Blog użytkownika Radek Karmowski

Radek Karmowski Radek Karmowski 29.08.2012, 09:55
Łowcy Pucharów
381V

Łowcy Pucharów

 

Co by nie mówić o inicjatywie Osiągnięć, wypromowaną przez Microsoft, to z paroma wyjątkami jest to naprawdę sprytne posunięcie marketingowe. Odwołuje się na najniższych ludzkich instynktów, a przez to praktycznie kompletnie omija procesy decyzyjne zachodzące w naszych głowach.

Radek Karmowski Radek Karmowski 12.08.2012, 19:01
Trudna sztuka dyskusji
433V

Trudna sztuka dyskusji

 

Szczerze to nie miałem pomysłu na dzisiejszy wpis. Sytuację uratował Psyko i jego tekst "Przyszłość prasy". Biedaczek miał prawo wyrazić swoje zdanie i został za to zmieszany z błotem. Lektura komentarzy pod tym tekstem to "klasyka smaku".

Radek Karmowski Radek Karmowski 31.07.2012, 08:17
Niczym Ernest Hemingway
954V

Niczym Ernest Hemingway

"Rzucanie palenia jest proste. Robiłem to tysiące razy". Bezczelne stwierdzenie kogoś, komu kompletnie to wisi. Mi tak wisiało przez ponad 20 lat. Srogi pokaz głupoty, co nie? Podobno tylko krowa nie zmienia poglądów, a krową to ja na pewno nie jestem.

Radek Karmowski Radek Karmowski 17.07.2012, 10:05
Niech ktoś obudzi Sony
356V

Niech ktoś obudzi Sony

Nie jestem Sonybojem, Xbotem, czy tez Nintendofilem. Przez ponad ćwierć wieku przez moje łapy przeleciało więcej sprzętu, niż to jestem w stanie spamiętać. Część z nich gdzie się jeszcze wala po chałupie, reszta już dawno wylądowała na cmentarzu, lub też znalazło innego właściciela. Nie bawię się w sentymenty, no poza latami osiemdziesiątymi - to był zajebisty okres i miło go wspominam. W muzyce natomiast liczy się tylko ostatnia dekada ubiegłego stulecia. Najlepsze kapele, najlepsze płyty - teraz to same popłuczyny i promocja lalusiostwa jako stylu życia. Precz z tym jak najdalej ode mnie, inaczej ręka-noga-mózg na ścianie. 

Radek Karmowski Radek Karmowski 08.07.2012, 12:11
Na pohybel z multiplayerem!
323V

Na pohybel z multiplayerem!

Tak jak w tytule, oficjalnie wykładam swą mięsistą lagę na tryb wieloosobowy. Dlaczego? Bo to powoli zaczyna zakrawać na szaleństwo. Wszelkie Elity, Premiumy, Season Passy - każdy sposób dobry, aby tylko wypruć z nas kasę. Jeszcze nie dotarliśmy do punktu "pay to win" ale to tylko kwestia czasu.

 

 

Niby w teorii wszystko jest proste - kupujesz produkt i grasz. Ale wojna z rynkiem wtórnym zaczyna psuć to wszystko, producenci kombinują jak konie pod górę, aby tylko zatrzymać klienta. Opiera się to na podstawowej znajomości psychologii człowieka - jako gatunek jesteśmy próżni i lubimy czuć się wyróżnieni. Co z tego, że to tylko pozory? Świecąca blaszka w BF3 działa na wielu jak robak na rybkę. Lecimy jak podupceni na te pierdoły. Kolorowe skórki do broni, mundurki - komu to potrzebne? Teraz nie dość, że chcemy być najlepsi (nic w tym złego, wręcz przeciwnie) to jeszcze chcemy się wyróżniać z tłumu. Kiedyś o tym decydował współczynnik K/D. Teraz? Kwota wyłożona na opcjonalne dodatki. Dobrze, że to tylko dodatki. Gorzej ma się sprawa z mapami, w podstawce dostaniesz trzy na krzyż, a potem co kwartał nowy zestaw za 1/4 ceny podstawki. Jak chcesz się bawić z kolegami to płacz i płać. Inaczej zostanie ci grzebanie się w starym mule z resztą "oszczędnych".

 

Wiadomo, fan kupi i będzie szczęśliwy, takie ich prawo - w końcu to ich pieniądze. Nie mam zamiaru deprecjonować ich zangażowania i poświęcenia. Wielu znajomych z mojej listy dzień w dzień tłucze jeden tytuł, ten z czołgami. Pełen jestem podziwu dla ich determinacji - mi się ta gra znudziła po 3 miesiącach. Dopadła mnie rutyna i przestało dawać mi to przyjemność. Mam nadzieję, że kolejny właściciel będzie zadowolony - o ile kupi Online Pass, heehehehe.

Radek Karmowski Radek Karmowski 24.11.2011, 18:29
Attack the Block / Atak na blokowisko
432V

Attack the Block / Atak na blokowisko

 

 

Brytyjczycy rzadko biorą się za temat inwazji obcych. Szczerze mówiąc, to poza Evil Aliens nic mi do głowy nie przychodzi. Tym bardziej wyostrzyłem kły, gdy po raz pierwszy zobaczyłem zwiastun Attack the Block. Londyńskie blokowisko i obcy z kosmosu? Zapowiadało się naprawdę ciekawie. A jak wyszło? Lepiej niż by można było się spodziewać.


