SKLEP
Darek 16.02.2016
W przygotowaniu na czwartą część - recenzja Uncharted: Kolekcja Nathana Drake'a
1540V

W przygotowaniu na czwartą część - recenzja Uncharted: Kolekcja Nathana Drake'a

Czwarta i prawdopodobnie ostatnia część przygód Drake'a tuż za rogiem, więc warto sobie przypomnieć dotychczasowe wydarzenia. Ja jestem już gotowy, bo spędziłem kilkanaście godzin z wydaną na PS4 kolekcją HD. Jak było? Zapraszam.

Uncharted: Kolekcja Nathana Drake'a
  • Platformy:  PS4 
  • Data premiery - Polska: 07.10.2015
  • Pełna
  • od lat 16 wulgarny język przemoc

Wydaje mi się, że już o tym wspominałem, ale co tam, najwyżej się powtórzę. Otóż, kiedy w ubiegłym listopadzie zamawiałem swój egzemplarz PS4, kurier wraz z konsolą przywiózł mi cztery gry: Assassin's Creed Syndicate, Watchdogs i dwie kopie Uncharted: Kolekcja Nathana Drake'a. Dlaczego dwie? A bo ja wiem? Pewnie ktoś przez pomyłkę wrzucił do pudła dwie kopie. Czekając na sprzęt zastanawiałem się, czy zostawiać sobie Uncharted, czy nie. W końcu wszystkie trzy części w wersji na PS3 wciąż stoją dumnie na półce. Cóż, w tej sytuacji decyzja została praktycznie podjęta za mnie. Jeden egzemplarz puściłem okazyjnie koledze z PPE, a drugi został dla mnie i powiem wam, że bardzo się cieszę, że tak się stało. Trylogia Naughty Dog nie postarzała się przez te wszystkie lata ani odrobinę. Dostałem trzy świetne gry w jednym pudełku. Nie będę się nie wiadomo jak rozpisywać na temat każdej z nich (a mógłbym, bo naprawdę jest o czym gadać), bo nikt by tego nie przeczytał, ale na kilka słów sobie pozwolę. A więc tak!

 

​Uncharted Fortuna Drake'a

Tak! Fortuna Drake'a, a nie Drake's Fortune, ponieważ nasze kochane Playstation Polska pokusiło się o przygotowanie pełnej polskiej wersji językowej z okazji wydania trylogii. Ja tam osobiście i tak wolę słuchać oryginalnych dialogów, ale jeśli coś jest warte pochwalenia, to należy to chwalić, a polskie wersje przygód Drake'a to najwyższa półka growego dubbingu i zdecydowanie należy je chwalić. Jasne, Kratos Linda był fajny, a i Lara Gorczyca podobno robi niezłą robotę, ale mimo wszystko Nathan Boberek nadal pozostaje królem.

Prócz spolszczenia dostajemy również odświeżone tekstury, które w bezpośrednim zestawieniu z oryginałem wyglądają wprost bajecznie (w kwestii grafiki jedynka na dzień dzisiejszy wygląda już zwyczajnie słabo), przyjemne dla oka 60 klatek na sekundę oraz, na całe szczęście, zmienione sterowanie. Jeśli kogoś irytowało całowanie granatami za pomocą żyroskopu (chyba raczej kogo NIE irytowało) to w wersji HD już nie będzie musiał się z nim męczyć. Sterowanie zostało ujednolicone i teraz granatami celujemy przytrzymując L1 i celując prawą gałką. Zaraz, zaraz! L1?! Przecież L1 to się celowało z broni palnej! Ano tak, ale to tylko dlatego, że trzymanie i szybkie naciskanie triggerów na PS3 było tak samo wygodne jak wsadzanie sobie czopka w tyłek. Na szczęście PS4 ma już normalnie wyprofilowane L2 i R2 więc można było zmienić sterowanie na to bardziej naturalne i takie jakie powinno być od samego początku. Oczywiście puryści nadal mogą zmienić w opcjach schemat na ten oryginalny, więc dla każdego coś miłego. Z nowości każda część dostała dwa dodatkowe poziomy trudności (odkrywca i brutalny) oraz możliwość przechodzenia gry na czas, a wraz z nimi mały zestaw nowych trofeów. Brawa dla ludzi odpowiedzialnych za nazwanie tych nowych pucharków. Jak zobaczyłem w jedynce "fat and furious", w dwójce "too fat too furious", a w trójce "fat and furious Yemen drift" to nie potrafiłem się nie śmiać. Nie spodziewałem się też, że całą trylogię da się bez większego trudu przejść w mniej niż 12 godzin. A jednak! Nowe poziomy trudności to absolutne skrajności. Na odkrywcy gra nie stanowi absolutnie żadnego wyzwania i naszym jedynym zmartwieniem jest chodzenie z miejsca w miejsce, z kolei na brutalnym jedna, maksymalnie dwie kulki posyłają nas do piachu. Ucieczka jeepem z Eleną za kółkiem sprawiała, że miałem ochotę się pociąć i już wtedy wiedziałem, że w dwójce i trójce brutalny sobie chyba odpuszczę. Plus z tego taki, że po przebiciu się przez brutalny poziom w jedynce, miażdżycy poziom w dwóch pozostałych częściach stał się dziwnie łatwy. Na deser dostaliśmy też tryb fotograficzny, ale nie powiem, żeby jakoś specjalnie chciało mi się nim bawić. Cyknąłem jedno zdjęcie, żeby wpadło trofeum i zapomniałem. Fortuna Drake'a to nadal bardzo przyjemna, warta przeżycia przygoda. Zdecydowanie brakuje jej rozmachu znanego z sequeli, ale i tak warto przekonać się na własnej skórze jak to wszystko się zaczęło.

