Malfean>ogrodov: Spokojnie człowieku. Poziom dialogów i historii jest wysoki do tego stopnia, że osobiście (bo za innych przecież decydować nie mogę), uznałbym gry za oficjalną kontynuację książek Sapkowskiego, mimo, iż przy Wiedźminie 2 nie brał on podobno żadnego udziału. Sapkowski jednak nie miał już energii do pisania dalszych książęk, ani pomysłu, ani ochoty. Zabrał się za co innego i też dobrze na tym wyszedł, chociaż znam wielu ludzi, którzy lubią z jego dzieł tylko Wiedźmina i wciąż się łudzą, że do niego wróci. Ludzie piszący scenariusz Wiedźmina bez wątpienia świetnie orientują się jednak w stworzonym przez niego świecie, są bez wątpienia utalentowaną grupą pisarzy i do tego chcą współtworzyć jego dalszą historię, w przeciwieństwie do autora dużej ilości postaci i świata, a może się tam jeszcze wiele wydarzyć.
Co prawda zakończenie książek przez Sapkowskiego było praktycznie idealne, kontrowersyjne (dla tych, którzy zżyli się z postaciami, czyli pewnie dla każdego :) ) odważne i na miejscu (chociaż ostatnie książki traciły już trochę na parze i wyglądało, że koniec tej historii był trochę przyspieszony) nie zdradzając zakończenia dla tych, którzy nie grali w gry a jeszcze czytają książki (bo w grach siłą rzeczy zakończenie książkowej sagi o wiedźminie jest wyjawione). No i kontynuacja sama w sobie odbiera "siły" temu zakończeniu, bo jak się okazuje, wcale nie jest ono zakończeniem, ale w zamian dostajemy to, z czym fani wiedźmina i Sapkowskiego nigdy nie chcieli się rozstawać, czyli więcej Geralta, więcej machinacji polityczno-wojskowych w Północnych Królestwach, więcej czarodziejek, więcej rasowych napięć itp. itd. Osobiście bardzo lubię też trylogię husycką, ale byłem raczej zawiedziony "Żmiją", jeśli chodzi o AS'a.
Poziom fabuły, zwłaszcza w drugim Wiedźminie, jest na najwyższym poziomie. Puryści mogą uważać, że cokolwiek, czego nie napisał Sapkowski to nie jest oficjalnie tzw. "canon", tym bardziej, jeśli to nie kolejna książka, a gra komputerowa, ale mam dla nich radę, niech zagrają w grę i uważnie prześledzą jej fabułę, niech wtopią się w pięknie odwzorowany przez CDPR mroczny świat fantastycznego (czyli z potworami, magią itp.) późnego średniowiecza i powiedzą, że gra jest słaba, albo że fabuła "nie daje rady". Mnie, jako weterana książek, bardzo wciągnęła i z niecierpliwością czekam na niechybną kontynuację.
SPOILER ALERT
Mam jedno pytanie, dla tych, którzy skończyli grę i słuchali wyjaśnień tytułowego Zabójcy Królów...Jak w to wszystko wpasowuje się zabójca, z którym na samym końcu pierwszego Wiedźmina starł się Geralt? Wydaje mi się, że w świetle tych słów nie ma tam dla niego miejsca, jakby w trakcie dewelopingu zapomniano o tym pierwszym zamachu na życie jednego z królów. Sam Geralt wspomina o nim tylko podczas prologu, co jest powodem dla którego trzyma się on blisko Foltesta, ale jego motywacji nie poznajemy, mimo, iż nie był to nikt przypadkowy, Triss informuje nas, że zabójca był najprawdopodobniej Wiedźminem. Oby tą sprawę wyjaśniono w przyszłych tytułach, chyba, że ja czegoś nie rozumiem. Była mowa o 5 Wiedźminach ze szkoły Żmii, z czego trzech miała uczestniczyć w wydarzeniach z Wiedźmina 2, a dwóch pozostałych nie było związanych ze wspomnianą trójką i wyznaczonym dla nich zadaniem.
[odpowiedz]