SKLEP
Bartosz Dawidowski Bartosz Dawidowski 30.09.2016
TOP 10 gier lotniczych
2370V

TOP 10 gier lotniczych

Człowiek od zawsze marzył o lataniu, a kiedy już posiadł tajemnicę Dedala... jakoś przeszedł mu zapał do podniebnych eskapad. Na szczęście przy pasji do latania została garstka osób, które realizują swoje pożądania m.in. przecinając wirtualne obłoki na konsolach i PC.

Żyjemy w czasach gdy w 2,5 godziny można dolecieć z Warszawy do Rzymu, ale niewiele osób emocjonuje się tym faktem. Podobnie jest z grami lotniczymi, którym daleko do popularności choćby samochodowych wyścigów. Na szczęście nadal pozostaje część osób, których ciągnie do wzbijania się w przestworza. Jeśli nie prawdziwe, to chociaż te wirtualne...

W poniższym rankingu gier lotniczych nie przyjmowałem jednego kryterium, wg którego można by wskazać najlepsze produkcje. Wybierałem raczej gry, które w jakiś sposób były wyjątkowe, a niekoniecznie maksymalnie realistyczne. Znalazło się tu miejsce również dla kilku strzelanin, które z symulacją lotniczą nie mają właściwie nic wspólnego, ale po prostu dają masę radochy, albo oferują niesamowity klimat (vide Wings).



10. Desert Strike

Niektórzy powiedzą, że umieszczanie Desert Strike wśród gier lotniczych to przesada. Postanowiłem jednak przypomnieć wam o tym niezwykle miodnym 16-bitowym tytule, który może na pierwszy rzut oka miał więcej wspólnego z tradycyjną scrollowaną strzelaniną, ale po zagłębieniu się w rozgrywkę okazywało się, że produkcja oferuje szczyptę realizmu i wysoki poziom trudności, które zadecydowały o wytworzeniu specyficznego klimatu, którego nie udało się odtworzyć żadnej późniejszej strzelaninie. Na rynku pojawiło się kilka symulatorów śmigłowców (m.in. Gunship), ale większość graczy najlepiej wspomina długie godziny spędzone właśnie w Desert Strike.


 

9. Star Wars : Rogue Squadron

Kto powiedział, że gry lotnicze muszą rozgrywać się w prawdziwym świecie? Produkcje takie jak Wing Commander lub TIE Fighter już wcześniej pozwalały nam na posmakowanie kosmicznych dogfightów, ale najbardziej kompletny pakiet otrzymaliśmy chyba w Rogue Squadron, które w dodatku w bardzo sprawny sposób wpasowało w gameplay doskonale znane motywy z "Gwiezdnych Wojen". Produkcja z 1998 r. jest jednym z niewielu przykładów naprawdę dobrze wykorzystanych filmowych licencji (choć trzeba przyzna, że Star Warsy miały do tych licencji wyjątkowe szczęście, vide np. w KOTOR).


 

8. Tom Clancy's HAWX

Ubisoftowi zamarzyło się kiedyś, by odtworzyć sukces serii Ace Combat i z takich pobudek narodziło się HAWX. Gra oferowała możliwość polatania ponad 40. nowoczesnymi maszynkami i odrobinę bardziej symulacyjny charakter rozgrywki niż większość odsłon Ace Combat, ale do pełni szczęścia zabrakło jednak wyróżniającego stylu. Za HAWX przemawiała całkiem ciekawa fabuła, bazująca oczywiście na uniwersum Clancy'ego. Jeśli przerobiliście już inne konsolowe "samolociki" i szukacie czegoś z odrzutowcami do pogrania to HAWX może się okazać dla was zaskakująco mocną pozycją.


 

7. Aero Elite: Combat Academy (Aero Dancing 4)

To naprawdę zaskakujący tytuł na tle innych lotniczych produkcji wydanych na konsolach. W największym skrócie można określić to cudo mianem "Realistycznego Pilotwings", z prawie 60 maszynami do oblatania. W AeroDancing zamiast lotniami, jetpackami i ultralekkimi samolocikami sterujemy jednak potężnymi myśliwcami z napędem odrzutowym. Walka zeszła tu na drugi plan, a lwią część rozgrywki zajmują rozmaite testy i akrobacje powietrzne. Jak na konsolą produkcję AeroDancing oferuje przy tym bardzo wysoki stopień realizmu, choć przydałby się może trochę lepszy model fizyki. Gra jest odpowiednio wymagająca i może się pochwalić świetnym soundtrackiem, z dużą ilością gitarowych riffów.


 

6. Pilotwings 64

Jeśli jest jakaś marka, która z zupełnie niewiadomych powodów została zapomniana przez Nintendo i bardzo przez to ubolewam, to jest nią Pilotwings. Już na SNES-ie japońska firma wymyśliła genialną w swej prostocie formułę na rozgrywkę: postawić graczy w roli amatorów, którzy musieliby wykonywać określone ewolucje i zadania lotnicze, by zdobyć licencje pilota. W Pilotwings na N64 dopracowano tę wyluzowaną koncepcję na gameplay do perfekcji, zapewniając przy tym niezrównane w tamtych czasach rozmiary odwiedzanych wysp, na których skrywało się wiele smaczków i tajemnic. Szkoda, że tak mało jest podobnych produkcji, w których nie trzeba by z nikim walczyć w powietrzu, ale które oferowałyby iście arcade'owy fun przy wyrafinowanym modelu sterowania.


