SKLEP
Gomlin 22.10.2013
Jak czarowałem w Fable: The Journey
384V

Jak czarowałem w Fable: The Journey

        Wszelkiej maści stoliki, ławy, pufy, psy i koty odsunięte sprzed telewizora a ja zasiadam wygodnie w fotelu i zamieniam się w prawdziwego czarodzieja machając przed ekranem rękoma tak, że mowa na migi to przy tym pikuś a gdy chcę zarządzić przerwę muszę wczuć się w typowego szkolnego kujona - podnosząc rękę do odpowiedzi.

Fable: The Journey
  • Platformy:  X360 
  • Data premiery - Polska: 12.10.2012
  • Pełna
  • od lat 12 wulgarny język przemoc

Świeżość inaczej rozumiana

             Fable: The Journey to zupełna odskocznia od tego co uświadczyliśmy w pierwszych trzech częściach. Ludzie z LionHead Studios chcieli wprowadzić całkowity powiew świeżości. Problem w tym, że chyba się zagalopowali poprzez innowacyjność kinecta, że chyba sami nie czuli, że ten powiew niezbyt ładnie pachnie. Sam nie mam pomysłu jakby móc to lepiej zrobić ale całkowite zkinectowanie gry nie wyszło jej chyba na dobre w oczach fanów serii.

Jestem fotelowym Czarodziejem

        Pierwsze co nas czeka to wskazówki o wygodnym zajęciu miejsca na fotelu, pokazana jest postawa oraz podstawowe ruchy służące do wejścia w opcje oraz dowiemy się co nieco jak działa mechanika gry. Z racji tego, że w grze absolutnie wszystkim sterujemy tylko i wyłącznie za pomocą kinecta - zaserwowano nam dość filmowe podejście do sprawy. Oznacza to, że gdy już namachamy się ile trzeba w danym miejscu postać sama skieruje się i przejdzie w miejsce wytyczone przez fabułę. Można by powiedzieć, że gra przechodzi się sama ale zmienimy zdanie po starciach które stoczymy. Z punktu widzenia przeciętnego gracza, który pokłada w urządzeniach pokroju kinect więcej niż tańce i ćwiczenia - gra może wydaje się oferować dużo więcej niż obecne na rynku.

      I muszę przyznać, że gra się naprawdę fajnie. Ku mojemu zaskoczeniu, kinect wychwytuje naprawdę dużo ruchów. Mamy tutaj tworzenie kuli słabszej, która po podrasowaniu zamieni nam się w płonącego fireballa, możemy jednocześnie atakować przeciwników jedną ręką a drugą odpychać innych,  możemy rzucać włócznią, oraz trzymać gardę gdy ktoś nas atakuje. Niestety kinect przy masywnym atakowaniu przeciwników trochę się gubi. Nie raz w teorii chciałem zestrzelić knypka z góry a kula ognia poleciała gdzieś w pustkę a czasem w ogóle nie poleciała. Nie uświadczyłem za to mocno wyczuwalnego laga jak to bywało w niektórych produkcjach i naprawdę gra się przyjemnie. Co do młodszych odbiorców, powiem szczerze - gdybym miał obecnie 10 lat byłbym w niebie czując się jak prawdziwy czarownik ciskający we wrogów kulą ognia, którą własnoręcznie wyczarował.

Coś poza Kinectem ?

Czy się komuś podoba czy nie to wciąż jest marka - Fable. Historia rozpoczyna się 50 lat po trzeciej części serii.  Fabułę poznajemy z perspektywy Gabriela wywodzący się z plemienia nomadów. Taki trochę dzieciak, na którego jak grom z jasnego nieba spadł obowiązek ratowania Albionu przed zagrażającym mu złem - ty razem jest to tzw The Corruption.

Podczas zwiedzania świata będzie nam towarzyszył koń (właściwie to klacz imieniem Seren), który będzie ciągnąć nasz powóz w dalsze trasy. Nie wiem co panowie z LionHead Studios chcieli osiągnąć ale wyszło na to, że bardziej przywiązałem się do Seren niż do głównego bohatera, albowiem musimy się nią zaopiekować odpowiedni. Należy dbać o naszą klacz - nie popędzać jej i nie forsować by nam się biedaczka nie zmęczyła zbytnio, czy chociażby wyleczyć jej rany gdy zaistnieje taka sytuacja, Będziemy ją też karmić by biedulka nie padłą nam z głodu.

Abilon wciąż baśniowy

Gra śmiga sobie na silniku Unreal Engine 3, który chociaż nie jest pierwszej już młodości daje efekty cieszące oko gracza. Właśnie, gdy patrzę na grafikę to pomijając drastyczne zmiany jakie wprowadzono - stwierdzam, że to wciąż baśniowy klimat Albionu z jakim miałem do czynienia w poprzednich częściach. 

Pochwalę również muzykę, która jest bardzo dobrze dopasowana i wprowadza nastrój jak również dialogi będące naprawdę dobrze napisane. Wiem, że jest też na rynku wersja w pełni spolonizowana ale nie miałem z nią styczności więc się nie wypowiem.

Na koniec:

Twórcy zboczyli trochę z trasy tworząc nową część Fable za co wielu fanów może mieć uzasadnione pretensje. Wszak nowe Fable to zupełnie inny twór pod względem rozgrywki, mający na tym polu mało wspólnego z poprzednimi częściami. Ale - jeżeli ktoś z Was posiada w domu Kinecta - to śmiało mogę stwierdzić, że jest to najlepsza gra w jaką grałem w tej kategorii. Wierzcie lub nie, ale mimo swoich lat świetnie się bawiłem tworząc ogniste kule i ciskać nimi w nacierających na mnie wrogów. Być może jest to taka namiastka tego o czym marzy wiele dzieci - bycie czarownikiem.  I jeśli o czary chodzi i klimat jaki nimi buduje to właśnie dzięki nim można posiedzieć przy tej grze trochę dłużej niż przy typowej produkcji na kinecta.  Jeśli chodzi o młodsze towarzystwo w domu - powiem w ciemno, będzie dużo frajdy z tego tytułu.

Grając w Fable: The Journey po wcześniejszym wybaczeniu twórcom zmian jakie wprowadzili względem poprzedniczek bawiłem się naprawdę świetnie. Jeżeli natomiast nie trawisz kinecta a odejście od tego co serwowały nam poprzednie części uważasz za grzech niewybaczalny możesz spokojnie odjąć od oceny 1 do 2 oczek.

Tagi:

Werdykt
  • + - Chyba jedna z najlepszych gier na Kinecta
  • + - Świetna wprowadzająca w klimat muzyka
  • + - To wciąż piękny i baśniowy świat Albionu
  • + - Sterowanie naprawdę działa
  • - - Kinectowe wpadki ( złe odczytanie ruchu)
  • - - Odejście od mechaniki jaką serwowały poprzednie części
  • - - Historia głównego bohatera mogłąby być ciekawsza
Gomlin
Gomlin Jeżeli lubisz gry na Kinecta - ten tytuł wniesie więcej niż większość gier z tej półki razem wziętych.
Oceń recenzję
+ +2 -

Miesięcznik PSX Extreme