ReDaaktorskie Odchyły

Pisane w kokpicie mecha
Daaku Daaku 16.06.2017, 14:29
Piątkowa GROmada #38
594V

Piątkowa GROmada #38

Dzisiejsza odsłona składana w całości na dotykowym tablecie. Doceńcie poświęcenie.

 

Daaku

 

Carmageddon: Max Damage [PS4, Stainless Games 2016]


Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jesteście sobie grupką pieszych - zwyczajnych, grubych, na wózkach, kosmitów, albo krów czy pingwinów jeżeli tak wolicie się identyfikować - i podążacie sobie akurat piechotą, jak to piesi, do miejsca przeznaczenia. Na mecz futbolu, do pracy, obejrzeć zawody albo poprażyć się na plaży, w końcu mamy na to sezon. A więc jesteście kim jesteście i zmierzacie gdzie zmierzacie a tu nagle JEB!, najbardziej wysunięty z was zalicza czołówkę z rozpędzonym do stu dwudziestu psycholem z sekatorem na zderzaku. Pozostałości po byłym grubasku/kosmicie/krowie latają w powietrzu, ale nie macie czasu nawet odwrócić głów, krzyknąć, wyłapać numery rejestracyjne - przejeżdżające obok kolejne pojazdy, z umocowanymi na przedzie odpowiednio drutem kolczastym i wiertłem, dodają jeszcze kilka cyferek do ogółu ofiar. Ale zostańcie ze mną. Mijający was wóz holowniczy nie potrąca potem nikogo - za to wszystkim obecnym w niewyjaśniony sposób odpadają nogi. Beznogie kadłubki zostają następnie przysmażone prądem przez sportówkę z generatorem na dachu, a następnie wciągnięte w wirniki zamykającego stawkę aerofłotu. Taki ogółem dramatyczny obrazek.

 

Wyobraziliście sobie to wszystko? No to wiedzcie, że cały nagromadzony w tym momencie przez przechodniów ból nie może się równać bólom, w jakich powstawała czwarta odsłona Carmageddona. Zapowiedziana jeszcze w 2003 r. jako kolejna gra oryginalnych twórców serii, przez kolejne lata była ofiarą licznych przesunięć daty premiery, zmian zarówno developera, jak i wydawcy, anulowania projektu, wznowienia go, utraty i odzyskania praw do marki, przejścia na zbiórkę kickstarterową i kilkukrotnej zmiany nazwy. Nie pomogła szczodra dotacja od założyciela studia Bullfrog, patronat Square-Enix, kolejne progi fundacji - prace postępowały w ślimaczym tempie i w zasadzie każdy fan kibicujący temu tytułowi zdążył już postawić na nim krzyżyk i iść dalej ze swoim życiem. A tu niemalże jak na złość, w 2015 r., Carmageddon o na poły ironicznym podtytule Reincarnation wylądował na pecetach, by następnie rok później, w dopakowanej wersji Max Damage, zawitać także na konsolach obecnej generacji. Na dobre i na złe.

Na dobre, bo era gatunku samochodowych sieczek (vehicular combat) minęła po śmierci pierwszego PlayStation i od tamtej pory mało co było w stanie zadowolić na dłużej wielbicieli giętej blachy i zdartych opon. Na złe, bo przedłużające się prace nie mogły wejść grze na dobre, przez co kuleje ona w wielu aspektach. Zwłaszcza w oprawie graficznej oraz modelu jazdy, bo to pierwsze mogłoby udźwignąć PlayStation z dwójką zamiast czwórki w nazwie, a drugie wymaga wyrobienia sobie odpowiednich nawyków, aby pojazd prowadziło się pewniej od wózka sklepowego. Ale wiecie co? Po pierwszym kontakcie z grą i lekkich narzekaniach doskwierać przestało mi i jedno, i drugie. Może jest to wina swoistego wyposzczenia w tym względzie, ale przy drugim-trzecim evencie coś po prostu "zaskoczyło" i od tamtego momentu kolejne miejscówki zwiedzało się z niemal turystycznym zacięciem, rzadko kiedy kończąc na innym miejscu podium niż pierwsze.