 

Uncharted 2 Pośród Złodziei 

Muszę przyznać, że druga część w pierwszej chwili trochę mnie zmyliła. Przecież ta gra wygląda dokładnie tak jak ją zapamiętałem z czasów PS3! Szybkie odpalenie oryginału zweryfikowało jednak moje poglądy. To co wyglądało niewyobrażalnie dobrze na dwudziestu kilku calach nie robi już tak piorunującego wrażenia na pięćdziesięciu. Jasne, dwójka nadal wygląda niebo lepiej niż jedynka, ale wersja HD z powodzeniem przeszła by za tytuł z tej generacji sprzętu, a to już jest coś. Dobrej jakości tekstury, refleksy światła przewijające się z trudem przez gęste listowie Borneo, cienie rzucane przez rzeczone listowie, mnogość różnorodnych animacji bohatera, a wszystko to w żelaznych 60 klatkach na sekundę. Uncharted 2 to zasadniczo nieustanny festiwal niewiarygodnie efekciarskich setpiece'ów. Od pociągu, przez walkę z helikopterem, po ostatnie starcie z głównym czarnym charakterem i ucieczkę z walącego się miasta. Chłopaki i dziewczyny z Bluepoint bezbłędnie odtworzyli to, co oryginalnie zaprezentowała nam ekipa Naughty Dog. Cała dodatkowa zawartość pokrywa się z tym, co oferuje w tej materii jedynka, więc szału nie ma, ale żądni wyzwania gracze powinni czuć się usatysfakcjonowani. Nuff said.

 

Uncharted 3 Oszustwo Drake'a

Pamiętam, że przy premierze trzecia część przygód Drake'a nie zachwyciła mnie tak jak środek trylogii (kiedy to piszę, Uncharted jest jeszcze trylogią). Niby grafika jeszcze lepsza, środowisko zróżnicowane, nowi bohaterowie, młody Nate i och i ach, a jednak nie było to już takie urwanie głowy przy samej dupie. Może to dlatego, że dwójka tak wysoko zawiesiła poprzeczkę, nie wiem, ale to samo uczucie towarzyszyło mi przy przechodzeniu "oszustwa" w HD. Historia ma zadatki na bycie niesamowitym końcem przygód Nate'a i przyjaciół. Jest mroczniej, na światło dzienne wychodzą demony przeszłości i z początku nastawiałem się na epicki finał całej powieści. Czy go dostałem? No właśnie nie! Autorzy scenariusza poszli złą drogą. Najpierw wymyślili, gdzie tym razem rzucą Drake'a, a dopiero później zastanawiali się jak to wytłumaczą w fabule. Przez to gra rzuca nas w kilka ciekawych, ale niezbyt dobrze połączonych ze sobą miejsc. Jasne, Uncharted to gra o przygodach poszukiwacza skarbów, więc można go popchnąć praktycznie wszędzie i jakoś to sobie wytłumaczyć, ale przez to, że wszystkie te miejsca odwiedzamy dosłownie na chwilę, całość sprawia wrażenie jakby brakowało jej płynności. Sam scenariusz też dupy raczej nikomu nie urwie, bo wielu wątkom zwyczajnie brakuje zakończenia. Nie będę tu rzucał spoilerami, ale nie raz będziesz zastanawiał się co dalej, a w odpowiedzi dostaniesz... nic. Nawet finałowa walka między Nate'em a... tą drugą postacią to zdecydowany krok w tył. Z pełnej stresu, morderczej zabawy w kotka i myszkę przeskoczyliśmy do prostackiego i pozbawionego większych emocji naciskania odpowiednich guziczków w odpowiednim czasie. Gra nadal wygląda świetnie, a kolejne setpiece'y robią niemałe wrażenie, ale zabrakło albo większych nowości, albo lepszego scenariusza.

