Dark-O-visioN

Profesjonalnie amatorskie teksty

Darek Darek 08.07.2017, 13:01
Spiderman Homecoming
769V

Spiderman Homecoming

Piętnaście lat, pięć filmów i dwóch Spidermanów później wreszcie otrzymaliśmy kompletny produkt. Warto było poczekać.

Kiedy Spiderman zadebiutował w pierwszej połowie lat 60-ych dwudziestego wieku skryty pod maską Peter Parker był wstydliwym licealistą wychowującym się ze szwagierką swojego nieżyjącego ojca. Młodzian był wyjątkowo inteligentny, co oczywiście nie ułatwiało mu życia, które w szczególności uprzykrzał mu osiłek Flash Thompson. Do kompletu Parker był wstydliwy więc przez długi czas zadowalał się podziwianiem pięknej koleżanki Gwen Stacey na odległość. Szkoła 50 lat temu nie różniła się jakoś bardzo od tego co mamy teraz. Wszystko to zmieniało się, kiedy Peter zakładał maskę Spidermana. Stawał się nagle odważny, wygadany i nic nie było w stanie go przestraszyć. 

Historia niby znana wszystkim fanom Pająka, a jednak warta wspomnienia, ponieważ nikomu nie udało się przedstawić na wielkim ekranie obu stron postaci w satysfakcjonujący sposób. Do teraz. 

 

Spiderman Homecoming rozpoczyna się tam, gdzie skończyli się the Avengers. Poznajemy człowieka, który kiedyś stanie się Vulturem (zajebisty Michael Keaton) i dowiadujemy się dlaczego postanowi zejść na złą drogę. Akcja szybko skacze osiem lat do przodu. Peter Parker już od pewnego czasu paraduje po mieście w czerwono niebieskim trykocie i pomaga mieszkańcom Queens. Ma już również za sobą spotkanie z Avengersami które mogliśmy obejrzeć w Wojnie Bohaterów. Tony Stark widzi w chłopaku przyszłość, więc zostawia mu strój, który Peter miał na sobie wtedy na lotnisku i każe ćwiczyć,  pomagać ludziom i czekać na sygnał od Avengersów. Mijają kolejne miesiące, a Spiderman wpada na trop dziwnego człowieka latającego po nowojorskim niebie.

 

thumbnail.42381.4.jpgTom Holland był fantastycznym wyborem na nowego Spidermana. Kiedy został obsadzony w roli miał ledwie 19 lat, czyli jako jedyny do tej pory faktycznie był nastolatkiem, ale nie jest to specjalnie istotne, ponieważ nawet teraz, w wieku 21 lat Tom wygląda jakby ledwo skończył gimnazjum. Jego chłopięca uroda i smukła budowa ciała idealnie pasują do licealnego geeka którym jest Parker w nowym filmie. Prócz tego Holland jest też odpowiednio wygadany. Z jego tekstów pod maską Spidermana bardzo wyraźnie przebija nastoletnia ciekawość i naiwność. 

Nie chcę przez to powiedzieć, że Garfield i Maguire byli kiepscy, absolutnie. Garfield idealnie oddawał luz i szybki język Spidermana, ale był kiepskim Peterem - nikt nigdy nie uwierzyłby, że jego Parker jest dziwnym, wyalienowanym nerdem. Mało tego! Lwia część młodzieży po wyjściu z kina mówiła, że chciałaby być jak on. Z drugiej strony spektrum znajduje się Tobey Maguire którego Peter Parker był wstydliwym dziwakiem i bez problemu można było uwierzyć w jego genialny umysł, ale Spiderman był z niego mocno nijaki. No i obaj panowie byli równie przekonującymi nastolatkami co główni bohaterowie Beverly Hills 90210.

 

Michael Keaton jest marką samą w sobie więc nawet przez chwilę nie wątpiłem, że jego Vulture mnie zachwyci. Ten facet nawet grając zwykłego bandziora, którego spider-man-homecoming-vulture2.jpgPeter łapie w dwudziestej minucie filmu skradłby całe show. Adrian Tooms jest pierwszym wiarygodnym przeciwnikiem Spidermana od czasów Octopusa w wersji Alfreda Moliny i może do pewnego stopnia Sandmana Churcha. Od początku rozumiemy jego zgorzknienie, powód dla którego zwrócił się w stronę nielegalnych źródeł utrzymania i mimo, że widz sympatyzuje z nim do pewnego stopnia, to jednak jego konwersacja sam na sam ze Spidey'm wrzuca ciary na plecy. 

