutów - postacie przemieszczamy jedną gałką, lewy spust daje dostęp do koła umiejętności, prawy spust - do koła opcji bitewnych, naciśnięcie prawej gałki zmienia możliwe ustawienia kamery (podążająca za nami, długodystansowa do omiatania lokacji, skalowa do poszerzania/zawężania okna dialogowego). Powrót do przeszłości funduje nam także mapa świata, po której poruszamy się na starą modłę, odkrywając nowe lokacje, unikając skażonych stref, odnajdując relikty starego świata oraz wchodząc w potyczki z przemierzającymi pustynie zbrojnymi bandami. To dobre okazje na zasięgnięcie nieco doświadczenia, za które dopakujemy naszą drużynę - a że początkowo naszymi biegłościami mało co jesteśmy w stanie zdziałać, to awanse na kolejne poziomy są jak najbardziej wskazane.

Pola walki są jednocześnie schludne i pieszczące oko


 

I co znajdziemy w tym miejscu? Jak zwykle koniec ;) Do zobaczenia za tydzień - przypominam, że nadchodzą wielkie zmiany!

Tagi: crpg Daaku destiny 2 GROmada mashi198 piąteczek piątek piątunio the talos principle Venom Snake Wasteland 2

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +27 -

SW-7888-0046-7787
Oceń profil
+ +245 -
Daaku
Ranking: 1 Poziom: 95
PD: 105641
REPUTACJA: 88067