SKLEP

Portal PSX Extreme

SKLEP
Piotr Rozbicki Piotr Rozbicki 30.12.2016
1068V

Magia kanapowego grania, czyli jak wyglądał kiedyś prawdziwy multiplayer

Ze wszystkich akcesoriów do grania, padów, kamerek, gitar, różdżek, myszek itd., najbardziej przywiązałem się do jednego – mojej starej, dobrej kanapy. Tak jest, kanapy. Nie dlatego, że była tania (a była), nie dlatego, że grało mi się na niej wygodnie (a grało), a dlatego, że swego czasu była synonimem multiplayera i świetnej zabawy.

W zasadzie to była wersalka, taka rozkładana, którą rodzice kupili do pokoju, żebym ją po spaniu mógł zawsze złożyć i mieć więcej miejsca. Zielone obicia, twarde oparcie i drewniane podłokietniki. Ciasna, dlatego z trudem mieściło się na niej trzech nie za grubych typków. Była ze mną jakieś 6 lat, a trafiła do pokoju… na dzień przed tym, jak dostałem pierwsze PlayStation.

Wcześniej oczywiście też miewałem konsole (Pegasus, Sega Saturn) i zawsze jakoś udawało się grać z kolegą, np. u rodziców w pokoju, albo siedząc na ziemi lub krzesłach. Później był krótki okres fascynacji PC. Ale czegoś mi brakowało. Nie chodziło o to, że nienawidziłem wszystkich tych gier instalować i przejmować się wymaganiami sprzętowymi. Kiedy jednak zasiadałem z przyjacielem przy jednej klawiaturze, na niewygodnych krzesłach, żeby rozegrać meczyk w Mortal Kombat 3, albo X-Men: Children of the Atom (pierwsza z serii bijatyk Capcomu na licencji Marvela – gra była fantastyczna i była podstawą dla późniejszych cross-overów), to nie dało się normalnie bawić. Pomijając mały monitor, oczywiście problemem była klawiatura, na której graliśmy. Gdy jednocześnie wciskaliśmy zbyt dużo klawiszy na raz, ta się blokowała, wydając upiorne „blip!”. Szczerze tego nienawidziliśmy.

Rytuał

Kiedy więc w moim pokoju zamiast łóżka pojawiła się kanapa z prawdziwego zdarzenia oraz telewizor i PSX wraz z drugim padem, zmieniło się wszystko. Niemal codziennie wpadali do mnie najbliżsi przyjaciele, żeby pograć w tego fantastycznego Tekkena 3, zobaczyć urywające łeb intro Final Fantasy VIII, czy ścigać się bez opamiętania w Gran Turismo. Najczęściej było ich czterech – ja, Maro, Rafał i Wilku, z którymi non stop tłukliśmy się w szpila Namco. Często wpadali inni kumple –  przy największym obłożeniu bywało nas siedmiu w jednym, małym pokoju. Trzech ledwo mieściło się na kanapie. Siedzenie na niej to był zresztą przywilej. Ja miałem go niejako „z automatu” (jako gospodarz), pozostali mieli do dyspozycji dywan, więc walczyli między sobą i gdy już dorwali się do kanapy, to nie ustępowali innym. A nie było łatwo. Piwko będące obowiązkowym elementem posiadówy (czasem też pizza) dawało popalić pęcherzowi, więc często to była walka z własnymi słabościami: „wytrzymam, czy jednak polecę do kibla i stracę wolne miejsce, bo ktoś mnie podsiądzie?”. Sam wielokrotnie lądowałem potem przez to na ziemi. Ponieważ mimo wszystko byłem tym gospodarzem, zapewniałem sprzęt, lokum, czasem żarcie, to chłopaki zawsze przynosili piwo i zawsze (i zwykle niechętnie) zabierali po sobie wszelkie puszki, butelki, torebki po chipsach i inne pozostałości. To wszystko to nie były zwykłe wizyty kumpli. To był nasz rytuał, wokół którego rozwijała się i kształtowała nasza pasja do gier.

Gra o najwyższą stawkę

Graliśmy we wszystko, co się dało, choć oczywiście najczęściej w czytniku PSX-a rezydował Tekken 3. Każdy z nas miał już swoich wybranych zawodników (czasem po dwóch, trzech na łebka, jeśli ktoś lepiej ogarniał) i niepisaną zasadą było nie wybieranie postaci, w której specjalizował się inny ziomek. Sami sobie robiliśmy turnieje i sami sobie byliśmy mistrzami. Graliśmy tak godzinami, a ponieważ kumple nie mieli w domu konsol, to ja – siłą rzeczy – trenowałem najwięcej i zdawać by się mogło, że byłem najlepszy. Nic bardziej mylnego. Marek grający Hwoarangiem i Niną często rozwalał mojego Jina i Leia. Bilans walk (który skrupulatnie notowaliśmy) był między nami dwoma niemal wyrównany i czasem niektóre starcia były naprawdę emocjonujące. Prawdę mówiąc, emocje bywały tak duże, że kilka razy nieomal nie doszło pomiędzy nami do rękoczynu.

