MY World!

Czyli kolejne 1001 opowieści Ajrona...

Iron Iron 07.07.2013, 23:49
Urban Reign — Recenzja
1653V

Urban Reign — Recenzja

Gdy w czasach świetności PS2 ktoś wspomniał o doskonałej bijatyce na multi każdy mimowolnie pomyślał o Tekkenie lub SoulCalibur. Jednak prawda jest taka, że najlepszą bijatyką na multi od Namco jest właśnie Urban i nie mylić proszę z pewnym pseudo politykiem.

Nobody’s Innocent

 

„Witam w Green Harbor moje imię to Brad Hawk jestem profesjonalistą” tak oto wita nas bohater w którego przyjdzie mam się wcielić. Współczesny najemnik i człowiek od brudnej roboty ostatnia nadzieja na oczyszczenie miasta z brudu jakim są gangi. Policja i władze nie mogą nic zrobić - są bezsilni...

Wejściówka niczym z filmu sensacyjnego doskonale prezentuje nasz cel i zadanie. Trzeba pozbyć się gangów i uczynić miasto znowu bezpiecznym. Jednak wrogowie czekają na każdym kroku, przeprawa będzie ciężka i nie raz będziemy się zbierać po sromotnej przekopce. Nie muszę chyba wspominać, że fabuła nie będzie odgrywała istotnej roli zupełnie jak w filmach z Van Damme’m.  

Urban Reign to przede wszystkim chodzona bijatyka jednak nie taka w stylu Cadillac’a z skrollowanymi planszami, wszystko dzieje się na z góry wyznaczonym terenie. Raz jest to bar, a raz parking za obskurnym motelem. Każda z 100 dostępnych misji tak wygląda i zmienia się tylko sceneria. Walka na określonej arenie jednak w żadnym wypadku nie psuje ogólnego efektu. Misje są podzielone na walkę z grupą przeciwników, walkę w teamie z partnerem czy walkę z bossem czasami mamy określony cel, czasami wyzwaniem jest czas. Jedno jest pewne nie raz przyjdzie na ocierać pot z czoła bo wyzwań nie brakuje. Jednak największym wyzwaniem jest sama walka.

 

 

Morda nie szklanka

 

Namco podeszło poważnie do tematu oferując nam naprawdę dobry system walki. Choć jeden klawisz odpowiada tylko za jedną czynność np. kwadrat to unik, iks bieg, a kółko cios itd. System nie jest wcale ubogi i oferuję naprawdę masę ciosów i zagrań jak to możliwe? O wszystkim decyduje kierunek ataku. Naciskając górę i cios mamy atak na głowę, a dół i cios atak na kostkę oczywiście wszystkie ataki można łączyć w comba i układać własne setupy. Ciosy zależą w głównej mierze od ustawienia postaci i naszego celu. Lecimy dalej bo wszystko nie brzmi imponująco jednak całe piękno tej gry kryje się w doskonale zbudowanym sposobie ataku i uniku, bo unik jest to tak samo ważny jak atak i polega na tej samej zasadzie, że niektóre ataki można uniknąć tylko z odpowiednim wyczuciem klikając unik i właściwy kierunek, to samo tyczy się łapań. Ryzyko i umiejętność w wyprowadzaniu ataków jak i ich uniku jest nagradzana w postaci ładującego się paska specjala. Każde trafienie i udany unik ładuje pasek. Każda postać ma swoje unikatowe ciosy, style walki i specjale, które wykonuje się równoczesnym naciśnięciem dwóch guzików i kierunku. Mamy specjale ofensywne i pomocnicze. Ofensywne to przeważnie mocna plomba lub długa sekwencja ciosów. Pomocnicze to unikanie automatycznie wszystkich ciosów przez czas trwania specjala czy zwiększenie siły ataku, siły rzutów, czy chwilowa odporność na ciosy. Warto zaznaczyć, że każdy specjal pochłania różną ilość paska, a skille ofensywne są nieblokowalne i jedyny sposób ucieczki to odpalenie swojego specjala, który jest dłuży od wroga. Ataki się nawzajem niwelują i dostaje ta postać której wcześniej skończyła się animacja. Specjale ratują skórę podczas leżenia lub gdy nasza postać jest zamroczona. W grze uwzględniono też zniszczenie odpowiednich części ciała, co ma przełożenie na wysokość obrażeń i szybkość zamroczenia ( latające nad głową gwiazdeczki ) Każdy cios zadany na konkretną partię powoduje spadek odporności i tak można np. bardzo szybko wygrać atakując tylko głowę wroga by ją uszkodzić i powodować zwiększone rany. Jest to niesamowicie fajny patent, który dodaje grze realności. Wszystko zależy od umiejętności prowadzenia walki i konserwacji swojego specjala, jednak atakując w niewłaściwym czasie przeciwnik może nas okraść z paska przez wykonanie uniku lub kontry, który mogliśmy spożytkować na mocny atak. To wszystko wprowadza w grze element strategiczny i wywiera presję na graczu. Kiedy atakować i co będzie odpowiednie w odpowiedniej sytuacji? Pasek ładuje się też gdy jesteśmy w sytuacji near death lub gdy mashujemy guziki w stanie zamroczenia. Bez specjala nawet największy koks jest bezsilny.

