SKLEP
Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 20.09.2017
Kultowi rysownicy, bombowe pomysły i wielkie e-mocje. Tak było na MFKiG 28!
878V

Kultowi rysownicy, bombowe pomysły i wielkie e-mocje. Tak było na MFKiG 28!

Łódź jest miastem, które ma wprost idealną lokalizację ku temu, aby zorganizować w niej wielką imprezę o światowej klasie prestiżu. Jak co roku na początku okresu jesiennego w lokalnej Atlas Arenie odbył się aspirujący do tego miana Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier. Czy edycja numer 28 okazała się być lepsza niż poprzednie?

Tym razem z racji dużego natłoku imprez mających miejsce w krótkich odstępach czasu, MFKiG rozpoczęło się aż 2 tygodnie wcześniej niż pierwotnie planowano, a to ze względu na to, że nasz łódzki festiwal nie miałby żadnych szans w walce o odwiedzających z nadchodzącymi Warsaw Games Week oraz Poznań Game Arena. Mimo wszystko to wciąż stosunkowo kameralne wydarzenie.

Tradycyjnie na atlasowym pierścieniu rozstawili się prawie wszyscy przybyli sprzedawcy, wśród których niestety ponownie zabrakło Multiversum. Miłośnicy zarówno gier jak i komiksów oraz gadżetów mogli zakupić jedną z licznych figurek Funko, kozackie zestawy lego, najnowsze planszówki, masę pierdół pokroju kubeczków, koszulek czy innych drobiazgów. Sporo miejsca zajmowały oczywiście komiksy klasyczne jak i te świeżo wydane – mi udało się za marne 20 zł zdobyć pierwszy zeszyt przygód Asteriksa z 1990 roku.

Poniżej na płycie głównej o uwagę zwiedzających walczyła strefa konsolowa, wielgachna scena ESL, na której rozgrywano Mistrzostwa Polski w CS: GO i LoL-u, promocyjne stoiska Comic-Conu oraz telewizji FOX, a wszystko to przeplatane było kolejnymi sklepikami.

Każdy fan e-sportu mógł znaleźć tutaj coś dla siebie. Niezawodna ekipa Fighting Games Challenge ponownie przygotowała emocjonujące zmagania w Tekkena 7, Injustice 2 oraz najnowsze Guilty Gear. Niestety zabrakło tak flagowego turnieju jak Capcom Pro Tour w Street Fighter V, lecz mimo tego atmosfera była na tyle świetna, że spokojnie rekompensowała brak światowych gwiazd i wielkich nagród. Tuż obok swoich sił w League of Legends mogli spróbować totalni amatorzy. Wiadomo jednak, że największą widownię i tak zebrało wydarzenie ESL – wiecie pecetowy e-sport jest u nas znacznie popularniejszy.

Niestety w tym roku nie za bardzo dopisały zaś jakieś ciekawe prelekcje, gdyż program był nieco rozciągnięty, a gości naprawdę wartych posłuchania dość niewiele. Gracze mieli okazję posłuchać jak tworzona była fabuła w SuperHocie, jakie są kulisy gier niezależnych, czy też spojrzeć na dzieła wykreowane podczas tegorocznego Komiks Game Jam 4, którego uczestnicy popisali się fantastyczną kreatywnością.

Z najciekawszych gier warto wymienić symulator komara, przygodówkę tekstową o tym, że trzeba odkryć dlaczego kobieta ma focha, zabawę w bycie Adrianem Chmielarzem, który dobiera wina do posiłków, a nawet tytuł, którego głównym celem było wcielenie się w dyktatora Korei Północnej i zbomdardowanie Łodzi – ludzi wabiło się tu świeżakami, a rozganiało menelami. Pomysł ten zrobił się sieciowego mema, w którym na grupach powiedziałbym, takich bardziej „śmieszkowych” ludzie wyśmiewają się z tego, że gdyby Kim Dzong Un spuścił bombę na łódzkie Bałuty, straty wyniosły by ze 2,50 PLN.

Jeśli zaś chodzi o najatrakcyjniejszy punkt targów w ujęciu komiksiarzy, ci mogli w niedzielę spotkać samego Jima Lee – czyli cenionego rysownika znanego z takich dzieł jak Batman: Hush, X-Men, Liga Sprawiedliwości bądź Punisher! A no i był „Papcio Chmiel” autor kultowych przygód Tytusa, Romka i Atomka. Poza tym wiało nudą.

Najgorzej z całego wydarzenia wypadł zaś konkurs cosplay. Tutaj mam wielką prośbę do organizatorów – jeśli oczywiście to czytają. Weźcie ludzie na osobę prowadzącą taką zabawę kogoś, kto się na tym zna, kogoś kto wie czym jest cosplay i umie chociaż prawidłowo przeczytać nicki występujących artystów.

Niestety pani konferansjerka, która trzymała mikrofon w tym roku wprowadziła chyba większość widzów i uczestników w ogromne zażenowanie. Nie wiem czy był to ktoś znany, czy też nie, ale na Teutatesa... puszczenie hasła „zróbcie głupie minki do zdjęć” wysłało mnie prawie do szpitala. Na domiar złego w tym roku do zabawy zgłosiło się tylko 11 osób, z czego aż 3 to różne wersje Wonder Woman,a kolejne to między innymi bohaterka z Borderlands, Wiedźmina 3, LoL-a i Warcrafta.

Z mojej perspektywy mogę napisać, że przyśpieszony termin wydarzenia nieco mu zaszkodził, albowiem wiele firm, które chciało się u nas wystawić, po prostu nie wyrobiło się albo z towarem albo z samym terminem, przez co chwilami była spora bieda w atrakcjach. Mimo wszystko cały event minął mi bardzo przyjemnie, gdyż miałem okazję spotkać się z NR Geekiem (któremu wręczyłem aż 3 nowe crapy – Krzysiu, nie bij...), zaprzyjaźnionymi cosplayerkami, dostałem srogi łomot w Tekken 7, kupiłem spoko fanty i generalnie było całkiem sympatycznie.

Oby w przyszłym roku od strony organizacyjnej było lepiej, bo jeśli ten warunek zostanie spełniony, MFKiG może w końcu zdoła przebić się i zawalczyć o popularność z konkurencją.  

Tagi: cosplay game jam mfkig międzynarodowy festiwal komiksu i gier relacja łódź

Miesięcznik PSX Extreme