Płyta z Tekkenem była chyba najbardziej wyeksploatowanym nośnikiem w całej mojej kolekcji. Masywne pudełko już się całe rozpadało, ale sama płytka nawet dziś wygląda jak nowa. Wszyscy, którzy u mnie przesiadywali, wiedzieli, że mój sprzęt to dla mnie świętość. Płyty z grami traktowałem z najwyższym szacunkiem. Co innego kanapa. Zaplamiona i rozpruta w dwóch miejscach, siedzisko wgniecione od stałego przesiadywania, przez co sprężyny straciły pierwotną elastyczność. Ale była. A wraz z nią moi przyjaciele i konsola.

Dwa miliony Marka

Dzięki kanapowym posiedzeniom naprawdę graliśmy w multiplayera. Prawdziwego, starożytnego multiplayera, przy którym ludzie się po prostu spotykali, a nie odpalali sieciowy matchmaking. Zresztą nie ograniczał się on tylko do Tekkena i innych gier, które wykorzystywały oba pady. Poszczególne skate parki w Tony Hawk’s Pro Skater 2 masterowaliśmy na przemian. Była wieczna walka o najlepszy wynik. Kiedy więc Marek pewnego dnia, grając na swoim pececie w domu, wykręcił ponad 2 miliony punktów w Marsylii, oczywiście mu nie wierzyliśmy. Nie miał nam jak pokazać tablicy wyników, ani share’ować tego na fejsie, poza tym złośliwie nie chcieliśmy do niego wpaść, żeby się przekonać na własne oczy. Nie wykręcił tego wyniku w naszej gralni u mnie w domu, na mojej konsoli, przy nas. Nie liczyło się. Nie było fizycznego dowodu jego tryumfu, więc jeszcze parę lat później krążyła wśród nas złośliwa anegdota o „dwóch milionach Marka”. Takie były czasy. Dziś ludzie chwalą się trofeami na FB i łapią lajki. A dla nas, w naszym kumpelskim gronie, taki wynik to był autentyczny prestiż i szacunek pozostałych kanapowiczów, a nie jakichś wirtualnych ludzi z zakładki ze znajomymi.

Poza tym, dzięki kanapie wspólnie z kumplami graliśmy też w gry stricte singleplayerowe. Nie było Let’s playów na YouTubie, więc jeden przechodził grę, drugi po prostu oglądał, czasem doradzał. Często też wymienialiśmy się padem (np. pomiędzy levelami albo życiami) i graliśmy na przemian. Słynną walkę z Psycho Mantisem w pierwszym Metal Gear Solid przeszedłem właśnie dzięki Markowi. To on pierwszy zorientował się, że powinienem podłączyć drugiego pada i skorzystać właśnie z niego. Wspólna rozkmina rozgrywki przed jednym telewizorem to też nieodłączny element czyniący kiedyś gry tak fantastycznymi. 

Tradycja kanapowego grania przetrwała u nas jeszcze całą następną generację gier. Wspólne przechodzenie Viewtiful Joe to była lepsza wczówka, niż łażenie ze smartfonem za Pokemonami. Baldurs Gate: Dark Alliance 2 w tandemie biło na głowę Diablo III rozgrywane z innymi po Sieci. Masterowanie czasów w Burnout 3: Takedown dawało więcej emocji niż wyścigi z ghostami znajomych w Forza Horizon 3. No i niezmiennie Tekken i Virtua Fighter. Każda kolejna część tych serii na PS2 ogrywana była we wspólnym gronie.

Łabędzi śpiew

Ostatnia grą, przy której zebraliśmy się w większym niż dwuosobowy gronie, było Castle Crashers na X360. To były już czasy, gdy nie mieszkałem z rodzicami i nie było już mojej kanapy. Była stylowa sofa w salonie, duży telewizor LCD i 4 pady. I emocje jak za dawnych lat. Kto grał w Castle Crashers, ten rozumie. To gra, która dawała nam wszystko, za czym tęskniliśmy – współpracę połączoną z rywalizacją i masę, masę śmiechu. Szturchania się łokciami, rozlewania piwa na podłogę i totalnej polewki, gdy w poziomie na pokładzie spodka UFO dla jednego z nas zabrakło kapsuły ratunkowej. Mina pozostawionego ziomka siedzącego obok, to jedno z ostatnich epickich wspomnień kanapowego grania. Tak, epickich. Bo takimi naprawdę były.

Dziś oczywiście każdy z nas poszedł swoją drogą. Mamy rodziny, dzieci, mało czasu. Widujemy się od święta. Gramy po sieci (ja na konsoli, pozostali na pecetach), więc po tamtych czasach pozostało tylko wspomnienie. Magii, zabawy przy grach i tej starej, poczciwej wersalki. Bez niej nie byłoby tak fajnie. Nie lekceważcie więc swoich kanap. To też akcesoria do gier. Przynajmniej kiedyś bywały.

