SKLEP
Piotr Rozbicki Piotr Rozbicki 24.08.2017 17:02
Destiny 2. Eksplorujemy EDZ (Europejska Martwą Strefę)
965V

Destiny 2. Eksplorujemy EDZ (Europejska Martwą Strefę)

Jako jedni z pierwszych na świecie mamy okazję zaprezentować Wam eksplorację Europejskiej Martwej Strefy, jednej z czterech otwartych miejscówek, które zwiedzimy w Destiny 2. Oto i nasze wrażenia z zabawy.

Destiny 2 już coraz bliżej, więc możecie się spodziewać coraz więcej wypływających materiałów.

Destiny 2 - zwiastun premierowy

Miałem okazję osobiście wpaść do EDZ i zwiedzić ją dość dokładnie. Pierwsze co rzuca się w oczy po wylądowaniu - lokacja jest naprawdę duża, o wiele większa niż odpowiadające im strefy Patroli z "jedynki". Poza tym, dostajemy do dyspozycji użyteczną mapę ze znacznikami Przygód (Adventures), ikonami Zaginionych Sektórów (Lost Sectors) oraz przybliżonymi lokacjami tzw. Region Chests, które są odpowiednikami złotych skrzyń z poprzednika. Wygodny system szybkiej podróży pozwala też na błyskawiczną teleportację do jednej z killku kluczowych lokalizacji. Na EDZ (oraz na innych planetach) dzieje się całkiem sporo:

- Public Eventy - są teraz zdecydowanie bardziej zróżnicowane niż w D1. Można je znaleźć na mapie danej planety. Odpowiednie znaczniki wskazują czas do rozpoczęcia Public Eventu na danym obszarze. Te aktywności są bardziej zróżnicowane i hardkorowe niż poprzednio (dzielą się na zwykłe i heroiczne). Na poniższym materiale znajdziecie np. dość intensywną obronę wielkiego wiertła przed nacierającymi Cabalami. Skurczybyki walą z każdej strony, a na domiar złego ostrzał ze znajdującego się nad nami wielkiego krążownika sprawia, że nie można stać w miejscu. To tylko jeden z przykładów, po trafił mi się choćby duży Serwitor (taka latająca i strzelająca kula) osłaniany polami siłowymi dwóch pomniejszych. Trzeba było go zniszczyć w określonym czasie, więc pomoc innych Strażników była nieodzowna.

- Patrole - są niestety równie nudne co w jedynce. Sprowadzają się w zasadzie do wyrżnięcia określonej grupy przeciwników lub określonej liczby przedmiotów. Nic specjalnego.

- Zaginione Sektory (Lost Sectors) - ukryte lokacje (jaskinie, podziemne bunkry etc.), do których wejście znajduje się przy specjalnych symbolach (widoczne również na mapie). Znalezienie do nich dostępu zazwyczaj nie nastręcza trudności. Wewnątrz czeka grupa przeciwników z minibossem na końcu. W Zaginionych Sektorach znajdziemy skrzynki z lootem. Nic wyszukanego, ale fajnie urozmaica zabawę.

- Przygody (Adventures) - najfajniejsza nowa forma aktywności w D2. Przygody widoczne są na mapie w postaci żółtych znaczników, w świecie gry zaś znajdują się przy specjalnych flagach. Uaktywnienie Przygody uruchamia wieloetapowy quest z fajnym kontekstem fabularnym. Są one związane z danymi lokacjami w świecie gry i nie sprowadzają się do zwykłej wyrzynki. Czasem wymagają uruchomienia prostego mechanizmu bądź pokonania puzzli platformowych. Na materiale możecie zobaczyć, jak trafiam do bazy Cabali, żeby unieruchomić baterie artyleryjskie, przeciążając ich reaktory. W pewnym momencie robi się naprawdę gorąco i tylko pomoc dwóch innych graczy w Interceptorach, którzy pojawili się znikąd, uratowała mi tyłek. To jest piękno Destiny...

- Devim Kay (NPC) - W EDZ można też znaleźć faceta kryjącego się na szczycie wieży kościelnej. U niego kupicie przedmioty oraz zwiększycie poziom lojalności oddając specjalne tokeny zebrane za wypełnianie różnych aktywności, bądź kryształy, które można tu i ówdzie znaleźć. Nagrodą za każdy nowy poziom zdobytej lojalności jest kilka legendarnych (fioletowych) przedmiotów.

Ogólnie wrażenia z eksploracji w Destiny 2 są jak najbardziej pozytywne. Nie jest może aż tak bardzo różnorodnie jak w rasowym sandboksie, ale dla potrzeb gry pokroju Destiny, jest tego wystarczająca ilość, by przyciągać do zabawy.

Miesięcznik PSX Extreme