ReDaaktorskie Odchyły

Pisane w kokpicie mecha
Daaku Daaku 09.06.2017, 09:50
Piątkowa GROmada #37
686V

Piątkowa GROmada #37

Dzisiaj GROmada dla odmiany o ludzkiej godzinie!

 

Daaku

 

beta Marvel Heroes Omega [PS4, Gazillion Entertainment 2017]

Superbohaterowie to bardzo wdzięczny temat na grę video. Nie dziwi więc fakt, że zarówno Marvel, jak i DC - dwa największe wydawnictwa komiksowe tego typu - wręcz rozpieszczają graczy kolejnymi tytułami traktującymi o obdarzonych niezwykłymi zdolnościami gości w obcisłych gatkach. Marvel bryluje głównie Spajdkiem, DC godnie reprezentuje z kolei Gacek. Zagrać możemy w superbohaterskie gry LEGO (LEGO Marvel Avengers, trylogia LEGO Batman), przygodówki (Guardians of the Galaxy oraz Batman, obie w konwencji The Telltale Series), a nawet bijatyki - do wydanego niedawno Injustice 2 dołączyć ma Marvel vs Capcom Ultimate. Jest jednak jeden gatunek, w którym to tylko DC miało przez bardzo długi czas własnego reprezentanta - MMO mianowicie. DC Universe Online, choć daleko mu do poziomu takiego WoWa czy FFXIV:ARR, oferuje kolejne rozszerzenia, przeskakuje na nowe platformy - słowem cały czas się rozwija. Po latach absencji jednak i do Marvela uśmiechnął się los, bo po obecności na komputerach osobistych teraz także właściciele PS4 będą mogli sprawdzić na własnej skórze, jak po ulicach Manhattanu rozbijają się Spider-Man, Hulk czy Daredevil.

 

Z tym "na własnej skórze" traktować należy dosłownie, ponieważ w Marvel Heroes Omega nie tworzymy własnego bohatera. Co mnie osobiście już na wstępie nieco odrzuciło, bo pamiętając początkowy dobór wyglądu, mocy, broni, mentora, a później również drobiazgowe układanie kostiumu z DC Universe Online, można było bardzo szybko utożsamić się z własną postacią jako faktycznym przedłużeniem naszej cyfrowej tożsamości. W grze od Gajillion czegoś takiego nie ma - system od razu wykorzystuje nasz PSN ID (nie trzeba zakładać konta itp.), a następnie szybko przełącza nas między postaciami w krótkim, fabularyzowanym samouczku, aby jak najszybciej zaznajomić nas ze schematem sterowania i podstawami rozgrywki. Ta nie różni się prawie niczym od gier z gatunku hack'n'slash w stylu Diablo - obserwując naszą postać w rzucie izometrycznym poruszamy się po planszy, trzaskamy pojawiające się hurtowo mobki, zbieramy równie hurtowo wypadające z nich graty i generalnie w niespecjalnie widowiskowy sposób rozwijamy bohatera. A gdzieś w tle powoli rozwija się kolejna historyjka rodem z kart komiksu - jakiś superzłoczyńca wchodzi w posiadanie potężnego artefaktu, za jego pomocą zaczyna rozkręcać bajzel na coraz większą skalę, a my - superherosi pod patronatem S.H.I.E.L.D. i Nicka Fury'ego - staramy się ten bajzel posprzątać, odzyskać artefakt oraz naklepać jego nowemu właścicielowi. Sinusoida kina bohaterskiego, od A do B do A. 

I w tym miejscu przechodzimy do głównej siły napędowej Marvel Heroes Omega, a jednocześnie jej największej bolączki. Jest nią szeroki wybór dostępnych postaci, z których każda może stać się nasza i na którą w dowolnej chwili możemy się przełączyć i ją rozwinąć. Jedynym ograniczeniem jest liczba Eternity Splinters - zbieranych podczas gry odłamków, za które możemy "wykupić" interesującą nas postać, tzn. zdjąć jej ogranicznik poziomu doświadczenia, bo choć każdy heros jest dostępny od początku i możemy zapoznać się z jego stylem gry, to powyżej 10. levelu nie poszalejemy. Ja swoje startowe odłamki wykorzystałem do odblokowania Hulka - towarzyszył mi już kawał czasu, ile ekspa już nabił to jego, no i prowadziło się go w walce całkiem przyjemnie, o ile nie nieco prostacko. Jak dozbieram odpowiednią pulę, to wykupię sobie Spider-Mana, Deadpoola albo War Machine - raczej nie ze względu na ich możliwe drzewka umiejętności, ale z czystej sympatii do tych znanych twarzy.

