Opowieści z Grypty

Mr.Darko Mr.Darko 25.02.2016, 18:38
Gdzie Fallout nie może, tam Wasteland dotrze
523V

Gdzie Fallout nie może, tam Wasteland dotrze

Zawiedziony Falloutami od Bethesdy jak powietrza potrzebowałem oldskulowego cRPG-a w klimacie post-apokalipsy. Prośby zostały wysłuchane przez Briana Fargo i jego inXile Entertainment - w moje ręce trafił tytuł wyjątkowy. Na wskroś pecetowy erpeg przeniesiony na konsole obecnej generacji. Oto Wasteland 2.


In the eyes of a ranger,
The unsuspected stranger
Had better know the truth of wrong from right,

Rzadko się zdarza, żeby początek gry rpg był hitchcockowskim trzęsieniem ziemi. W wypadku Wasteland 2 nie jest inaczej (pewnie parę osób wydało z siebie jęk zawodu), bo historia rozkręca się wolno, żeby nie powiedzieć w tempie żółwia ścigającego sałatę. Nasza świeżo stworzona drużyna zostaje wysłana w "dziewiczy marsz" przez pustynię w celu zbadania co stoi za urwanym kontaktem z jednym ze Strażników. Został on wysłany z bardzo ważną misją, która ma kluczowe znaczenie dla rozszerzania wpływów podkomendnych Generała Vargasa. Jak się wkrótce okaże, gdzieś na wypalonej gorącem i pociskami nuklearnymi pustyni, głowę podnosi całkowicie nowe zagrożenie, którego cele są jeszcze nie do końca jasne, ale wiadomo jedno - Strażnicy są jego głównym wrogiem, z którym trzeba się bezwględnie rozprawić.

Po paru krokach na mapie świata stajemy przed pierwszym poważnym wyborem - dostajemy informację radiową o kłopotach Centrum Badawczego oraz miasteczka atakowanego przez bandę rzezimieszków. Kolejność podejmowanych działań ma w Wasteland 2 duży wpływ na rozwój fabuły oraz to jak będziemy odbierani przez innych. Jak to bywa w życiu - wszystkim nie pomożesz i czasem będzie trzeba kogoś poświęcić. Wracając do wyboru pomiędzy Agrocentrum, a miasteczkiem Highpool - wybrałem Agrocentrum. Wraz z upływem czasu komunikaty dochodzące z atakowanego miasteczka stawały się coraz bardziej dramatyczne, aż w końcu całkowicie umilkły. Kiedy uporałem się z problemem botaników, czym prędzej pospieszyłem na odsiecz osadnikom. Na miejscu zastały mnie zgliszcza i trupy - za późno, nie udało się. Takich wyborów podczas rozgrywki podejmiemy o wiele więcej, a żeby osiągnąć najbardziej satysfakcjonujące, z punktu moralnego, wyniki trzeba się mocno nagimnastykować. 

W świecie Wasteland 2 działa wiele zróżnicowanych organizacji oraz stowarzyszeń. Nigdy nie są one jednoznaczne moralnie, a ich cele nie są podane na talerzu. Fakt, że komuś pomagamy może doprowadzić do zaskakującego finału, którego się nie spodziewaliśmy i z którego nie jesteśmy jednak zadowoleni. Świat po apokalipsie wytworzył wiele grup, a każda z nich ma swoją specyficzną misję i uważa się za lepszą od innych. Na pierwszy ogień Manieryci, którzy za punkt honoru stawiają dobre maniery, etykietę i są w stanie zabić kogoś za nieuprane skarpety. Dalej mamy Milicję Boga, czyli koszmar ateisty i w sumie każdego, kto ma zdanie inne od tych świrów. Milicja postawiła sobie za cel nawrócenie albo zlikwidowanie każdego grzesznika, który przeżył nuklearną wojnę (częściej stosują eliminację). Pod otoczką świętoszków czai się jednak zgnilizna i deprawacja (ich siostry bojowe noszą przy sobie dildosy, a księża bojowi gwałcą dziwki w burdelach). Dodajmy do tego przywódcę armii robotów - Dugana, który wprost twierdzi, że jego celem jest zagłada ludzkości i to on jest najbardziej uczciwy, bo mówi o tym wprost. Przemierzając pustkowia zapoznamy się z szeregiem różnorodnych zbiorowisk. Pomiędzy tym wszystkim znajdują się Strażnicy, którzy starają się przywrócić prawo w tym anarchistycznym świecie, pomagając lokalnym społecznościom. Poniżej mała próbka "nawracania" wg Milicji Boga.

