MY World!

Czyli kolejne 1001 opowieści Ajrona...

Iron Iron 30.04.2016, 13:18
Notatnik Filozoficzny #3
507V

Notatnik Filozoficzny #3

"Dopiero kiedy stracisz wszystko, możesz zrobić wszystko." Jest to cytat z filmu Fight Club z 1999 roku w reżyserii Davida Finchera zrealizowany na podstawie książki Chucka Palahniuka o tym samym tytule. Film jak i książka bardzo sugestywnie przestawiają problemy dzisiejszego człowieka. Żyjącego w ciągłej rozbieżności ducha i ciała.

 Kto oglądał, ten pewnie wie o co chodzi, a nie chcę psuć zabawy jeśli ktoś nie miał przyjemności. Sam film jest o wiele głębszy, niż mogłoby się na początku zdawać. Jednak analizując płynące przesłanie i swoje własne doświadczenia stwierdzam, że owy cytat nie jest do końca prawdą, ale ma znamiona prawdy. Moja wersja brzmiałby "Dopiero kiedy stracisz wszystko, będziesz mógł zrozumieć i docenić wszystko." Niby sens podobny, ale nie ten sam. Główny bohater czuł przywiązanie do swojej materialności i niezbyt ciekawego życia, wiec potrzebował czegoś co wyrwie go z szarości i schematów. Dla niego utrata wszystkiego była nadrzędnym celem do zrozumienia siebie. Jednak on nie był w stanie świadomie pogodzić się z stratą własnego życia i dlatego cierpiał z tego powodu.

Na wielu płaszczyznach nasze życia są bardzo podobne. Jednak nie można wybiec po za decyzje, których nie rozumiemy. On musiał się przekonać o tym w bardzo brutalny sposób. Ale w naszym codziennym życiu świadoma rezygnacja z wszystkiego co mamy może doprowadzić każdego z nas do lepszego zrozumienia swojego życia i życia innych ludzi. Wielu z was pewnie zastanawia się jak można coś zrozumieć jeśli wyrzekniemy się tego co mamy. Odpowiedź jest prosta, wszystko co posiadamy i czego pożądamy ogranicza naszego ducha, co prowadzi do całkowitego wyłączenia go z życia. "W końcu pracuję by mieć, by się bawić i mogę, bo to moje pieniądze i moje rzeczy." Tak jest, ale ilu z was zdaje sobie sprawę z tego jak niewiele jest potrzebne do życia? Gdy stawiamy rzeczy i pieniądze na pierwszym miejscu, to one stają się naszym celem i drogą życia. Tylko jak coś bez wartości może być wartością w życiu?

 


Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Każdy chce więcej i więcej, lepszych nowinek technologicznych, szybszych samochodów i konsol, lepszych i piękniejszych gier. Ludzie w gruncie rzeczy nie potrafią się zatrzymać i docenić to co już mają, ciągle jest coś do zrobienia i tak do dnia naszej śmierci. Czy pogoń za materialnym spełnieniem i własnym żądzami jest tak naprawdę celem naszej egzystencji?
Jak dla mnie każdy ma inny cel, ale próba zrozumienia siebie stoi zawsze na pierwszym miejscu, w końcu jak możesz zrozumieć świat i innych ludzi, gdy nie rozumiesz sam siebie?

Gdy sami z własnej woli poddamy się i odrzucimy wszystko co nas ogranicza, zrozumiemy to co się dla nas naprawdę liczy, dlaczego tak jest? Ciężko odpowiedzieć na to jedno znaczenie. Jednak wydaje mi się, że ludzie zbyt długo się oszukują i okłamują, ciągle wymyślają sobie cele by nie skonfrontować się z własnymi lękami. Czy gdy nie mamy nic, to przestajemy istnieć? Oczywiście, że nie. Jednak dopiero wtedy widzimy błędy swojego postępowania. Gdy tracimy wszystko (celowo lub i nie) pojawia się ból i żal po stracie tego czego nie potrafiliśmy w pełni docenić. Tak jest w przypadku każdego człowieka i tyczy się to wszystkiego na czym nam zależy. Dla jednych będzie to samochód, dla innych konsola, a dla jeszcze innych domowy zwierzak, lub co gorsze członek rodziny. Jednak wszystko co kochamy musi przeminąć i zamieć się w pył. Dlaczego wiec najwięcej ból sprawia nam rozstanie i myśl, że przez wiele lat nie docenialiśmy tego co pewnego dnia odejdzie? Ból po stracie jest zrozumiały, tak samo jak wiedza, która pojawia się w tym bólu. Bo jeśli jestem czegoś pewien, to jestem pewien, że wszystko co mądre i szlachetne rodzi się w bólu i cierpieniu. Dlatego wielu ludzi posiada takie duże rozwarstwienie między ciałem, a duchem. Niektórzy na piedestale stawiają swoje potrzeby cielesne, zamiast duchowych. Niektórzy nigdy tak naprawdę nie cierpieli, nie byli samotni i bezbronni. Dlatego nie rozumieją cierpienia i bólu innych ludzi. Gdy starasz się, by ktoś zrozumiał w jakiej jesteś sytuacji, to wielu powie, że "to twoje życie i że nie są na twoim miejscu." Zwykłe oddalenie problemu, bo problem ludzi, to nie problem biednych i pokrzywdzonych, a bogatych i rozkapryszonych. Zaprawdę gdyby nie było bogactw na tym świecie ludzie byliby o wiele szczęśliwsi. Bo to nie biedni są żałośni i godni pożałowania, a bogacze, którzy nigdy nie rozumieją cierpienia innych, dopóki sami go nie przeżyją.