Komentarze (66)

Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Życie bez muzyki byłoby pomyłką.
Poziom: 61
REP.: 25202
Maciej2801 dodano: 30.12.2016, 17:05 #1
Ja pamiętam w gimnzjum multiplayera po lanie zwozilo sie 10 kompów do jednej osoby i cieło w QIII, UT, NFS 3, BF1942, a najlepiej było jak korki wywalało :-)
Ukryj odpowiedzi (3)
Poziom: 45
REP.: 7571
martrix79 do Maciej2801 dodano: 31.12.2016, 00:07 #2
Rety pamiętam ten rytuał w Quake 3: Arena... konfigurowanie kompów żeby wszystko zadziałało.
Graliśmy na 4 kompach, a Graczy było 7,8... Ci co nie grali (2 najsłabszych odpadało), spożywali napoje energetyczne czy jakoś tak i nierzadko po 4,5 godzinach posiedzenia nie miał już kto podejść do gry :D
Złote czasy :)
Poziom: 18
REP.: 277
zdrowywariat do Maciej2801 dodano: 31.12.2016, 00:23 #3
Goldeneye na N64 rządził, jprd ile ja godzin przy tym spędziłem z trzema kumplami, na granatniki nikt nie miał szans, kumplom piana leciała, a dzisiaj jestem leszczem przez brak czasu, i ogólnie nam wyjeb... na online.
Poziom: 21
REP.: 200
fallout85 do zdrowywariat dodano: 31.12.2016, 17:26 #4
Zgadzam się. W ogóle produkcje dedykowane N64 wymiatały w temacie zabawy w kilka osób przy jednym TV. Do wymienionego tu przez Ciebie Goldeneye, dorzuciłbym jeszcze tytuły takie jak: Mario kart, Snowboard Kids, WCW vs NWO i późniejsze WCW vs NWO Revange
"Ładny tyłek Sully"
Poziom: 57
REP.: 19730
mashi1986 dodano: 30.12.2016, 17:06 #5
Piękne czasy...

Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.12.2016, 17:08
Casual player
Poziom: 52
REP.: 7221
Dawid_dst dodano: 30.12.2016, 17:08 #6
Paniczu BR78, pamięta Pan te sesje? Pamięta Panicz te oceany browara przelane przy wspólnych partyjkach? Ach... Aż się łezka w oku kręci... ;( Szloch, szloch.... No, ten... Fajne to czasy były, aż by człowiek znów chciał mieć 20 lat :) Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.12.2016, 17:11
Ukryj odpowiedzi (4)
Tylko umarli widzieli koniec wojny
Poziom: 81
REP.: 59370
BR78 do Dawid_dst dodano: 30.12.2016, 17:18 #7
Właśnie miałem wspomnieć o tych niezapomnianych sesjach w "Tekkena" w pewnym "barze", mina rywala (Ciebie) podczas przegranej walki bezcenna, pomimo że częściej dostawałem wpierdololo ;))

BTW. Właśnie zasysam na PS3 "Tekken Tag 2" ;))
Poziom: 30
REP.: 579
Arkan do BR78 dodano: 30.12.2016, 20:03 #8
Fantastyczna wieść :P szukamy z siostrą godnego rywala :P bo gramy jako para. Ja jako Lars - siostra jako Lily. Chętny na ustawkę? Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.12.2016, 20:04
Tylko umarli widzieli koniec wojny
Poziom: 81
REP.: 59370
BR78 do Arkan dodano: 30.12.2016, 20:32 #9
Podejrzewam że zanim wrzucę sztona w maszynę ujrzę piękne combo a zaraz po nim oczoyebne K.O. dawno w "Tekkena" nie grałem to i skill mi ostro spadł :)) Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.12.2016, 20:34
Poziom: 45
REP.: 7571
martrix79 do BR78 dodano: 31.12.2016, 00:08 #10
Polecam TTT2 na PS3 - świetna gra :)
Użytkownik konta Premium PPE.
Poziom: 66
REP.: 29254
bigbird dodano: 30.12.2016, 17:10 #11
Do dzisiaj pamiętam i dobrze wspominam czasy licealne gdzie po zakupie całej wanny piwa (tak, wanny, puszki wypełniały całą wannę w łazience) graliśmy z chłopakami w Fify, Tekkeny, Rival Schools czy 1 on 1 w japońskiej wersji językowej :-). Przy intrze do Fifa 98 RTWC (Blur - Song 2) każdemu szajba odwalała konkretna. W Tekkenie większość wybierała Gona albo Eddiego (lamusy), a Ci co umieli trochę więcej walczyli z takimi kapuściarzami z pianą na ustach. Do tego wyścigi Hondami Civic na High Speed Ringu w Gran Turismo. Piękne czasy...szkoda że nie wrócą.
Ukryj odpowiedzi (7)
Casual player
Poziom: 52
REP.: 7221
Dawid_dst do bigbird dodano: 30.12.2016, 17:15 #12
Gimby nie znajo ;p Potrafiłem z kumplem zerwać się z lekcji i od 9 rano do 17 tłukliśmy w ISS'a :) Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.12.2016, 17:25
Tylko umarli widzieli koniec wojny
Poziom: 81
REP.: 59370
BR78 do Dawid_dst dodano: 30.12.2016, 17:22 #13
Z kumplami niejednokrotnie w ogóle nie chodziliśmy do "budy" co by po dobrym blancie odlatywać w klimatach "Residenta 2", niby nie rywalizacja ale jakże intensywne grupowe przeżycia, "Gran Turismo 1" też robiło robotę o "Wipeoucie" nie wspominając :))
Tylko umarli widzieli koniec wojny
Poziom: 81
REP.: 59370
BR78 do bigbird dodano: 30.12.2016, 17:24 #14
Czasy nie wrócą ale wspomnienia z takich crazydomówek na zawsze pozostaną bezcenne :))
Casual player
Poziom: 52
REP.: 7221
Dawid_dst do BR78 dodano: 30.12.2016, 17:28 #15
Blancikowe klimaty też pamiętam ;) Szczególnie tuż po Twoim zakupie GameCuba:D Ale ogólnie starałem się unikać zieleniny... spadała mi wtedy skuteczność w Tekkena:D Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.12.2016, 17:29
Tylko umarli widzieli koniec wojny
Poziom: 81
REP.: 59370
BR78 do Dawid_dst dodano: 30.12.2016, 17:47 #16
Za to po "białej ścieżce" skill był maksymalnie podkręcony ;))
Poziom: 56
REP.: 6081
23tomas69 do BR78 dodano: 30.12.2016, 18:03 #17
:D Widzę że panowie znajo życie ;) Albo ziele i piwko albo szczur na pół stołu i sesje 24h :) ach młodość ;) pozdro
Poziom: 25
REP.: 212
noobkiller do bigbird dodano: 30.12.2016, 21:04 #18
Historia zmyślona czy byłeś kiedyś normalnym graczem? :O
Poziom: 43
REP.: 5744
Caladean dodano: 30.12.2016, 17:13 #19
A my tam dalej się spotykamy ze znajomymi na kanapowe granie. Oczywiście gier tego typu jest trochę mniej ale i tak zawsze mamy w co pograć. Czy to jakieś bijatyki (głównie Fight Night i Tekken), czy jakieś co-opy (ostatnio katujemy Broforce z kumplem i mamy przy tym ubaw po pachy, podobnie np. z Helldivers). Czasami z dziewczyną pogram w Rayman Legends albo którąś z części Lego.

