SKLEP
repip 08.03.2014
Wii Sports
529V

Wii Sports

„Welcome to Wii Sports: a new way to play!”

Wii Sports
  • Platformy:  Wii U   Wii 
  • Data premiery - Polska: 08.12.2006
  • Nie

Gdy w 2006 roku na E3 Nintendo w pełni zaprezentowało swoją nową konsolę popadłem w euforię i odmeldowałem Reggie’mu Fils’owi, że my body is ready. Nowatorska wizja sterowania wiilotem sprawiła, że Big N mnie kupiło. To już nie był Eye Toy z dedykowanymi popierdółkami, a cała konsola wymuszająca na twórcach świeżego podejścia do gier jako takich. Jak to później wyglądało, gdy już czar E3 prysł i powróciłem do rzeczywistości to już inna bajka, ale jedno po tej konferencji się zmieniło – w świecie Big N wzmocnił się jak nigdy dotąd sektor tzw. casuali.

Przyciągnięcie graczy niedzielnych to jedno, a zmiana pada jakiego znamy od generacji to drugie. Dlaczego o tym wszystkim pisze? Wii Sports dodawane do każdej konsoli było jednym z sposobów na osiągnięcie obu w/w celów. Po ilości sprzedanych Wii śmiało można stwierdzić, że proste gry bazujące na kontrolerze ruchowym w które może zagrać każdy i „od zaraz”, celujące dodatkowo w grę z znajomymi i rodziną się sprawdziły. Ten „grywalny prostak” jak tą grę lubię określać sporo namieszał, choć nikt tego głośno mówić nie lubi (bo przecież "prawdziwy" gracz nie lubi się bawić przed TV!). Czas zatem przyjrzeć się temu prostakowi z bliska.

“Round 1 Fight!”

Wii Sports to pięć mini-gier wykorzystujących kontrolery ruchowe i nadające się do gry w kilku graczy. Nie ma tego sporo, taki Track & Field z NES’a/Pegasus’a oferował więcej. Mamy uproszczony tenis w którym machamy kontrolerem jak rakietą (przy dwóch graczach trzeba zrobić sobie trochę miejsca), kręgle, golf, boks i baseball. Kręgle jak to kręgle, większej filozofii nie ma (lub ja się nie znam) jednak wydają mi się najbardziej rajcowną dyscypliną z wszystkich i jest to mój osobisty faworyt. W golfie mamy dość ciekawe „dołki”, ale z detekcją ruchu bywa różnie zwłaszcza przy lekkich wymachach. W przypadku boksowania drugim Tyson’em raczej nie zostaniesz, ale gwarantuję że się nieźle napocisz. Gramy duetem wiilot + grucha i machamy w kierunku sensora boksując, blokując i robiąc uniki. Podobnie jak 98% Europejczyków nie rozumiem jednak kompletnie baseball’u. W USA i Japonii to podatny grunt, ale u nas? Przy tak mało skomplikowanych mini gierkach mogli nam zafundować inną dyscyplinę, chociażby jakiejś proste rzuty karne. Od razu poczułbym się lepiej i jakoś tak „ważniej”, kto wie czy nie rozeszło by się więcej egzemplarzy przez to na starym kontynencie.

Prócz tych pięciu gier mamy również trening oraz tryb fitness. Jeżeli chodzi o trening to dostajemy po trzy warianty każdej z dyscyplin, które mają za zadanie zwiększyć naszego skilla. Są to rzeczy typu zagraj w określone miejsce, czy zbij piony omijając kulą barierki. W trybie fitness mamy w/w warianty dobrane losowo, a na podstawie wyników oblicza  się nam nasz wiek. Tych analiz jednak chyba nikt nie powinien brać na poważnie.

