Okiem Guile'a

Przemyślenia, rozkminy i wspominy, to właśnie tutaj znajdziecie. ;)

Guile Guile 26.10.2016, 01:13
Nintendo Switch - świetlana przyszłość, czy kolejna wtopa?
3142V

Nintendo Switch - świetlana przyszłość, czy kolejna wtopa?

Nintendo ostatnio pokazało swój pomysł na przyszłość elektronicznej rozrywki w postaci Nintendo Switch. Czy to dobra droga, a może Firma Hydraulika znowu popełnia błąd? Zapraszam do przeczytania tego przydługiego wpisu, pełnego przemyśleń dotyczących tego dlaczego wykonano ten ruch i czy będzie warto. 

Zacznijmy od tego, że jakiś czas temu zapowiadałem inne tematy do omówienia, między innymi o tym skąd się bierze zjawisko fanboystwa, ale po kilku nieprzyjemnych przejściach z byłym redaktorem Gołębiem mi się odechciało. Może kiedyś wrócę do tego tematu, ale póki co więcej radości mi sprawia pisanie recenzji. Skoro to mamy z głowy to przejdźmy do meritum tego wpisu.

Nintendowe czkawki

Aby zrozumieć istotę omawianego problemu trzeba wpierw odpowiedzieć na pytanie, czy Nintendo w ostatnim czasie popełniło jakiś błąd i jaki on faktycznie był? Nintendo Wii mimo braku konkretnego wsparcia ze strony 3rd Party Devów odniosło ogromny sukces, zostawiając daleko w tyle konkurencje. Z drugiej strony, czy można mówić o konkurencji jeśli konsola sama w sobie trafiła w znacznej większości do zupełnie innego targetu od tego, który do tej pory był związany z konsolami.Zresztą podobna sytuacja była z Nintendo DS-em. Konsola swój niesamowity sukces odniosła dzięki trafieniu do osób, które do tej pory nie były raczej postrzegane jako target typowy dla konsol do gier. No dobra, a jak to wyglądało wcześniej? Dwie pierwsze generacje dla Nintendo były prostym zwycięstwem, choć z kilkoma potknięciami przy starciu z Mega Drivem. Niemniej jednak kilka złych decyzji sprawiło, że Nintendo utraciło swoją przewagę na rynku konsol stacjonarnych.

Jakkolwiek nie kochalibyśmy SNES-a, nie zmieni to faktu, że jego poprzednik, NES, był tak naprawdę pierwszym i ostatnim spektakularnym sukcesem Big N na tradycyjnie pojmowanym rynku konsol stacjonarnych. Pewność siebie, która doprowadziła do kilku nieprzemyślanych decyzji biznesowych sprawiła, że Nintendo powoli przestawało rozumieć o co chodzi. Sony w swoim dziewiczym wyścigu w trakcie piątej generacji konsol nie wygrało z Nintendo i Segą, bo wprowadziło konsolę, lepszą pod kątem osiągów, ale dlatego, że się całkowicie otworzyło na twórców gier. Nie było żadnych obostrzeń za wypuszczanie gier na konkurencyjnych konsolach, nie było bardzo restrykcyjnego sprawdzania treści, a opłaty licencyjne były malutkie w porównaniu do konkurencji. To właśnie ta otwartość sprawiła, że Sony nabrało wiatru w żagle, którego Nintendo nigdy już potem nie mogło złapać.

Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam Nintendo i ogromną część ich marek, ale prawda jest taka, że odkąd pamiętam zawsze miałem podejście, że w kwestii handheldów Nintendo nie ma sobie równych, ale w przypadku stacjonarek prym wiedzie Sony. Choćbym nie wiem jak bardzo się starał, to zawsze stacjonarka od Nintendo będzie uzupełnieniem stacjonarnego PlayStation, a nie na odwrót. No dobra, ale w takim razie dlaczego Wii tak dobrze poszło?

Trochę o innowacjach

Wspominałem powyżej, że NES był jedynym spektakularnym sukcesem Nintendo jeśli chodzi o stacjonarki, ale również zaznaczyłem, że chodzi o tradycyjnie pojmowany rynek konsol stacjonarnych. Na czym zatem polega ów "tradycyjne pojmowanie"? Aby to zrozumieć przydałoby się scharakteryzować typowego gracza tamtejszej epoki i zetknąć go z tym jaki on jest teraz. Nie mam zamiaru się rozpisywać w tej kwestii, bo ten wpis będzie jeszcze dłuższy niż i tak będzie, więc uogólnię ten obraz jak się da. Kiedyś typowy gracz był dzieckiem szukającym nowych emocji, a teraz jest dorosłym robiącym to samo. Różnica polega na wieku. Nadal grają dzieciaki, ale one weszły już w tę współczesną erę grania, gdzie nie mają raczej szczególnego porównania do tego jak to wyglądało kiedyś, a nawet jeśli to nie mają masy wspomnień z tego okresu, które by ich w jakiś szczególny sposób definiowały. Typowy dzisiejszy dorosły gracz widział wiele tego co gry mają do zaoferowania i mimo tego, że ciągle chce więcej, to tak naprawdę chce więcej tego samego.