Nie jest źle ale kiedyś było lepiej. Internet stworzył znaczną alternatywę i teraz więcej ludzi chyba woli pograć w domowym zaciszu z randomami z neta niż ze znajomymi. Jest to też bardziej opłacalne z biznesowego punktu widzenia bo 1 gracz = jedna kopia gry.

No ale co zrobisz, kijem rzeki nie zawrócisz :)
Poziom: 30
REP.: 569
Tokugawa1982 dodano: 30.12.2016, 17:19 #20
Multi na PC- na informatyce.Quake rządził.
W domu Tekken ,Gran Turismo,Diablo na PSX
Poziom: 29
REP.: 556
Aardeth dodano: 30.12.2016, 17:24 #21
Boże jak mi brakuje split screena w grach :/ kiedyś to była norma i ciupało się na podzielonym ekranie to w strzelanki, to w samochodówki...ahhh czy to jest takie trudne? Gdzie to się podziało zwłaszcza w grach wyścigowych?
nikkkkk [178.36.***.***] dodano: 30.12.2016, 17:27 #22
Grało sie lokalnie w Diablo, Baldurs Gate, CC Generals, Heroes 2 i 3. Ale teraz też można na kanapie popykać w Rayman Legends, Rocket League, Trine 2
Good Night Left Side
Poziom: 59
REP.: 32473
hop dodano: 30.12.2016, 17:34 #23
Gdzie się podziały te tytuły na coopa? Naiwnie liczyłem, że branża pójdzie właśnie w stronę kanapowego giercowania. Tymczasem tłucze się beznadziejne sieciówki, zupełnie olewając możliwość pogrania w dwie osoby.

