SKLEP

Blog użytkownika dKc

dKc
dKc dKc 10.02.2017, 23:48
Yakuza 5 mym okiem
1329V

Yakuza 5 mym okiem

eh

Czizas, jakie ta Yakuza 5 to gówno, ja pier... przepraszam, przepraszam, zaraz sie zlecą wszyscy czterej fani gry z całego kraju i powiedzą mi jak śmiem oceniać tą grę tak nisko, wszak to najlepsza Yakuza aż do czasu Yakuzy Sześć, potem yakuzy Zero, Yakuzy 7, Yakuzy 0.5, Yakuzy 0.75, Yakuzy 1,2 i 3 remastered, Yakuzy 5 remastered i Yakuzy 6 remastered na Playstation 5, o ile takowa konsola powstanie. No właśnie w tym jest problem!

Yakuza 3 była pierwszym tytułem z tej serii, w jaki grałem i powiem, że bawiłem się świetnie. Obijanie ryjców katajcom, zrywanie z siebie kurtek w celu pokazania yakuzowego tatuaża i...prowadzenie sierocińca? TO było to! Kiryu Kazama dostarczył tak mocno, że wręcz z miejsca zacząłem czwórkę, która też zaskakiwała, tym razem fabułą, którą to  śledziliśmy z czterech punktów widzenia różnych bohaterów. Taa, to było coś. Raz byliśmy nieco gapowatym policjantem, raz kimś, kto wykonał rzeź na policjantach (wink), a raz Kiryu Kazumą. To było coś rewolucyjnego, czego GTA mogło pozazdrościć. RPG'owa otoczka, niezła fabuła i ten arcade'owy, fajny, konsolowy klimat był czymś co przyciągało do gry. NIeco mniej ochoczo wspominam to, że trzeba bylo czytać ściany tekstu, ale na szczęście ludzie wymyślili szybkie przewijanie . :) Trzeba o tym pamiętać - zanim zasiądziesz do Yakuzy - wiedz, ze czeka Cię o wieele więcej czytania niż np w kodeakach w Metal Gear Solid 2, czy w jedynce czy w starszych jRPG'ach. MOżna to pomijać, ale jeśli to pominiesz to będziesz czuł sie pominięty, tak jak... te napisy, które pominełeś.

Nieważne (macham ręką jak jakaś postać z Yakuzy)! Zagmatwana fabuła jest znamienną rzeczą w serii i muszę powiedzieć, że w piątce zaczęło mnie to już nie tyle przytłaczać co wręcz wkur&*ć tudzież irytować! O ile pierwszy rozdział, w którym sterujemy Kiryu  był w miarę fajny, a misja z naprawianiem kompa zrobiła mi dzień, o tyle drugi, w którym sterujemy hem... nie powiem kim, ale wiedzmy, ze to Pan, którego znamy z czwórki...  jest już tak rozmemłany, że ma się ochotę włozyć głowę  do lodówki i się nią zatrzasnąć. Po typowo japońskim, pełnym honoru i... japońskośki początku? mamy potemt akie rozwleczenie akcji, ze aż się złapałem za głowę!
To bedzie spoiler, ale polecam przeczytać, żeby wiedzieć co nas czeka:
Uciekamy z gościem z więzienia (nie powiem dlaczego, bo to akurat ciekawe) i trafiamy do jakiejś wioski, w której jest ciągle zima. W tej wiosce grasuje jakiś niedźwiedź, z którym starszy koleś z wioski (sołtys?) ma porachunki. Pewnego dnia koleś wyrusza, żeby zapolować na tego niedźwiedzia, ale każe nam zostać. Myślę sobie: no dobra, to zostanę i popchnę przynajmniej fabułę dalej. No i chodzę po wiosce, podchodzę do gościa, który mnie pyta "I co nie idziesz pomóc temu sołtysowi?". Mam do wyboru dwie opcje: wybieram, ze Nie, an co on mi odpowiada "Eeee, myślałem, że ktoś taki bedzie miał więcej jaj, żeby to zrobić". Teraz wiem co myślisz... "Co, ja bym tego nie zrobił?" No właśnie, to samo pomyślałem. I to był błąd. Wtedy się zaczęło. Idę do jednej pani, po jakiś korzuch, zeby nie zamarznąć, potem idę do kogośtam, żeby dał mi broń, potem idę do gościa spowrotem... Generalnie to wyglądało tak, jakby gra chciała, żebym tam poszedł do lasu tylko dawała mi iluzoryczny wybór, że niby mogę tam nie iśc. A pier*&*lę taką robotę.:| Więc, idziemy do tego lasu, a tutaj postać zwalnia i sie przez cały las skrada! Potem mamy jakąś durna minigrę, w której sie uczymy strzelać do niedźwiedzi i zakładać pułapki na zające! No kto to ku*wa wymyślił! TO ma być Yakuza, tu ma być kopanie się po głowach, a nie jakieś skradanie się po śniegu. No mniejsz a o to, kiedy juz dojdziemy do tego gościa czeka nas walka z bossem, neidźwiedziem i wtedy widzimy, ze nasza postać to nie byle pizduś czy inna Lara Croft z Rise of the tomb raider, która niedźwiedzia zjada na ... żartuję, strzelamy w tego dziada z 6 razy, a i tak dopada naszego towarzysza. Ach, cóż za dramatyzm, szkoda tylko, że niedźwiedź dostał 6 strzałów głowę. Potem znów wracamy do wioski i możemy robić jakieś misje poboczne, z czego jedna to jest uzbieranie tyle futer zająców, żeby łącznie to kosztowało MILION yenów!! Oho, podziękowałem i popchnąłem tą denną fabułę dalej. W końcu dotarłem do końca rozdziału... Fajnie, ale mam pytanie: PO CO TO BYŁO? Nie można było zrobic czegoś ciekawszego nie wiem choćby jakiejś misji w mieście, że mamy komuś obić ryja? :) Okazało się, ze twórcy woleli nam zaserwować strzelanie w niezniszczalnego niedźwiedzia i obserwowanie życia ludzi, którzy jakos mało nas interesują. Ech...  To gówno trwało z 5 godzin i marnie przedłużało rozgrywkę.  Taka chamska zapchajdziura. Powinno tego nie być albo opcja przeskoczenia.

No więc to był mój wywód na temat Yakuzy 5 i jej nudy, ale to nie ma już dziś pewnie znaczenia! Do tego czasu wyszły kolejne 2 części, w których gameplay pewnie się nie zmienił (choć nie widziałem, zeby chodziło się po śniegu), ale co tam. Potem w fabule jest juz lepiej, sterujemy Haruką, która ma wystąpić w japońskim Idolu dla nastolatek i tańczymy... Ekhm, tia... Serio tańczymy, ale muszę przyznać, ze ten epizod był minimalnie ciekawszy od poprzedniego, bo pojawiają sie znane z czwórki osobistości (znów). Potem jest jeszcze ciekawiej, sterujemy dla odmiany gościem, który nie ma grosza przy duszy, jego historia wydaje sie oderwana od całości, ale czujemy, ze mamy jakiś wplyw na progres i jest jakis fun ze sterowania nim. Jestem przed połową tego rozdziału i czuję, że zbliża się koniec. Po przejściu gry być może odszczekam te wszystkie obelgi na temat Yakuzy 5,ale muszę powiedzieć, że troche sie rozczarowalem drugim partem gry. Troche bardzo.

Tagi: yakuza 5 yakuza v

Oceń notkę
+ -5 -

Oceń profil
+ +88 -
dKc
Ranking: 53 Poziom: 64
PD: 34387
REPUTACJA: 18200
Miesięcznik PSX Extreme