SKLEP
700V

IT HAS BEGUN!

Naprawdę bardzo długo, po wielu wariacjach z 3D kazano graczom czekać na klasyczną odsłonę Smoczej serii. Oczekiwania wszystkich fanów były bardzo wysokie,a odkąd pojawiły się pierwsze zapowiedzi stała się jedną z najbardziej oczekiwanych gier w sklepach internetowych. Czy studio Nether Realms podołało wyzwaniu? Czy powrót do korzeni 2D będzie tak samo mocny jak w przypadku (Super) Ulicznego Wojownika 4? Sprawdźmy!

Mortal Kombat
  • Platformy:  PC   PS3   X360   PS Vita 
  • Data premiery - Polska: 21.04.2011
  • Nie
  • od lat 18 wulgarny język online przemoc

Pierwsze wrażenia są jak najbardziej, o kurna, pozytywne. Do dyspozycji dostajemy w sumie 27 wojowników (+ Kratos w wersji na PS3) z tym, że dwie są na początku ukryte i trzeba je odblokować. W szranki staną wszyscy twardziele z trzech pierwszych części Mortal Kombat z dwoma niespodziankami. (Nie)Stety nie można grać bossami tak jak było to możliwe w MK Trilogy.

 

 

 

Grafika w grze jest bardzo dobra i tyle. Nie ma jakiś super fajerwerków jak np. w Uncharted 2, lecz w przypadku mordobicia nie jest to konieczne. Modele postaci są bardzo dobrze i szczegółowo wykonane. Krew się z nich leje gęsto, a i dodano bardzo ciekawy smaczek, który myślę podskórnie był pożądany w sercu każdego gracza. Otóż w trakcie walki na ciele przeciwników zadawane ciosy pozostawiają trwałe uszkodzenia. Od prostego lima pod okiem do oderwanych płatów mięsa.

Jeśli mowa o grafice to na szczególne wyróżnienie zasługują tła, które są naprawdę dopieszczone. Gdy walczymy na dachu wieżowca, przelatujący nagle nad nami ziejącym ogniem smok potrafi zrobić doprawdy piorunujące wrażenie. W stosunku do pierwszych części smoczego turnieju jest kilka nowych aren (albo po prostu nie pamiętam wszystkich) i jest sporo aren odnowionych z wcześniejszych części jak np. The Pit czy Living Forest.

Trochę ciężko mi mówić o muzyce bo i tak jest zagłuszona przez ciągłe jęki i trzaski ale przypuszczam, że na pewno jest bardzo dobra i mroczna jak zawsze. Co się tyczy pozostałej jakości udźwiękowienia (wspomnianych jęków i trzasków) to prezentuje się ono wyśmienicie. Choć brakuje mi charakterystycznego kwilenia Liu Kanga podczas "rowerku" czy okrzyku Kung Lao podczas rzutu. Poza tym jednym osobistym odczuciem nie ma się do czego przyczepić. Wszystko jest dopracowane do tego stopnia, że np. kopiąc Cyraxa czy Sektora słyszymy głuchy dźwięk blachy.

 

Atrakcji jest co niemiara. Oprócz podstawowego Laddera i możliwości gry z innym graczem jest Tag Ladder. Pierwszy raz pojawia się możliwość gry 2 vs 2 co umożliwia grę 4 osobom równocześnie. Bardzo imprezowe rozwiązanie. Powraca (pewnie na wzór Street Fightera, w którym powróciło rozbijanie beczek) "Test Your Might" - czyli rozbijanie cegieł, jak i nowe Test Your Strike - precyzyjne rozbijanie cegieł, Test Your Sight - gra w 3 kubki i kulkę, z tym że tu rolę kubków odgrywają ścięte głowy, a kulki - gałka oczna, oraz Test Your Luck czyli walka w której zmagamy się z losowymi zmiennymi jak np. walka bez rąk, do góry nogami czy bez możliwości używania ciosów specjalnych i wiele innych. Do tego dochodzi jeszcze Tower Challenge czyli szereg 300 (!!) wyzwań opierających się głównie na wygrywaniu walk z różnymi utrudnieniami (np. co jakiś czas zostajemy przytwierdzeni do podłoża) lub na osiągnięciu konkretnych celów (np. trafić przeciwnika w poszczególne części ciała lub pokonać przeciwnika używając tylko ciosów specjalnych).

