Dark-O-visioN

Profesjonalnie amatorskie teksty

Darek Darek 13.02.2018, 11:39
5 kontynuacji znanych serii zrobionych przez inne studio
534V

5 kontynuacji znanych serii zrobionych przez inne studio

Metroid Prime 4 wciąż powstaje. Co prawda wciąż nie widzieliśmy nic prócz prostego logo, ale co jakiś czas docierają do naszych uszu nowe wieści z frontu. Najświeższa z nich zbombardowała internet dosłownie kilka dni temu - nad grą pracuje Namco Bandai.Spójrzmy z tej okazji na pięć kontynuacji robionych przez inne studio, niż zwykle. Może uda się wyciągnąć jakieś wnioski.

Metroid Prime 4 wciąż powstaje. Co prawda wciąż nie widzieliśmy nic prócz prostego logo, ale co jakiś czas docierają do naszych uszu nowe wieści z frontu. Najświeższa z nich zbombardowała internet dosłownie kilka dni temu - nad grą pracuje Namco Bandai. "Ale jak to? Zewnętrzne studio? Mają jakieś problemy? Pewnie wyjdzie syf" da się już usłyszeć w różnych zakątkach sieci. Ciężko wyrokować co z tego wyjdzie, choć myślę, że nie ma co panikować na zapas, jakby nie patrzeć trafiło na zdolne studio. Spójrzmy z tej okazji na pięć kontynuacji robionych przez inne studio, niż zwykle. Może uda się wyciągnąć jakieś wnioski.

 

1. Dmc - Devil May Cry (Capcom -> Ninja Theory) 

Wiele osób narzeka na zaoferowaną przez Anglików z Ninja Theory redefinicję Dantego. Przeszkadza im jego wygląd, charakter, że biega po względnie nowoczesnym mieście zamiast po gotyckich katedrach i pirackich statkach i w ogóle wszystko im przeszkadza, bo to nie Dante. Ale tak to już jest z fanami. Daj więcej tego samego - będą narzekali, że nic nowego (np fani Star Wars po The Force Awakens), daj coś innego - będą narzekali, że to już nie to samo co kiedyś (np fani Star Wars po The Last Jedi). Są też i tacy, którzy doceniają bardzo pomysłowo zaprojektowane poziomy, dający ogrom możliwości system walki i całkiem ciekawie przepisaną na nowo fabułę. Ja osobiście bawiłem się z Dmc świetnie. Odwiedzane przez nas lokacje trzymają się kupy (metaforycznie, bo czasami w trakcie gry dosłownie potrafią się rozpaść) i moim zdaniem wypadają znacznie lepiej niż choćby w czwórce, gdzie tuż za miastem znajdował się skuty lodem zamek (czyj? Nie wiadomo), zaraz za nim prażył się w słońcu ogród, a jeszcze kawałek dalej stała siedziba kościoła z nie takim znowu tajnym laboratorium. Ludzie lubią mówić, że system walki w Dmc nie może się równać innym odsłonom. Którym dokładnie? Prostackiemu siekaniu z jedynki i dwójki? Ciekawszemu, acz mocno ograniczonemu wyborowi stylów z trójki? Czy wreszcie dającym się pobawić systemom z czwórki? Zgoda, czwórka miała dobry system, acz moim skromnym zdaniem temu z Dmc również niczego nie brakuje. Ataki podstawowe, lekkie i mocne, broń anielska, diabelska i palna, a do tego możliwość przełączania wszystkiego w locie sprawiały, że wbijanie za styl oceny S było czystą przyjemnością.

Czy zmiana studia wyszła grze na dobre? Tak.

 

