SKLEP

Blog użytkownika tomciozdwola

tomciozdwola tomciozdwola 05.09.2018, 18:03
Trudna sztuka oceniania gier
249V

Trudna sztuka oceniania gier

Pamiętacie, jaką ocenę wystawił HIV drugiej odsłonie Metal Gear Solid? Ba, jak możecie tego nie pamiętać. Sprawa przecież otarła się niemal o prokuraturę - jeden z wdzięcznych Czytelników wysłał w odwecie na adres redakcji kopertę z białym proszkiem. Później sprawa echem odbijała się przez wiele, wiele lat. Rzesza odbiorców miała za złe Zgredziolowi, że ten właśnie w tak nikczemny sposób podsumował jeden z najbardziej oczekiwanych tytułów końca 2001 roku.

Takich sytuacji mieliśmy wiele. Osobiście przypominam sobie bardzo wysoką ocenę wystawioną tytułowi Heavenly Sword przez Kaliego (dokładniej - 9+). Przecierałem oczy ze zdumienia. Jednocześnie też zadawałem sobie wtedy pytanie, czy ta gra faktycznie zasługuje na ocenę zarezerwowaną dla gier wybitnych, ocierających się o ideał. Czy jest to produkcja będąca wyznacznikiem gatunku? Czy za dziesięć lat będę o niej pamiętał, podobnie jak reszta branży? Wszak znałem odpowiedzi na te pytania w 2005 roku, gdy czytałem recenzję Resident Evil 4, kiedy to Koso rozpływał się nad tytułem w samych superlatywach. Czy Heavenly Sword to gra redefiniująca gatunek - tego powiedzieć nie mogę. O RE4 - to wiedziałem już po pierwszym gameplay’u.

Ocenianie gier to trudna sztuka. To wręcz rzemieślnicza robota! Autor recenzji danego tytułu musi znać konkretny rodzaj gier wręcz od podszewki. Musi być za pan brat z tuzami gatunku.

Patrząc wstecz - tak było. Było to wręcz naturalne. Powiem więcej, sprawdzało się to jak jasna cholera! Czytając recenzję autorstwa Stara, maniaka gier spod znaku RPG, byłem przekonany, że wydanie pieniędzy na nowego produkcję od Square Enix, która została przez niego oceniona na magiczną dziewiątkę, nie będzie równoznaczne ze spaleniem ich w piecu. Wiedziałem, że zapamiętam dany tytuł na dłużej. Jeśli nie na dekadę, to na pewno w roku kolejnym dalej będzie on dumnie stał na mojej półce z grami, a każde spojrzenie pudełko będzie przywracało dobre wspomnienia. Wysoka ocena była również podparta opiniami reszty redakcji - miałem pewność, że jest ona miarodajna, a autor recenzji nie wpadł w szał, skutkiem czego było wystawienie bezapelacyjnej dychy, bez słuchania nikogo.

Teraz, w dobie Internetu, social mediów i konsumpcyjnego życia, przestaję to zauważać. Redakcje prześcigają się, która szybciej dostarczy recenzję najnowszej gry - byle tuż przed konkurencją. Czy autor tekstu oceniającego długo wyczekiwaną przez rzesze Graczy produkcję, który miał na jej zapoznanie, powiedzmy, cztery dni, będzie obiektywny? Czy w tak krótkim czasie zapozna się dogłębnie z mechaniką danej pozycji? Czy zajrzy w każdy kąt? Czy powie szczerze: “kupujcie! Ta gra jest warta Waszych zaskórniaków! To pewna dycha!”? Czy jest w stanie na chłodno wydać werdykt, mając z tyłu głowy, że dostał grę od wydawcy za darmo na tydzień przed i wiedząc, że jeżeli nie opisze gry jako produkt idealny i - siłą rzeczy - kolejnych nie dostanie? 

Lata temu, ganiając co miesiąc do kiosku po najnowszy numer PE, wiedziałem, że to właśnie tamci ludzie z drugiej strony pióra (klawiatury?) szerzą growe słowo Boże. Wyznaczają kierunek, mówią, co dobre, a co złe, w co spokojnie mogę się zaopatrzyć, a co olać ciepłym moczem.

Teraz, gdy budzę się rano, przeglądam Sieć w poszukiwaniu nowych wieści o grach - nie wiem. Nie wiem, czy gra, która dostała oceniona na dychę, faktycznie na nią zasługuje. Czy jest to produkcja będąca wyznacznikiem gatunku? Czy za dziesięć lat będę o niej pamiętał, podobnie jak reszta branży? Oceniając gry, warto zawsze odpowiadać sobie na te pytania. Bo inaczej, jaką wartość mają “numerki” na końcu recenzji?

PS: Do głównego zdjęcia wykorzystałem tytułowe zdjęcie z artykułu Bodzia ze Strefy PSX. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe!

Tagi: gry oceny

Oceń notkę
+ +22 -

Oceń profil
+ +6 -
tomciozdwola
Ranking: 2641 Poziom: 28
PD: 3334
REPUTACJA: 312
Miesięcznik PSX Extreme