 

Pozostaje jednak pytanie, na jak długo gra zdoła przytrzymać mnie przy sobie. Ze względu na system free-to-play nie inwestuję niczego poza własnym czasem, mam też całkiem przyjemne doświadczenia z innymi darmówkami na PS4 (że wymienię genialne Warframe), ale nie czarujmy się - DC Universe Online to to nie jest. Tam mogłem stworzyć sobie od podstaw własną postać, eksplorować w locie (albo w sprincie) otwarty, trójwymiarowy świat oraz spędzać mnóstwo czasu na dopracowywaniu jej wizerunku w najdrobniejszych szczegółach. Tutaj tego budowania więzi brak - poza dystrybucją punktów umiejętności w interesujące nas skille więcej okazji do wyróżnienia naszego beniaminka nie ma. Pozostaje mieć nadzieję, że odblokowywane na kolejnych poziomach tryby rozgrywki (instancje, wyzwania, nawet rajdy) przykują mnie do pada na dłużej.

A, no i plusik za trofea - nawet w wersji beta wpadają one bez przeszkód, a progres naszych postaci ma zostać przeniesiony do wersji finalnej. Także i za to dwa plusiki na przyszłość.

 

 

Ar nosurge Plus [PSV, Gust 2014]

Tutaj może być ciężko z wprowadzeniem w rozgrywkę, więc spróbuję ugryźć temat z innej strony. Wyobraź sobie, że żyjesz sobie hen, daleko, na planecie Ra Ciela, współdzieląc ją z rasą mistycznych stworzeń zwaną Genom. Masz jednak pecha żyć na niej w momencie, w którym rozrastające się coraz bardziej słońce niedługo pochłonie cały glob wraz ze wszystkim, co żywe i nieożywione. Twoim naukowcom udaje się jednak wynaleźć rozwiązanie tego problemu: przyzywają oni pośród nich Boginię Pieśni, która za pomocą swoich zdolności przeniesie całą populację planety na inną, zdatną do życia. Plan jednak nie wypala - moc Bogini jest po prostu niewystarczająca do podjęcia takiego przedsięwzięcia - więc zostawiacie ją na pastwę losu, pakujecie się wszyscy na pokład gigantycznego statku kosmicznego Soreil i wyruszacie w długą podróż w poszukiwaniu nowego domu. Po, dla równego rachunku, pięciu tysiącach lat dryfowania w przestrzeni kosmicznej na pokład statku dostają się Sharl - stworzenia obdarzone podobną do Bogini magią pieśni, które zaczynają masowo porywać ludzi z ich domów w celu "wzbogacenia ich dusz". W samą porę z kriogenicznego snu budzisz się wtedy Ty - rdzenny mieszkaniec Ra Ciela, i w parze ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa, teraz także magiczną pieśniarką, odpierasz ich atak. Od tamtych wydarzeń mija rok...

...i tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się właściwa Ar nosurge, "twoja" misja. Niezły bagaż emocjonalny, prawda? A wierz mi, że to dopiero początek prawdziwego nawału informacji, retrospekcji oraz terminów encyklopedycznych, jakimi będziesz bombardowany przy każdej możliwej okazji i które będziesz sobie musiał na własną rękę złożyć w całość. Delta Lanthanoir, ciężki jest twój żywot... Prowadzisz sobie w spokoju własną (nie)popularną restaurację, której jedynym elementem menu jest smażony ryż z solą (czekaj, w sumie to może być powód tego braku popularności...), a twój były pracodawca, strzegąca porządku organizacja PLASMA, najmuje cię i twoją partnerkę na misję wgłąb terytorium wroga, abyście odnaleźli zaginioną laborantkę. Od tego momentu akcja ruszy do przodu z kopyta--

