SKLEP
redakcja PPE redakcja PPE 02.03.2017
Pinball is back! Czyli comeback flipperów w 2016 r. (cz.1)
395V

Pinball is back! Czyli comeback flipperów w 2016 r. (cz.1)

Tytułowe słowa napisał mi jakieś trzy lata temu Gary Stern – szef największej firmy produkującej flippery Stern Pinball. Mniej więcej wtedy przestawał być monopolistą, bo Jersey Jack Pinball zaczynał dostarczać swą pierwszą maszynę.

Obecnie mamy do czynienia z klęską urodzaju, klęska, która musi się skończyć paroma porażkami, bo zwyczajnie może nie wystarczyć miejsca na tak wiele firm robiących flippery. A do tego zapewne pojawią się nowi!

Poprosiłem o wypowiedzi ludzi, dla których flippery są całym życiem lub znaczną jego częścią. Oni wiedzą najlepiej, bo trzymają rękę na pulsie, mają wiedzę jak postępują prace nad nowymi maszynami, grają na nowościach, bywają na rozmaitych imprezach branżowych, część publikuje o nich etc.

Zacznę od jegomościa, który musi wiedzieć o każdej nowości wszystko. To Martin Ayub – szef i właściciel największego ogólnoświatowego serwisu flipperowego Pinball News: „Co to był za rok! Aż ciężko uwierzyć w to, że mamy obecnie sześciu producentów, których maszyny możemy kupić: Stern Pinball („Ghostbusters”, „Batman 66” i „Pabst Can Crusher”), Jersey Jack Pinball („The Hobbit” i „Dialed In!”), Heighway Pinball („Full Throttle”), Dutch Pinball („The Big Lebowski”), Spooky Pinball („Rob Zombie’s Spookshow International” i „Domino’s Pizza”), Chicago Gaming Company („Medieval Madness Remake”). Każdy z nich ma już w planach kolejne gry lub zapowie je wkrótce. Ponadto kilka nowych firm pracuje nad swoimi debiutanckimi stołami. Ma pojawić się tyle nowych flipperów, że ich producenci muszą uważać, aby nie doszło do "kolizji" premier. Wszystko to było niewyobrażalne dosłownie parę lat temu, kiedy Stern nie miał konkurencji. Przekonamy się, czy rynek jest na tyle duży, by starczyło na nim miejsca dla wszystkich. Na razie odpowiedź wydaje się twierdząca. Cały czas rośnie liczba kolekcjonerów nowych maszyny, takich z najwyższej półki oraz operatorów zainteresowanych zarówno modelami zwykłymi, jak i topowymi. W dłuższej perspektywie część firm zapewne nie zdoła utrzymać się w branży. Niemniej każda z nich przyciąga do siebie utalentowanych ludzi, którzy rozwijają flippery od strony technologicznej i projektowej zapewniając ich rozwój”.

A oto podsumowanie Flippery.pl – oficjalnego dystrybutora Sterna na Polskę z moimi wtrąceniami. „To był ważny rok. Co prawda pojawiły się de facto tylko dwie całkiem nowe maszyny, co nie zdarzyło się od paru lat, za to jeszcze jedna w bardzo zmodyfikowanej wersji oraz druga niezwykle specjalna z tymże dostępna tylko w USA. Ostatnia wymieniona to „The Pabst Can Crusher”. (ŁDz: Automat dla firmy z branży alkoholowej Pabst Brewing Company, producenta m.in. znanego, choć nie u nas, piwa Pabst Blue Ribbon. Oparty został on na innym pinballu, nie w 100% sternowym „Whoa Nellie! Big Juicy Melons”, który jest projektem firmy WhizBang. Wypuściła go ona w wersji mocno limitowanej tzn. 3 sztuk!, po czym w wyniku porozumienia ze Sternem powierzyła mu jego produkcję. Jest to flipper pseudoelektromechaniczny bazujący na automacie Gottlieba z 1957 r. „Continental Cafe” [tak więc to tzw. converted game], ale wyposażony we współczesną elektronikę i ze zmienionym tematem i oprawą graficzną nawiązującą z kolei do mocno erotycznych, czasem wręcz świntuszących flipperów z lat 70. ). Zdaję sobie sprawę, iż ta geneza jest nieco skomplikowana. Dość że ta metamorfoza była trzystopniowa z udziałem dwóch firm i powstały trzy maszyny tzn. „Nellie!” w wersji WhizBang i Sterna oraz ów „promilowy”).

„Drugi tegoroczny stern to „Spider-Man (Vault Edition)” będący modyfikacją świetnej gry sprzed 9 lat. To co różni te tytuły to zastąpienie postaci znanymi z ówczesnej wersji filmowej klasycznymi z komiksów Marvela. Widzimy je na playfieldzie, backglassie i obudowie oraz w animacjach na wyświetlaczu. Plan pola gry, a co za tym idzie system gry jest bez zmian. Co do tego zasadniczej części flippera wzmocniono te elementy, które były szczególnie narażone na zużycie przez kontakt z kulami.