 

A trzeba powiedzieć, że jest w tym Carmageddonie co robić. Czekają na nas w sumie 63 eventy podzielone na 16 rang, awans pomiędzy którymi uwarunkowany jest nagromadzeniem odpowiedniej puli punktowej. Samo ukończenie wyścigu zapewni nam jej ułamek - cała reszta zależy już tylko od naszej inwencji w sianiu szeroko pojętej rozpierduchy. Tą możemy uskuteczniać na różne sposoby: złomując naszych oponentów, wyżywając się na pieszych albo gromadząc bonusy za efektowne ewolucje i kombinacje. W praktyce jednak wszystkie te czynniki płynnie się ze sobą mieszają i przebicie licznika 100.000 punktów nie należy w późniejszych stadiach gry do rzadkości. Nie zawsze jednak będzie nam dane palić gumę na ulicy, bo trybów rozgrywki jest kilka i mocno się one od siebie różnią. Classic Carma to swego rodzaju trójbój, w którym wygramy albo wskutek przejechania wszystkich okrążeń, albo pokonania piątki pozostałych rywali albo przejechania wszystkich ulokowanych na mapie przechodniów (średnio po 700 na miejscówkę, także krzyżyk na drogę...). Ich pojedyncze sesje to odpowiednio Death Race oraz Car Crusher. W Ped Chase gra wyznacza losowego przechodnia, którego trzeba skasować - zwycięzca musi wyrobić normę przed innymi. Nieco mniej brutalną, ale wciąż dynamiczną alternatywą jest Checkpoint Stampede, gdzie zamiast do pieszych trzeba dojechać do punktów kontrolnych. Listę zamyka Fox'n'Hounds, w którym jedna osoba zostaje "lisem" i musi przez określony czas uniknąć zderzenia z innymi "łowcami".

Oczywiście nie samymi zderzakami człowiek żyje. Na podorędziu będziemy mieć mnóstwo power-upów, nie tylko takich zwiększających nasze możliwości ofensywne, ale też ułatwiających nam życie oraz takich wpływających na zachowanie przechodniów. Muszę w tym miejscu pochwalić inwencję twórców, bo nie ograniczyli się do standardowego wachlarza rakieta-bomba-turbo, spotykanego w każdej innej samochodowej rozwałce. Tutaj samonaprowadzajek nie znajdziemy, mamy za to bajery w rodzaju biologicznego "tajniaka" (ten uczuć, kiedy strzelisz wiatra i wszystkim wkoło pękają szyby!), wielkiej kuli na łańcuchu, którą targamy za sobą i wywijamy nią zgodnie z prawami fizyki, czy też... kowadła. Tak, nic nie mówi "pie*dol się" tak dosadnie, jak pizgnięcie komuś na pełnym gazie kowadłem i patrzenie, jak siła odrzutu złomuje go na najbliższej ścianie. Dodajmy do tego pochowane po mapach żetony służące do ulepszania naszych bryk oraz po jednej specjalnej znajdźce na mapę, a otrzymamy tytuł, przy którym można spędzić długie godziny. 

 

I tak też czynię, bo po kilku intensywnych sesjach mam już za sobą ukończony tryb kariery i odblokowane większość wózków. Plan na sobotę (niedziela pracująca) zakłada ukończenie reszty brakujących eventów oraz próbę oczyszczenia jednej mapy w taki sposób, abym jedno wydarzenie ukończył na wszystkie trzy sposoby Classic Carma. Trofika za 16.666 przechodniów łaskawie sobie daruję - kończąc karierę nie dobiłem jeszcze do kamienia milowego za 6.000 trupów, więc dobicie do trzech razy tyle byłoby naprawdę męczącym grindem... Natomiast jeśli już ktoś ma ten tytuł bądź planuje zakup, to chętnie pokręcę się po trybach sieciowych.

Aha, tego tekstu nawet by tu nie było, gdyby gra nie wpadła mi w oko na dysku konsoli ALFika podczas naszego zjazdu na zeszłoroczne PGA. Wielkie pozdro dla Ciebie ALF i liczę, że spotkamy się online!

 

Pytanie tygodnia: Moja prywatna bomba całego E3

Moje drobiazgowe podsumowanie targów znajdziecie w przyszłym tygodniu u Gomlina, w tym miejscu pozwolę sobie więc pokrótce opisać mojego osobistego zwycięzcę tych paru dni. 

