SKLEP

ReDaaktorskie Odchyły

Pisane w kokpicie mecha
Daaku Daaku 07.07.2017, 16:44
Piątkowa GROmada #41
682V

Piątkowa GROmada #41

Po jamrajowym szaleństwie, w tym tygodniu także nostalgicznie!

Tydzień temu nasz dorotekkk, do spółki z REAListą i jakimś niebieskim przychlastem, zafundowali Wam nostalgiczną podróż 20 lat wstecz, do czasów pierwszego PSXa. Wszystko za sprawą premiery Crash Bandicoot N-Sane Trilogy, przypominającej nam najbardziej znane przygody wariackiego liska (dla laików) tudzież jamraja (dla kumatych). Wielu z Was także dało się porwać zbieraniu jabłek (dla laików) tudzież owoców woompa (dla kumatych), czemu wyraz dawaliście w komentarzach, chwaląc się progresem lub na odwrót - narzekając na trudności w progresie. W tym tygodniu Crasha już nie gościmy, za to w wyniku dziwnego zrządzenia losu obu piszących współprowadzących naszło na kolejne powroty do przeszłości - raz nieco nam bliższej, a raz prawie że prehistorycznej. Jedno jest jednak pewne, obie opisywane gry to bardzo mocne pozycje poparte soczystymi kawałkami tekstu. Także nie przedłużajmy już więcej i zaczynajmy wymarzony od poniedziałku piątek!

P.S. Po paru długich miesiącach rozłąki odnalazł się nam Affek, którego zaraz zagoniłem do pisania do cyklu. Młody potrzebuje jednak najwyraźniej pewnego okresu przygotowawczego, aby dojść z powrotem do dawnej wprawy, bo miał podesłać tekst do dzisiejszej GROmady i nie podesłał. Wybiczowałbym, ale z uwagi na kolor skóry jegomościa w jego avatarze do oskrażeń o znęcanie się nad retardami na głównej na konto doszedłby mi jeszcze rasizm...

 

 

Musiel

 

Ninja Gaiden (NES, 1989, Tecmo)

Gry to od zawsze miała być czysta rozrywka, a nie rzucanie padem i głośne wyzywanie prawda?  Cóż widać nie zawsze tak było, a przykładem tego mogą być gry z serii Mega Man czy też Ninja Gaiden na Nesa, których poziom trudności został wywindowany do 11 O Mega Manach nie będę pisać, bo to już zrobił Czarny Ivo na Retro na Gazie (polecam Wam jego tekst :D). Ja za to zajmę się Ninja Gaiden, a dokładnie pierwszą częścią. 

Pierwsze Ninja Gaiden wyszło w 1989 roku na Nesa. Za jej produkcje odpowiada Tecmo. Tytuł opowiada historię młodego ninjy Ryu Hayabusy, który w dzień po zniknięciu swojego ojca znajduje w jego pokoju list zaadresowany do młodego ninjy. Napisał w nim, że jest w drodze na pojedynek na śmierć i życie. Poprosił również Ryu by ten zabrał Miecz Smoka (broń przekazywaną z pokolenia na pokolenie w rodzinie Hayabusy) do amerykańskiego archeologa Waltera Smitha gdyby on sam nie wrócił do domu. Oczywiście nasz wojownik podejmuje się tego zadania. Jednak podróż do Ameryki to tylko początek przygody. 

Ruchome cutscenki do dziś wyglądają super i robią wrażenie

 

Sam gameplay jest prosty jak budowa cepa. Jest to platformówka w której idziemy i ciachamy wszystko mieczem lub przy pomocy dodatkowych broni ( m.in. shuriken, shuriken-bumerang, osłona ognia). Czasami się też wspinamy jak to ninja, ale niestety Ryu nie potrafi jeszcze chodzić po ścianach, więc trzeba skakać ze ściany na ścianę, co w niektórych momentach może wydawać się troszkę frustrujące (dopiero od drugiej części Ryu potrafi wspinać się po ścianach jak na ninję przystało) Więc gdzie niby ta trudność zapytacie? Ano w tym, że przeciwnicy, a raczej patterny na ich uderzanie są tak ułożone, że trzeba uderzać w dokładne miejsca i w odpowiednim momencie. Ale to nie wszystko, w tej grze nie ma co się cofać, ponieważ zabici przeciwnicy się respawnują, ba wystarczy się źle ustawić, a zabijany przeciwnik będzie respawnować się w nieskończoność. No chyba, że my zrobimy krok do przodu i wtedy uniemożliwimy jego odradzanie się, bo gra wyłapie, że jesteśmy już dalej. I to właśnie sprawia, że pierwsze Ninja Gaiden jest trudne. Nie bossowie (którzy poza ostatnim nie są jacyś trudni), nie plansze, a upierdliwi przeciwnicy sprawiają, że można głośno zaklnąć ze złości. 