Ludzie na siłę starają się odciąć od świata i innych ludzi, nawet jeśli są jego częścią, jednak w swoim zakłamaniu nie widzą, że to oni są ubodzy, a nie ludzie, którzy dla większego dobra potrafią wyrzec się wszystkiego co mają.

Zapytajcie siebie, ilu z was byłoby w stanie poświęcić wszystko na co pracowali do tego dnia? Serio nikt? Może jednak ktoś? Nawet za cenę własnej duszy?

Dlatego mówię wam, nie pożądajcie za wiele, bo będzie wam ciężko odciąć się od materialności, gdy przyjdzie kolej na was. Wydaje się, że biedni mniej mają, wiec im jest łatwiej wyprzeć się tego co mają, czy aby na pewno? Nie ważne, czy masz dużo, czy mało. Wyzbycie się tego co masz nigdy nie jest proste, jednak to ludzie mniej zamożni bardziej rozumieją ból i cierpienie innych cierpiących nędzę, dlatego, że sami w niej byli. Bogacz nigdy nie zrozumie biednych, gdyby tak było z przyjemnością oddałby część swojego majątku. Jednak wielu nie rozumie, że celem tych możniejszych jest wspieranie tych, którym się nie powiodło, nie tylko materialnie, ale przede wszystkim duchowo. Moim celem jest przekazywanie wiedzy i poznawanie siebie. Dlatego piszę wam to nie jako swoje przemyślenia, a jako cel, który pozwoli wam bardziej zrozumieć siebie. Wielu nie uwierzy, ale to normalne. W końcu jak człowiek żyjący w materialnym świecie ma świadomie i celowo wyzbyć się tego na co pracował. Jednak powiem wam, że pracowaliście dla swojej chwały i majętności, która nic nie znaczy i kiedyś przepadnie, dlatego to wy krezusi i bogacze jesteście największymi głupcami tego świata.

Nie zmierzam wrzucać wszystkich do jednego worka, bo są ludzie, którzy nie boją się pomagać, ale większość tylko wykorzystuje i żeruje na słabych i pokrzywdzonych, zamiast ich pocieszać i wspierać. Niby portal o grach to nie miejsce, na podobne dysputy, ale ja zapytam się wiec, gdzie jest to miejsce? Gdzie każdy z was zepchnął myśl o pomaganiu i poświeceniu się dla innych? Czy rozmawiacie o tym z kolegami w pracy? Wątpię. Może w domu z rodziną? Raczej, nie. Może w klubie, podczas spotkania z znajomymi? Jestem pewien, że nie...


Każdy tylko odpycha od siebie tą myśl i nigdy tak naprawdę się nad tym nie zastanawia. Dlatego dla mnie ten portal jest dobrym miejscem jak każde inne, by zastanowić się nad własnymi decyzjami. Większość chce tylko przyjemnych, luźnych informacji, po ciężkim tygodniu. Ale nie ma takich, nasze życie rodzi się w cierpieniach i jest okupione nieustannymi wyrzeczeniami i bólem. Ludzie, którzy o tym nie myślą, to ludzie, którzy boją się swojej ciemnej strony i nie podejmują z nią walki, a nawet dyskusji. Lepiej o tym nie myśleć, ale jeśli o czymś nie myślimy, to czy problem znika?
Nie znika, a staje się jeszcze większy i silniejszy, przez nasze własne słabości i brak konfrontacji z tym co nieprzyjemne.
Nie oceniam nikogo, wszak nikogo z was tak naprawdę nie znam. Ale to wy macie znać siebie, jeśli nie znacie siebie, to kim jesteście i po co żyjecie?

 

Wielu nie potrafi odpowiedzieć, bo żyją z dnia na dzień, nie myśląc o konsekwencjach i cierpieniu, #yolo itd. Jednak prędzej, czy później każdy będzie musiał stanąć przed samym sobą i zaakceptować swoje złe decyzje, swoje cierpienie i ból. Inaczej to negatywne emocje będę nami kierowały. Ludzie żyjący w ciemności boją się światła, bo światło ukazuje im ich własne niedoskonałości z którymi nie są w stanie sobie poradzić. A ja chcę wam powiedzieć, że nikt nie jest doskonały, każdy upada i każdy cierpi. Akceptacja samego siebie jest początkiem do zrozumienia swojego celu. Wiec dopiero gdy stracisz wszystko nauczysz się doceniać wszystko, bo życie, to nieustanna walka przeciwności. Przeciwności te tworzą nas, ale to my sprawiamy, że zmieniają się w całość. Człowiek, który nie jest całością, jest pusty, bo brakuje mu drugiej połowy. Obie strony są zawsze w nas, tylko wielu celowo ukrywa swoje myśli i niewygodne fakty z życia. Nie da się tak, bo okłamując siebie pogłębiamy swoje uczucie niespełnienia i pustkę w sercu i duszy. Trzeba uczyć się przebaczać innym i przebaczać sobie, ale by przebaczyć najpierw trzeba przyznać się do błędu, a do tego potrzebne jest wyzbycie się własnej pychy i egoizmu.


Dobrym przykładem jest tu znak yin-yang z taoizmu. Dwie krople o przeciwnych biegunach, każda w swym środku posiadająca cześć przeciwną. Tak samo jest z ludźmi, nie ma ludzi nieskończenie dobrych, jak i nie ma ludzi tylko złych. Każdy ma obie strony i tylko od nas zależy czy będziemy potrafili zachować równowagę.

Na koniec trochę drum&bass, które wspierało mnie przy pisaniu tego bloga, wyrobiłem się zanim się zakończyło, ale tylko dlatego, że piszę prosto z mostu...

 

Tagi: iron my world

Oceń notkę
+ +8 -

You're Gonna Carry That Weight
Oceń profil
+ +143 -
Iron
Ranking: 8 Poziom: 86
PD: 77548
REPUTACJA: 34853