Dobra to było trochę z technicznych aspektów walki przejdźmy teraz do tej radosnej części, czyli okładania przeciwników. Nasz bohater przez wykonywanie misji rośnie w siłę, a my możemy zwiększać jego statystyki w tym także odporność na określone ciosy i partie ciała. Sama walka jest niesamowicie widowiskowa i dynamiczna, bez problemu można wyrzucić przeciwka w powietrze sprzedać mu kopniak po którym zamroczony ląduje na ścianie i kontynuować wzmocnionym ofensywnym specjalem co niszczy życie w zastraszającym tempie. Jednak można też złapać wroga w powietrzu lub gdy jest bezbronny wykonać na nim atak łączony z towarzyszem, a akcje to typowe popisówki jak z turniejów TKD. Różnorodność ataków i łapań jest olbrzymia i nie mam mowy o wykonywaniu w kółko tego samego ciosu. Są też łapania na dwójkę wrogów jednocześnie, salto od ściany zakończone łapaniem lub kopniakiem. Wszystko dzieje się niezwykle szybko i nie raz gdy rzuci się na nas duża ilość przeciwników nie można praktycznie nic zrobić tylko latamy jak szmaciana laleczka. To niesamowicie irytuje, jednak sprawia też niesamowitą radość gdy to wrogowie latają. W grze mamy możliwość posługiwania się też wszelkiego rodzaju bronią: od tulipana, motylka do siekiery, katany czy bejsbola. Bronie zadają zwiększone obrażenia i w rękach wprawionego zawodnika (odpowiedni współczynnik) potrafią siać spustoszenie, można też bronią cisnąć w przeciwnika gdy np. bezbronnie spada po ataku.  

 

 

Nie kopie się leżącego

 

Niestety nie tu w Green Harbor każdy chce Ci skopać dupę. W końcu chcesz pozbyć się gangów, które występują tu na każdej zdaje się ulicy. Przeciwnicy nigdy nie czekają aż spadniesz na glebę, czy naładujesz sobie pasek, rzucają się na Ciebie jak wygłodniały Reksio na szynkę. Nie ma mowy o przebaczeniu czy litości. Niektóre misje są niezwykle irytujące co nie raz przyczyni się do nerwicy i drżących dłoni, tak ten tytuł potrafi irytować jak nic. Szczególnie końcowe misje i bossowie z pomocniczym specjalem, który daje chwilową niezniszczalność potrafią zabrać Ci całe życie w kilku atakach. Trzeba się nastawić na rzucanie przekleństwami możliwe, że nawet padem, wołanie o ratunek do boga, czy wyzywanie Namco. Doprawdy nie ma lekko, ale satysfakcja jest ogromna. Wraz zdobyciem kolejnej dzielnicy mamy większy wybór zawodników, a tych jest od groma i każdy jest w pewien sposób unikatowy przez swój własny styl walki, łapania czy ataki. Jak bonus można też odblokować Paula i Lawa z Tekkena, którzy w duecie niszczą, jednak nie jest to wyzwanie dla ludzi o słabych nerwach :)

