SKLEP
Wojciech Gruszczyk 18.07.2017
Puyo Puyo Tetris - recenzja gry
1085V

Puyo Puyo Tetris - recenzja gry

Od pewnego czasu cenię produkcje, w które mogę zagrać dosłownie z każdym. Niezależnie od wieku, zainteresowania, czy umiejętności opanowania kontrolera. Jednym z takich tytułów jest  Puyo Puyo Tetris, który z miejsca stał się hitem pierwszych dni wakacji. W ten tytuł zagra dosłownie każdy, a przy pojedynkach nie brakuje śmiechów, nerwów i satysfakcji.

Puyo Puyo Tetris
  • Platformy:  PS4   XONE   NS   PS3   PS Vita   3DS 
  • Data premiery - Polska: Nie wydano
  • Nie
  • od lat 3

Puyo Puyo Tetris to w prostych słowach spory crossover, w którym pojawia się klasyczny Tetris z Pyuo Pyuo, za który odpowiada Sonic Team. Zasady obu produkcji są banalne, bo w tej pierwszej musimy układać bloki w rzędy, a w drugim ustawiamy gluty w grupy składające się z przynajmniej czterech takich samych kolorów. Jednak w tym wypadku podstawowe układanie nie przynosi zamierzonych efektów, bo liczą się mocarne combosy – w Tetrisie zbijając jak największe i jak najwięcej szeregów jednocześnie, a Pyuo Pyuo układać gluty w taki sposób, by te zbijając się wpadały na kolejne.

Gra dosłownie dla każdego

Chociaż zasady obu produkcji są wyjątkowo proste, to jednak trzeba poświęcić kilka dobrych godzin, by móc załapać rozgrywkę i bez najmniejszego problemu układać odpowiednie zestawy. Od pewnego momentu już doskonale wiemy, w jaki sposób reagować, co możemy zrobić w danej chwili, ale świetnym wprowadzeniem do gry jest fabularna kampania. Tak, Tetris w połączeniu z Pyuo Pyuo otrzymał od ekipy Sonic Team historię, która jednak nie powala skomplikowaniem i jakością. Nie ukrywam, że od pewnego momentu przeskakiwałem malowane wstawki chcąc po prostu przejść kolejny etap, bo tych jest naprawdę sporo. Twórcy przygotowali 10 rozdziałów, a w każdym znajduje się po 10 etapów. Prosta matematyka daje nam 100 pojedynków, które w zasadzie są idealnym… Wprowadzeniem do gry. Autorzy mają ogromne doświadczenie w gatunku, więc widzieli, że niektórzy gracze mogą potrzebować odpowiedniego poradnika, by nie tyle nauczyć się zasad, ale opanować ja na bardzo wysokim poziomie. Właśnie z tego powodu Story Mode w  Puyo Puyo Tetris trzeba raczej traktować jako dodatek-poradnik…

Choć nie jest to tylko i wyłącznie formalność, bo na późniejszych etapach zadania potrafią wymęczyć, a każdą z misji możemy ukończyć zdobywając trzy gwiazdki i nie jest to prosta sprawa, bo już w drugim „świecie” wpadłem na pojedynki, które pokazały mi moje miejsce w szeregu. Produkcja w przystępny sposób uczy rozgrywki, więc po kolejnych wyzwaniach, kilkukrotnie spróbowałem swoich sił we wcześniejszych zadaniach i tym razem potrafiłem osiągnąć lepsze wyniki. Muszę jednak zaznaczyć, że sama prezentacja fabuły idealnie wpisuje się w świat produkcji. W trakcie wydarzeń poznajemy barwne, kolorowe, a może nawet pokuszę się o stwierdzenie „japońskie” postacie, które w idealny sposób pasują do realiów projektu. Bohaterowie odgrywają rolę w trakcie pozostałych trybów, a nawet możemy odblokowywać kolejnych.

A pewną ciekawostką jest również fakt, że w grze znajdują się typowe „lekcje”, czyli spory tryb objaśniający podstawy. Mam jednak świadomość, że dobre zapoznanie się z kampanią pozwoli zainteresowanym załapać mechanizmy, które są niezbędne podczas pojedynków.