Ci, którzy znają mnie bliżej wiedzą, że mimo wyraźnej ekscytacji podobnymi wydarzeniami, oczekiwania staram się trzymać na wodzy - nie jaram się niczym ponad miarę, nie robię też uprzednio żadnych list wymarzonych tytułów, o których chciałbym usłyszeć. (Jasne, nowy Armored Core na miarę 8. generacji ryłby beret, ale przeżyję i bez niego). Pomimo posiadania na stanie PlayStation 4 jako głównej stacjonarki nie ruszały mnie też plotki o drugim Bloodbornie czy równie drugim The Last of Us - zamiast tego czekałem na gameplay nowego Spider-Mana od Insomniac oraz jeszcze więcej wysokiej jakości japońszczyzny, takiej, jaką Sony uraczyło nas w pierwszej połowie roku. A i tak na tle tych wszystkich pewniaków - Days Gone, God of Wara czy dodatku o Chloe do Uncharted 4 - na łopatki położył mnie zwiastun czegoś, o czym przed targami słyszeliśmy tylko jednym uchem nieśmiałe plotki. Położył na łopatki i wbił w glebę.

Monster Hunter World jest na pierwszy rzut oka spełnieniem moich marzeń odnośnie tej serii. Marzeń, które tliły się gdzieś w głebokim zakamarku serca, pozornie niewzruszonego na ciągły regres oprawy audiowizualnej i piętrzące się z odsłony na odsłonę niedogodności. Bo mimo wszystko złość człowieka brała, kiedy nawet najnowsze MonHun Generations wciąż straszyło rozdzielczością 240x400, teksturami równie prehistorycznymi co napotykany bestiariusz  i ciągłymi ekranami ładowania. Na tle takiego czegoś nawet oryginał rodem z PS2 (sprzed piętnastu lat) prezentuje się nad wyraz okazale! Dobrze więc, że nie byłem w tej złości sam i nawet Capcom wiedział, że nie może w nieskończoność odwlekać nieuniknionej przesiadki na potężniejsze sprzęty i, co za tym idzie, gruntownego podbicia wizualiów.

No i dostaliśmy podbicie. Piękne środowisko bujnej dżungli, tekstury w wysokiej rozdzielczości, a do tego nowi przedstawiciele fauny oraz nowe sztuczki, jakie zna nasz Łowca. Przemykanie przez chaszcze unikając jednocześnie wzroku pobliskiej watahy raptorów, nakładanie kamuflażu maskującego, zbieractwo w locie, bez schylania się i długaśnej animacji przeczesywania gruntu, wystrzeliwanie w powietrze flar sygnałowych... Zwiastun nie był znowu wcale taki zajebiście długi, a i tak pokazał bardzo dużo nowego! Do tego brak było tu wszędobylskiego, pomiaukującego i działającego na nerwy kota wraz z jego sługusami - kolejny wielki plus. Jeśli seria ma wrócić do korzeni, ograniczając pojedynki z bestiami do formuły "czterech kontra reszta świata", wykorzystując przy okazji wygodny czat głosowy, trofea oraz opcje Share, to będę autentycznie wniebowzięty. Obyśmy tylko do wstępnego "Early 2018" nie musieli doliczać roku na tłumaczenie albo - co gorsza - czekać na jakąś wersję Ultimate i dopiero zachodnie wydanie...


 

QUEST CLEAR! Kolejna odsłona Piątkowej GROmady zamknięta i opublikowana! Teraz nasz Daak może ściągnąć pancerny krawat, wyprawić sierściucha do rodziny i od poniedziałku oddawać się aktywnościom pobocznym nad morzem. Tak, dobrze czytacie, przy dobrych wiatrach wszechobecny Daak będzie na portalu nieobecny przez cały kolejny tydzień. Wiecie, co w takich wypadkach robić - spamujcie mu skrzynkę najświeższymi informacjami tak, aby wiedział, jakie dramy go omijają!

Trzymajcie się ciepło i do rychłego zobaczenia!

Daaku

Tagi: alienation carmageddon Daaku dishonored 2 e3 elanczewski hop piąteczek piątek piątunio podsumowanie suikoden

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +33 -

SW-7888-0046-7787
Oceń profil
+ +245 -
Daaku
Ranking: 1 Poziom: 95
PD: 105630
REPUTACJA: 88075