SKLEP
Kazuya86 09.04.2014
Mortal Kombat - recenzja gry
1517V

Mortal Kombat - recenzja gry

Mortal Kombat to dość kontrowersyjna seria bijatyk. Zaczęła bardzo nowatorską, lecz także bardzo archaiczną pierwszą częścią by potem...

Mortal Kombat
  • Platformy:  PC   PS3   X360   PS Vita 
  • Data premiery - Polska: 21.04.2011
  • Nie
  • od lat 18 wulgarny język online przemoc

Mortal Kombat to dość kontrowersyjna seria bijatyk. Zaczęła bardzo nowatorską, lecz także bardzo archaiczną pierwszą częścią by potem przywalić nieśmiertelną częścią drugą, na której się zresztą wychowałem. Trzecia część to zupełnie nowa jakość z nowymi postaciami i świeżą grafiką. Dalej był MKT, moja ulubiona odsłona skupiająca wszystko, co najlepsze w serii. MK4 i inne porażki z grzeczności przemilczę. Dalej było dość ciekawe Deadly Alliance, jego gorszy klon Deception no i nieporozumienie Armageddon. Mortal sięgnął bruku…Jak to dobrze, że na PS3 nastała moda na wszelakie remake’i i rebooty, bo tego właśnie nowa odsłona potrzebowała! A zatem taki remake uczyniło zupełnie nowe studio: NetherRealm Studios, którego członem jest ojciec serii Ed Boon! Nowa część wracając zatem do korzeni nazywa się po prostu…Mortal Kombat, lub MK9, gdyż poprzednią odsłonę w verusie z uniwersum DC także raczej uznano (wg moich obliczeń;) jako część „numeryczną”.

 

Może na początek oprawa, bo zaznajomieni z wydanym verusem w 2008 roku gracze zaznali już swego rodzaju „mortalkowego next-gena” z odświeżonymi postaciami w nowej szacie graficznej, lecz okazuje się, że to była dopiero rozgrzewka! Nowy Mortal po prostu niszczy grafiką! Moje osobiste, złe doświadczenia z częścią Armageddon idą w niepamięć, bo odświeżono, dopakowano i „uzajebistniono” (kurde, wymyślam nowe słowa;) tu po prostu wszystko! Może najpierw postacie, bo ich nowy design to jest po prostu jakieś mistrzostwo świata! Wszyscy, dosłownie wszyscy zaprojektowani zostali tutaj fenomenalnie i totalnie nowocześnie z jednoczesnym brakiem pogwałcenia dobrego imienia serii. Nasi herosi to ci sami fighterzy jak sprzed laty świetności serii z tymi samymi kostiumami (i bez niepotrzebnych udziwnień!) i już tutaj z dokładnymi twarzami i cechami. Kogo tutaj mamy? Tym razem podaruję sobie wymienianki, bo zamykając oczy, wyobrażając sobie idealny skład fighterów i otwierając je spoglądając na ekran, taki skład właśnie zobaczymy! Maszkary z „nowych” części sio! No może jedynie Quan Chi się uchował z tandetnej czwórki, no ale odgrywa on ważną rolę w fabule no i w sumie polubiłem go przez lata. ;) No dobra, jedynym rozczarowaniem okazuje się brak Motaro, ale da się to przeboleć. No i znów typowo gadzi wygląd Reptile’a, bo wolę w dalszym ciągu Ninję. W kwestii designu postaci kilka szoków uświadczymy. Największym z nich jest bez wątpienia nowy look Sonii, która tutaj przypomina bardziej…Ninę z Tekkena. ;) Chyba na serio nie mogli się powstrzymać. ;) Obecność gościa specjalnego w serii to raczej także spora niespodzianka dla fanów, bo twórcy wpadli na pomysł, że znany nam spartanin Kratos świetnie wpasuje się w mortalkowe klimaty. No i faktycznie, dodatek to świetny, a sam heros walczy w sumie fajnie z zachowaniem wymachiwania ostrzami i nie raz wykonywaniem krótkich QTE. ;) Zatem sprawdził się nasz brutal i powoduje sporą radochę, lecz da się szybko dojść do wniosku, że jest nieco wolny na tle całej reszty.