 

5. Ace Combat 5 Unsung War

Można się spierać, która odsłona serii Ace Combat jest najmocniejsza. Zapewne najwięcej głosów zebrałby w głosowaniu Ace Combat Zero oraz Ace Combat 5: The Unsung War. Osobiście mam wspaniałe wspomnienia z Ace Combat 3: Electrosphere, ale obiektywnie muszę przyznać, że to Ace Combat 5 wzniosło się na najwyższy pułap w historii serii. Świetna grafika? Była. Dobrze przemyślana fabuła? Check. Wspaniałe i różnorodne samoloty, które można pilotować? Obecne. Ace Combat 5 pokazało, jak może wyglądać współcześnie strzelanina, która daje graczom smaczek symulacyjny i do tego, którą można obsługiwać bez joysticka (który -umówmy się - jest konieczny przy pełnoprawnych symlatorach). Co prawda mnóstwo w serii Ace Combat arcade’owych motywów i uproszczeń, ale gra oferuje za to element, o którym mogą pomarzyć poważne symulatory: zaskakująco ciekawą fabułę i dramatyczne, świetnie przemyślane i zbalansowane misje.



4. Wings

Trochę niedoceniany przebój z Amigi, który w moim osobistym rankingu najlepszych gier wszech czasów znajduje się w pierwszej dziesiątce. Co prawda Wings oferowało mocno uproszczony model lotu w stosunku do innych gier symulacyjnych z tego okresu, ale jednego mogą jej pozazdrościć właściwie wszystkie późniejsze wojenne gry lotnicze: fascynującej oprawy fabularnej, w której znalazło się miejsce nie tylko na genialne wpisy w dzienniku szwadronu, ale też na takie patenty jak np. wciąż zmieniający się skład osobowy ekipy pilotów czy listę najlepszych strzelców, która była wzorowana na prawdziwej liście zwycięstw odnoszonych przez takich asów I Wojny Światowej jak Oswald Boelcke, Manfred von Richthofen czy Max Immelman. Dodajmy do tego rewelacyjną w swoim czasie grafikę, w której wykorzystano iście "filmowe" cutscenki (np. pogrzebu zestrzelonego pilota czy odprawy przed wylotem), a przybliżymy się do poznania charakteru tej wyjątkowej strzelaniny lotniczej. Niestety wszelkie próby wskrzeszenia tej marki skończyły się niepowodzeniem (w szczególności odradzam granie w ‘remaster’ na NDS, który został znacznie uproszczony względem oryginału).



3. Lock On: Modern Air Combat

Lock On: Modern Air Combat i rozszerzenia tej pozycji w postaci Flaming Cliffs to tytuły właściwie bez większej konkurencji, jeśli chodzi o realistyczne podjęcie tematyki współczesnych działań bojowych w powietrzu. Oczywiście mówimy tu o symulatorach, w których opanowanie prostych czynności zajmuje tydzień, a nauka walki w powietrzu może zająć kilka miesięcy. Przy produkcji warto jednak spędzić czas. No, chyba, że interesują was już nie graniem, tylko uczenie się prawdziwego pilotażu. W takim celu stworzono całą serię DCS, ale to już zupełnie inna para kaloszy, dla największych fanatyków lotnictwa.


 

2. Birds of Prey/Birds of steel

Trudno się zdecydować, co jest lepsze na konsolach: czy IŁ2: Birds of Prey czy Birds of Steel. Obie gry oferują bardzo podobny model lotu, zapożyczony z z pecetowego IŁ2- Sturmovik. Oczywiście został on trochę uproszczony względem komputerów osobistych, ale i tak do pełni szczęścia obie produkcje wymagają zakupu joysticka. Osobiście wolę jednak Birds of Steel ze względu na trochę bardziej wymagające SI oponentów i większe bogactwo kokpitów. Prawda jest jednak taka, że naprawdę warto sprawdzić również Birds of Prey. Są to zdecydowanie dwie najlepsze gry lotnicze dostępne na konsolach, które idealnie łączą szybką, dynamiczną rozgrywkę z symulacyjnym smaczkiem latania. Gorąco polecam!


 

1. IŁ-2 Sturmovik

Tej pozycji z pewnością nie trzeba przedstawiać fanom lotnictwa. Rosyjskie studio Maddox Games idealnie w moim odczuciu połączyło elementy zręcznościowe z lotniczym realizmem, tworząc jedyny w swoim rodzaju lotniczy sim z podejmujący okres II Wojny Światowej, który doczekał się całej masy rozszerzeń i dodatków. Model lotu może i nie jest najbardziej realistyczny w historii, a niektóre samoloty potrafią się zachowywać w nie do końca autentyczny sposób, ale kto powiedział, że wspaniała gra lotnicza musi koniecznie być symulatorem? Dzięki połączeniu motywów zręcznościowych z realizmem deweloperom z Maddox udało się stworzyć pozycję kultową (szczególnie w uwielbianej przez fanów odsłonie Forgotten Battles i 1946), która po dziś dzień cieszy się estymą i aktywnym zainteresowaniem rzeszy fanów w zmaganiach sieciowych.

Miesięcznik PSX Extreme