Tamte czasy wspominam z łezką w oku. ;)
Hrabia Platyno -grodu
Poziom: 61
REP.: 10864
Czarny Ivo dodano: 30.12.2016, 17:35 #24
Świetna sprawa taka kanapa. Też mam miłe wspomnienia z posiedzeń z kolegami, ale jakoś moi znajomi ni byli bardzo zaciętymi graczami. Więcej chyba na Pegasusie się działo, później większość poszła w pc, ja poszedłem w stronę PSX.
Po takich tekstach jeszcze bardziej doceniam, że obecnie bardzo często w sobotę mam kanapowo/dywanowe granie. PPP!!
Poziom: 33
REP.: 1683
Ad!ck dodano: 30.12.2016, 17:49 #25
Kanapowe multi?
PSX, MultiTap, Quake II, TV podzielony kartonem na 4 części... Było grane.
Albo Track&Fields i mashowanie....
Era Verbatima
Ukryj odpowiedzi (2)
Casual player
Poziom: 52
REP.: 7221
Dawid_dst do Ad!ck dodano: 30.12.2016, 18:21 #26
Na kartonowo "podzielonym" ekranie to siekałem w Syphon Filter:) To była wtedy petarda. Doświadczenie wtedy zupełnie nowe i dziewicze :D Gdy nie wiesz gdzie czai się wróg... :D
Poziom: 48
REP.: 991
czesio83 do Dawid_dst dodano: 30.12.2016, 21:13 #27
Kartonowa przegroda to było VR razem z 4k tamtych czasów:)Q2 już nie było czajenie z BFG.
Poziom: 32
REP.: 795
Prorok81 dodano: 30.12.2016, 17:50 #28
W podstawowce najwiecej gralo sie z kolesiami w Super Mario kart na SNES. W sredniej Tekken3 na ps3 to byla praktycznie codziennosc. Matka w robocie a na chacie ekipa I jazda. 190 nieusprawiedliwionych godzin w polroczu to rezultat...ale warto bylo, oj warto.
Ostatni okres kanapowego grania mialem przy NFL2k zanim madden wykupilo prawa. Po tym sie skonczylo, od paru lat pocinam z synem w WWE2k serie I zabawa jest przednia. Edytowano 1 raz. Ostatnio: 30.12.2016, 17:52
Ukryj odpowiedzi (2)
Tylko umarli widzieli koniec wojny
Poziom: 81
REP.: 59370
BR78 do Prorok81 dodano: 30.12.2016, 17:54 #29
W tamtych czasach, w gronie przyjaciół, "Tekken3" rozpier*alał system :))
Poziom: 32
REP.: 795
Prorok81 do BR78 dodano: 30.12.2016, 18:37 #30
I grali wszyscy, nawet kolesie, ktorzy przygode z grami skonczyli na tetrisie czy ruskich jajeczkach. Gra generacji!!
Poziom: 30
REP.: -420
jaro77 dodano: 30.12.2016, 17:55 #31
Dla mnie multiplayer to turnieje z kumplami najpierw w Microprose Soccer, później w Sensible Soccer, a teraz w Pro Evolution Soccer. Dziwnym trafem każda z tych gier ma w nazwie Soccer :-) A tak mówią na piłkę nożną amerykańcy ;-) Do tego SPLIT SCReEN i kampanie z kumplem ( pozdro Piotruś) w Gears of War 2 i 3, a także Far Cry 3. Coś pięknego :-)
Niczego mi nie braknie
Poziom: 73
REP.: 43020
Cherubinek dodano: 30.12.2016, 17:57 #32
Granie swoją drogą, ale ile się wtedy piło.. Chciałbym mieć znowu 18 lat, może nie ze względu na to picie, ale na tamten klimat :-)
Ukryj odpowiedzi (2)
Tylko umarli widzieli koniec wojny
Poziom: 81
REP.: 59370
BR78 do Cherubinek dodano: 30.12.2016, 21:52 #33
Pije się dalej tyle że ten kanapowy klimat praktycznie zgasł...
Poziom: 19
REP.: 60
pitbull39c dodano: 30.12.2016, 18:04 #34
A ja mam pytanko jest ktoś chętny do grania w U4 i the last of us w multi ?
Ukryj odpowiedzi (2)
PrimeZzang [31.0.***.***] do pitbull39c dodano: 30.12.2016, 18:36 #35
Ja chętnie
Poziom: 47
REP.: 469
elMasochistos do pitbull39c dodano: 01.01.2017, 18:04 #36
Ja też chętnie. Dodaj mnie. elMassochistos
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Poziom: 54
REP.: 5992
poloos dodano: 30.12.2016, 18:05 #37
Pamiętam jak w średniej szkole brałem do kumpla PSXa z ISSem i w 4 osoby siedzieliśmy do rana rozgrywając turnieje, zapisując najlepsze bramki! Wódka.... yyy tzn miód lał się strumieniem;)