Kolejnym sternowskim tytułem AD 2016 jest „Ghostbusters”. Wbrew temu co sądzi wiele osób, które go nie widziały nie ma nic wspólnego z ostatnim filmem pod tym tytułem. To znaczy oczywiście wykorzystano jego premierę, ale odwołano się wyłącznie do klasycznego dzieła z 1984 r. (ŁDz. I chwała bogu, bo co prawda flipper może być świetny, choć film będący bazą fatalny i na odwrót do czego jednego i drugiego doszło nie raz, niemniej realizacja pinballa opartego na marnym dziele filmowym siłą rzeczy raczej nie stawia go w dobrym świetle).

„Ghostbusters” wzbudził zachwyt zarówno ekspertów i wytrawnych graczy, jak i ludzi, którzy dopiero mieli pierwszy kontakt z flipperami, bo ma on mnóstwo ciekawych trybów, misji i rozwiązań. Jednym z najlepszych, bardziej oryginalnych pomysłów jest mass hysteria multiball. Podczas jego trwania łapki zostają zamienione: przycisk do prawej odpowiada z lewą, zaś lewy za prawą. Jest opcja wyłączenia tego po odpowiednim strzale. Jak zwykle dostępne są trzy modele: Pro, Premium, Limited Edition. Tym razem poza innymi ekstra bajerami i elementami w modelach Premium i LE zamiast zwykłych slingshotów (ŁDz: w uproszczeniu slingshot to standardowy trójkątny mechanizm odbijający kulę umieszczony nad głównymi łapkami) znalazły się tzw. magna slingshot, czyli z magnesami, co otwiera zupełnie nowe możliwości. Jakie? Przyszłość pokaże”. (ŁDz: Tak więc można powiedzieć, że projektant „Łapiduchów” John Trudeau stanął na wysokości zadania i zrobił coś klasy swych najlepszych tytułów jak: „Creature from the Black Lagoon”, „Judge Dredd”, „The Flintstones” czy „Congo”. Jeszcze na nim nie grałem, ale po tym co słyszałem, widziałem w necie i znając wszystkie jego wcześniejsze dzieła Johna to zdaje się najlepsza sternowy pinball w jego wykonaniu!).

„Trzecią maszyną jest „Batman 66”. Nie ma on zasadniczo nic wspólnego z dziełem Sterna z 2008 r. Poza oczywiście samym głównym bohaterem oraz projektantem Georgem Gomezem. O ile pierwszy batpinball stricte sternowski (wcześniej były Data East i Segi, czyli też wyszyły spod skrzydeł Gary’ego Sterna, bo on tymi firmami kierował) jest flipperową adaptacją, to drugi cofa się dość daleko w przeszłość do kompletnie nieznanego w Polsce serialu TV z lat 1966-1968 (ŁDz: z Adamem Westem, dla którego była to rola życia i związała go na zawsze z superbohaterem z Gotham City; po serialu wiele razy jeszcze grał on w batmanowych produkcjach, w tym roku znów zaistnieje w kolejnej). Jeśli chodzi o ten automat to kluczowymi są nowe oprogramowanie – unowocześniony system Spike-2 oraz UWAGA! kolorowy wyświetlacz LCD wysokiej rozdzielczości. Czy na dobre Stern żegna się wyświetlaczami monochromatycznymi? Raczej tak – co potwierdził mi jeden z pracowników tej firmy, a potwierdziła najnowsza maszyna. (ŁDz: Wg mnie to pożegnanie było do przewidzenia, jedyne pytanie jakie można było mieć to kiedy ono nastąpi. Ale czy nie byłoby dobrym pomysłem oferowanie flippera z opcją wyboru typu wyświetlacza? Albo możliwość emulacji takowej? Doskonale rozumiem przejście na full kolor, jednak wyświetlacze DMD mają swój urok, podobnie zresztą jak obie zasadnicze wcześniejsze formy liczników, czyli mechaniczne, bębnowe oraz elektroniczne – numeryczne i alfanumeryczne).

„Batman 66” jest więc maszyną szczególną i może podkreślając to i wykorzystując Stern zdecydował się na nieco inną kategoryzację, a co za tym idzie ceny. Tzn. nie ma modelu Pro, jest Premium, Limited Edition oraz Super Limited Edition. Ceny na rynku amerykańskim to: 8600 $, 10 tys. $ (240 sztuk) i 80 szt. (miało być 30, ale dołożyli jeszcze 50 na 50. rocznicę premiery serialu) po 15 tys. (ŁDz. Rekordowa cena wzbudziła pewne kontrowersje, ale według mnie problemu nie ma skoro kwota jest znana od początku).