 

[Obiekt musi mieć rozszerzenie SWF. Kod zablokowany]


 

 

Pierwszy znak sugerujący dobrą produkcję to...producenci. Za organizację tego filmu zabrali się ludzie odpowiedzialni za Shaun of the Dead oraz Scott Pilgrim vs. The World.  Po prostu, nic więcej nie mam zamiaru w tej kwestii dodać.
 
 
 
Drugi znak to fakt, że Brytyjczycy mają kłopot z robieniem takich filmów na poważnie. I chwała im za to. Praktycznie każda postać jest wykrzywionym odbiciem jakiegoś archetypu. Czy to dilerzy narkotyków, czy pielęgniarka, czy też hipster z centrum - każdy z nich ma swoje pięć minut i wykorzystuje je znakomicie. Dialogi napędzają akcję i doskonale rozbijają napięcie związane z szukaniem schronienia przed morderczymi istotami. 
 
 
 
Trzeci znak to aktorzy. Kilka twarzy możecie rozpoznać (np. Nick Frost), jednak główna siła napędowa tego filmu, to młodzi aktorzy wcielający się w role "blokersów". A to właśnie ci młodociani bandyci stają do walki z przybyszami z kosmosu. Nie bierzcie ich jednak za bohaterskich kolesi, do nich im daleko. Tak naprawdę, to chłopaki kombinują jak zwiać i nie dać się zabić.
 
 
 
Czwarty znak to efekty. Są minimalistyczne, jednak spełniają swoją rolę idealnie. Obcy są czarni jak nie powiem co, a jedyny kolorowy ich aspekt to zębiska. Wielkie zębiska wyrywające mięso z ciała bez większego wysiłku.
 
 
 
Piąty znak to ścieżka dźwiękowa, odpowiada za nią ekipa Basement Jaxx i nie jest to nic do czego mogli przyzwyczaić swoich fanów. Tu muzyka ma być tłem do wydarzeń i nim jest. Ponownie minimalizm okazuje się być najlepszym rozwiązaniem.
 
 
 
Ten film to komedia/sci-fi/akcja, ale przede wszystkim to film o konsekwencjach. Tak to już jest, że filmy sci-fi najlepiej nadają się aby pokazać kilka prawd o życiu i nas samych. Ten aspekt jest jednak ukryty między wierszami, Attack the Block ma być przede wszystkim dobrą rozrywką, i nią jest.
 
 
 
Szczerze polecam.

 

Radek Karmowski Radek Karmowski 27.09.2011, 14:13
Zielona Latarnia
661V

Zielona Latarnia

 

Ostatnimi czasy coraz pojawia się coraz więcej filmów o superbohaterach. Problemem często jest chęć upakowania jak największej ilości informacji w jak najkrótszym czasie. Jak karkołomne to zadanie pokazuje „Zielona Latarnia” w reżyserii Martina Campbella.

 


 

W mało popularną w naszym kraju Zieloną Latarnię wcielił się Ryan Reynolds. Gra on pilota testowego Hala Jordana, który zostaje wybrany przez mistyczny pierścień do roli obrońcy „naszego sektora” w kosmosie. Chcąc nie chcąc staje się on członkiem Korpusu Zielonych Latarni, elitarnej jednostki pilnującej porządku we wszechświecie, której postawę i ideały uosobia Sinestro (świetny Mark Strong). Szybko poznajemy wroga naszego bohatera i to w dwóch formach. Pierwsza to Paralaksa, żywiąca się strachem i przypominająca raka płuc istota, której jedynym zajęciem jest anihilacja kolejnych planet. Drugi przeciwnik jest już bardziej przyziemny i jest nim neurotyczny i pełen kompleksów naukowiec Hector Hammond grany przez Petera Sarsgaarda. Oczywiście jest też miejsce dla wyjątkowo uroczej przedstawicielki płci pięknej, Carol Ferris granej przez Blake Lively.

 


 

Efekty specjalne są zrobione bardzo dobrze. Kostium Latarni w ruchu prezentuje się znacznie lepiej niż na nieruchomych kadrach. Nie razi po oczach fakt że jest w 100% generowanym komputerowo, szczerze mówiąc to głupio by się prezentował kostium wykonany z materiału. Kosmiczne pejzaże, planeta Oa czy sama Paralaksa trzymają wysoki poziom wykonania. Jest bajkowo, w dobrym i złym tego słowa znaczeniu.

 


 

Historia to klisza aż do bólu, typowe od frajera do bohatera. Reynolds z roli wywiązuje się wzorcowo, podobnie jak reszta aktorów. To nie ich wina że reżyser nie wiedział do kogo chce ten film adresować, w tej kwestii uważam ten film za niedojrzały. W scenariuszu nie na ma „tego czegoś” co powodowało by że do końca seansu będziemy siedzieć na krawędzi fotela. Nikomu tak naprawdę nie kibicujemy, nawet nie znając historii wiemy jak to się ma skończyć.

 


 

Ten film nie jest zły, jest solidny i nic ponadto. Przy takich maszkarach jak Daredevil czy Elektra to wręcz perełka. Za to przy kapitalnym Iron Manie wypada blado. Miłośnicy komiksowych adaptacji powinni ten film zobaczyć, reszta może spokojnie odpuścić i nic nie straci.

Oceń profil
+ 0 -
Radek Karmowski
Ranking: 8696 Poziom: 17
PD: 990
REPUTACJA: 810