SKLEP
Gomlin 25.10.2013
Nie samym Mortalem człowiek żyje - Recka SoulCalibur V
899V

Nie samym Mortalem człowiek żyje - Recka SoulCalibur V

      Dlaczego akurat porównanie z Mortalem ? Ponieważ najnowsza część Mortal Kombat to dla mnie chyba najlepsza bijatyka na obecne konsole. SoulCalibour to rzecz jasna w porównaniu z Mortalem to 2 inne światy, ale łączy je to, że obie dostarczają przyjemności z mordobicia.

SoulCalibur V
  • Platformy:  PS3   X360 
  • Data premiery - Polska: 03.02.2012
  • Nie
  • od lat 16 online przemoc

Każdy ma swoją szansę

 

         Seria SoulCalibour to jedna z tych z tradycjami oraz swoim własnym kręgiem fanów - i to naprawdę dużym szczerze mówiąc. Mimo, tego, że to M.K uważam za najlepsze mordobicie tej generacji to nie oznacza, że wszystkie inne gry idą w odstawkę. Wręcz przeciwnie! Wszak jak mówi przysłowie "co za dużo to nie zdrowo", także nawet najlepszy tytuł po xxx-godzinach może się znudzić - warto więc urozmaicać sobie życie. A SoulCalibour jest jedną z tych serii do których mam naprawdę duży szacunek i obowiązkowo musiałem ją poznać bliżej

 

        Jest to druga część serii, którą dostaliśmy na obecnej generacji wprowadziła parę innowacji, które niezbyt zadowoliły wiernych fanów. W najnowszej odsłonie Twórcy uśmiercili jedną z moich ulubionych bohaterek : Sophitię a historię, którą nam przedstawiono kręci się wokół jej dzieci: Patroklos i Pyrhha (nie mogłem się oprzeć skojarzeniom z  Pyrką!)

 

No właśnie historia....

 

            Mówiąc wprost - ta niestety nie powala. Powiem więcej - jest płytka a jeśli o emocje chodzi to uzyskano chyba efekt odwrotny do zamierzonego, więc dla mnie jest bez emocji. Niby bijatyka to nie jest rodzaj gry, gdzie fabuła gra pierwsze skrzypce i często jest traktowana po omacku ale tutaj to przesada.

Fabuła przedstawia historię rodzeństwa, i rozgrywa się 17 lat po wydarzeniach IV części. Czasami mam nieodparte wrażenie, że podczas przypisywania odpowiednich cech charakteru i zachowań postaciom, te które powinny trafić do Pyrki..znaczy Pyrhhy trafiły do Partoklosa i na odwrót. I dlatego może bardziej lubię Pyrhhę - która na początku spokojna a potem pokazuję jaka z niej diablica. Co do Partoklosa od początku do końca taki zagubiony chłopiec użalający się nad sobą a jego subtelne poprawianie sobie grzywki może wywołać nieciekawe skojarzenia. 

 

 

Fabuła przedstawia się mniej więcej tak: że rozpoczynamy grę naszym mężnym Partoklosem i poszukujemy naszej siostry w celu. Ciężko się o niej rozpisać bo wszystko skupia się głównie do 3 słów : spotkanie, rozstanie, transformacja.  Zaczynamy Partoklosem, jak to w bijatykach od słowa do słowa a potem się klepiemy po pyskach. Między walkami niestety nie uświadczymy pięknych przerywników filmowych opowiadających nam historię a animację wraz z wprowadzającą nas w całą historię narratorem. Jest to dla mnie wysiłek minimalny. Osobiście wolę jednak opowieść każdej postaci z osobna jak to bywało wcześniej ale w necie wyszukałem taki o to cytat mówiący nam o jakości przedstawionej historii.

 

Daishi Odashima - szef produkcji wyjaśnił to następująco:

 

"Pierwotne założenia były takie, że każda z postaci będzie miała własną ścieżkę fabularną. Ograniczony czas i fundusze jednak sprawiły, iż zrobiliśmy tylko 25% z tego, co sobie zaplanowaliśmy. Nawet nagraliśmy odrobinę głosów, które nie zostały przez nas użyte. Niemniej, chciałbym coś z nimi zrobić, ale teraz nie mam pomysłu na posklejanie tego wszystkiego do kupy... "      

Sami widzicie, a całą historię daje się ją przejść jednym wieczorem przy konsolce - jakieś 3-4 godzinki.

