SKLEP
Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 31.07.2017
Razer Panthera - recenzja sprzętu
2052V

Razer Panthera - recenzja sprzętu

Pierwsza połowa roku obfitowała w wiele wyjątkowych tytułów, wśród których bez wątpienia wyróżnić można Tekken 7 oraz Injustice 2. To właśnie ze względu na te dwie produkcje postanowiłem wziąć na warsztat Razer Panthera, czyli najnowszy arcade stick znanej firmy, która ponownie szeroko uśmiecha się do sympatyków konsol Sony. Zastanawiacie się, jak wypada sprzęt? Zapraszam na recenzję!

Razer jeszcze kilka lat temu był firmą głównie kojarzącą się z przygotowania profesjonalnego sprzętu dla graczy na PC. Korporacja jednak systematycznie rozszerza swoją ofertę i coraz to chętniej oferuje klientom urządzenia dla konsolowców. Już w 2013 roku zadebiutował na rynku pierwszy arcade stick z logiem charakterystycznego węża na obudowie, jednak miłośnicy konsol Sony musieli czekać cztery lata na sprzęt przygotowany z myślą o PlayStation 4 i PlayStation 3. Razer w tym wypadku korzysta z wiedzy oraz rozwiązań zastosowanych w Razer Atrox, a dokładniej z wersji na Xboksa One, jednak ponownie inżynierowie starają się usunąć niedoróbki serwując na rynek do bólu dopieszczony sprzęt. Identycznie jak w przypadku Razer Wildcat a Razer Raiju. Nie wszystkie decyzje twórców są moim zdaniem dobre, jednak zacznijmy w tym wypadku od początku.

Wielka maszyna do zadań specjalnych

Sprzęt został opakowany w sporej wielkości karton, jednak w tym wypadku nie mamy do czynienia z przesadzonym boxem, bo Panthera jest po prostu wielka. To sprzęt ważący 3,35 kg i mierzący 38 x 7,5 x 26 cm (szerokość x wysokość x głębokość), który choć na początku sprawia wrażenie kolosa, to od pierwszego rozegranego spotkania ma się świadomość, że autorzy doskonale dobrali gabaryty. W tym wypadku rozmiar ma znaczenie, bo arcade stick świetnie leży przykładowo na kolanach, a wielkość pozwoliła twórcom dobrze ustawić joystick oraz poszczególne przyciski – mamy miejsce na położenie dłoni, co docenią wszyscy gracze, którzy spędzą przy ciągłej rozgrywce kilka godzin. Kontroler został wykonany z mocnego, porządnego plastiku, a od spodu zamontowano wielką gumę, która zapobiega ślizganiu się urządzenia podczas najdynamiczniejszych starć. Pewnym mankamentem w tym miejscu jest decyzja dotycząca zmiany zamieszczonej grafiki – wspomniany akapit wyżej Atrox posiada dodatkowe śruby, dzięki którym możemy odkręcić i następnie ściągnąć przednią pleksi, więc bez problemu mogliśmy wrzucić na urządzenie grafikę przykładowo z Tekkena. W Pantherze zrezygnowano z tej koncepcji i zamiana niebieskiego logotypu Razera jest niemal niemożliwa. Jak to mówią „coś za coś”, bo inżynierowie tym razem zdecydowali się na solidniejszą konstrukcję – chociaż tracimy możliwość zmiany wyglądu, to jednak przedni panel wydaje się zdecydowanie mocniejszy, a zastosowane tworzywo jest grubsze.

Na przednim panelu zamontowano także touchpad oraz następujące przyciski: PlayStation, L3, R3, zmiana urządzenia (PlayStation 4 / PlayStation 3), LS / DP/ RS (pozwala zmienić funkcję joysticka – lewy analog, d-pad, prawy analog) oraz blokadę turniejową. Szczególnie ważne wydają się te dwa ostatnie elementy, bo kontroler oferuje wyłącznie jeden „analog”, więc czasami musimy zmienić jego funkcję przykładowo na d-pad (w momencie, gdy w menu nie można korzystać z lewej gałki). Przydaje się również „Tournament Lock”, czyli blokada przycisków Share/Select oraz Options/Start, które w tym wypadku zostały zamontowane na prawym boku. Z pozoru umiejscowienie tych elementów może wydawać się nietrafione, ale dzięki wspomnianej blokadzie nie pojawiają się jakiekolwiek problemy, a gdy akurat potrzebujemy wykonać screen lub wejść do menu, ich miejsce sprawdza się idealnie. 

Nie jest raczej wielkim zaskoczeniem, że Razer Panthera to sprzęt przygotowany wyłącznie dla profesjonalnych graczy lub wielkich maniaków bijatyk, więc w tej sytuacji inżynierowie zdecydowali się na połączenie przewodowe. W zestawie znajduje się 3 metrowy kabel, który podłączamy do konsoli za pomocą USB, ale ze sprzętu wychodzi 5-stykowe wejście. W dodatku przy podłączeniu należy dokręcić kabel, więc mamy pewność, że przewód nie odłączy się podczas rozgrywki. Świetna decyzja, lecz trzeba jednocześnie uważać na kabel – dodatkowy egzemplarz musimy zamówić wyłącznie od producenta. Nie należy oczywiście obawiać się o złamanie przewodu przy pierwszym kontakcie, bo w tym wypadku zastosowano gruby oplot zapobiegający zniszczeniu, ale warto wiedzieć, że nie powinno się „owijać” kablem urządzenia.

