SKLEP
Paweł Perez Myśliwiec Paweł Perez Myśliwiec 22.07.2017
Hyde Park: Ile wydajesz średnio miesięcznie na gry?
1011V

Hyde Park: Ile wydajesz średnio miesięcznie na gry?

Tydzień temu pytaliśmy o to, gdzie się zaopatrujecie w gry, tym razem podpytujemy o wydatki na nasze hobby. Uprzedzając - jeśli ktoś nie chce, nie musi rzucać żadnych konkretnych kwot, bardziej chodzi w tym pytaniu o Wasze podejście do wydatków na gry - wydajesz dużo/średnio/mało w swoim odczuciu, a może wcale, bo np. bazujesz na wymianie? Tradycyjnie dziękujemy za komentarze i życzymy udanego weekendu!

Wojtek: Witajcie! Muszę się pochwalić… Biegam! Po 12 latach nic-nie-robienia, postanowiłem w weekend skoczyć do sklepu, kupiłem strój i na totalnym spontanie biegam. Aktualne wyniki są koszmarne, ale wierzę, że małymi krokami odbuduję formę i może uda się nawet powalczyć o jakiś krążek. 

A tak to na tapet wziąłem ostatnio bijatyki, bijatyki, bijatyki i… Splatoon 2! Nintendo ponownie nie zawiodło, serwując na Switcha kawał mocnej produkcji. Ta konsola rozkręca się tak dobrze, stale mamy konkretne killery… Brakowało takiego Nintendo w ostatnich latach. 

A dlaczego bijatyki? Testuję od kilkunastu dni kawał mocnego i wielkiego sprzętu. Już wkrótce recenzja na portalu, ale może uda się nawet nagrać fajny unboxing, bo to taka spora perełka. Długo czekałem, jednak było warto.

Mamy Majora w Krakowie. Nie wszystkim czytelnikom podoba się CS:GO na głównej, ale musicie zrozumieć, że jest to naprawdę ogromna impreza, która po prostu interesuje graczy z całego świata. Ja sam wywodzę się z tej sceny, więc śledzę rozgrywki, oglądam każdy mecz i aż mi trochę tęskno… Czasami chciałbym wrócić do tworzenia turniejów – to była megafrajda pracować nad wydarzeniem, przygotowywać regulaminy, sędziować rozgrywki, a później witać graczy na finałach offline. Historia! 

Pytanie tygodnia: Ile wydaję miesięcznie na gry? Temat trudny, bo nigdy nie liczę, a też nie jest to kwota stała. Czasami zdarzy się 250-500 zł (przy większej kolekcjonerce), a czasami po 50-100 zł coś mniejszego/starszego na kupkę wstydu. Staram się stale powiększać „kolekcję”, ale różnie z tym bywa. Ostatnio poluje na starsze kolekcjonerki... Ale ostatnio to maksymalnie 1 premierowy tytuł + coś starszego.


Perez: Kolejny tydzień z cyklu „nie wiem, kiedy minął”. No, wyjątkiem może piątek (chociaż to znowu nie do końca ten tydzień :)), bo byłem u kumpla na pępkowym – świetna atmosfera, kilka nowych osób i ogólnie do 3 rano zleciało ekspresowo. Spotkanie o tyle też super, bo zawsze cenię sobie nowe znajomości, które w jakiś sposób potrafią pozytywnie na mnie wpłynąć. Tutaj tak właśnie było – ludzie z fajną pracą, hobby, potrafiący zaszczepić jakąś myśl, która potem kiełkuje (ot, np. z jednym goście zgadaliśmy się o działkach, budowie domu, rzucił kilka fajnych pomysłów). 

Weekend z dzieciakami, które teraz oszalały na punkcie kąpieli w basenie. Zwłaszcza ta niespełna roczna mnie rozwala – jak wykąpać wieczorem do snu, to się kręci niemiłosiernie, a jak basen – luz, woda chłodna, nie ma problemu, pewnie jakby mogła, to by cała chciała się popluskać. 

Potem tradycyjnie zamknięcie numeru, które mimo że mamy raz na miesiąc, to jak teraz piszę hyde parki, to mam wrażenie, że co tydzień o nich wspominam. W każdym razie tradycyjnie poniedziałek i wtorek od 9 do 23. Mimo wszystko w tej naszej wesołej gromadce (tak, Rozbo, Ciebie też zaliczam, niech Ci będzie!) czas leci ekspresowo, nie obędzie się bez wypadu do Chińczyka (w czym wtóruje Roger, który chyba tylko po to wpada do redakcji, aby móc wyskoczyć na ryż z warzywami czy inną kaczkę w pięciu smakach), żartów sięgający czasami takiego poziomu, że... przemilczmy ;). W każdym razie 240. numer zamknięty, zapowiedź jest już na PPE, a do kiosków zapraszamy od środy. 