 

'cause the eyes of a ranger are upon you,
Any wrong you do he's gonna see,

Nasz dream team początkowo składać się będzie z czterech osób, które możemy stworzyć od zera sami lub skorzystać z gotowych już postaci. W trakcie przygody dołączyć będziemy mogli maksymalnie trzech dodatkowych ochotników (wybór jest całkiem pokaźny i zróżnicowany). Przy tworzeniu postaci mamy standardowe rozdzielanie punktów na statystyki oraz umiejętności i to temu drugiemu elementowi warto się przyjrzeć dokładniej. Umiejętności są kluczowym elementem przetrwania na pustkowiach. Pierwszy raz zetknąłem się z tak dobrze przemyślanym systemem - tutaj nie ma zbędnych elementów. Każda umiejętność przydaje się w trakcie podróży, dlatego ważne jest aby Strażnicy mieli ich różnorodny zestaw. Przyda się spec od otwierania zamków i sejfów, jak i haker, czy mówca rozwiązujący konflikty bez marnowania amunicji. Nawet tak pozornie trywialna czynność jak naprawianie tosterów (tak, jest taka umiejętność) może skutkować odnalezieniem przydatnych przedmiotów. Wraz z rozwojem każdej z umiejętności otrzymujemy coś na wzór falloutowych perków, które można dowolnie łączyć - tworząc zróżnicowane buildy. W przypadku umiejętności ofensywnych warto je zróżnicować, bo o ile amunicji w sklepach jest sporo, tak jej cena wraz z postępami w grze rośnie i przydzielenie wszystkim karabinów szturmowych jest nietrafione z ekonomicznego względu. Dodajmy, że niektóre rodzaje broni są efektywne tylko w przypadku określonych przeciwników (strzelanie ołowiem do wszelkiej maści robotów nie przynosi tak dobrych rezultatów jak broń energetyczna). Niektóre zadania można zakończyć "happy endem" jedynie używając konkretnych umiejętności, warto więc dobrze przemyśleć kto i za co ma odpowiadać w naszej drużynie.

When you're in Arizona look behind you,
'cause that's where the rangers are gonna be

Cieszy mnie fakt, że Wasteland 2 poszedł zupełnie inną drogą niż Fallout. Dzieło inXile Entertainent nie zrywa ze swoją erpegową przeszłością, a rozwija ją i płynnie wprowadza klasyczną rozgrywkę w XXI wiek. Mamy więc rzut izometryczny i turową walkę kojarzącą się z Fallout Tactics, czy serią XCOM. Dobre rozplanowanie przyszłej potyczki i rozstawienie podkomendnych ma w większości przypadków kluczowe znaczenie. Przysłowiowe "pójście na pałę" kończy się najczęściej rozniesieniem drużyny w drobny mak i napisem game over na ekranie. Warto wykorzystywać ukształtowanie terenu i otoczenie dla ukrycia członków drużyny przed ostrzałem. Snajper z dobrze ufortyfikowanego, wysokiego punktu staje się siewcą śmierci. Dodaje to rozgrywce taktycznego smaczku i premiuje myślenie podczas starć. Skoro już przy starciach jesteśmy, to dodam tylko, że asortyment narzędzi niosących śmierć jest liczny i każda, kolejna znaleziona/kupiona spluwa z lepszymi statami cieszy ogromnie. W Wasteland nie spotkamy się z sytuacją, że znaleziona na wczesnym etapie gry broń charakteryzować się będzie przegiętymi statystykami i reszta rozgrywki będzie kaszką z mleczkiem - tutaj wyważony progres w uzbrojeniu trwa do samego końca gry. Znalezioną broń będziemy skutecznie wykorzystywać do skrócenia wszelakiej maści wrogów od zwykłych bandziorów zaczynając, przez mutantów, zwierzęta, a na olbrzymich robotach kończąc. Bestiariusz jest naprawdę pokaźnych rozmiarów. 

