(1/5)Hideo Kojima tworzy kolejne Zone of the Enders! Enders Project to tytuł roboczy, są też pierwsze grafiki koncepcyjne
Shadow of the Colossus The Movie 2012-05-24
Final Fantasy Type-0 - wrażenia 2011-12-03




W piątej odsłonie "Z łezką w oku..." pod lupę wziąłem jednocześnie obie części Advance Wars. Najbliższe dwa odcinki opiszą po jednej grze, ale będą one ze sobą mocno powiązane. Czym? Raczej kim - postacią najsłynniejszego na świecie agenta brytyjskiego wywiadu. Ktoś reflektuje martini?

James Bond Jr.
Platforma: NES
Wydawca: THQ
Producent: Eurocom Entertainment Software
Data premiery: 1992
"My name is Junior. James Bond Jr." - te słowa mógłby wypowiedzieć bohater opisywanej w tym tygodniu gry. Być może młodziak miałby ochotę na martini, ale na głowie ma ważniejsze sprawy. Największy umysł na świecie, pewien naukowiec, zniknął. Źródła donoszą, że niejaki S.C.U.M. Lord uwięził go na wyspie na Karaibach. W misję wyrusza nie kto inny jak James Bond Jr. Skąd on się w ogóle wziął? Nie wiem. Senior miał jednak w swoim życiu wiele... przyjaciółek, więc okazji do spłodzenia syna nie brakowało.
James Bond Jr. to platformówka podzielona na 4 duże etapy (po ich przejściu zaczynamy od nowa i tak w kółko), w każdym z których musimy wykonać zadanie i dotrzeć do pewnych drzwi przed upływem czasu. Pierwsza misja polega na rozbrojeniu rakiet - bawimy się w hakera, grając w mini-grę, którą można byłoby nazwać dwuwymiarową kostką rubika. W drugiej misji musimy otwierać sejfy, w trzeciej niszczyć specjalne urządzenia, a w czwartej ratować naukowców. Całość kończy się oczywiście potyczką z głównym przeciwnikiem. Szkoda, że twórcy nie poszli za ciosem, wprowadzając w 3. i 4. misji elementy łamigłówki z pierwszych dwóch, bo byłoby znacznie ciekawiej.
Nasz bohater może skakać, latać z plecakiem odrzutowym, pływać (bez zestawu do nurkowania się nie obejdzie) i - oczywiście - strzelać czy rzucać granatami. Poza tym po drodze pomoże nam m.in. specjalna mikstura, dzięki której zmienimy postać.
Co się tyczy wrogów, to choć niektórzy z nich powtarzają się w różnych misjach, na ich różnorodność nie można narzekać. W pierwszej planszy spotkamy na przykład skaczące posągi przypominające te z Wyspy Wielkanocnej, a później wyeliminować nas będą próbowały roboty. Na przestrzeni całej gry natomiast na nasze życie czyhać będzie wiecznie uśmiechnięty gigant, który przypomina nieco postać Terminatora.
Tradycyjnie warto wspomnieć o oprawie. Ta prezentuje się jedynie przyzwoicie. Grafika jest dość stonowana, natomiast muzyka po pewnym czasie może nużyć - motyw muzyczny niemiłosiernie zapętla się, a przejście planszy przy pierwszym podejściu może trwać co najmniej pół godziny.
James Bond Jr. nie jest może topową NES-ową produkcją, ale jest to na tyle ciekawa platformówka, że można się w niej nawet... zakochać (ja akurat tak miałem). Jeśli przymkniemy oko na takie elementy jak konieczność wielokrotnego skakania po platformach w danym fragmencie etapu (zdarza się tak, gdy będąc już na szczycie zostaniemy trafieni - bohater złapie się za brzuch i odleci do tyłu, a my będziemy nim kierować dopiero wtedy, gdy stopami dotknie podłoża - wówczas wędrówką zaczynamy od nowa) czy wspomniany, nieco nużący motyw muzyczny (co nie znaczy, że zły), to przy James Bond Jr. powinniśmy się dość dobrze bawić.
PS Na wstępie zdradziłem, że za tydzień opowiem o blisko powiązanej z James Bond Jr. grze. Czy domyślacie się co to może być za tytuł?
James Bond Jr. - Real-Time Playthrough

259,00 zł
84,00 zł
79,00 zł
29,00 zł
99,00 zł
349,00 zł
TEMATY
O CZYM NAJCZĘŚCIEJ PISZEMY NA PPE
EKIPA PPE
AUTORZY TWORZĄCY ZAWARTOŚĆ PPE

redaktor naczelny

newsman, network

variaT, bijatyki

bloger

Wielkie Oko

newsman

relacje

newsman, Japonia

newsman, RPG

newsman

Japonia
