SKLEP
Zdun 06.09.2013
,,Ostatni z Nas’’ – Czyli o tym, jak wkur*iająca mnie gra taka zła nie jest ;)
690V

,,Ostatni z Nas’’ – Czyli o tym, jak wkur*iająca mnie gra taka zła nie jest ;)

Poza atakiem dzieci growych na jednego z moich ulubionych muzyków Country (lubię ambitniejszych wokalistów tego gatunku jak król Johny Cash czy Hank Williams) i samymi komentarzami na YT z jego kawałkami z wiejskim ,,TLoU <3’’ na czele, myślałem, że mój hejt przeleje się na sam tytuł. Całe szczęście tak się nie stało…

The Last of Us
  • Platformy:  PS4   PS3 
  • Data premiery - Polska: 14.06.2013
  • Pełna
  • od lat 18 wulgarny język online przemoc

HAJP – WSZĘDZIE TEN HAJP!


Pierwsze zdania chciałbym skierować do graczy nakręconych i ,,nahajpowanych’’ na ten tytuł, który stał się legendą jeszcze przed oficjalną premierą. Ech, jak taka opinia potrafi zepsuć człowiekowi całokształt odbieranego tytułu. Przedstawiony, jako ósmy cud świata sprawia, że nawet takie ,,dzieło’’ jakim niewątpliwie ta gra jest (na bank pod względem technicznym, ale o tym za chwilę) to jednak nie ma nic wspólnego z rzekomą rewolucją na jaką Naughty Dog, gracze i recenzenci ją kreują. Po pierwszym zwiastunie i każdym następnym oraz jakości, do jakiej przyzwyczaiło nas już najlepsze studio od Sony, czyli Naughty Dog, mogliśmy być pewni, że dostaniemy przynajmniej tytuł porównywalny z ich dotychczasowymi dokonaniami, czyli przynajmniej pretendenta do gry roku 2013. Niestety podobnie jak ma to miejsce w tej chwili z każdą grą od Blizzard-a czy Rockstar-a, tytuł ten może równo z nimi stanąć w rzędzie z narastającą niezdrową podnietą, jaką gracze wyczekujący tego dzieła raczyli nas na różnych portalach społecznościowych, forach czy pod zwiastunami gry choćby na takim Youtube. Z dniem premiery gry oraz parę dni później człowiek się bał, czy nie zostanie czasem zalany przez takowych napaleńców spoilerami zakończenia czy twistami fabularnymi. Mi się jedynie udało dowiedzieć, że,,nasz główny bohater je na końcu kalafior’’ oraz, że ,,origami killer-em była moja mama’’, więc udało mi się ominąć niepotrzebne spoilery i z czystym sumieniem oraz bezstresowo mogłem zabrać się za przeżywanie historii opowiedzianej przez Niegrzecznych. Czy była to warta odnotowania historia oraz, czy warto było wydać w dzień premiery te 200zł, aby wejść w skórę brodatego starucha, którego moja facjata coraz bardziej przypomina  ? O tym w poniższym tekście.

 
PODSUMOWANIE – CZĘŚĆ PIERWSZA


Zacznę z du*y strony, gdyż chcę abyście odebrali całość tego postu już, jako znajomość mojej oceny gry.

ND stanęło na wysokości zadania i, jak mało którą grę tej generacji, można polecić z czystym sumieniem, aby wydać na nią te 2 stówki, a wiem, że większości nie chce się czytać całych moich tekstów/żali, więc już na początku podsumuję i potem wymienię składniki, które się na to przekładają. W końcu udało im się stworzyć tytuł ambitniejszy, aniżeli przygody zawadiaki Drake’a który z lekkością i suchymi żarcikami na każdym kroku morduje 10000 przeciwników przy pięknych skryptach i wybuchach. Ten, kto porównuje obie gry jest w dosyć poważnym błędzie, gdyż tytuły te są całkowicie inne: począwszy od prezentowanej historii przez nawet gameplay i przede wszystkim klimat. Tytuł trwa spokojnie 12-15 godzin, co jest bardzo zadowalającym wynikiem w dzisiejszych czasach, co również przekłada sie na wartość zainwestowania pieniędzy w ten tytuł. Tyle w gwoli wstępu/podsumowania, teraz przejdźmy do mięcha.

 

O BRODACZACH, KLIKACZACH I INNYCH GÓWNIARACH.