2. Max Payne 3 (Remedy - > Rockstar)

Pierwszy Max Payne był w 2001 istnym szaleństwem. Interaktywny komiks noir, w którym zamiast kosztownych animacji, historię opowiadały klimatyczne (i tanie w produkcji!) stylizowane na komiks zdjęcia, na których odpowiedzialny za grę Sam Lake wcielał się w detektywa Payne'a. Rozgrywka opierała się na bieganiu i strzelaniu. Niby nic szalenie ciekawego, ale dodany na fali popularności Matrixa bullet time (możliwość spowolnienia akcji) dawał masę radochy. Fabuła też robiła swoje. Morderstwo, zdrada, ragnarok - działo się. Po drugiej części seria zdechła na dziewięć długich lat. Remedy zajęło się innymi projektami, toteż markę wskrzesić postanowił Rockstar. Historia miała zupełnie inny klimat, niż nowojorska dylogia od Remedy, ale wciąż była odpowiednio zakręcona. Max poszedł za ciosem i zrobił się jeszcze bardziej posępny, niż w dwójce. Smęci, chla, znowu smęci, zabija ludzi w zwolnionym tempie (podejrzewam, że te 'painkillers' to takie nie do końca standardowe painkillers), ale i czegoś nowego się nauczył. Nie muszę już przesuwać się pół centymetra w lewo, czy prawo żeby skutecznie i bezboleśnie zastrzelić kogoś zza węgla. Teraz wystarczy przykleić się do ściany i wychylić kiedy ma się ochotę postrzelać. Niby nic odkrywczego, ale dla Maxa jest to novum. Nie bardzo jest się do czego przyczepić w pomyśle Rockstar. Strzela się dobrze, fabuła, choć odbiega trochę od klimatów noir z jedynki i dwójki, robi robotę i w całość gra się raczej przyjemnie.

Czy zmiana studia wyszła grze na dobre? Tak, choć za wiele się nie zmieniło.

 

3. Fallout 3 (Interplay - > Bethesda)

Fallouta ludzie kochają. Nie ma się czemu dziwić. Systemowo grze nie ma czego zarzucić. Masz punkty ruchu, statystyki, możliwość oddania strzału w dowolny punkt, udźwig - z grubsza standard w temacie gier RPG (może poza tym celowaniem w wybrane partie ciała), ale co ta gra robiła fabularnie! I nie chodzi mi nawet o opowiadaną historię, ale o to w jaki sposób została ona opowiedziana i co można z nią robić. Pokaż mi inną grę, w której ostatniemu bossowi można wyperswadować krzątające się po głowie głupie pomysły i zakończyć starcie bez użycia broni? Post apokaliptyczny świat pozwolił twórcom poszaleć w temacie wyglądu postaci i lokacji, którą to szansę skrzętnie wykorzystali. Pierwsze dwa Fallouty do dzisiaj przyciągają przed monitor, a dwuwymiarowa grafika w rzucie izometrycznym nie zestarzała się aż tak, żeby odstraszyć młodych zapaleńców. Dwie części później szał opadł. Na sprzęt szóstej generacji ukazał się kaprawy Brotherhood of Steel (nie mylić z Tacticsem) i cisza. Z odsieczą przyszła dopiero Bethesda, która w 2008 puściła w świat Fallout 3, pięknie przenosząc znaną serię w trzeci wymiar. Fallout 3... nie podoba mi się. Odbiłem się od niego po jakichś czterech godzinach zabawy i zupełnie nie mam ochoty wracać. Nie wiem czemu. System idealnie dał się przenieść w trzeci wymiar, humor i rozbudowane (no dobra, nie aż tak jak dawniej) dialogi walą z co drugiej konwersacji. Co więc mi nie pasuje? Nie wiem, mierna grafika? Raczej nie, bo nigdy nie byłem graficznym onanistą. Gra zwyczajnie mi nie podeszła, ale zdaję sobie sprawę, że jestem tu wyjątkiem, bo reszta świata pokochała nowe spojrzenie na serię.

Czy zmiana studia wyszła grze na dobre? Tak, choć ja wolę odsłony w 2D.

 

4. Metroid Prime (Nintendo R&D1 - > Retro)

Technicznie rzecz biorąc Retro też jest jednym z wewnętrznych studiów Nintendo, ale nie bądźmy już tacy drobiazgowi. Pierwszy Metroid był w pewnym sensie rewolucją - łączył bieganie i skakanie Mario, z eksploracją i odkrywaniem sekretów Zeldy. Prosty w założeniach system kopiowany był w kolejnych latach przez każdego, na czele z legendarną Castlevanią Symphony of the Night od Konami. I tak jak oryginał dosyć mocno się już zestarzał i może odrzucać wygórowanym poziomem trudności, tak kontynuacja z ery SNESa w dalszym ciągu robi obłędne wrażenie. Rozwinięto wszystkie główne założenia, dodano nowe umiejętności i sposoby eksploracji terenu, a całość opatrzono fenomenalnie klimatyczną grafiką i muzyką. Super Metroid często nazywany jest najlepszą grą na Super Nintendo i naprawdę nie ma w tym cienia przesady. Dlaczego więc kolejna odsłona ukazała się dopiero dwie generacje sprzętu później? Nie mam pojęcia. Nad grą dłubało Retro Studios, jedno z wewnętrznych studiów Nintendo pod przewodnictwem założyciela świętej pamięci Iguana Entertainment (ci od Turoka). Przejście w 3D odbyło się bezboleśnie - poziomy imponowały rozbudowaniem, tak poziomym, jak i pionowym, strzelanie dawało masę frajdy, a kolejne 'pomieszczenia' aż roiły się od tajnych przejść i pochowanych przedmiotów. Cudo.