 

Wypadałoby zwrócić uwagę na słonia w pomieszczeniu - brak multiplayera. Jedni powiedzieli, że, ich to nie obchodzi, bo multi w Uncharted i tak było do bani. Inni, w tym i ja, żałują, że nie mogą mordować innych graczy z całego świata. Jest wiele prawdopodobnych wyjaśnień całej sytuacji. Utrzymanie serwerów to dodatkowe koszta. Multi odciągnęło by uwagę od zbliżającego się wielkimi krokami Uncharted 4 i jego trybu sieciowego. Developer miał lenia. Można tak sobie gdybać. Można nawet dojść do wniosku, że ma to sens i wrzucanie multi byłoby nieopłacalne, ale mnie to w ogóle nie obchodzi! Kupiłem grę i chcę moje multi, w które zagram dwa razy w miesiącu, albo i rzadziej!

Drugi i tak naprawdę ostatni warty odnotowania minus to zbyt wierne przeniesienie oryginału na nową platformę. Hę? Że to ma niby być minus? Ano trochę tak, ponieważ tak jak udało się przenieść wszystko to, za co kochamy serię, tak i niemalże wszystkie bugi i glitche siedzące w oryginalnych edycjach znajdziecie i tutaj. Są więc zabawno-irytujące, randomowe wystrzelenia jak z procy kiedy się wspinasz albo skaczesz, jest ułatwiające grę leniuchom przechodzenie przez ściany, a i od czasu do czasu zabije nas granat znajdujący się po przeciwnej stronie muru. Są to jednak przypadki tak sporadyczne, że niemalże nie warto sobie nimi zawracać głowy (chyba, że jesteś pod koniec upierdliwie długiej strzelaniny na brutalnym poziomie trudności i nagle zabija Cię granat, który nie powinien był Cię zabić. Wtedy można zacząć toczyć pianę z ust). 

WTF?!

 

Miałem tu napisać, że jeśli wcześniej nie grałeś w Uncharted to zdecydowanie jest tytuł dla Ciebie. Tyle, że byłaby to bzdura. Kolekcję Drake'a mogę śmiało polecić każdemu, bo są to trzy świetne gry do wyrwania w tej chwili za jakieś 150 zł za nówkę. Ja bawiłem się świetnie po raz kolejny odkrywając tajemnice Francisa Drake'a, Marco Polo i Lawrence'a z Arabii, bo to świetnie opracowane tytuły warte przechodzenia po parę razy, a już zwłaszcza w takiej cenie. Nadal nie przekonany? Pamiętaj, że tuż za rogiem czai się Kres Złodzieja. Ja już jestem na niego gotowy. A Ty?

Tagi:

Werdykt
Graliśmy na: PS4
  • + trzy świetne gry w cenie jednej
  • + mityczne 1080p/60fps
  • + gameplay tak świetny jak w dniu premiery
  • + wbijanie platyny to czysta przyjemność
  • + soundtrack
  • + porządnie przygotowana edycja HD
  • - developer nie wyeliminował glitchy i bugów
  • - trzecia część to spadek formy w stosunku do drugiej
  • - brak multiplayera
  • - a gdzie Złota Otchłań?!
Darek
Darek Trzy z najlepszych tytułów poprzedniej generacji konsol w jednym pudełku, piękniejsze niż kiedykolwiek. Jeśli to Cię nie zachęca, to nic tego nie zrobi.
Oceń recenzję
+ +17 -

Miesięcznik PSX Extreme