Blog użytkownika matichol

matichol matichol 12.10.2013, 22:51
Kryzys gracza średniego
965V

Kryzys gracza średniego

W życiu każdego miłośnika elektronicznej rozrywki nadchodzi taka chwila, że siadając z padem przed telewizorem i włączając konsolę, dochodzi się do wniosku, że tak naprawdę nie ma się ochoty w nic zagrać. Stos cudownych gier leżących  na półce obok naszej maszyny cudów niebezpiecznie szybko okrył się kurzem. . Wtedy ze strachem zadajemy sobie pytanie. "Czy to już?"

Mowa oczywiście tu o syndromie "wypalenia" ; który jest nierozłącznie związany z czynnościami cyklicznie powtarzanymi. Kiedy przez długi czas wykonujemy jakąś pracę, często z nieukrywaną przyjemnością, w pewnym momencie ujawnia się w niej przewidywalność, powtarzalność, lub po prostu nuda. Może to świadczyć o tym, że jesteśmy "wypaleni". Wypalony może być artysta, wypalonym może być polityk, jednak o zgrozo odkryłem niedawno, że wypalonym może również być gracz.

Smutna to prawda. Hobby i pasja, której oddawaliśmy się całe życie niemalże, czyniąc z niej ostatni bastion naszej indywidualności, nagle zupełnie przestaje nas interesować, bądź też pociąga nas w ograniczonym zakresie. Gram od 3 roku życia, przez ten czas przeszedłem etap od grania na pececie, po szarpanie na konsoli. Śliniłem się jak pies na widok dorodnej szynki, gdy w moje ręce wpadały kolejne części niesamowitych produkcji, szykujących mi podróż w krainę cudów i dziwów. Nic nie było w stanie mnie oderwać. Nie zapomnę stresu, jaki powodowało granie w gry o PEGI 18+, ponieważ w moim domu było to dość restrykcyjnie podtrzymywane, ten dreszcz adrenaliny na każde najmniejsze skrzypnięcie w okolicach drzwi od pokoju. A teraz...

Może winą tego wszystkiego jest szkoła i obowiązki, których nadmiar nie zawsze pozwala skupiać się na co dłuższych produkcjach. Wiadomo, łatwiej odpalić FIFĘ i pograć te 15 minut, niż przechodzić rozbudowanego erpega. Jednak czy jest to dobre wytłumaczenie? Może sami przed sobą staramy się maskować i ukryć tę straszną prawdę, że tak naprawdę wyrośliśmy już z gier wideo. Straszne to i smutne zarazem. Bo czym teraz to człowiek będzie się wyróżniał z tłumu?

Zrobiłem ostatnio rachunek sumienia i doszedłem do niepokojącej konkluzji. Jest wiele gier, które zacząłem, aby potem ponownie przenieść się na wirtualną murawę. XCOM, LA Noire, R.U.S.E, Wiedźmin 2, Assasin's Creed 3. Kto by nie chciał mieć tych gier w swojej kolekcji. Ja je sprzedałem.... 

Pojawia się jednak światełko nadziei. Ostatnio udało mi się ponownie odpalić Far Cry'a 3 i zagłębić się w Rook Island. Obyło się bez odrzutów, a przygoda na wyższym poziomie trudności nie odrzuca. Coś się zaczyna dziać. I te poczynione plany oszczędnościowe, mające pogodzić majowe urodziny z potrzebą zakupu Playstation 4. Tak właśnie, potrzebą. Chyba nie będzie jednak tak źle, skoro Watch Dogs i Killzone powodują jakiś tam dreszczyk emocji. Jak się zakończy ta historia? Mam nadzieję, że w maju dam odpowiedź skrajnie pozytywną.

Tagi:

Oceń notkę
+ 0 -

Oceń profil
+ +1 -
matichol
Ranking: 4986 Poziom: 27
PD: 3149
REPUTACJA: 964