Kiedyś mieliśmy joysticka/pada w łapie i po prostu graliśmy. Nowinki urozmaicające ów grę nas szczególnie nie rajcowały, bo mieliśmy to co chcemy - grę. Nic więcej się dla nas nie liczyło, co tylko potwierdzała wtopa takich nowinek jak Power Glove, czy inne Laser Scope'y. Zmiana konsoli na nowszą była przede wszystkim podyktowana chęcią dostawania lepiej wyglądających gier, w które de facto graliśmy dokładnie tak samo - siedząc przed telewizorem z padem w łapach. Bynajmniej nie chcę umniejszać zasług tych wszystkich gier, które wyszły kiedyś i nadal wychodzą. Po prostu trzeba jasno powiedzieć, że nasze środowisko było i nadal zresztą jest zainteresowane przede wszystkim utrzymaniem utartego standardu grania i z tego powodu żadna prawdziwa innowacja nie odniesie w nim specjalnego sukcesu. To samo w sobie potwierdza, że te innowacje były kierowane nie tam gdzie trzeba... aż do pojawienia się Wii.

Dlaczego Wii było najlepiej się sprzedającą konsolą stacjonarną zeszłej generacji? Proste pytanie i jakże prosta odpowiedź. Dlatego, że nie była to konsola skierowana do środowiska typowego gracza. Jej celem było przyciągnięcie do siebie targetu, który wcześniej nie myślał nigdy o konsolach i graniu na nich. My, typowi gracze, najczęściej nazywamy ich graczami niedzielnymi, czy innymi casualami. Oni nie będą się identyfikować jako gracze, a kupno Wii było dla nich modnym kaprysem, który urozmaicił nieco ich życie. Problem w tym, że jest to target nieprzewidywalny i wymaga innego podejścia w celu jego utrzymania, pytanie tylko czy da się go w ogóle utrzymać? W przypadku typowych konsol stacjonarnych jest to raczej ciężkie do osiągnięcia.

Kilka statystyk

No dobra, ale dlaczego tak to wygląda? Gęsto tłumacząc swoje racje pod niusami o Switchu zwróciłem się w stronę kilku statystyk, które przykuły moją uwagę, a mianowicie to jak równo spadało zainteresowanie stacjonarkami Nintendo od SNES-a. Tutaj należy napisać dlaczego nie uznaję właśnie tej konsoli za spektakularny sukces, mimo tego, że Nintendo wygrało i tę generację. Czy można uznać za "spektakularne", zwycięstwo okraszone gorszym wynikiem? Potyczka z Segą i późne wypuszczenie SNES-a względem Mega Drive'a, nadgryzło w znaczący sposób prym Nintendo. NES sprzedał niecałe 62 mln sztuk, podczas gdy SNES dobił do nieco ponad 49 mln sztuk. To spadek o ponad 20%, a jednak nie został wzięty na poważnie, bo Nintendo 64 i GameCube sprzedawały się gorzej od swoich poprzedników o ponad 30%. Gdyby Wii miało być tylko kolejnym GameCubem bez żadnych innowacji, a jedynie z mocą obliczeniową, która mogłaby konkurować z PS3 i X360, to pewnie jego wynik sprzedaży był podobny do tego, który obecnie jest przy Wii U. Spójrzcie na to:

Sprzedaż stacjonarnych konsol Nintendo (w milionach sztuk)

Nintendo Entertainment System - 61,91
Super Nintendo Entertainment System - 49.10 (-20,5%)
Nintendo 64 - 32,93 (-33%)
GameCube - 21,74 (-34%)
Wii - 101,18 (+365,5%)
Wii U* - 13,36 (-87%)

Źródło: VGChartz

Powyżej mamy wyniki poszczególnych konsol stacjonarnych wydanych przez Nintendo, wraz z ich wynikami sprzedażowymi oraz określoną zmianą procentową w porównaniu do wyników bezpośredniego poprzednika. Oczywiście Wii U nadal się sprzedaje, więc wynik nie jest ostateczny, ale mimo wszystko za bardzo się już nie zmieni. Moim zdaniem Wii U ostatecznie sprzeda nieco ponad 14 mln konsol, a i ten wynik może być ciężki do osiągnięcia. Teraz natomiast popatrzmy na to zestawienie jakby wyglądało gdyby usunąć z niego Wii.

Nintendo Entertainment System - 61,91
Super Nintendo Entertainment System - 49,10 (-20,5%)
Nintendo 64 - 32,93 (-33%)
GameCube - 21,74 (-34%)
Wii U* - 13,36 (-38,5%)

Ciekawe jest to jak bardzo teraz ten trend się wpisuje w resztę, nie? Wii U jest świetną konsolą, ale w praktyce jest po prostu mocniejszym sprzętem, który się niczym specjalnym nie wyróżnia. Padlet jest fajnym rozwiązaniem i daje ciekawe możliwości wykorzystania w grach, tak samo możliwość grania bez użycia telewizora też czasem się przydaje. Problem w tym, że obie te możliwości nie przyciągną ani graczy, ani tym bardziej niedzielniaków, dla których gry są niczym więcej jak urozmaiceniem. Typowi gracze przyjdą tam gdzie mają gry, więc wybiorą ten sprzęt, który ma ich największą różnorodność, a bez odpowiedniego wsparcia ze strony 3rd Party developerów się to nie uda. Czy zatem to niska moc obliczeniowa względem PS4 i X1 była największym problemem Wii U? Moim zdaniem nie, a tę opinię potwierdza właśnie powyższe zestawienie. Nintendo 64 i GameCube były mocniejszymi sprzętami od pierwszego i drugiego PlayStation, a jednak przegrały z nimi. Obiegowa opinia jest taka, że brak odpowiedniego wsparcia był wynikiem złego doboru nośnika danych, ale gdyby tak było, to X360 od początku by klepał biedę w starciu z PS3. Problemem był czas, a następnie wynikająca z niego gorsza sprzedaż.

Tagi:

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +21 -

HAPTYCZNE WIBRACJE!!!
Oceń profil
+ +59 -
Guile
Ranking: 28 Poziom: 77
PD: 56731
REPUTACJA: 25932