 


Co by się stało z ludzkością, gdyby ponad połowa naszej populacji zginęła przez nieznany wirus, przed śmiercią wpadając w szał i stając się swego rodzaju zombie, dla których liczy się tylko to, aby wgryźć się jeszcze w tych zdrowych? Mało tego, co by się stało gdyby wojsko nie dbało o resztki ludzkości natomiast większość z tych, co już przeżyła utworzyła gangi, które by zabijały siebie nawzajem, jak również pojedyncze sztuki ,,niezrzeszonej’’ ludności, która tylko stara się w tym brutalnym świecie przeżyć? Tak w naprawdę wielkim skrócie prezentuje się wykreowany w tym tytule świat. Intrygująco i ciekawie jest, trzeba przyznać, ponadto przedstawiony świat jest bardzo spójny. Nasz główny bohater (podstarzały brodacz, który na co dzień zajmuje się ,,łowieniem głów’’) nie miał łatwego życia. Po pierwszych dwudziestu minutach gry (których tu nie opisze, gdyż sami macie to przeżyć) wiemy, że Joel (jego imię) ma prze**bane. Brak chęci do życia, a o poszanowaniu do innych jak i brak zainteresowania sie ich losem, czy życiem nawet, apatyczny, smutny, ponury, a że do tego kawał skurczybyka nie wspomnę, sprawia, że zajmuje sie tą niemożliwą i najtrudniejszą robotą, aby jako zapłatę dostać pożywienie, które w tych trudnych czasach się powoli kończy. Tutaj bym zakończył stricte fabularny opis, gdyż najlepiej samemu wciągnąć się w ten brutalny i pozbawiony kompromisów świat. Nadmienię jedynie, że w trakcie naszej podróży spotkamy wyszczekaną i wredną czternastolatkę, która przyjemniaczkiem nie jest i wspólnie przezywamy przygodę w tym jakże zepsutym świecie.


W tym miejscu zadajemy sobie pytanie, czym tak naprawdę ten tytuł jest. W największym i osobistym skrócie napiszę, że tego się spodziewałem po Tomb Raiderze i właśnie w tej kwestii Lara zawiodła. TLoU to taki survival z prawdziwego zdarzenia, gdzie nie ilość naboi się liczy (gdyż ta jest mocno limitowana) tylko strategia działania i dobre podejście do przeciwnika, gdyż ich liczba i siła w 95% potyczek nas zjada i gdybyśmy działali jak Lara czy Drake to ciężko by było cokolwiek ugrać. Dla mnie wielki plus, gdyż ta generacja znana jest z gier typu Rambo w wielkich ilościach na metr kwadratowy, a tu taki pstryczek, że głośno się nie da tak załatwić spraw.


Naszych przeciwników dzielimy na 2 kategorie:

-ludzie: w różnej postaci od gangów i wyrzutków po drobnych złodziei, w pancerzach lub bez, z bronią palną, białą lub walczących pięściami w tym jakże post apokaliptycznym świecie wpasowanych idealnie.

-zarażeni: ten, kto oglądał film ,,28 dni później’’ już wie z czym mamy do czynienia. Przeciwnicy wyglądający jak zombie tyle, że znacznie bardziej mobilni, a i opętani wściekłością i chęcią mordu na każdym niezainfekowanym. Mamy tu tak naprawdę 3 typy takowych (biegacze, klikacze i ,,sami zobaczycie kto jeszcze’’  ). Ci drudzy to przeciwnicy, którym zarodki wirusa tak zmutowały, że nic nie widzą, a jedynie nasłuchują – jeden fałszywy ruch i nasz brodacz jest w niezłych tarapatach (nasza mała gówniara ma czapkę niewidkę niestety, co trochę psuje odbiór całości) i kiedy ,,klikacz’’ (ale głupia nazwa własna tak swoją drogą) do nas dojdzie, a my nie mamy odpowiedniego ostrza w ekwipunku zobaczymy napis ,,Game Over’’. Daje to fajnego kopa adrenaliny i jak najbardziej zapatruje ten aspekt na wielki i kolejny plus dla gry.


Bronie oraz naszą postać zgodnie z obowiązkowymi trendami tej generacji ulepszamy, co daje małą nutkę rpg-a w to wszystko i porównałbym to trochę do rozwiązania z Dead Space (są specjalne stoły do polepszania broni). Osobiście takie rozwiązanie w tym tytule średnio mi przypasowało z jednej strony, gdyż zmuszeni często i gęsto dokładną ,,penetracją’’ terenu w poszukiwaniu odpowiednich surowców do tworzenia broni lub apteczek nie mogliśmy się wczuć na coś, co może czaić się za rogiem oraz klimatem zaszczucia i niebezpieczeństwa. Co mi się tu podobało – w końcu survival z apteczkami, a nie same Wolverine’y (autoregeneracja) od dłuższego czasu w tych grach biegają. Tu trzeba sie o zdrowie martwić i to pasuje jak ulał. Tak więc gameplay kolejnym wielkim plusem produkcji.