Wnętrze pełne możliwości

Razer Panthera identycznie jak jego poprzednicy pozwala na pełną modyfikację. Klikając świecący logotyp możemy otworzyć sprzęt i zajrzeć do jego środka – to tutaj znajduje się kabel, ale również zadbano o dorzucenie do zestawu drugiego „drążka”, specjalnego śrubokręta pozwalającego wymienić joystick, czy też to właśnie w tym miejscu bez problemu zajmiemy się modyfikacją funkcji przycisków lub po prostu je wymienimy. Sprzęt przez wiele miesięcy był testowany i dopieszczany przez zawodowych graczy, którzy wybrali podzespoły Sanwa – kontroler otrzymał piekielnie czułe klawisze (OBSF-30), które docenia się od pierwszego meczu, ponieważ dosłownie minimalny nacisk sprawia, że zawodnik reaguje na ekranie. Oczywiście zainteresowani mogą je bez problemu wymienić – zmiana funkcji lub wymontowanie elementu zajmuje kilkanaście sekund, a dołączona instrukcja pozwala zabawić się nawet mniej doświadczonym graczom. W środku znajduje się również samo „serce” urządzenia w postaci małej, czarnej skrzynki – można wymienić płytę główną, jednak nie jest to łatwa sprawa i najlepiej w tym wypadku oddać kontroler w łapy specjalisty, który zna się na rzeczy i potrafi odpowiednio podłączyć dodatki. To dzięki nowej płycie można przykładowo poszerzyć kompatybilność Panthery, jednak ingerencja unieważnia gwarancję. Na pochwałę zasługuje również ośmiokierunkowy joystick – zastosowany element pozwala ultraprecyzyjnie wykonywać nawet najbardziej skomplikowane combosy, bo sprzęt odczytuje każdy minimalny ruch dłoni.

Warto na pewno jeszcze odnotować, że samo wnętrze zostało przygotowane z dbałością o najmniejsze detale. Wysięgnik zapobiega zamknięciu, a w dodatku na spodzie wykorzystano przyjemny w dotyku materiał ze specjalnym wzorem. Twórcy zastosowali w tym miejscu dwa zatrzaski, które spisują się w 100%, jednak ze względu na „puste wnętrze” podczas bardzo mocnego nacisku na środek kontrolera (przy zamkniętej obudowie) można usłyszeć jak cały sprzęt „reaguje”. Sytuacja jest w zasadzie zrozumiała, ale szkoda, że projektanci nie pomyśleli o nadprogramowym wsporniku, który wyeliminowałby ten niepotrzebny hałas.

Zakładaj rękawice, stawaj do walki

Napisałem już kilka słów na temat wyglądu, wykorzystanych elementach oraz możliwościach, ale jak tak naprawdę gra się na „Panterze”? Zdumiewająco dobrze. Pierwsze chwile nie są jednak usłane różami, bo w ostatnich miesiącach grałem wyłącznie na standardowym kontrolerze. W konsekwencji spotkałem się z małymi oporami z przestawieniem się, choć już po dwóch godzinach mogłem bez problemu wskoczyć na serwery Tekken 7. I to właśnie w tym miejscu docenia się najdrobniejsze detale arcade sticka, który świetnie leży na kolanach, pozwala na łatwiejsze wykonanie skomplikowanych combosów, a duże przyciski sprawiają, że mamy pewność „kliku”. To trzeba poczuć, ale jestem pewien, że każdy fan bijatyk po trzech wstępnych walkach dostrzeże istotne różnice względem normalnego kontrolera. W tym wypadku nie ma miejsca na przypadek, bo każdy nasz ruch jest perfekcyjnie odwzorowany, a co ważne przy długich sesjach docenia się wygodę. Sprzęt został wykonany z kapitalnych materiałów, posiada bardzo dobre komponenty, więc podczas rozgrywki po prostu czuć różnicę.

Urządzenie sprawdzałem w domowych warunkach przez kilkanaście dni i podczas tych testów nie odczułem jakichkolwiek problemów podczas rozgrywki. Panthera nigdy mnie nie zawiodła, nie zgubiła połączenia i choć podczas zmagań nie żałuję siły, to nie pojawiły się niedogodności z joystickiem, czy też przyciskami. Wybrane podzespoły Sanwa spisują się fenomenalnie, a sporym zaskoczeniem była dla mnie delikatność klawiszy – niezależnie czy tylko „muśniemy”, czy też użyjemy większej siły, wojownik zawsze idealnie odczytuje nasze ruchy.

