Blog użytkownika DonBaniak

DonBaniak DonBaniak 30.07.2017, 23:49
ET Phone home
282V

ET Phone home

Czy zastanawialiście się kiedyś jakby to było być kosmicznym piratem? Jak Han Solo z "Gwiezdnych wojen". Lub łowcą nagród jak Boba Fett z ww. filmu. Albo międzygwiezdnym taksówkarzem jak Bruce Willis w "Piątym elemencie" A może chcielibyście otworzyć własna firmę przewozową niczym Mariusz Pudzianowski w... No dobra, z Mariuszem się trochę zapędziłem. Ale ET Daje Ci możliwość być kimkolwiek zechcesz. I nie chodzi mi tu o sympatycznego kosmite z filmu Spielberga.

Nie będę tu pisał o mechanice gry ani o tym co można w niej robić. Dużo lepiej zrobili to moi starsi stopniem koledzy. Zainteresowanych odsyłam poniżej.
http://www.ppe.p(...)osc.html
http://www.ppe.p(...)dge.html
http://www.ppe.p(...)zny.html
http://www.ppe.p(...)ous.html
http://www.ppe.p(...)t-3.html
http://www.ppe.p(...)nia.html
http://www.ppe.p(...)ie-.html
http://www.ppe.p(...)gry.html
http://www.ppe.p(...)nym.html
http://www.ppe.p(...)ous.html

Jest to wpis raczej dla tych co nie mogą się zdecydować i nie są pewni czy gra jest warta ich czasu.

Czytając komentarze do powyższych blogów zauważyłem, że pojawiają wpisy typu: "To chyba nie dla mnie", "Wygląda na bardzo skomplikowane", "Chyba tego nie ogarnę" itp. Sam też tak myślałem. Czytając te wszystkie opisy wyglądało to tak jakby najprostsza czynność wymagała znajomości statku w najdrobniejszych detalach. Do tego powinieneś mieć apteczkę, trójkąt ostrzegawczy i gaśnicę w razie niespodziewanej kontroli. Aha i pamiętaj, piłeś, nie leć. No i tak trwałem w swoim przekonaniu, ŻE TO NIE DLA MNIE. Moje myślenie zmienił wpis CMDR Szelag'a : "Pierwszy raz spotykam  w moim życiu gracza  który się boi ..... GRY. To jest bardzo niezwykle."
Tutaj odezwało się moje Ego. Ja się boję gry? Ja sobie nie dam rady? No to kurwa patrz. Ja się urodziłem z padem w ręcę. Dawaj mnie to tu. W tym momencie poleciała muzyka ze Skyrim'a (Dovakhin,Dovakhin!!!) i poleciały również moje pieniążki na konto steam. Szykuj się ET Nadchodzę i wcale się ciebie nie boję.
Następnego dnia odpaliłem grę. I już po 5 minutach miałem nabite 20 godzin. Myślałem że to jakiś błąd w matrixie. Sprawdziłem kalendarz i okazało się, że wszystko jest w porządku. Co prawda uciekły mi gdzieś dwa dni i z piątku zrobiła się niedziela ale przynajmniej rok 3303 się zgadzał.

Początek nie należy do najłatwiejszych, Nie jest też jakiś kosmicznie trudny. Jest samouczek dla świeżaków. Najważniejsze abyś się nauczył startować i lądować, reszta przyjdzie sama. Pamiętacie jak pierwszy raz odpaliliście FFVII lub Vagrant Story i weszliście do menu. Ja nie wiedziałem o co chodzi a ilość opcji do wyboru sprawiła że jeszcze szybciej z tego menu wyszedłem. Tu jest podobnie. Na początku nie wiesz co jest grane. Masz statek, udało Ci się wziąć pierwsze zlecenie i lecisz. Krok po kroku odkrywasz z czym to się je i do czego co służy. I mi to sprawiło dużo radochy. Gra nie prowadzi Cię za rękę. Po prostu lekko Ci podpowiada co dalej. Nie mogę nie wspomnieć o chłopakach, którzy bardzo pomagają w początkowej fazie gry. Doradzają, podpowiadają i udzielają odpowiedzi na każde nawet najgłupsze pytanie. A jakbyś wybrał się w dłuższą drogę i utknął pośrodku niczego bo przypadkiem zapomniałeś o fuel scoop(pozdro Whiter) to nawet Ci paliwo podrzucą(pozdro Szelag) żebyś nie musiał pchać do najbliższej stacji. 150 lat świetlnych to dla nich jak rzut beretem.

Nie będę ukrywał że gra jest czasochłonna a wydłużenie doby nic nie da. Gra aż się prosi aby urozmaicać sobie rozgrywkę. Raz jesteś przewoźnikiem a raz górnikiem(o dziwo kopanie w asteroidach jest niezwykle relaksujące) innym razem łowcą nagród albo piratem. Opcji do wyboru jest sporo. A jak będziesz chciał coś zrobić na szybko bo już bo teraz do dostaniesz od gry płaskiego na otrzeźwienie.

Chciałem szybko wbić wyższą rangę w mojej ulubionej stacji. Latałem więc przez 3 dni jak głupi od stacji do stacji dostarczając co trzeba. Jednak zamiast sobie polepszyć, bo wyższa ranga, bo lepiej płatne zlecenia bo już, bo teraz. Sprawiłem tylko że mnie od gry odrzuciło. Lataj sobie przez 3 dni po kilka godzin dziennie na stacje które są oddalone 360,000 Ls od gwiazdy to ci się odechce kosmosu. Taki lot zajmuje ok 10 min. Zrób 5 takich lotów pod rząd i zaczyna ci się wydawać że ta gra to flaki z olejem. Gra sprzedała mi płaskiego na otrzeźwienie. Ja strzeliłem focha i przez tydzień się do siebie nie odzywaliśmy. W międzyczasie przeszedłem sobie Talos Principles, przeczytałem nową książkę A. Pilipiuka i obejrzałem zaległe filmy. Po tygodniu się przeprosiliśmy. Ja obiecałem że więcej nie będę grindował a ona obiecała że nie będzie mnie już biła. Gra ma w sobie to coś co każe Ci do niej wracać i przemierzać ten zimny ale jakże piękny kosmos.

Nie jest tak że jak zaczniesz grać w tą grę to już w nic innego nie będziesz chciał grac. Widzę jak chłopaki grają w różne gry. Jeden gra w PLAYERUNKNOWN'S BATTLEGROUNDS a ktoś inny Just Case 3. Także nawet jak się nie zdecydujesz na ET to wpadnij na kanał PPE na discordzie może znajdziesz kogoś do pogrania w coś innego.

Kończę te moje wypociny. Proszę o wyrozumiałość, to mój pierwszy blog.

o7

Tagi: elite dangerous

Oceń notkę
+ +6 -

Oceń profil
+ 0 -
DonBaniak
Ranking: 2678 Poziom: 30
PD: 4202
REPUTACJA: 94