Idealna zmagania na jednej kanapie

Najważniejszym zadaniem kampanii jest jednak nauczenie nas rozgrywki w różnych trybach, bo Puyo Puyo Tetris oferuje pojedynki do czterech graczy na podzielonym ekranie, w których możemy uczestniczyć w pięciu wariantach zabawy.

Versus to typowe zmagania, w których ekipa musi układać rzędy (Tetris) lub tworzyć grupy kolorów (Puyo Puyo), a gdy wykonają odpowiednie kombinacje, na planszy rywala pojawiają się dodatkowe elementy – starcie kończy się w momencie, gdy na planszy oponenta nie ma już miejsca na nowe klocki . Fusion to połączenie Tetrisa i Puyo Puyo, w którym dynamicznie na arenie pojawiają się raz bloki, raz gluty, a my musimy opanować sytuację na ekranie – standardowo za dobre wyniki psujemy rozgrywkę przeciwnikom. Z kolei w Swap każdy z graczy posiada dwa ekrany i rozgrywka po wyznaczonym czasie przechodzi z Tetrisa na Puyo Puyo. W Party zmagania są spokojniejsze, ale w trakcie gracze mogą korzystać ze specjalnych przedmiotów, dzięki którym przykładowo „gasimy światło” u przeciwnika, czy też sprawiamy, że jego bloki spadają po sekundzie – tutaj nie musimy przetrwać, a po prostu uzyskać jak najlepszy wynik w wyznaczonym czasie. Ostatnim trybem jest Big Bang, w którym na planszach pojawiają się już przygotowane elementy, a naszym zadaniem jest dołożenie „ostatniej cegiełki”, dzięki której zbijemy rząd w Tetrisie lub przygotujemy świetne combo w Puyo Puyo. Po minucie odbywa się tytułowy atak – najlepszy zawodnik atakuje pozostałych i zbija ich pasek zdrowia. Mecz kończy się, gdy wszyscy zawodnicy stracą HP.

Tak w prostych słowach prezentują się tryby, które są prawdziwą ozdobą produkcji. Ze względu na prosty charakter zabawy z poszczególnymi wariantami poradzą sobie dosłownie wszyscy – od najmłodszych po najstarszych. Jasne, że im więcej gramy, tym zyskujemy przewagę nad „świeżakami”, ale uwierzcie mi na słowo – najmłodsi potrafią załapać reguły w ekspresowym tempie. Muszę tutaj wspomnieć, że choć gra zadebiutowała już na kilku platformach, to wersja na Nintendo Switcha (recenzowana) ze względu na unikalny, hybrydowy charakter konsoli idealnie sprawdza się w każdych warunkach. Po podłączeniu konsoli do telewizora, odłączamy Joy-Cony i mamy dwa kontrolery, a gdy dołączymy do urządzenia kolejny zestaw lub Pro Controllery, to możemy śmigać przy jednym ekranie w czwórkę. Taka zabawa sprawdza się nawet w terenie! I choć myślałem, że wakacyjnym przebojem będzie Mario Kart 8 Deluxe, to jednak Puyo Puyo Tetris wygrywa aktualnie na każdej domówce. Tytuł sprawdza się idealnie jako party-game.

