Blog użytkownika dr Wujo

wujo82

dr Wujo dr Wujo 16.12.2013, 11:45
Z dreszczykiem - "Ichi Zabójca" (2001)
659V

Z dreszczykiem - "Ichi Zabójca" (2001)

Z filmem jest jak z kuchnią – każdy region na świecie ma swoje specjały kulinarne, charakterystyczne dla danego państwa, sztandarowe, wyjątkowe. Podobnie jest w kinematografii, gdzie zaobserwować możemy liczne różnice w stylistyce kręconych dzieł.

 

Sprecyzujmy i skupmy się jeno na poletku horroru. Azjatyckie kino grozy ma to do siebie, że lubi zaskakiwać widza ciekawymi, niestosowanymi nigdzie indziej pomysłami. Utworzyły się niejako dwa odległe bieguny. Po jednej stronie mamy subtelną formę straszenia z „Ringu” Nakaty - sztandarowym przedstawicielem tego nurtu, drugi rodzaj stanowią filmy epatujące dużą dawką przemocy i okrucieństwa. Widz bezpośrednio i bez ostrzeżenia atakowany jest przez krwawe wizje, przyprawione sporą dawką wynaturzenia i niedorzeczności. Taki jest urok azjatyckiego gore-horroru. Kontrowersyjny japoński reżyser Takashi Miike stworzył w 2001 roku film nietuzinkowy. „Ichi Zabójca” to pozycja, która obala wszelkie schematy w sposób bezkompromisowy.

 

Akcja filmu rozgrywa się w Japonii. Wątek fabularny opiera się na poszukiwaniach szefa Yakuzy, niejakiego Anjo. Nikt nie wie, gdzie mógł zaginąć szanowany przez członków mafii osobnik. Największy żal odczuwa Kakihara, najbliższy współpracownik-sługa Anjo. Kakihara uwielbia krzykliwe wdzianka, poza tym jest sadomasochistą, o czym wiele razy przekonujemy się podczas seansu. Widz w dalszej części dowiaduje się, iż Anjo oraz jego sługę łączyło coś więcej aniżeli układ szef-podwładny. Rozpoczyna się śledztwo mające odkryć, co stało się z zaginionym i kto za tym stoi. Metody, jakie stosuje Kakihara podczas poszukiwań, nie należą do zbyt humanitarnych. Podejrzenia padają też na tajemniczą postać, Ichiego. Osoba ta owiana jest złą sławą, znany jest z niesłychanej zwinności i braku skrupułów. Tymczasem śledztwo trwa nadal. Krąg podejrzanych wydaje się być coraz węższy. Kakihara z biegiem czasu nabiera pewności, iż to słynny Ichi jest sprawcą całego zamieszania. Ostateczny rozrachunek wydaje się nieunikniony.

 

Takashi Miike  ma na swoim koncie kilkadziesiąt produkcji, mniej lub bardziej zaskakujących (czyt. oryginalnych bądź szokujących), charakteryzujących się zabawą konwencjami. „Ichi zabójca” to film epatujący maksymalną dawką okrucieństwa, ale to tylko powłoka całego obrazu. Tak naprawdę Miike stworzył dzieło wyśmiewające kino gangsterskie. Tutaj nic nie jest na poważnie, o czym przypominają nam co chwilę zabawne sceny i dialogi, podlane czasem sosem kiczu, nierzadko przyprawiane dużą ilością krwi. Produkcja ta bawi i szokuje zarazem. Plusem niewątpliwie są postaci, każda z nich zadziwia swoimi cechami i charakterem. Mamy tu cały barwny wachlarz dziwaków. Wspomnę chociażby o Kakiharze, Ichim czy też policjantach-bliźniakach, którzy stosują bardzo brutalne metody śledcze. Ale „Koroshiya 1” większości kojarzy się głównie z ogromną dawką przemocy i to podanej w sposób niezwykle sugestywny i bezpośredni. Takashi Miike stworzył dzieło bez kompromisów, niebiorące jeńców. Dla osób, które nie znają stylistyki gore bądź z niesmakiem patrzą na tego typu sceny, film Miike może być niemałym szokiem. Obraz ten obfituje w krwawe momenty, które nierzadko trącą wspomnianym kiczem i absurdem. Jest to jednak świadomy krok reżysera, niejako ukłon w stronę klasyków gore Petera Jacksona. Mimo wszystko dosadność ukazywanego okrucieństwa wbija widza w fotel, chociażby w scenie, w której jeden z podejrzanych zostaje podwieszony na hakach, po czym oblany gorącym rybim tłuszczem. Tego typu momentów znajdziemy w filmie wiele. Uwagę przykuwa również świetna muzyka, która stanowi znakomite połączenie z obrazem. Podobnie jest z grą aktorów, większość ról zagranych jest naprawdę przyzwoicie. Na uwagę szczególnie zasługuje jak zwykle świetny Tadanobu Asano wcielający się w postać Kakihary.

Warto również wspomnieć, że film jest ekranizacją mangi Hideo Yamamoto.

 

Reasumując, twór Takashiego Miike to produkcja wyjątkowa pod wieloma względami. Na pierwszy rzut oka jest to dzieło gore przyprawione czarnym humorem. Miike stworzył fenomenalną karykaturę filmów o Yakuzie i gangach. Efekt piorunujący! Jednak brutalne sceny zdają się wychodzić tu na pierwszy plan. Przeciętny widz z pewnością nie przełknie tego pikantnego dania. Całej reszcie z czystym sumieniem polecam tę produkcję. Warto...

 

Moja ocena: 9/10

 

Tytuł oryginalny: „Koroshiya 1”

Kraj: Japonia, Korea Południowa, Hong Kong

Reżyseria: Takashi Miike

 

 

Źródło screenu: http://stati(...)ovie.jpg

Tagi:

Oceń notkę
+ +6 -

Drewniany korniszon
Oceń profil
+ +38 -
dr Wujo
Ranking: 99 Poziom: 65
PD: 35887
REPUTACJA: 11547