Czy zmiana studia wyszła grze na dobre? Tak.

 

5. Metroid: Other M (Retro Studios - > Team Ninja)

Po trzech częściach Metroid Prime, formuła straciła nieco na atrakcyjności. Kolejne części serii nie wprowadzały zbyt wielu nowych elementów, a większość tego, co faktycznie zmieniały, stanowiły bardziej jednorazową ciekawostkę, niż pełnoprawną nową zawartość. Ciemna i jasna energia z drugiej części pozwoliła na zaprojektowanie kilku ciekawych zagadek, ale nie wyobrażam sobie, aby dało się pociągnąć taki układ w dalszych częściach. W myśl zasady, że jeśli coś nie jest zepsute, to nie ma co tego naprawiać, Retro ciągnęło temat, aż wydoiło go do zera. Potrzebna była zmiana, toteż o pomoc poproszono znane z gier akcji i kołyszących się biustów Team Ninja. Pomysł wydawał się być ciekawy - znany i lubiany Metroid, ale z wyraźniej zaznaczoną fabułą i bardziej szaloną akcją. Niestety, w praktyce mariaż Samus z Ryu Hayabusą nie udał się najlepiej. Fabuła była słaba i robiła z Samus wymagającego pomocy młokosa - co nie do końca spodobało się fanom serii, przyzwyczajonym do zdolnej roznieść w drobny mak cały legion kosmicznych piratów w pojedynkę  łowczyni nagród. Druga rzecz to sama rozgrywka. Tak jak bieganie po mapie i szukanie sekretów wciąż dawało masę frajdy, tak już strzelanie było drogą przez mękę, a to za sprawą ujęcia płynnie przechodzącego z trzeciej osoby w pierwszą, kiedy chcesz wziąć wroga na celownik. W teorii całkiem sympatyczne rozwiązanie, okazało się wprowadzać tylko niepotrzebny chaos. Przejście z widoku 'od boku' do oczu Samus i celowanie w przyklejonego gdzieś do ściany przeciwnika było tak nieczytelne, że można było dostać niemalże oczopląsu. A mówię tu tylko o pojedynczym wrogu. W bardziej wymagających bataliach można było już zupełnie zwariować.

Czy zmiana studia wyszła grze na dobre? Znam ludzi, którym Other M się podobało, ale moim zdaniem do radosnej zabawy z serią Prime mu daleko, więc nie. Na dobre na pewno nie. Może nie zabiła marki, ale też zdecydowanie w niczym jej nie pomogła.

 

Dochodzimy do roku 2018 i informacji, że za czwartego Prime'a odpowiadać ma Namco Bandai. Czy to dobrze? Myślę, że sam fakt, że za grę ma odpowiadać inne studio nie oznacza wcale (ani nawet za bardzo nie sugeruje), że wyjdzie kaszanka. Powyższe przykłady pokazują, że da się to zrobić dobrze, jeśli rozumie się za co fani pokochali daną serię w pierwszej kolejności. Bywają też oczywiście przykłady takie jak Metroid: Other M, które pokazują, że nie zawsze się ta sztuka udaje, ale nie ma co panikować na zapas. Duke Nukem Forever też zmienił przecież po drodze developera i co, źle wyszło?! ;) 

 

Zobaczymy gameplay to będziemy marudzić. A tymczasem nie stawiajmy krzyżyka na grze, której nawet jeszcze nie widzieliśmy.

Tagi:

Oceń notkę
+ +27 -

Life's too short... Let's eat!
Oceń profil
+ +73 -
Darek
Ranking: 75 Poziom: 68
PD: 39618
REPUTACJA: 16692