Pytanie za 100 punktów. Które działko z tego zdjęcia mnie zabiło?

Odpowiedź: Żadne, bo zrobił to ten nietoperz :P

 

Jeśli chodzi o odwiedzane lokacje, to są one różnorodne. Odwiedzimy miasto, ruiny, podziemia, jaskinie czy też dżunglę. Tak więc nie będzie nudy podczas podróżowania. No chyba, że ich wszystkich nie ujrzycie, ponieważ wcześniej wyłączycie grę i do niej nieprędko wrócicie :D A jest czego żałować, bo każde z miejsc jest bardzo ładnie wykonane i za to należą się gratulacje dla devów.

 

  

Ryu to sobie pozwiedza świat. Trochę zazdro :D


Muzyka w Ninja Gaiden to istna perełka czasów Nesa. Nie ma w ścieżce dźwiękowej za dużo kompozycji, bo w niektórych lokacjach utwory się powtarzają, ale to nie przeszkadza, ponieważ cały OST jest naprawdę świetnie skomponowany, wpada w ucho i nie chce prędko z niego wylecieć :P W cutscenkach lecą wolne utwory, ale za to podczas rozgrywki usłyszycie szybkie i dynamiczne brzmienia, które idealnie pasują do tempa w samej grze. 8-bitowa muzyka w najlepszej formie! Kiedyś jak grałem to nie zwracałem zbytnio uwagi na ten soundtrack. Ale gdy dziś go słyszę, to mam ochotę siedzieć i słuchać zamiast grać. Zresztą posłuchajcie sami :)

 

Jeśli chodzi o długość produkcji, to nie jest to zaskakująco długa gra. Owszem przy pierwszy podejściu może zająć Wam kilka godzin (zwłaszcza ostatnia plansza, która jest największym hardkorem, ponieważ gdy stracisz życie przy ostatnim bossie, to nie zaczynasz od ostatniego fragmentu planszy, ale od jej początku! Co z tego, że masz jeszcze życia, jedziesz od nowa :P), ale jeśli nabierzecie wprawy, to ten tytuł możecie ukończyć w niecałe 2 godziny. 

Na koniec powiem, że szpilam w to na emulatorze i pewnie wielu sobie pomyśli „Pfff, gra w to na emulatorze, co to za problem przejść to w ten sposób. Wystarczy robić sejwy co jakiś czas. Cienias” A ja właśnie robię inaczej, ponieważ nie sejwuję co chwilę, a gram w starym stylu. Czyli odpalam grę i gram bez żadnego zapisywania co planszę. Nawet gdy stracę życie przez własny głupi błąd, to jadę dalej :) Mam nadzieję, że w ten weekend uda mi się w końcu ukończyć Ninja Gaiden, bo jakoś w tygodniu nie dałem po prostu rady. Ostatnia plansza mnie wymęczyła i odpuściłem sobie NG, ale spokojnie, pad jest jeszcze cały, a ja nie powiedziałem Ninja Gaidenowi ostatniego słowa. Już ostrzę miecz na weekendowe starcie :)

Ciekawostka: Podobno Ninja Gaiden jest jedną z pierwszych gier na Nesa w których użyto ruchome cutscenki. I było to dobre zagranie, bo dzięki temu historia wydaje się być jeszcze ciekawsza. 

Tagi: Daaku musiel nes ninja gaiden nostalgia piąteczek piątek piątunio ratchet & clank stara szkoła vita

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +42 -

SW-7888-0046-7787
Oceń profil
+ +245 -
Daaku
Ranking: 1 Poziom: 95
PD: 105586
REPUTACJA: 88268
Miesięcznik PSX Extreme