SKLEP
Bartosz Dawidowski Bartosz Dawidowski 09.07.2017
10 najlepszych gier na SNES
2662V

10 najlepszych gier na SNES

SNES Classic Mini zainteresowali się wszyscy. Poczynając od walących naftaliną zgredów, przez zasmarkanych gimbusów aż po Januszy biznesu, którzy z graniem nie mają na co dzień nic wspólnego. Zainteresowanie sprzętem jest tak wielkie, że Amazon już teraz reglamentuje ilość sprzedawanych konsol. Postanowiłem w związku z tą pozytywną fazą przygotować krótki TOP 10 gier z tej znakomitej platformy

Być może będę się trochę powtarzać po Big Bossie PSX Extreme i PPE. Chodzi oczywiście o legendę rynku prasowego gier w Polsce, czyli o Ścierę, który 7 lat temu, kiedy startowało PPE, umieścił swoje znakomite TOP10 gier na SNES. Zachęcam was gorąco do lektury tego archiwalnego już tekstu, bo sporo tam ciekawych smaczków dla wyjadaczy ery 16-bitów. Ściera wspomina m.in. że zostawiał SNES-a włączonego nieustannie przez 3 tygodnie, tylko wyłączając TV w przerwach od grania. Sprzęt prawie w ogóle się nie nagrzewał a konstrukcja była tak dobrze przemyślana, że użytkownicy praktycznie w ogóle nie musieli przejmować się awariami.

Ogromne zainteresowanie SNES Classic Mini

SNES nie miał w Polsce ciepłego przyjęcia. Większość graczy męczyło komputery z rodziny Amiga (przede wszystkim Amiga 500, 600 i 1200), wcześniej przesiadając się z takich sprzętów jak ZX-Spectrum (tak było w też moim przypadku) lub z C-64. A SNES? Mało gier, problemy z dostępnością w Europie, a do tego brak bardzo dużej ilości tytułów z Japonii, które w ogóle nie były przenoszone na rynek zachodni (tak było np. z serią Final Fantasy). W efekcie z tym kultowym sprzętem zapoznałem się na dobre dopiero pod koniec żywota pierwszego PlayStation, kiedy dorwałem się w końcu do swojego egzemplarza SNES-a.

Lista gier, które znajdziemy w SNES Classic Mini:

  •     Contra III: The Alien Wars
  •     Donkey Kong Country
  •     EarthBound
  •     Final Fantasy VI
  •     F-ZERO
  •     Kirby Super Star
  •     Kirby’s Dream Course
  •     The Legend of Zelda: A Link to the Past
  •     Mega Man X
  •     Secret of Mana
  •     Star Fox
  •     Star Fox 2
  •     Street Fighter® II Turbo: Hyper Fighting
  •     Super Castlevania IV
  •     Super Ghouls ’n Ghosts
  •     Super Mario Kart
  •     Super Mario RPG: Legend of the Seven Stars™
  •     Super Mario World
  •     Super Metroid
  •     Super Punch-Out!!
  •     Yoshi’s Island

1. Chrono Trigger

Square Enix wypięło się na Europę nie tylko w przypadku Final Fantsasy VI, ale również jeśli chodzi o Chrono Trigger. Stary Kontynent nie doczekał się premiery tego RPG-a w wersji na SNES. Produkcja trafiła do Europy w wersji na PlayStation dopiero w... 2002 roku.

W związku z faktem, że SNES posiadał blokadę regionalną, a karty z USA były niekompatybilne z europejskimi konsolami, bardzo niewiele osób ze Starego Kontynentu miało do czynienia w latach 90. z Chrono Trigger. Wielka szkoda, bo jest to gra nie tylko lepsza od Final Fantasy VI, ale mocniejsza chyba od wszystkich konsolowej role-playów z epoki 16-bitowej.

Tytuł zaoferował rewolucyjny system walki, wyprzedzający znacząco swoje czasy, niesamowitą fabułę, nieprzebrane bogactwo lokacji i zabawne dialogi. Gra była dziełem mistrzowskim pod każdym względem. Genialna okazała się nie tylko grafika, ale też muzyka autorstwa Yasunoriego Mitsudy. Można powiedzieć, że przy tworzeniu tego RPG-a zebrał się prawdziwy "Dream Team" japońskiej branży. Obok Sakaguchiego stanął Yuji Horii (Enix), Mitsuda, Uematsu, Yoshinori Kitase i Kazuhiko Aoki. Goście stworzyli prawdziwe magnum opus Square epoki 16-bitowej.