Japońskie-koksy-zawodowcy w Sieci

Jeśli akurat nie macie w pobliżu dodatkowego znajomego, a nie macie zamiaru męczyć sztuczną inteligencję, to istnieje możliwość wskoczenia do trybu sieciowego. Online pozwala uczestniczyć w Puzzle League, czyli ligowych, rankingowych spotkaniach, swobodnej rozgrywce Free Play, pozwalającej walczyć ze znajomymi, czy po prostu oglądać powtórki. Rywalizacja „na poważnie” umożliwia dostosowanie rozgrywki – możemy z łatwością wyłączyć tryby, które nam nie pasują – ale ostrzegam próg wejścia jest wyjątkowo trudny. Za każde zwycięstwa zdobywamy punkty, pniemy się w rankingach, zgarniamy tytuły, jednak w tym miejscu trzeba opanować pozycję na przynajmniej zaawansowanym poziomie. Często podczas nocnej rozgrywki wpadałem na mieszkańców Azji, którzy mnie dosłownie… Masakrowali. Tutaj nie ma miejsca na naukę, bo rywale nie wybaczają najmniejszych błędów i potrafią wykorzystać każdą drobną pomyłkę. W konsekwencji problemem dla niektórych może być fakt, że system nie zawsze dobiera graczy o podobnych umiejętnościach. Matchmaking powinien zostać zdecydowanie poprawiony, bo przez dobre kilka godzin trybu sieciowego najlepiej unikać – rozgrywka z zawodowcami potrafi ostro poirytować. Twórcy w rankingowych spotkaniach narzucili ograniczenia związane z liczbą zawodników, ponieważ mecze odbywają się wyłącznie w wariancie dwóch na dwóch. Takich ograniczeń nie znajdziecie we "Free Play", jednak tutaj trudno znaleźć chętnych do gry.

Pewną ciekawostką jest natomiast możliwość dostosowania rozgrywki pod własne preferencje – możemy wyłączyć tryby, które nam nie pasują i tym samym grać w te naszym zdaniem najlepsze. Jest to bardzo pomocne, bo przygotowane warianty zbierają mieszane opinie. Moim faworytem jest zdecydowanie normalny Versus, ale chętnie gram też w Swap, czy też na rozluźnienie lubię zmierzyć się w Big Bang, a totalnie nie potrafię odnaleźć się podczas rozgrywki w Fusion. Podobnie zresztą nie przypadło mi do gustu Party, choć sporo tutaj zależy od preferencji, bo wśród znajomych, z którymi ogrywałem tytuł pojawiały się zachwyty przykładowo nad Swap.

Gra sprawdza się w trzech trybach rozgrywki, bo gdy miałem okazję grać w pojedynkę, to chętnie korzystałem z wersji przenośnej konsoli, a gdy do zabawy dołączyli pozostali domownicy, podłączałem sprzęt pod telewizor, rozdałem Joy-Cony i zaczęła się zabawa. Pewną niedogodnością jest problem z szybką rozgrywką na małych kontrolerach Nintendo – ekspresowe przesuwanie elementów za pomocą gałki jest czasami niedokładnie odczytywane przez konsolę i przykładowo puzzle z Tetrisa potrafią zawędrować w złe miejsce. Początkowo myślałem, że to wina sprzętu, jednak spotkałem się z tą opinią wśród znajomych – w tej sytuacji najlepiej podczas sieciowych pojedynków (gdzie faktycznie wymagana jest dynamiczna rozgrywka) korzystać z Pro Controllera.

Wolicie „gluty” czy „bloki”?

Puyo Puyo Tetris to jeden z tych tytułów, który „lepiej smakuje na Nintendo Switch”. Gra sprawdza się w każdych warunkach, a w dodatku potrafi zaangażować każdego – od najmłodszych po najstarszych. Z jednej strony otrzymujemy tutaj świetną zabawę na podzielonym ekranie oraz sporą zawartość, jednak Japończycy powinni zdecydowanie dopracować, a może i nawet rozbudować tryb sieciowy. Nie ukrywam, nie wszystkie tryby są dla mnie zjadliwe, jednak z miejsca znalazłem swoich faworytów, których będę pewnie ogrywał jeszcze przez wiele tygodni. Sonic Team przygotowało mocny party-game, który choć nie jest idealny, to potrafi oczarować.

Tagi: www.powerplay.com.pl

Werdykt
Graliśmy na: NS
  • + Mocny party-game
  • + Gra dosłownie dla każdego
  • + Kilka świetnych trybów
  • + Spora zawartość
  • - Ograniczenia w trybie sieciowym
  • - Niektóre tryby są zbyt chaotyczne
Wojciech Gruszczyk
Wojciech Gruszczyk Sięgając po Puyo Puyo Tetris nie sądziłem, że gra zdeklasuje legendarny Mario Kart 8 i zajmie miejsce najchętniej ogrywanej pozycji podczas growych spotkań. Sonic Team wysmarowało konkretny party-game.
Oceń recenzję
+ +5 -

Miesięcznik PSX Extreme