Poziom: 24
REP.: 305
Kreegiel82 dodano: 30.12.2016, 18:52 #38
Ja pamietam jak przychodzilem rano do kumpla z zamiarem pujscia do szkoly oczywiscie. Bralismy plecaki, wychodzilismy i chowalismy sie w krzakach czekajac az jego rodzice wyjda do pracy. Wtedy wracalismy do niego ,,serce bilo jak szalone ( a moze wroca zaraz ),, i gralismy Resident Evil 1 bez karty pamieci a potem jak pozyczylismy 2 czesc to prawie mnie ze szkoly wywalili. Boze co za czasy wspaniale.
Poziom: 35
REP.: 2153
Misioł dodano: 30.12.2016, 18:53 #39
dobry, życiowy tekst. Pamiętam, że za czasów Pegazusa a potem PSXa niemal każda gra miała kanapowe multi. I tłukliśmy z kuzynostwem we wszystko co wpadło w łapska. Potem była u mnie era peceta i pamiętam to wkurzanie się, gdy wypuszczony w końcu na blachy PES 3 chodził w slow motion. No i wieczne problemy z padami, które albo miały za mało przycisków, albo okrągły krzyżak (jak na x360), nie pozwalający biegnąć piłkarzem na wprost. Albo psuły się po miesiącu, a dostęp do nowych-dobrych był maksymalnie ograniczony. Nie wspominając o tym, że w żadnym sklepie nie mieli dwóch takich samych, więc obecne były wymówki "wygrałeś bo masz lepszego pada, ale jesteś słabszy". Pamiętam też wyszukiwanie na blasze małych gierek, które pozwolą pykać na 4 osoby (była jakaś darmowa bijatyka z podnoszeniem broni i genialne wyścigi w stylu micro machines, nazw nie pamiętam). Kiedy w końcu do domu zawitało PS2 - partyjki na dwóch w PESa, Burnouta i Tekkena nie miały końca. Jakież było moje zdziwienie, gdy w kolejnej generacji nowe tytuły przestały mieć opcję grania na split screenie. Co prawda w nieliczne dalej tłukliśmy (Fifa, Army of Two, UFC czy Fight Night), ale poprzednie generacje przyzwyczaiły nas do tego, że we dwóch mogliśmy zagrać nawet w Medal of Honor (i to owczarkiem gestapo!). Zaczęła się era online którego nigdy nie lubiłem (do teraz gram czasem tylko w Motorstorm Apokalipsa i bardzo rzadko w GT6), po części przez to że u mnie na zadupiu nigdy nie miałem dostępu do stałego łącza. Ale jednak głównie przez to, że dla mnie online to rozgrywka z randomowym, zwykle bardzo mocnym AI. bo przecież ani przeciwnika nie widzę, nie znam ani nie mogę mu strzelić karczycha, ani najczęściej za nim nadążyć - bo jest 10 razy lepszy ode mnie. Koniec końców - dobrze, że nieliczne tytuły dalej pozwalają grać w kanapowe multi, bo po zakupie PS4 znowu zaczęły się u mnie rodzinne zjazdy z bezlitosnym tłuczeniem w Fifę 17, konsumując przy tym hektolitry browara :)
Poziom: 48
REP.: 991
czesio83 dodano: 30.12.2016, 19:08 #40
Nic nie przebiję tv 21 cali z kartonową przegrodą w kształcie kżyrza :)2 graczy siedziało na ziemi a 2 normalnie na kanapie.Wszystko po to by nikt nie podglądał gdzie kto jest w Q2.Multi tap do szaraka kupiłem to tłukliśmy w CTR ,nawet jeść się nie chciało.
Poziom: 19
REP.: 50
bulex dodano: 30.12.2016, 20:16 #41
szloch , szloch , te piekne czasy w suszarni przed 14calowym tv w tekkena turnieje gralismy
NO FATE.ONLY THE POWER OF WILL.
Poziom: 63
REP.: 17214
ManoWar74 dodano: 30.12.2016, 20:38 #42
Gran Turismo 2 - setki godzin , wyścigi , ulepszanie aut , szalone Suzuki Escudo:)
Tekken 3 - Paul, Bryan i Yoshi - chyba tylko w tego Tekkena chciało mi się uczyć combosów i rywalizować z młodszym bratem..
Tomb Raider - Lara pokazała mi że gry potrafią być wspaniałymi i ciekawymi przygodami:)