Razer nie ukrywa, że sprzęt jest przeznaczony dla profesjonalnych graczy, którzy liczą na największą skuteczność i jak najmniejszy lag, więc w tym wypadku zdecydowałem się na testy kontrolera w uwzględnieniu innych sprzętów. Testy wyglądały następująco – w Street Fighter V włączyłem trening, ustawiłem te same postacie stojące naprzeciwko siebie, a następnie klikałem na obu urządzeniach ten sam przycisk ataku – to w zasadzie jedyna opcja testowania różnych urządzeń. Za każdym razem wykonałem dwie sesje testowane, podczas których atak został powtórzony 30-krotnie.

Razer Panthera vs. Mad Catz Arcade FightStick TE2

  • 1 próba:
  • Razer Panthera pierwszy atak: 10
  • Mad Catz Arcade FightStick TE2 pierwszy atak: 1
  • Remis: 19
  • 2 próba:
  • Razer Panthera pierwszy atak: 12
  • Mad Catz Arcade FightStick TE2 pierwszy atak: 0
  • Remis: 18

Razer Panthera vs. Hori Real Arcade Pro 4

  • 1 próba:
  • Razer Panthera pierwszy atak: 3
  • Hori Real Arcade Pro 4 pierwszy atak: 0
  • Remis: 27
  • 2 próba:
  • Razer Panthera pierwszy atak: 5
  • Hori Real Arcade Pro 4 pierwszy atak 1
  • Remis: 24

Przedstawione wyniki zostały wykonane po najnowszej aktualizacji firmware Panthery. Jest to niezbędne do osiągnięcia odpowiednich rezultatów, bo przed wgraniem plików kotka notuje zdecydowanie gorsze rezultaty. Na szczęście inżynierowie zadbali o „łatkę”, która pozwala osiągnąć oczekiwane osiągi. Maszyna naprawdę dobrze radzi sobie w „starciu” z innymi arcade stickami, jednak oczywiście należy mieć pełną świadomość, że te drobne detale docenią wyłącznie zawodowcy. To właśnie dla nich został przygotowany sprzęt, bo oni docenią drobne niuanse, wykorzystane elementy i będą mogli zwiększać swoje umiejętności podczas setek godzin treningów.

Akurat w ostatnich tygodniach trudno narzekać na brak dobrych bijatyk, więc podczas testów wykorzystywałem głownie Tekken 7, Injustice 2, ale chętnie sprawdziłem również rozgrywkę w Street Fighter V oraz Mortal Kombat X. Największą różnicę odczuwałem w przypadku bijatyki Bandai Namco oraz produkcji Capcomu – bez problemu w tym wypadku potrafiłem dostrzec walki, w których radziłem sobie lepiej niż podczas rozgrywki na kontrolerze Sony. Szczególnie tyczy się to momentów, w których spotykałem się z przeciwnikami o podobnych umiejętnościach. Zdecydowanie łatwiej za pomocą propozycji Razera wykonywać wszystkie kombinacje ciosów, ale akurat to nie jest pewnie specjalnym zaskoczeniem do graczy, którzy mieli styczność z jakimkolwiek arcade stickiem.

Sporą ciekawostką jest również podłączenie kontrolera do PC. Na początku Razer przespał sprawę nie dostarczając na rynek odpowiedniego oprogramowania, ale pod koniec stycznia wydano niezbędne oprogramowanie (XInput), dzięki któremu każdy zainteresowany może podłączyć Pantherę do PC. Jest to bez wątpienia ważna wiadomość, bo w ostatnich miesiącach producenci coraz to chętniej wrzucają swoje najmocniejsze bijatyki na tę platformę.

Świetny sprzęt w aktualnych czasach

W przeciągu ostatnich kilku tygodni byliśmy świadkami premier dwóch świetnych bijatyk i bez wątpienia fani gatunku zacierają rączki. To właśnie dla nich przygotowano Razer Pantherę, bo sprzęt „robi różnicę” nawet w domowych, nie turniejowych warunkach, gdy nie mamy zamiaru podnosić pucharów, czy też jeździć na międzynarodowe zawody. Wygoda użytkowania, dobre podzespoły, pozytywne osiągi, czy też po prostu satysfakcjonująca rozgrywka to bez wątpienia czynniki, które mogą sprawić, że gracze zainteresują się urządzeniem. Dla niektórych problemem może okazać się cena (od 1039 zł), jednak trzeba oczywiście wziąć pod uwagę, że w tym wypadku otrzymujemy naprawdę porządne urządzenie, które jest adresowane do największych fanów bijatyk oraz zawodowców. To oni docenią tę propozycję, bo będą potrafili wyciągnąć z niej najdrobniejszy atut. Po wnikliwych testach bez problemu mogę polecić sprzęt fanom bijatyk

Podsumowanie:

+ Świetne podzespoły
+ Łatwa modyfikacja
+ Dobre osiągi po najnowszej aktualizacji
+ Wykonanie
+ Przyjemna rozgrywka nawet podczas długich sesji
- Brak łatwej wymiany grafiki
- Brak dodatkowego wspornika 

Tagi: razer razer panthera recenzja recenzja sprzętu

Miesięcznik PSX Extreme