 

 

O postaciach na razie tyle, bo grafa brnie dalej, bombardując nas fantastycznymi arenami w ilości na serio sporej! Oczywiście standardowo stare miejscówki wymieszane są z nowymi motywami. I tak w kwestii tych pierwszych ponownie zwiedzimy kompletnie odnowione Pit, Living Forest czy Dead Pool, a nawet motywy z jedynki, czyli sztandarowe miejsca które wzbudzą mnóstwo sentymentów. Nowe areny to mieszanka wybuchowa tematów z 2-ki (z cyklu „mroczne i klimatyczne”) i trójki („współczesne i nowoczesne”). Jakieś dachy wieżowców, pole bitwy, fontanny krwi (ochlapujące nas czerwoną posoką!), Koloseum czy arena, gdzie na naszych oczach wytapiane jest właśnie wielkie logo smoka ze szczerego złota. Pomysły były niezłe i wprawienie ich w ruch to czyste mistrzostwo. U postaci wprowadzono tu także ich wizualną zniszczalność pod wpływem bitki w stylu nowszych Dragon Ball’ów, gdzie ciuchy, a nawet skrawki ciała postaci ubywają w trakcie walki. Dodało to sporo do odczuwalności starć i po prostu uwielbiam takie smaczki, a do nowego MK pasuje to jak ulał. ;) Oczywiście pozostają jeszcze graficzne bajerki i fajerwerki, czy zajebiste efekty świetlne, wytryski barw i niesamowicie, ale to niesamowicie wykonane Fatale oraz X-Raye, bo zaraz właśnie o nich będzie. ;) Oprawę zamyka jak zawsze OST, no i mamy tu pierwszego minusa, bo ścieżki nie porywają tłumów, a na pewno nie mnie. Jakieś takie to wszystko mało interesujące i co prawda ścieżki fajnie zlewają się z walką, jednak MKT zdecydowanie po dziś dzień prowadzi klimatem i polotem. Szkoda, bo nieco jałowy soundtrack to już ryska na diamencie.

 

O ryskach na razie koniec, bo system walki nas teraz czeka. A jaki on jest? Są uppercuty? Są! Jest dynamika? Jest! Są wszystkie stare ciosy? A jakże! Wszystko tu po prostu hula jak należy! Koniec ze stylami walki i innymi dziwnymi zagraniami! Jak reboot to reboot, zatem grywalnościowo jest to po prostu stary dobry Mortalek! Wyskoki, podbródki, soczyste kombosy, no i specjaaaale! Oczywiście nasi ulubieńcy mają te wszystkie swoje smaczki, więc sznurowadła, zamrażanie, wachlarze, kapelusze i inne znane zagrania (Cage ma znowu jajecznice! Hurra!;) są tu obecne i ryj tak mi się uśmiechał przez pierwsze godziny gry, że aż go potem nie czułem. ;) Oczywiście animacje postaci rozwalają i ich realistyczne poruszanie się (ale w starym stylu 2D!) sprawia mnóstwo frajdy z ewolucji po prostu gier video. Jakie zatem nowości? Hmmm…W sumie mało ich w kwestii samych ciosów (choć nowe zagrywki także tu są), za to każdy z fighterów otrzymał po jednym ataku specjalnym, który możemy odpalić rzecz jasna po naładowaniu nowego paska u dołu (zapożyczenie ze Street Fightera?;). Nazywa się to X-Ray i wykonuje bardzo prosto, wciskając L2 i R2 jednocześnie (i w sumie szkoda, bo ataki te są dość dewastujące i często ciężkie do zablokowania, zatem mogły by być nieco cięższe do wykonania). Co przedstawiają owe ataki? Jak sama nazwa wskazuje będą to specjalne zagrania z wykorzystaniem specjalnych prześwietleń rentgenowskich, ukazujących nieszczęśników jako gołe szkielety, którym co nieco się właśnie łamie…głupio wytłumaczone, no ale wygląda to…wygląda to…no nie mam słów! Mistrzostwo! Ataki są tak soczyste, brutalne i po prostu strasznie realistyczne, że to trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy! Współczesna grafika dzięki X-Ray’om poszła dosłownie o krok dalej, bo zachwytów tu nie ma końca! A jakie to wszystko brutalne! Łamanie kości, żeber, rozłupywanie czaszek, wbijanie oręża…cudo! Podobne atrakcje serwują nam już standardowe w serii Fatale! I tu znów nie mogę się przestać podniecać, bo tak mięsistych, pomysłowych i realistycznych wykończeń seria jeszcze nie miała! Każdy ma tutaj po dwa lub czasem trzy wykończenia i finezja twórców w tym temacie osiągnęła szczyt szczytów! Widziałeś Fatality Kung Lao, kiedy wbija kręcący się kapelusz w glebę i przeciąga po nim nieszczęśnika za nogi, przecinając go na pół, poczynając od krocza? Wszystko w temacie. ;) Moc! Co tu dalej? Ano Pity, gdzie także spisano się na medal asymilując bohaterów z poniektórymi miejscówkami. Oczywiście są kolce i rozbijanie głowy o nadjeżdżający pociąg, ale znalazło się także miejsce na pewne nowości typu moja urealniona wizja z dzieciństwa, odnośnie drzew w w/w Living Forest! ;) Kapitalne zagrania i cholernie brutalne! Pozostaje jeszcze Babality (jak zawsze całkiem komiczne;) i to tyle. Żadnych Animality i Friendship’ów, co osobiście bardzo lubiłem w serii, więc szkoda.