Oczywiście wielkim rozczarowaniem jest brak Chrono Trigger w SNES Classic Mini. Cóż, dobrze że dostajemy chociaż FFVI, Earthbound i Secret of Mana.

2. Super Mario World

Najlepsza platformówka 2D w historii? Można się spierać czy taki tytuł należy się Super Mario Bros. 3 z NES-a czy Super Mario World ze SNES-a. Oba tytuły mają swoje wady i zalety, ale jedno jest pewne - gra z 16-bitowej konsoli posiada lepszą grafikę. I jeszcze jedną wielką zaletę - masę poukrywanych smaczków w etapach, szczególnie jeśli chodzi o sekretne przejścia. Nie można też zapominać o debiucie małego zielonego mutanta, czyli Yoshiego.

Chyba największym pozytywnym zonkiem związanym z Super Mario World był fakt, że mówimy tu o tytule startowym ze SNES-a. Zwykle "launch titles" są badziewiami, sklecanymi naprędce na potrzeby premiery nowego sprzętu. Tu mieliśmy jednak do czynienia z niezwykle przemyślaną, kompletną i piękną produkcją. W dodatku grę dołączano do pudełek z konsolą. Czapki z głów dla Nintendo za takie podejście.

3. Super Mario Kart

Jak to powiedział Ściera: "Mario Kart nigdy się nie zeszmacił" (tudzież nie ześcierzył) :P. Gra w kolejnych odsłonach zachowywała najwyższą jakość i tak jest po dziś dzień. Debiutem dla marki był właśnie Super Mario Kart ze SNES. Są w to mojej ocenie najlepsze wyścigi epoki 16-bitów (wybaczcie fani Lotus III), a to za sprawą niezwykle rajcownego modelu jazdy, nastawionego na "slajdy" i masę pomysłowych dopałek. Właściwie jedynym problemem tej pozycji była "płaskość" torów, ale to przypadłość techniczna gier działających w Mode-7 na SNES.

Nie można oczywiście zapominać o imprezowym aspekcie tej produkcji i świetnym trybie split-screen. Spędziłem w tym module dziesiątki godzin, naparzając w Super Mario Kart z moją siostrą i znajomymi do upadłego. Grę znajdziecie w kompilacji znajdującej się w Super Mario Kart.

4. The Legend of Zelda: A Link to the Past

Zelda to klasa sama w sobie, co potwierdziła tylko kontynuacja marki zapoczątkowanej na NES-ie. Gra praktycznie nie miała słabych punktów w momencie premiery, oferując multum fajnych pomysłów, świetnie zaprojektowane dungeony, fajne zagadki i dobra muzykę. A Link to the Past nie wymaga specjalnego reklamowania. Pamiętam, że jako amigowiec cholernie zazdrościłem SNES-owcom tego hitu, czekając jak głupi na jakiś klon Zeldy, który trafiłby na Amige 600 (co nigdy nie nastąpiło, pomimo zapowiedzi jednej produkcji w tym stylu, która - z tego co pamiętam - wylądowała tylko na sprzęty z układami AGA). A Link to the Past znajdziecie w kolekcji gier ze SNES Classic Mini.

5. Donkey Kong Country 2: Diddy's Kong Quest

Ulubiona gra Ściery ze SNES-a. Jakże mógłbym ją pominąć w rankingu? Można się spierać czy Donkey Kong Country nie jest lepsze od Donkey Kong Country 2 ze względu na ciekawiej zaprojektowane etapy. Donkey Kong Country 2 mogło się jednak pochwalić dłuższą rozgrywką, ładniejszą grafiką, większą ilością obiektów, przeszkadzajek i "bajerów". Z pewnością warto zagrać w obie odsłony kultowej "małpiej" platformówki. Gry prawie nie zestarzały się i po dziś dzień zapewniają masę frajdy miłośnikom retrogrania. Fajnie, że pierwsza odsłona serii trafi do pamięci SNES Classic Mini.

6. Super Metroid

Metroid na NES-ie był w swoim czasie grą rewolucyjną, która właściwie zapoczątkowała nowy gatunek i całą serię podobnych produkcji. SNES-ową wersja była po prostu logicznym rozwinięciem znanego już gameplayu. "Po prostu" jednak wystarczyło do wspięcia się na najwyższe gameplayowe szczyty. Przede wszystkim wrażenie robiła niezrównana w czasach 16-bitowych sprzętów swoboda przemierzania scrollowanego świata i kombinowania, jak odblokować kolejne sektory. Rewelacyjna była też grafika (amigowy Turrican przy niej wymiękał, choć miał znacznie lepszą muzykę). Super Metroid to kolejny tytuł, którego na szczęście nie zabraknie w pamięci SNES Classic Mini.