 

 

 

 

Multi sieczka

 

Oprócz zwykłego trybu gry, multiplayer zapewnia godziny grania. Mamy zwykłe pojedynki, w teamach czy każdy na każdego z wykorzystaniem broni, na czas. Niestety nie ma trybu multi w grze fabularnej, ale to nie jest istotne, bo pojedynki z kumplami w czterech graczy z wykorzystaniem multitapa potrafią zapanować w salonie przez wiele tygodni. Dopiero gdy każdy kieruje własną postacią widać jak ważna jest taktyka i dobra współpraca. Choć zawsze znajdzie się poszkodowany, w końcu ktoś musi obrywać baty, raz spuszczasz łomot kumplowi raz on tobie, a jak do tego dołączy się dwóch pozostałych to mamy prawdziwą uliczną batalię. Ręce, pady i przekleństwa potrafią latać w zastraszającej ilości. Niesamowita atmosfera i genialny klimat kanapowego grania. Podnosi moja wartość tej gry o jeden punkt. Bo jeśli ktoś nie miał przyjemności zagrania w tą grę razem z 3 kumplami, to nie wie jak smakowitą imprezową rozrywką jest ten tytuł.

 

Moim spuchniętym okiem, czyli o oprawie słów kilka

 

Graficznie nie ma wodotrysków, wszystko wygląda przyzwoicie, modele są wykonane starannie jednak tekstury prezentują się tylko średnio. Cała moc poszła na dynamiczną rozgrywkę bo animacje ciosów biegu, ataków wszystko jest niesamowicie dopracowane i wygląda oszałamiająco, a gra śmiga w 60 klatkach, aż miło. Plansze wyglądają OK, jednak tu też bez rewelacji, ot po prostu to co powinno być, czasami jakieś pudła, kosze na śmieci, czy krzesełka. Detale są, ale nie ma ich przesadnie dużo.

Muzyka nam przygrywająca to bardziej gitarowe riffy i rockowe przejścia, wpadające w ucho i nie utrudniające gry. Dobrze się komponują z klimatem gry. Orkiestry symfonicznej tu nie uświadczymy, ale granie na ciałach naszych przeciwników wychodzi znacznie lepiej.    

 

Live to fight another day

 

Jedyny taki tytuł na PS2 obok Def Jam z taką multiplayerową pompą i dynamiczną rozwałką. Nie ma przeproś gra stawia wyzwania i kopie w jaja kiedy się tego nie spodziewamy, ale gdy w końcu ogarniemy ten z pozoru prosty system walki przychodzi faza oświecenia i nieskrepowanej radości płynącej z tego tytułu. Szczególnie w grze z kumplami przy browarach w zadymiony pokoju. Już dawno nie bawiłem się tak fajnie w grze na konsolę chyba ostatnio w Crashu CTR. Takie multi to już przeszłość, gra przez sieć zatraciła ten klimat, a Urban Reign to kwintesencja multi i dobrej bijatyki. Polecam każdemu amatorowi dobrej rozwałki z kumplami.

 

Tagi: multiplayer Namco Bandai ps2 urban reign

Werdykt
Urban Reign — Recenzja
Grałem na: PS2
  • + Popisowe akcje
  • + Dynamika starć
  • + Doskonałe multi
  • - Potrafi zirytować
  • - Wiele traci bez kolegów :)
9.0
Iron
Iron Jeśli masz multitapa do PS2 i sporo kolegów, a nie grałeś w ten tytuł to koniecznie sprawdź bo warto kurde bele.
Oceń notkę
+ +4 -

You're Gonna Carry That Weight
Oceń profil
+ +147 -
Iron
Ranking: 9 Poziom: 86
PD: 78539
REPUTACJA: 35336