 

 

Ostatnio zadałem dość ważne pytanie które brzmiało mniej/więcej: „czy doczekam się kiedyś w serii jakiś innych trybów po za podstawowym paskiem fighterów”…tak! Doczekałem się! Nowy Mortal to może nie Street Fighter Alpha 3 (do dziś wg mnie rekordzista w temacie trybów), lecz bije on rekordy że hoho! Danie główne to całkiem smakowity kąsek, zwłaszcza dla maniaków serii, czyli Story Mode! W trybie tym odbywamy podróz przez pierwsze trzy części Mortalka, poznając szczegóły przebiegu pierwszych turniejów. W skrócie wszystko to, to walki przeplatane fantastycznymi scenkami dialogowymi z wyszczególnieniem na chaptery konkretnych postaci. Jak wypadł tryb? Oczywiście: znakomicie! Cała historia turnieju jest opowiedziana strasznie przejrzyście, miodnie i z klasą. Na każdego bohatera poświęcono odpowiednią ilość „czasu antenowego” i dowiemy się tu o nich rzeczy, które zawsze chcieliśmy wiedzieć. Skąd u Jaxa metalowe łapy, jak doszło do cyborgizacji Cyraxa i jakim sposobem Kabal stał się…Kabalem to tylko początek smaczków, bo na serio postarano się tutaj, tworząc spójną przygodę z wartką akcją i ciekawą fabułą. Na takie coś czekałem aż od drugiej części, kiedy jako 9-letni brzdąc zagrywałem się na śmierć na Amidzie 500. Idąc dalej mamy oczywiście pasek postaci oraz Versus. Tu raczej standardowo i z tylko jednym paskiem „do wyboru”. Kolejny smaczek jest już o wiele bardziej rajcujący, bowiem nowy w serii Challange Tower pobił chyba także jakiś rekord świata! Jest to bowiem tryb, w którym wykonujemy kolejno specjalne zadania, wspinając się także po pasie oponentów w górę. I nie dość że wyzwania pomysłowością nokautują całą (dosłownie!) bijatykową konkurencję, to jeszcze jest ich około…w sumie nawet nie wiem, bo jestem na numerze 150, a nadal trwa, ale liczę, że będzie tego około jeszcze ze 100! Ilość tu tego ogromna, a same zadania podzielono także na dane postaci i oferują takie atrakcje, jak np. konieczność wykonania konkretnego ataku, unikania czegoś, poddania się pewnym zasadom rundy (tutaj na serio multum niespodzianek!), czy np. taka mini gierka, gdzie należy zestrzelić w odpowiedni sposób kilku…zombi. ;) Tryb jest zatem strasznie grywalny i zaskakujący właśnie w takich momentach, kiedy myślimy, że już nic nas tu nie zaskoczy. Kolejna perełka. ;) Tu można przejść od razu do następnych atrakcji, bo wraz z zadaniami przeplatają się także mini gierki znane z poprzednich odsłon, czyli Test Your Might i Test Your Sight. Ponownie chodzi o rozbijanie belek i innych przeszkód oraz Suikodenową grę w kubeczki (tutaj w bardziej makabrycznej wersji;). Znalazło się także miejsce na nowości, czyli Test Your Strike (taki trochę klon Might) i Test Your Luck, gdzie gra losuje nam oponenta i wszelakie anomalie, z jakimi będziemy się borykać podczas walki. Wszystko spisuje się także nienagannie i stanowi spory dodatek do gry.