 

W tle przewija się cała masa interesujących postaci. Grana przez Marisę Tomei ciotka May robi co może, żeby nie wyglądać jak totalny milf, co oczywiście jej nie wychodzi, bo to wciąż Marisa Tomei, ale jest też przy tym bardzo sympatyczną osobą i czuć, że troszczy się o swojego bratanka jak tylko może. Mój kolega narzeka na postać przyjaciela Parkera, Neda. Nie zgadzam się z nim, bo tak jak faktycznie jest to głównie comic relief filmu, tak pełni on również całkiem istotną rolę w historii. Miłość Petera, Liz, jest Spider_Man_Homecoming_Photos_One.pngbardzo sympatyczną dziewczyną z ambicjami i własnym charakterem. Flash Thomson jak zawsze jest dickiem dla głównego bohatera, ale tym razem z dodanym twistem - gość jest zwyczajnie zazdrosny o Petera. Iron Man pełni w filmie rolę mentora Spidermana i oczywiście Tony Stark jak zawsze miażdży wszystko i wszystkich kiedy znajduje się na ekranie. Reżyserowi bardzo dobrze udało się postawić Tony'ego w zupełnie nowym świetle. Do tej pory zawsze widzieliśmy Starka jako równego innym na ekranie, a przez to i nam samym. W Homecoming Iron Man jest starszym Petera, ojcowską figurą, a więc i widzowie widzą go bardziej jako "pana Starka" niż znanego wszystkim Tony'ego. Mały, ale jakże zabawny gościnny występ zaliczył także Kapitan Ameryka i kilku znanych fanom zbirów, których nie będę tu wymieniał, żeby nie psuć nikomu frajdy z oglądania. Warto w każdym razie mieć oczy i uszy szeroko otwarte. 

 

W sferze audiowizualnej nie znajdziesz tu niczego do czego nie prspiderman cyt.pngzyzwyczaiłyby cię wcześniejsze filmy Marvela. Jest kolorowo i bardzo efekciarsko, efekty stoją na bardzo porządnym poziomie, dzięki czemu taniec pająka ogląda się bardzo przyjemnie. Podoba mi się, że szybowanie na pajęczynie w wykonaniu Petera nie jest tak płynne jak zazwyczaj przedstawiają to filmy, gry i seriale. Młodzian wciąż uczy się jak być lepszym superbohaterem, więc nawet tak, wydawać by się mogło, proste czynności jak bujanie się na pajęczynie są czasem frantyczne, niedopracowane i, mówiąc krótko, amatorskie. Muzycznie nie bardzo jest o czym mówić. Miło było usłyszeć orkiestrową wersję klasycznego motywu z lat 60-ych podczas prezentacji loga Marvela i kilka znanych szlagierów z dawnych list przebojów, ale poza nimi żaden motyw muzyczny nie utkwił mi za specjalnie w pamięci. Nie przeszkadza mi to, ponieważ nie trudno odciągnąć widza od akcji jeśli wybrać nieodpowiednią muzykę, więc z dwojga złego wolę już taką, która wtapia się w wydarzenia na ekranie i zupełnie przestaję ją słyszeć. 

 

Spiderman Homecoming w reżyserii Jona Wattsa to bez wątpienia najlepszy film o przygodach Człowieka Pająka jaki do tej pory dostaliśmy. Wszystko, począwszy od aktorów, przez historię na wykonaniu kończąc stoi tu na fantastycznie wysokim poziomie. Film jest poważny kiedy trzeba i przekomiczny kiedy trzeba, a osadzenie go w kinowym uniwersum Marvela dodaje mu kolejnego wymiaru. Mam szczerą nadzieję, że kontakty na lini Marvel - Sony się nie spieprzą, dzięki czemu będziemy mogli dostawać kolejne świetne produkcje z przyjaznym Spidermanem z sąsiedztwa. 

 

Dopóki nie zabiją go w Infinity War... 

 

Tagi:

Oceń notkę
+ +18 -

Life's too short... Let's eat!
Oceń profil
+ +72 -
Darek
Ranking: 77 Poziom: 67
PD: 39072
REPUTACJA: 16547