 

Mechanika gry

 

    Jeśli chodzi o system walki jako taki to mi się podoba. Odbiega on od poprzenich części a same postacie w moim odczuciu wydają się bardziej wyważone niż miło to miejsce wcześniej Wszystko jest dobrze przemyślane i zarówno stary wyjadacz jak i nowicjusz dadzą sobie radę i nie będą narzekać na rozgrywkę z jednym małym ale... Twórcy podczas ciosów i kombinacji nie zwrócili uwagi na możliwość zahitowania przeciwnika jednym ciosem - czytaj wygraj klikając wciąż A. Gra oferuję tak dużą ilość ciekawych i różnorodnych ciosów, które można łączyć w fajne combosy, że aż dziw, że taka sytuacja ma miejsce. W większości postaci by przejść grę wystarczy wyszukać szybki cios, który całkowicie wystarczy do zadźgania przeciwnika (oczywiście chodzi o poziom easy, normal) W porównaniu do poprzedniczek gra została można powiedzieć "przyspieszona" czyli zawodnicy ruszają się szybciej, szybciej można zareagować unikami co też nie każdemu może podejść ale mi ta zmiana osobiście się podobała - jest szybciej i dynamiczniej.

 

Jedną z takich naprawdę istotnych zmian jest natomiast jest pasek Critical - który to możemy dwukrotnie naładować zadając ciosy przeciwnikowi, podczas kontrowania czy też przez unikanie ciosów. Gdy go naładujemy możemy wykonać specjalny atak - Critical Edge. Każda postać posiada inny, lecz jego kombinacja jest dla wszystkich taka sama. Zadaje on naprawdę duże obrażenia co w wielu przypadkach może nam uratować dupsko. Żeby jednak nie było za prosto to można go w łatwy sposób uniknąć lub zablokować - inaczej każdy by tylko ładował paski i wygrał by ten kto by szybciej ich użył. Przy naładowanym pasku możemy również korzystać z Brave Edge - również potężny atak ale słabszy i osobiście wolę ten pierwszy.

Mniejszą nowinką ale bardzo pomocną jest tzw: Just Guard -pozwala nam zablokować absolutnie wszystko jeśli tylko zastosujemy tą obronę w odpowiednim czasie klikając dwukrotnie blok przy czym za drugim razem już musimy przytrzymać przy drugim kliknięciu.

 

W co i kim by tu zagrać ?

 

Niestety jeśli chodzi o granie w singlu nie uświadczymy tu wypchanych po brzegi trybów gry itp. Trochę wieje bidą, mamy tutaj arcade, przejście historii i tryb Legendary Souls, który jak dla mnie ma zbyt wygórowany poziom zważając uwagę na to, że z samym Kilikiem, który to jest jako pierwszy do pokonania męczyłem się niezliczoną ilość razy. Może twórcy chcieli nam przekazać : Ćwicz do perfekcji a uda Ci się wygrać" ale spojrzenie poraz 20 z rzędu na przegraną walkę mnie w żadnym wypadku nie zachęca.

Ogólnie w grze mamy parę nowych i ciekawych postaci z racji tego, że jak już wspomniałem gra rozgrywa się 17 lat później..Ich suma sięga około 25 więc naprawdę jest w czym wybierać. Przyznam bez bicia, że najbardziej spodobało mi się dodania Ezio (Edzio!)  z Assasyna. Fajną rzeczą jest edytor postaci dający nam możliwość stworzenia własnego unikalnego bohatera (bądź bohaterki) z ciosami jakie sobie wybierzemy.

 


 

Wygląda dobrze

 

Jeśli chodzi o same postacie, ich animacje, ruchy itp to gra naprawdę cieszy oko - dla mnie pod tym względem najlepiej wyglądająca część. Można się doczepić trochę aren, które już aż tak dobrze się nie prezentują ale to szczegół zwłaszcza gdy główną wagę przywiązuję do tego jak wykorzystać sytuację by zadać ten ostateczny cios.Udźwiękowienie zaś stoi na dobrym i nie wyróżniającym się na tle serii.

 

 

 

Podsumowanie

 

Najnowsza część SoulCalibour'a bez sprzeczania się wymagałaby poprawek jak choćby dodanie większej liczby trybów dla jednego gracza, że o sposobie przedstawianej fabuły i jej jakości już nie wspomnę  -  by móc ją postawić w lepszym świetle. System wali poza małym ale o którym wspomniałem sprawdza się bardzo dobrze i nie  mam się do czego przyczepić.  Fani serii zapewne oczekiwali nowej części będącej krokiem naprzód ku lepszemu a otrzymali mówiąc delikatnie grę cofającą się o krok. Nie oznacza to, że nie jest warta uwagi - ponieważ to wciąż dobra i ładnie prezentująca się bijatyka, która wypełni nam spędzone chwilę przy konsoli.

Tagi:

Werdykt
  • + Edytor postaci
  • + Duża postaci to wyboru, które są odpowiednio wyważone
  • + Grafika stoi na dobrym poziomie
  • + Nowinki w systemie walki
  • - Opowiedziana historia...która w tym przypadku powinna bazować na sprawdzonych rozwiązaniach z poprzednich części
  • - Mało trybów dla singlowej kampanii
  • - Nowe główne postacie nie porywają
Gomlin
Gomlin Dla tych, którzy nie wymagają od mordobitek więcej prócz dobrego systemu walki. A co do starych wyjadaczy - tytuł do zaliczenia z samego sentymentu ale niekoniecznie.
Oceń recenzję
+ +2 -

Miesięcznik PSX Extreme