 

Nie koniec tego jeszcze, gdyż obecny tym razem The Krypt rozbudowano tutaj o cztery rózne pola, wśród których poukrywane są ponownie wszelakie dodatki. Zwykłe pole z trumnami to już bowiem przeżytek, bo wzbogacono owy o takie atrakcje jak męczennicy, na których odbędziemy egzekucję, oraz dwa zestawy innych nieszczęśników, którzy pod naszą komendę będą konać kolejno w różny sposób, a nam pozostaje tylko jedno wielkie :”o fuj!”. To nie jest gra dla dzieci! ;) Same dodatki są dosyć atrakcyjne i znowu operować będziemy tylko jedną walutą. Dodatkowe Fatale, alternatywne stroje, szkice, muzyka oraz cheaty (dostępne klasycznie podczas vs oczywiście;) zadowoliły mnie prawie w pełni. No bo niby tego dużo i idzie to wszystko przeglądać w nowym Nekropolis, jednak zabrakło chyba większych nawiązań do starszych części. Brak tu po prostu większych smaczków, filmików i jakiś making of’ów. Deadly Alliance w tej materii niestety nadal prowadzi. Ostatnią niespodzianką w dostępnych opcjach w grze jest możliwość grania w systemie Tag! Strasznie mnie to ucieszyło, gdyż dzięki temu mamy możliwość przechodzenia w ten sposób standardowego paska, grania tak przeciw koledze, a nawet przechodzenia w kooperacji tego pierwszego! Ubarwia ten dodatek produkcję do granic możliwości, tym bardziej że działa to fenomenalnie, widowiskowo i płynnie. Postacie także posiadają ataki łączone i zadyma tu dzieki temu jeszcze wieksza! ;) Sam system jest trochę inaczej skonstruowany niż w TTT, bo aby wygrać walkę należy pokonać cały duet, a energia nie regeneruje się u postaci w tle. Trochę szkoda, bo system z Tekkena wydaje się bardziej logiczny i taktyczny, a tutejsze zamienianie postaci wychodzi czasem nawet nie wciskając przycisku Tag. Ale i tak system zdał egzamin i gra się świetnie, zwłaszcza z kolegą w kooperacji. Aha, jest jeszcze Online, jednak nie pograłem w niego wcale, bo problemów z routerem ciąg dalszy i gra mi się po prostu zawieszała, nie dając się w ogóle włączyć (świeżo odfoliowana!). Kiedyś będzie tu pewnie jakaś errata, ale pewnie i tak by mi wszyscy skopali dupę. ;) Gra dostała również swój system 3D i nawet miałem okazję zagrać w ten sposób. Fajna zabawka muszę przyznać, bo postacie ciekawie wyłażą z ekranu i różnicę widać wyraźnie.

 

 

O samym Mortalu tyle, jednak warto omówić jeszcze wersję Komplete Edition wydaną rok po premierze pierwowzoru. Oczywiście na podstawie tej wersji piszę tekst, zatem parę dodatków zależy mi wymienić. Wpierw na plus, bowiem dostajemy tutaj czworo nowych bohaterów, czyli Rain, Kenshi (jedyna postać przemycona z DA;), Scarlet (zaznajomieni z ciekawostkami w serii będą wiedzieć skąd ta niewiasta;) oraz…Freddy Krueger! Nie wiem kto wpadł na taki pomysł, ale znany z Elm Street, sprawca nieprzespanych nocy w latach ‘90 u ówcześnie dorosłych fanów horroru jest tu rewelacyjnym dodatkiem. Szybkie to i efekciarskie no i samo zderzenie tak różnych śwatów jest tu bardzo ciekawym zjawiskiem (troche nawet przyćmił Kratosa;). Dodatkowe stroje również są tu obecne i to aż do kilkunastu postaci. I nie są to jakieś dziwactwa i nowe fatalne pomysły, lecz stare, oldskulowe przebranka z pierwszych części cyklu! Archaiczny Skorpion z MK1? Jade z MK2? Cyrax z MK3? Ojj tak! Ktoś tu rozpieszcza starych wyjadaczy, wprawiając w zachyt także mnie. Minusy jednak dosięgły owy dodatek, gdyż to co mnie wręcz wkurzyło, to fakt poodkrywania prawie wszystkiego z góry, włącznie z postaciami, ukrytymi Fatalami i alternatywnymi strojami. Co jest kurde? Dlaczego? Dlaczego developer nie szanuje w tym momencie graczy, którzy od razu kupili pełną wersję? Przecież to zrujnowało mi sporą część zabawy ludzie! Bardzo byłem zły powiem szczerze… 

 