Wasteland 2 to także kopalnia easter eggów, które znajdziemy na naszej drodze m.in. dyskietka z pierwszą częścią Wasteland, Wasteland 3 znaleziony w jakimś starym terminalu (mam nadzieję, że jest w tym ziarnko prawdy), czy stare konsole sprzedawane w sklepach. Podczas przemierzania pustyni natrafiłem nawet na kilkaset zakopanych  sztuk pewnego crapa z Atari 2600. Jest więc czego szukać, oj zdecydowanie jest.

Od strony AV gra prezentuje się bardzo dobrze. Świat jest przedstawiony szczegółowo, chociaż izometryczny rzut trochę ogranicza pole widzenia (upierdliwe zwłaszcza podczas starć, gdy wróg zauważy nas szybciej). Pełno tu smaczków, które wypatrzą co bardziej spostrzegawczy. Post-apokaliptyczny klimat budowany jest także przez świetną ścieżkę dźwiękową, która trzyma równy poziom zarówno podczas starć jak i przemierzania mapy pustkowi. 

Niestety jest pewien mankament, który nie pozwala mi przyznać recenzowanemu tytułowi oceny wyższej niż ta, która widnieje w oceniaczce. Spowodowane jest to ciągłymi crashami, które towarzyszyły mi niemal przez całą rozgrywkę, a w końcowej fazie potrafiło mnie wywalić do menu głównego konsoli 4-5 razy w ciągu godziny. Skutecznie niszczyło to przyjemność z gry i nastawiało mnie do jak najszybszego dokończenia wątku głównego, zanim znowu się wysypie. Z informacji jakie znalazłem w internecie okazało się, że nie jestem odosobnionym przypadkiem i aż zachodzę w głowę, dlaczego nie zostało to jeszcze naprawione. Zdarzały się też sporadyczne graficzne glitche, kiedy mapa taktyczna zmieniała kolor na fioletowy i postacie przestawały reagować na komendy. Dodać jeszcze muszę małą czcionkę podczas dialogów, co przy sporej ilości tekstu potrafi nieźle zirytować. Nawet pomimo maksymalnego powiększenia odczuwa się dyskomfort (telewizor 32 cale, więc nie taki mały). Mimo tych kilku wad Wasteland 2 to jeden z najlepszych tytułów CRPG jakie ukazały się w przeciągu ostatnich kilku lat i gorąco go polecam wszystkim, nie tylko miłośnikom gatunku.     

 

Tagi: PC ps4 rpg wasteland 2

Werdykt
Gdzie Fallout nie może, tam Wasteland dotrze
Grałem na: PS4
  • + system umiejętności i perków
  • + fabuła i zadania poboczne
  • + turowa walka
  • + grafika i muzyka
  • + dobrze nakreślone postacie
  • + lepsze od Fallouta 3 i 4 razem wziętych
  • - częste crashe
  • - glitche graficzne
  • - bardzo mała czcionka podczas dialogów
8.0
Mr.Darko
Mr.Darko Wasteland 2 nie jest grą idealną, ale nadal jest lata świetlne przed nowymi Falloutami. Droga Bethesdo - patrz i się ucz, bo tak się robi erpega w świecie post-apo.
Oceń notkę
+ +9 -

Obiektywnie 10/10. Subiektywnie 1/10.
Oceń profil
+ +36 -
Mr.Darko
Ranking: 181 Poziom: 63
PD: 32290
REPUTACJA: 8683