Reszta tygodnia znowu głównie z dzieciakami, więc już Was zanudzać nie będę. Ot, powiem tyle, że jak w czwartek zostałem z dwójką sam na pół dnia, to jednak wolę te 30 godzin końcówki :). 

Na zegarze dobija 22:00, kończę pakowanie, bo jutro wyjazd do rodziców na wschód, a jak już tylko rodzinkę ulokuję, to wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że po południu z niektórymi widzę się w Lublinie na zlocie. Tak że do zobaczenia, a pozostałym życzę udanego weekendu.

Pytanie tygodnia: Oj, kasy wydaję bardzo mało. Czasami coś pożyczę, czasami coś wpadnie do redakcji. Zdarza się, że przy okazji jakiejś promocji wypatrzę kilka gier z cyklu „wypada ograć”, ale są to wtedy wydatki rzędu 150-200 zł raz na kwartał albo i rzadziej.


Alexy78: Bojler. Bojler chciał być ważny. Bojler czuł się niedoceniony, po cichu pracując i nagrzewając wodę, by domownicy mogli delektować się wieczorną kąpielą. Bojler w piwnicy po cichutku i w samotności dokładał wszelkich starań, by mieszkańcy, za których komfort odpowiadał, czuli się usatysfakcjonowani. Czy ktoś mu choć raz podziękował, docenił, uszanował? NIE. Więc się po wielu latach służby miarka przebrała. Bojler się wkurzył i powiedział dość. Niczego się nie spodziewający domownicy, a jakże, poszli na imprezę rodzinną, bojlera nie zabierając – tak, to był najlepszy moment dla bojlera. Przemyślany i zaplanowany, by tym niewdzięcznikom pokazać, kto tu rządzi i że szacunek się należy. Bojler pękł i podczas 5-godzinnej nieobecności niewdzięcznych domowników radośnie i z całą mocą postanowił zalać piwnicę. Udało się. Bojler się ucieszył, bo to co zrobił należnie złośliwym było. Zanim domownicy się zorientowali, cała powierzchnia podziemnego królestwa piwnicy wszystkich pomieszczeń została zalana na wysokość 4, a może i pięciu centymetrów. O jak pięknie mokro, jak pięknie wszystko pływa, szafki będą cudownie gnić, a może i koleżanka - chamska lodówka (do której zaglądali co jakiś czas, mówiąc, a do mnie nie!) - się popsuje… oooch, jak pięknie. Dzieło się dokonało… Bojler poczuł satysfakcję.

I tak oto wracając przed północą z imprezy, w całkiem przyzwoitym humorze, bardzo szybko ten humor straciłem. Ponad 3h „szufelkowania” (w 3 osoby) wody do wiaderek i wynoszenia tychże pełnych wody. Mokry i wyrąbany, ale przynajmniej już trzeźwy – wpadłem do łóżka przed 4 nad ranem. Morał z tego taki „szanujcie bojlery, tak szybko się buntują” ;). Dodam, że niedawno pożyczyłem od dobrego Kolegi bagażówkę i połowa z rzeczy w piwnicy idzie na śmietnik, a duża część pozostałych na złom. Przynajmniej będzie na nowo porządek w „podziemnym królestwie piwnicy”. Bojlera już nie ma, jest inny i przynajmniej raz na miesiąc z nim będę rozmawiał, obiecuję...

Pytanie tygodnia: Nie wiem, ile wydaję pieniędzy, bo ich względem gier nie liczę. Do tego jest to sinusoida. W skali roku by się dużo całkiem pewnie pieniędzy uzbierało, niemniej porównywalnie dużo, jeśli nie więcej wydaję na sprzęt do grania. Od zestawu „playseat” z G920 przez track IR, po HOTAS’a do Elite Dangerous. Ten ostatni tytuł na pewno pozwolił mi zaoszczędzić (poza wydatkami na osprzęt do kompa), bo na Steamie niewiele w tym czasie gier kupiłem. Gorzej z konsolami, bo tam niedokończone tytuły wciąż na swoją kolej czekają. Gry tanie nie są i jeśli jest możliwość, to je wymieniam, sporo oszczędzając. Myślę, że nie liczenie wydatków w tej kwestii znacząco wpływa na poprawę radości płynącej z hobby – czego i Wam życzę. 

Tagi: hyde park

Miesięcznik PSX Extreme