Uff…pozostaje już tylko Finish Him, czyli podsumowanie. No i co ja mam powiedzieć w tym momencie? Że nowy Mortal Kombat to bijatyka idealna? Że nareszcie ilość i jakość trybów oraz fenomenalne pomysły doprowadziły mnie do gamingowego orgazmu? Banały…Powiem krótko: ogłaszam Mortal Kombat 9 jedną z najlepszych bijatyk, jakie powstały po dziś dzień. Rzecz jasna w mojej głowie trwa wciąż walka, która marka jest obecnie moją ulubioną: MK, SF czy Tekken, ale na dzień dzisiejszy lepsze lata wróżę właśnie smoczej serii, która tym razem odbiła się od dna na sam szczyt bestsellerów. Cudo!!  Chyba jednak takie rebooty są w tych naszych wątpliwych czasach bardzo potrzebne.

 

PIERWSZY KONTAKT:    

Październik 2013

 

ULUBIONE POSTACIE:

Liu Kang - Liu nareszcie jako żywy! Wygląda całkiem poważnie i już tak nie wydziera „japy” jak kiedyś ;)

Kung Lao - Uwielbiam! Za te jego kombosy, ciosy, Fatale i w ogóle ;)

Scorpion - Znakomity design Scorpa i na powrót świetna kondycja pod każdym względem. Nigdy mi się nie znudzi ;)

Sub-Zero - Sub ma wyglądać tak jak tu, i bez dyskusji! Kto mu doda jakieś badziewne futerko ma ode mnie z miejsca Fatala! ;) Brrr….

Kabal - Jak zawsze Kabal. Tutaj dowiemy się sporo o nim i znów namiata jak należy. Szkoda, że jego Fatal „z ryjem” nie doczekał się reaktywacji.

Sheeva - Być może trochę wolna i nie wzbudzająca już takiej grozy jak kiedyś (no co? Za czasów MK3 była taka demoniczna;), ale nadal kopie zady! No i porusza się strasznie naturalnie

Kratos - Ciekawy dodatek. Chyba spartaninowi się tu spodobało, bo robi siekę aż miło! „You will not see the end of this day!” Jeeah! ;)

Freddy - Sieka tymi ostrzami jak…poparzony? ;) Nie no, Freddiego to się nikt tu nie spodziewał i grywalnościowo także daje radę. Tylko do Englunda to on tu nie podobny ;)

 

OCENY:

Muzyka : 5/10

Grafika : 9/10

Długość gry : 10/10

Grywalność (miód) : 9/10

Klimat : 8/10

Fabuła : 9/10

Filmiki/wstawki (ilość/jakość) : 8/9/10

Bajery (sekrety,mini gierki itp.) : 10/10

Rozbudowanie : 9/10

Poziom trudności : 8/10

Tagi: mortal kombat mortal kombat recenzja

Werdykt
Graliśmy na: PS3
  • + Świetny, oldschoolowy gameplay przy akompaniamencie świetnej, nowoczesnej, najbardziej realistycznej w serii grafiki!
  • + Dawno nie widziałem tyle atrakcji w jednej bijatyce! Świetny Story, Challange Tower, minigierki, online i na deser Tag System! Odlooot!
  • + X-Ray’e, soczyste, brutalne Fatale, kapitalne zagrania…rewelacjaaaa!!!
  • + Ponownie rewelacyjny Krypt i masa atrakcji do zdobywania!
  • + Kratos i nowe postacie oraz stroje w Komplete Edition (Freddy mnie rozłożył!;)
  • + Masa zajebistych aren!
  • - Wszystko z góry poodkrywane w Komplete Edition! Dlaczego developer nie szanuje graczy, którzy zaczynają przygodę z Mortalkiem właśnie od tej płytki? Spooory zawód :(
  • - Krypt jednak za mało rozbudowany o jakiekolwiek filmiki i dodatki z poprzednich odsłon (to one były najciekawsze w zeszłych odsłonach)
  • - Trochę słabo z muzyką. Ścieżki są bardzo mało charakterystyczne i nie wpadają w ucho za bardzo
  • - Brak Motaro. A jego „udział” w Story to jakiś niesmaczny żart…:(
Kazuya86
Kazuya86 Nowa część serii, która przywróciła moją wiarę w markę? To za mało powiedziane! MK9 to na dzień dzisiejszy ścisła czołówka bijatyk w ogóle i po prostu spełnienie marzeń fanów serii z nawiązką! :))) Fatality!!
Oceń recenzję
+ +23 -

Miesięcznik PSX Extreme