Walcząc czy wykonując poszczególne wyzwania jesteśmy nagradzani pewną ilością złotych monet. Za zebrane guldeny możemy w specjalnej opcji, zwanej Kryptą, kupować takie rzeczy jak rysunki aren i postaci, muzykę z aren, dodatkowe kostiumy jak i kombinacje Fatality. Tak tak, na początku znane jest nam tylko po jednym Fatalu dla każdej postaci. Pozostałe trzeba odkryć samemu lub właśnie kupić w Krypcie. Jest to miły ukłon w stronę czasów kiedy nie było internetu i lista ciosów i zakończeń nie była podana na tacy. Gracze sami musieli dochodzić do takich rzeczy. Pamiętam, że nawet w Secret Service recenzenci dziękowali społeczności za nadesłane kombinacje. Jednak dla niecierpliwych krąży w internecie oficjalny spis wszelkich zagrań ;-)

 

 

Jedną z najciekawszych atrakcji jest Story Mode. Czegoś takiego nie wiedziałem jeszcze w żadnym mordobiciu. Przeważnie jest tak, że mamy kawałek historyjki przed "ladderem" i zakończenie po pokonaniu ostatniego bossa. Tu oprócz tego jest wspomniany Story Mode. Jest to podzielona na 16 rozdziałów opowieść mająca miejsce na przełomie 3 pierwszych smoczych turniejów. Wszystkie nawiązane tu walki odgrywane są przez gracza. To "tylko" mordobicie i nie należy spodziewać się super ciekawej fabuły, ale naprawdę bardzo miłym doznaniem jest prześledzić całą historię Mortal Kombat od nowa. Zakończenie niemniej jednak jest zaskakujące i ciekawe :)

 

Walka nie jest zbytnio wyrafinowana. Mamy do dyspozycji podstawowe 2 kopnięcia i dwie pięści. Do tego oczywiście dochodzą wariacje tych ciosów i zagrania specjalne. Combosy polegają na wklepywaniu z góry ustalonych kombinacji obejmujących od 2 do 4 ruchów. Prawdziwa finezja zaczyna się gry łączymy poszczególne combosy w dłuższe sekwencja i dorzucimy jeszcze jakiegoś specjala. I tak z prostej kombinacji zabierającej jakieś 9% życia możemy dobić nawet do 40% i powyżej. Nowością w serii jest specjalny trójstopniowy pasek u dołu ekranu, który napełnia się energią w miarę jak zadajemy ciosy. Jeden stopień umożliwia nam wzmocnienie ciosu specjalnego lub w przypadku Tagów wzmocniony atak drugą postacią z poza ekranu, dwa stopnie dają możliwość Breaker'a, który pozwala na przerwanie combosa przeciwnikowi i w końcu gdy pasek jest pełny możemy odpalić X-Raya, który jest przepotężnym ciosem zabierającym  ok. 30% życia. Wygląda to wyjątkowo brutalnie gdyż podczas zadawania owych ciosów ciało przeciwnika jest prześwietlane ukazując druzgocące skutki w jego organizmie (łamane kości, pęknięte czaszki itp). O to właśnie chodzi. Mortal Kombat nigdy nie stawiał na skomplikowaną technikę walki tylko na nieskrępowaną brutalność i rozrywkę.

 

Ogólnie nowe wejście smoka oceniłbym jako bardzo dobre i drapieżne. Niestety zdarzają się małe niedoróbki jak lagi w grze sieciowej, średnio zbalansowane postacie (pewnie poprawią to jakimś patchem ... mam nadzieję), czy zbyt częste dogrywanie w Menu głównym, które występuje w miejscach, w których absolutnie nie powinno się znaleźć. Jednakże dzięki studiu Nether Realm Mortal Kombat zaliczył brutalny, chwalebny powrót do korzeni stanowiący gratkę dla każdego fana serii jak i dla nowych graczy, którzy dopiero teraz zaczną z nim przygodę. Jeśli jednak jesteś zwolennikiem mordobić pozostawiających trwałe odciski na kciukach odejmij od oceny 1 oczko.

Tagi:

Werdykt
  • Brak plusów
  • Brak minusów
Czarny Ivo
Czarny Ivo Mocny powrót do korzeni, bogaty w wiele atrakcji i nowości. Trzeba lać po mordzie, a nie gadać.
Oceń recenzję
+ +1 -

Miesięcznik PSX Extreme