Co w tej dziedzinie nie do końca weszło w mój gust – to, że samej fabuły chociaż w bardzo intrygującym świecie i bardzo dobrze ukazanym było jak na lekarstwo i pomiędzy kolejnymi brutalnymi egzekucjami naszych oponentów mało mamy samej historii, i nawet zakończenie tak gloryfikowane przez większość (w którym to ,,Joel wcina kalafior’’) nie przeszło dla mnie do końca, pozostawiając niedosyt w tym aspekcie (dlaczego nie mamy żadnej możliwości ingerencji w fabułę, która sama w sobie była dość szczątkowa – trochę szkoda i jak dla mnie troszkę zaniedbanie ND). Może i klimat oraz świat to wielkie plusy, ale nad fabułą trudno mi piać z zachwytu. Oczywiście jest to subiektywne zdanie i możecie sądzić inaczej. No i moja nadzieja na chociaż elementy horroru niestety upadły – gra nim nie jest…


 

WOW – ALE TO WYGLĄDA!

 

 


Graficznie wiele osób już się nad tytułem zachwycało, nie mam zamiaru robić tego samego, ale mogę jedynie nadmienić, że orgazm spowodowany grafiką ma jak najbardziej swoje uzasadnienie wśród ludzi napalonych na Ostatniego z Nas. Nie gram na PC od wielu lat, więc porównania nie mam (jedynie X360, Wii i właśnie PS3), ale The Last of Us to najładniejsza wizualnie gra na obecną generację. Począwszy do designu postaci, przez nieprawdopodobną ilość detali w trakcie lokacji, przez ich różnorodność (o której za chwilę), przez nieprawdopodobny wręcz feeling, że z konsoli ps3 już nic więcej nie da się wycisnąć o czym potrafi przypomnieć sama konsola, która poci się przy tytule niemiłosiernie i zaczyna chodzić jak lekko podstarzały odkurzacz lub mój stary, ale jary Xbox jasper. Daje to jedynie obraz tego, z jaka precyzją i mistrzostwem Naughty Dog podeszło do sprawy wizualnej tego tytułu. Mam wrażenie, że na naszą poczciwą i podstarzałą powoli emerytkę o wdzięcznej nazwie PS3 nie wyciśniemy już nawet jednej ładniejszej tekstury czy animacji postaci, a przy wciśnięciu choćby jednego więcej detalu w lokacjach tu przedstawionych mogłoby naszą czarnule rozsadzić  . Jak sami słyszycie, jeżeli chodzi o względy czysto graficzne, nie mamy do czego sie przyczepić, a sporadyczne bugi czy zakłamania w ruchach postaci nie są nam w stanie przysłonić kunsztu, do jakiego podeszło studio robiąc ten tytuł. Sama akcja jest podzielona jakby na pory roku i kiedy po raz pierwszy zobaczyłem jesień w pełnej krasie myślałem, że nic nie będzie mnie w stanie pozytywnie juz zaskoczyć… I co? Po niej przyszła rozwalająca czachę zima i wizualnie mną zamiotła (mniej fabularnie, a szkoda). Muzycznie jest również bardzo dobrze – gdzie trzeba tam zagra, a z drugiej strony jak jest mus to i osramy się ze strachu wypatrując, z której strony ,,klikają klikacze’’ – najbardziej horroropodobny motyw, chociaż gra ma tyle wspólnego z horrorami co ja z Fifą.


 

PODSUMOWNIE – NIE BIJCIE

 

Jako że podsumowanie znalazło sie na prawie samym początku tej skromnej recenzji, pragnę jedynie pozdrowić wszystkich użytkowników forum ps3site, i przyjemnego czytania.

Dodam jednie, że dla mnie nie jest to arcydzieło i gra generacji, ale jedna z ciekawszych gier ostatnich lat jak najbardziej.

 

Ocena:

Grafika – 10 (na ps3 więcej nie wyciśniemy moim zdaniem)

Dźwięk – 8+ (nie zachwyca jak oprawa, ale wszystko jest na swoim miejscu)

Fabuła – 8 z minusikiem (sztampowo dla mnie niestety, ale może się podobać)

Miodność – 9 (takie podsumowanie tego, co dobre na ps3)

Ogółem mocne 9 z malutkim minusem za ta fabułę (subiektywna opinia) – absolutny top i must-have roku 2013. Czy GOTY? Nie dla mnie, ale zrozumiem, jak dla kogoś będzie. Ale wiadomo, każdy lubi inne gry, a ja sam lubię ,,dziwne’’.

Tagi:

Werdykt
  • Brak plusów
  • Brak minusów
Zdun
Zdun Dziekuje za uwagę :) Pozdrawiam :) Zdun.
Oceń recenzję
+ +6 -

Miesięcznik PSX Extreme