7. Final Fantasy VI

"Szóstka" to moim zdaniem najlepszy Fajnal epoki 8 i 16-bitowej. Final Fantasy VI zachwyca niecodziennym klimatem, łączącym tradycyjne motywy fantasy z "magiczną" technologią (w postaci np. dwunożnych wehikułów, przypominających mechy) i doskonale opracowanymi bohaterami. Każda z postaci została tu w należyty sposób dopracowana, każda skrywa jakąś tajemnicę, a do tego szwarccharakter, czyli Kefka, to dupek, z którym w szranki może stawać chyba tylko Sephiroth. Niestety FFVI było również kolejnym przykładem tragicznych zaniedbań Squaresoftu na rynku europejskim. Gra nigdy nie trafiła na PAL-owskie SNESY, będąc dostępna jedynie w USA i Japonii. Dobrze, że chociaż teraz wiele osób nadrobi zaległości, w momencie premiery SNES Classic Mini (role-play występuje w kolekcji gier z zapowiedzianego sprzętu jako "Final Fantasy III", czyli przyjmując tytuł z amerykańskiego rynku).

8. Super Bomberman 2

Na Amidze rządził Dynablaster a jeśli chodzi o multiplayer na SNES-ie Super Bomberman 2 nie miał sobie równych, szczególnie jeśli posiadaliście MultiTapa. Tytuł nigdy się nie nudzi, zawsze zachęcając do "jeszcze jednego meczyku". Świetnie przemyślano power-upy (np. kopanie bomb), plansze (rządziła arena "grzybkowa"), dobrze opracowano grafikę i muzykę. To nadal jest dla mnie nieśmiertelny klasyk z 16-bitów. I po co komu wersja na Switch przy tym hiciorze? :) Szkoda tylko, że gry zabrakło w kolekcji ze SNES Classic Mini.

9. Super Castlevania IV

To było coś! Efekt "paralaksy" prawie tak dobry jak w Agony z Amigi 500! W swoim czasie robiło to imponujące wrażenie. Castlevania IV wyglądała nie tylko rewelacyjnie. Gameplay był jeszcze lepszy od klimatycznej grafika. Pomimo znakomitej rozgrywki i mocnej muzyki mam wrażenie, że Super Castlevania IV jest trochę niedocienianą produkcją ze SNES-a. Dobrze w związku z tym, że Nintendo przypomina o tej perełce graczom, wydając ją w pakiecie ze SNES Classic Mini. Gra dorobi się na pewno wielu nowych fanów.

10. Pilotwings

Jeden z najwcześniejszych przykładów wykorzystania trybu Mode-7. Jak na tytuł premierowy, towarzyszący debiutowi SNES na rynku na Zachodzie, to można mówić w przypadku Pilotwings o spektakularnym sukcesie. Tadashi Sugiyama występujący w roli reżysera, łączący siły z Shigeru Miyamoto w roli producenta stworzyli pacyfistyczny tytuł lotniczy, który nie miał sobie równych w latach 90. Kiedy rynek zalewały masy arcade'owych strzelanin i symulatorów, przy których należało wykuć na pamięć całą klawiszologię, składającą się z 50 przycisków, Pilotwings znalazło złoty środek między tymi dwoma przeciwnymi biegunami. Gra zachowała swoją atrakcyjność do dzisiaj i jeśli przymkniemy oko na płaskość terenu, to takie spadanie ze spadochronem nadal robi wrażenie. Warto sprawdzić czym zainspirowało się Rockstar tworząc podobne sekcje lotniczych konkurencji w serii Grand Theft Auto! Niestety gry zabrakło w kompilacji SNES Classic Mini, co uważam za takie samo niedopatrzenie, jak brak Chrono Trigger.

* Myślałem nad dorzuceniem do listy Tactics Ogre: Let Us Cling Together z 1995 roku. Gra nie znalazła się w pierwszej piątce rankingu tylko z powodu niewydania jej po angielsku (przynajmniej oficjalnie) na SNES. Na angielską wersję tej absolutnie genialnej gry taktycznej (fabuła jest tu lepsza niż w Final Fantasy VI) trzeba było poczekać do 1998 roku (port na PSOne). W  2011 roku stworzono rewelacyjną, odświeżoną wersję Let Us Cling Together na PSP. Gorąco polecam rozbudowaną konwersję z PSP, która została opracowana w rewelacyjny sposób.

Tagi: amiga ranking retro ściera snes top 10

Miesięcznik PSX Extreme