„W połowie roku był wypuszczony update do wszystkich maszyn z systemem SPIKE (poprzednikiem był S.A.M). W przypadku SPIKE system bazuje na systemie Linux, więc jest to trochę bliżej budowie komputera niż S.A.M. Po zmianie systemu na SPIKE flippery Sterna stały się znacznie lżejsze z powodu mniejszej ilości elementów i okablowania pod playfieldem oraz w backboxie”.

Zwykle na początek roku Stern zapowiada nowy tytuł, więc czekamy. Plotki mówią o zespole Aerosmith, ale to nic pewnego”. Tak było gdy rozmawialiśmy, wiadomo już że to prawda, maszyna ta trafiła  już do wielu klientów.

Użycie tej supergrupy jako temat pinballa mnie nie zaskakuje, sam na tę możliwość już wpadłem. W ten sposób producent ten podąża śladem swych maszyn takich jak „Kiss”, „Metallica” czy „AC/DC” by wymienić tylko te z ostatnich lat. Cóż, zapewne dobrze sprawdza się swoiste połączenie pinballa z szafą grającą, zwłaszcza w barze i prawie na pewno będą następne tego rodzaju. Jako, że Rolling Stones już byli (dwa razy, Sterna w 2011 r.), może Black Sabbath, U2, ponownie Guns N' Roses (pierwszy z 1994), Red Hot Chili Peppers, Pearl Jam, Deap Purple albo Police? Parę możliwości jeszcze jest.

Ostatnie słowa od Flippery.pl: „Moda na flippery wraca, a wraz z nimi starzy gracze, ale co ważniejsze są i nowi fani, bo coraz więcej ludzi poznaje te fantastyczne maszyny. Ci dawni są często zdziwieni, że prezentujemy flippery w takim dobrym stanie, bo oni nie wiedzą, że są nadal produkowane nowe!”. Dodać wypada, że przez tak wiele firm! Także flippery.pl mają co robić, popularyzatorzy jak skromny niżej podpisany również!

Słyszałem taką opinię, że jest to co najmniej trzecia fala zachłyśnięcia się tym co analogowe, niewirtualne, tak więc i flipperami. Są ludzie, którzy weszli w ten biznes z ciekawości, pasji i chęci przekucia hobby w biznes. Ale są i inwestorzy – oni oczywiście chcą przede wszystkim zarobić. Jak w przypadku każdego takiego ruchu jedni zarobią, inni stracą i oczywiście ta fala przeminie. By znów za jakiś czas wrócić. No chyba, że za sprawą rzeczywistości wirtualnej symulatory flipperów będą w pełni realne. A do tego się nieuchronnie zbliżamy.

Zacząłem od Sterna i na nim skończę. Nie jest tajemnicą, iż Gary Stern reaguje nerwowo, wręcz alergicznie na całą konkurencję. I ja go w pewien sposób rozumiem, bowiem przez dziesięć lat był absolutnym monopolistą i w dużej części dzięki niemu flippery przetrwały. I jemu w lwiej części zawdzięczamy też ich renesans. Z drugiej strony monopol nie jest dobry dla nikogo – tzn. zarówno dla rynku/klientów, jak i owego jednego jedynego, czego najlepszym dowodem jest rosnąca jakość maszyn sternowskich i innowacje w nich wykorzystane.

W kolejnym odcinku spróbuję się zmierzyć z tym co pozostałe firmy zrobiły w 2016 r., spróbuję, bo jest o czym pisać. Nie brakuje zaskakujących wydarzeń, a nawet co najmniej jednej afery…

Na koniec dodam jeszcze, że wkrótce ukaże się druga część pierwszej polskiej książki o flipperach pt. „Kulka dziką jest”. Będzie mieć ona premierę podczas turnieju w jedynym rodzimym klubie flipperowym Printimus Pinball w Bytomiu. Pełna nazwa tej imprezy to Mihiderka Pinball & Food Festival 2, obędzie się ona w dniach 10-12.03. Zgodnie z nazwą to turniej flipperowy (a de facto cztery równocześnie) oraz wydarzenie o charakterze biesiady – festiwalu jedzenia wegańskiego, niemniej i miłośnicy strawy tradycyjnej znajdą coś na ząb. Last but not least wszystko to połączone zostanie z otwarciem pierwszego na świecie hotelu flipperowego! Pinball rooms działać będzie w Katowicach. Innymi słowy będzie można pograć na flipperach do bólu, najeść się w ich pobliżu smacznie i do syta, a nawet w nich porządnie wyspać. Co do ostatniego to prawie ;).

Autor: Łukasz Dziatkiewicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Flipperowego
Artykuł jest rozbudowaną wersją materiału dla magazynu „Interplay”

Tagi: flippery

Miesięcznik PSX Extreme