Stare dzieje..wtedy nawet dziewczyny bardziej smakowały :P
Poziom: 22
REP.: 155
Escelade dodano: 30.12.2016, 21:11 #43
Nie jestem może najstarszy,ale doskonale pamiętam tekkena 5 i budokai teinkaichi 3..zarywane nocki z kumplami,hektolitry alkoholu.Z powodu małej ilości czasu może uda nam się spotkać 2 razy w roku,ale za to na ogień
Poziom: 47
REP.: 1243
Igor Chrzanowski dodano: 30.12.2016, 21:16 #44
Ah, jakże brakuje mi takich czasów. Ta, zaraz Muminek wyskoczy, że jestem za młody, aby pamiętać. A jednak, pamiętam i tęsknię. Zanim dostałem swoją konsolę patrzyłem jak ojciec grał w coś tam na PS2, potem sprezentowali mi PSX'a i odpłynąłem. Całe dnie spędzane z przyjacielem z 2 piętra na łojeniu w Vigilante 8 2nd Offense, Road Rash Jailbraker, Tekkena 3, Crash Team Racing... Graliśmy dla zabawy, albo o cukierki. Miałem pełną miskę Zozoli i jakiegoś innego dziadostwa i co rundkę jadł tylko ten, który sobie na to zasłużył. Potem nastały czasy gimnazjum i grania w 3-4 osoby w God of War na PS2.. a potem coraz rzadziej i rzadziej.. a to partyjka w SC3, Tekkena 5, Gran Turismo 4. Przez długie lata miałem przerwę od tego typu zabawy, aż kupiłem Wii U i z kumplem przeszedłem kilka gier na ten niedoceniony sprzęcik Nintendo. Chętnie bym wrócił się te 12-15 lat do tamtych czasów...
GROmadzimy się w piątki
Poziom: 86
REP.: 65967
Daaku dodano: 30.12.2016, 21:23 #45
O jezusicku, jakie to piękne dzieje były... Z miejsca mówię Wam - jeśli mielicie naraz brata bliźniaka oraz PSXa z dwoma padami, to mieliście najlepsze możliwe dzieciństwo. Ile my demówek, pełniaków i potem piratów wspólnie męczyliśmy - każdy po kolei Tekken, Crash Team Racing, różniaste strzelaniny... Nawet na PS3 od diabła zabawy było z chodzonymi bijatykami, że wspomnę o Scott Pilgrim vs The World czy ukazanych w tekście Castle Crashers. (Nie)stety chłop wyprowadził się na swoje i choć czasami wpada pograć, to te czasy już nie wrócą...
Poziom: 20
REP.: 215
Axowy dodano: 30.12.2016, 21:33 #46
Pamietam czasy jak w czterech gralo sie na jednej klawiaturze w bombermana :) do dzis gram z kumplami couch co-op. Alienation, Dead Nation, Resogun, Fifa i inne.... jak multi to tylko na kanapie :)
Poziom: 50
REP.: 7900
thiefi dodano: 30.12.2016, 21:36 #47
Łza się w oku zakręciła...
Strasznie tęsknię za tamtymi czasami i nie podoba mi się, że dzisiajesze gry są nastawione głównie na online i poza lego i paroma gierkami nie ma nic w co można pyknąć we 2.
Kiedyś można tak było w prawie każdą grę.
Poziom: 27
REP.: 142
Pablo12011987 dodano: 30.12.2016, 21:56 #48
Ech wspomnienia i nostalgia... Czasy Pegazusa i PSX-a chyba człowiek wspomina najlepiej...
Było minęło... Ale cieszę się, że doświadczyłem w życiu tych wspaniałych lat i tych niezapomnianych przeżyć...
Poziom: 32
REP.: 245
kermit71 dodano: 30.12.2016, 22:25 #49
Piękne czasy, piękne wspomnienia z tysięcy przegranych godzin w ten sposób:) Od tytułów wywodzących się z czasów PEGASUSA czy nawet wcześniejszych gier telewizyjnych:) Przez AMIGE 500, która zawsze będę miał w pamięci jako najcudowniejszy komputer do grania:) po peceta i miłość nowocześniejszych konsol od psx-a zacząwszy:) Wspaniale wspominam kanapowy multiplayer od "contry" przez "colin mcraly 2" wszelkiego kalibru bijatyki z tekenem 3 na czele:) przez deskę w "tonym hawku 2" [swojego czasu rządziłem na dzielni nawet nagrywałem swoje przejazdy na wideo żeby nie było ze ściemniam z wynikami:);) ] tysiące godzin z bratem i kumplami w Heroes of Might and Magic 2 i 3 na hot seats:) i dziesiątki jak ni setki różnej maści innych tytułów:);) piękne czasy, piękne wspomnienia i cholernie się cieszę że należałem do takiego rocznika u którego multiplayer był przesiadywaniem z przyjaciółmi a nie szukanie ich w sieci:) Pozdrawiam wszystkich z Wrocławia a głownie z Grunwaldu:)
Poziom: 11
REP.: 52
Patryx dodano: 30.12.2016, 22:28 #50
Fakt konsole zawsze idealnie nadawały się na kanałowe multi, czego bardzo brakuje mi w obecnej generacji. Dużo tytułów w tym o zgrozo idealnie do tego nadające się gry wyścigowe kompletnie zapomniało o tym trybie. Ps stanę w obronie PC jedna pozycja. Heroes of might and magic 3. Cała podstawowke toczylismy z kolegami nasze wojny w tej grze :)
Poziom: 37
REP.: 4961
Xmachine dodano: 30.12.2016, 23:34 #51
Fajnie się czyta te wszystkie Wasze wspomnienia to były piękne czasy młodości.
Człowiek wtedy czerpał tak wielką radochę z grania razem z kumplami nikt nie zastanawiał się wtedy jaką gra ma rozdzielczość i ile fpsów bo liczył sìę czysty fun i rywalizacja przy całej masie humoru ehh...
Grało się w różne gry na początku było to atari potem amiga na dwa joysticki ;) a potem głównie na konsolach Nintendo, Sega, Sony PSX.
Nawet na PC pamiętam jak graliśmy w kilka osób np. w skoki "małysza" lub z kumplem jeden na jeden w "Hirołsów" gdzie na zmiane odwracaliśmy głowę od monitora gdy tura była po stronie przeciwnika. Kto grał ten wie o co chodzi ;)
Na szczęście kolega od czasów dzieciństwa zapalony gracz jak ja , wpada do mnie od czasu do czasu na rundkę w Mortal Kombat X lub meczyk w fifke przy piwku i pizzy.
Ale to już nie to samo co kiedyś :/ Edytowano 2 razy. Ostatnio: 30.12.2016, 23:42
Ukryj odpowiedzi (1)
prawda [5.172.***.***] do Xmachine dodano: 31.12.2016, 12:31 #52
Na psxie nie grałeś.
Brodno [89.76.***.***] dodano: 31.12.2016, 00:58 #53
Dla mnie to najlepsze były redalerty przez kabel, tony i resident na kartach, street fighter... Quake 2, blood i GTA na lekcjach informatyki. Ale ziomka Roberta pozdrawiam za jego kwadrat na wagarach, piękne czasy na ps1
Poziom: 36
REP.: 1077
frankmartin dodano: 31.12.2016, 08:52 #54
Tak właśnie wygladał u mnie multplayer , Tekken 3 i Worms armageddon, Edytowano 1 raz. Ostatnio: 31.12.2016, 08:53
szefo_m [5.172.***.***] dodano: 31.12.2016, 10:18 #55
Tego typu opowieści zawsze czytam ze wzruszeniem, gdyż tak jak ty i ja miałem podobną sytuację. U mnie zaczęło sie już od Atari 65XE, naprzemienne granie w Robbo i Gauntlet na dwa joistiki, pegasus i bijatyka z Ninja turtles i wybieranie shredera:) mega drive i niezapomniane ultimate mortal kombat 3, tylegodzin w to gralismy, a jak ktos znal fatale to był kozakiem na wsi, normalnie magia klimat. PSX i tekken, KKND 2 Crossfire, /medievil, nfS3, Motorhead, colin, isspro 98 cos pieknego...
Poziom: 42
REP.: 1509
darederu dodano: 31.12.2016, 10:53 #56
Ten "prawdziwy multiplayer" w tytule odstraszyl mnie od czytania artykułu tak samo jak ludzie pieprzacy o "prawdziwych graczach" od traktowania ich serio..
Poziom: 51
REP.: 2028
CoinJSR dodano: 31.12.2016, 12:35 #57
Ostatnie co sobie przypominam to tryb "kanapowy" w Resident Evil Revelations 2 który przypomniał mam jak to jest ogrywac grę jednocześnie przy tym popijając piwko z kumplem i komunikować się bez problemów jakimi często borykaly sie headsety do Xboxa..
Poziom: 25
REP.: 131
BZImienny dodano: 31.12.2016, 15:12 #58
Obładowana na przerwach kafejka internetowa - a tam uczniowie naparzający w Heroesa III. Wszystkie inne produkcje miały problem pobić tą kultową strategię pod względem popularności. Widok - bezcenny. :P