-- nie, wróć, nie ruszy z kopyta! Zanim cokolwiek tu się na dobre ruszy, czekają cię rozmowy z koleżankami. Mnóstwo rozmów. O wydarzeniach z przyszłości, także tej zamierzchłej (sprzed 5k lat). O aktualnych celach misji. O nowych przepisach kulinarnych (synteza), dzięki którym wytworzysz nowy ekwipunek i przedmioty. Ba, dzięki systemowi Genometrics zwiedzisz skomplikowane umysły swoich partnerek, gdzie porozmawiasz o trapiących je problemach i pomożesz otworzyć się na innych. A jak już tak sobie w myślach porozmawiacie, to po powrocie do rzeczywistości wykonacie w najbliższej łaźni Rytuał Oczyszczenia, podczas którego... porozmawiacie sobie jeszcze więcej. Wszystko to oczywiście w imię zacieśniania więzów, uczenia się nowych zdolności i obopólnych korzyści rozwojowych, ale kiedy już uda Ci się wyrwać w jakieś zaludnione przeciwnikami miejsce, to z euforii nabijesz tam parę leveli. W końcu jakaś akcja! W końcu rozruszam paluszki! W końcu poczuję, że GRAM!

Na początku planowałem tylko poszczuć cycem i na tym zakończyć...

...ale stwierdziłem, że piątki są po to, by jechać po bandzie

 

A walka potrafi rajcować, mieszając elementy zręcznościowe znane wcześniej np. z Valkyrie Profile czy Xenogears z klasycznym podziałem na tury. Potyczki toczymy tutaj wyłącznie we dwójkę, gdzie Delta robi za stojącego na froncie ochroniarza, a znajdująca się za nim Cass wspomaga go czarami. Poprzez klepanie odpowiednich przycisków budujemy coraz dłuższe combosy i rozprawiamy się z nadciągającymi falami przeciwników, co zapełnia rosnący stale pasek Burst. Kiedy wskaźnik liczebności wroga zapełni się z żółtego na czerwony (100%), pałeczkę przejmuje nasza partnerka, wyzwalając potężny czar w mig pochłaniający podczas bardzo efektownej animacji wszystkie pozostałe fale przeciwników. W miarę rozwoju naszych postaci garnitur ich ciosów oraz arsenał finisherów rośnie, a walki nabierają bardziej taktycznego charakteru - czy to poprzez pchnięcie wroga, czy też atak na cały szereg albo po linii. Czasami jednak walki robią się zdecydowanie zbyt proste - głównie wtedy, kiedy nie opierniczamy się z syntezą i ekwipujemy na nasz duet najnowsze zabawki - nic nie stoi wtedy na przeszkodzie, aby podbić sobie w menu poziom trudności.

Najpierw podbijamy wskaźnik Burst, by następnie...

...zbombić adwrsarzy eksadrą wróbli. Savage.

 

W sumie tak na to biedne Ar nosurge psioczę, ale prawdę mówiąc im dalej w las, tym więcej radości czerpię z gry. Tyle okazji do rozmowy oznacza bowiem, że w jak mało którym innym tytule można zrzyć się z postaciami towarzyszącymi. Sporo tu też lekkiego humoru i przyjacielskich pocisków, m.in. ze wspomnianego wcześniej zerowego talentu kulinarnego Delty. W miarę rozwoju fabuły będzie nam też dane przejąć kontrolę nad drugą parą bohaterów - Earthesem i Ion, by to z ich perspektywy być świadkiem kolejnych, zazębiających się z historią Delty i Cass, wydarzeń. A fabuła, może przede wszystkim ze względu na ten charakterystyczny dla seriali space opera klimat i rozbudowany lore, autentycznie przyciąga i jednocześnie wywołuje w graczu zaciekawienie, co będzie dalej. I w sumie o to w tego typu tytułach chodzi, prawda?

Na koniec macie próbkę tego, jak zakręcone są utwory wokalne w tej serii. I jeszcze lajriksy, jeśli chcecie sobie do taktu pośpiewać!


 

To tyle od nas w tym tygodniu. Jestem pewien, że podołaliśmy zarówno ilościowo, jak i jakościowo i że będziecie mieli co czytać aż do poniedziałku. My tymczasem siadamy z powrotem do konsol i ciśniemy dalej! Do zobaczenia w przyszłym tygodniu!

Daaku

Tagi: ar nosurge Daaku destiny marvel heroes omega piąteczek piątek piątunio roland ninja Tekken 7

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +27 -

SW-7888-0046-7787
Oceń profil
+ +245 -
Daaku
Ranking: 1 Poziom: 95
PD: 105641
REPUTACJA: 88069