Ten tytuł w singlu jest (co tu dużo ukrywać) dobry jedynie na krótką metę i to nawet nie przy wszystkich dyscyplinach. Swoje skrzydła rozwija w posiadówach z innymi graczami, świetnie nadaje się do gry z kumplami przy piwie, z dziećmi w weekend, czy z drugą połówką w ramach gry wstępnej… no może nie do końca (chociaż kto wie co tam się u Reggie’go wyprawia), ale łapiecie o co chodzi. W boks i tenisa gracze grają razem, a w resztę jedziemy „jeden po drugim”. Zasady wszystkich dyscyplin są proste i sprawiają, że mamy wielką „natychmiastowość”, czyli każdy w mig załapie o co chodzi będąc już na starcie „pro”. Skomplikowane systemy, małpia zręczność, kombinowanie i wyżyłowany poziom trudności tutaj nie występują, tak więc spokojnie każdy sobie poradzi nawet jak z grami nie ma styczności lub miał zbyt dużą styczność z procentami. Pod względem grywalności w multi wśród „ruchowych” gier na Wii jedynym tytułem który bije Wii Sports jest moim zdaniem WarioWare: Smooth Moves. Musicie przyznać, że jak na grę dodawaną do pudła z konsolą jest to niezły wyczyn.

Rzucającym się elementem w oczy od samego początku jest minimalizm, czy umowność i to w każdym calu, aż do przesady. To gra stworzona w określonym celu, celu który nie wymagał wodotrysków graficznych, ale żeby aż tak to pociąć? Muzyka jaka tutaj występuje to jedynie jakiejś wstawki dźwiękowe/jingle kojarzące mi się z wiadomościami, czy inną pogodą. Trzeba przyznać, że pasują do całości i kojarzą mi się już nierozerwalnie z tą pozycją, ale nie zmienia to faktu, że jest ubogo (może byłoby lepiej gdyby dodano jakiegoś ciekawego komentatora?). Z szatą graficzną to samo – gramy naszym Mii ludkiem co jest miłe, bo chyba tylko w Wii Sports go użyłem, ale do wymyślnych to one nie należą. Ring, kort, kręgielnia, boisko baseball’owe  wszystkie są zrobione bardzo prosto i przypominają podrasowane pozycje sportowe z czasów maszyn 8 bitowych. Co można zaliczyć na ich plus to drobne detale jak skromna publiczność w boksie z Mii ludków, czy fajne odbicia światła na parkiecie w kręglach – czego większość nawet nie zauważy. Nieco odstaje na tym gruncie golf w którym mamy parę widoczków, ale tutaj rewelacji też nie ma. Do gry w kręgle i tenisa nie potrzebuje niczego więcej, ale golf i baseball mogły być ciekawiej zrobione bo sprawiają wrażenie sklepanych na szybko byle zdążyć na premierę sprzętu.

“That’s the game”

Premierze Wii Sports nie towarzyszyły żadne nadzwyczajne zjawiska, kapusty nadal rodziły dzieci, a wróżki podtrzymywały światło w lodówce. Mimo to uważam, że omawianie historii naszej branży bez wzmianki o tym tytule byłoby niekompletne. Pozostaje pytanie na ile jest to pełnoprawna gra, a na ile demo prezentujące wiilota? Odpowiedź pozostawiam każdemu indywidualnie do rozważenia. Wiem natomiast jedno - w tą grę nie będziesz ciorał przez tydzień bez wytchnienia, ale przez lata będziesz ją odpalał raz w miesiącu na partyjkę golfa, czy innego tenisa. Ja osobiście już trzeci rok odpalam swojego Miiludka i gramy w kręgle. Mam więc mały apel do wszystkich którzy dostali te 5 dyscyplin w pakiecie: odpalcie ten zakurzony dysk i sami się przekonajcie, że bawią nawet po latach. Jak na grę „startową” Wii Sports sprawdza się całkiem nieźle i nie ma się czego wstydzić.

 

Opublikowano również na retronagazie.eu

Tagi: recenzja Wii wii Wii Sports

Werdykt
Graliśmy na: Wii
  • + przystępna i „natychmiastowa” dla wszystkich
  • + bardzo dobry multiplayer
  • - tylko 5 dyscyplin
  • - minimalizm w każdym calu
  • - w singlu szybko się nudzi
repip
repip Must have dla posiadaczy dwóch wiilotów
Oceń recenzję
+ +16 -

Miesięcznik PSX Extreme