Ze starych kanapowych czasów to można wspomnieć jeszcze nieśmiertelne Wormsy w 2D (Armageddon oraz World Party - które obecnie odświeżam, przy czym aż ciężko mi uwierzyć, jak łagodnie "zestarzały" się te produkcje) oraz Twisted Metal 2.
vuoh [89.161.***.***] dodano: 31.12.2016, 20:25 #59
to właśnie czyni na graczami;]pozdrowienia dla staruszków!
Poziom: 44
REP.: 1903
Bahamut dodano: 31.12.2016, 21:56 #60
Pamietam jak z 3 kumplami graliśmy nie rzadko po 8-12h w Heroes 3 na kompie, były grzanki z serem i paluszki :] Jako ,że jedyny z paczki miałem zripowaną PS2 ;) i duży TV do partyjki w TimeSplitters2 odbywały się u mnie. Quake 3, Ratchet&Clank również ogrywaliśmy na przedzielonym kartonem tv. Dobre czasy były.
Poziom: 41
REP.: 1680
supersonic dodano: 31.12.2016, 22:15 #61
Banan na gębie, łza w oku. Dzięki wam chłopaki wspomnienia ożyły. Okupacja domu kumpla, składka na pierwszego psxa, problemy z laserem, cudowanie z chłodzeniem go otwarta lodówką, gry przechodzone o 5 rano i wrzawa radości, aż sąsiedzi do drzwi walili. Pizza własnej roboty(Jedni grali, drudzy piekli pizzę, a potem zmiana, tamci jedli a ci pili ).Masakra! Kanapowego nowego roku !
Poziom: 18
REP.: -42
kebabek dodano: 01.01.2017, 21:27 #62
Kurde. Zaczynaliśmy od Sensible Soccer. Turnieje etc. Później z czasem grali sie w Quake - karton przez środek i wio. Oczywiście kineskopowe, wypukłe tv przepuszczały fragmenty planszy a szczęśliwy posiadacz gry Mateusz - znał kolor każdego konta w grze i w 90 % wygrywał :D Ale i tak klimat nie do zabicia. Dzis się cieszę jak moje dzieciaki siądą przed tv i w coopa grają :) Edytowano 1 raz. Ostatnio: 01.01.2017, 21:29
Wolf [77.254.***.***] dodano: 04.01.2017, 08:59 #63
Świetny artykuł, jak bym widział własne wspomnienia :) Niestety to już nie wróci...
Ukryj odpowiedzi (1)
Poziom: 18
REP.: 22
winchol do Wolf dodano: 07.01.2017, 09:33 #64
Mam stara kanape i PSOne, kupuj kineskopowy trinitron i do dziela :)
A tak na serio tez mi brakuje tych czasow i tego klimatu...
Poziom: 18
REP.: 22
winchol dodano: 07.01.2017, 09:31 #65
Stara, przesiaknieta wylanym piwskiem Kanapa i turnieje w ISS Pro Evolution. Kiedy przyjezdzalem z w piatki z internatu robilo sie "rozgrzewke" grajac kilka meczykow a potem sobota i niedziela turnieje w 5-6 osob. Do dzisiaj mam zeszyty z zapisanymi wynikami i rankingami i to losowanie par, kto pierwszy, kto z kim (kolejnosc byla wazna, bo w zime lapska zmarzniete to ciezko sie gralo jako pierwszy). Piekne niezapomniane lata.
Denat [46.22.***.***] dodano: 07.01.2017, 13:13 #66
I właśnie za takie artykuły uwielbiam ppe.

Komentarze (66 opinii) Skomentuj

Reklama



Miesięcznik PSX Extreme

Reklama