P-chan>Gamer_X: Nie zrozum nie żle, nie chcę się z Tobą kłócić, i nie jest to moim zadaniem. Szczególnie, że pewnie każdy z nas ma trochę racji w tym co mówi, choć zapewne prawda stoi (jak zawsze) gdzieś posierodku.
Masz racje może i narzekam na dzisiejsze gry, ale myślisz że to robię bez powodu? Jak by było wszystko tak jak powinno być to bym nie narzekał, tylko cicho siedział. Z jednej strony jesteśmy tylko ludzmi, i nie każdemu musi się wszystko podobać. Z drugiej strony każdy z nas jest inny, i po tym za co płaci - nie rzadko małą kasę,- oczekuje czegoś innego.
Rozumiem, że Ty oczekujesz po grach czegoś zgoła innego, aniżeli choćby ja.
Oczywiście nie wykluczam, że fabuła może iść w parze ze świetną lub dopracowaną grafiką. Wystarczy spojrzeć na to co choćby robią twórcy nomen omen świetnego Uncharted.
Ale postaw się czasami w choćby mojej osobie, osobie której oczekiwania są zgoła inne od Twoich.
Dla mnie gry osiągneły na tyle pożądny poziom graficzny w grach, że wcale nie mam na dzień dzisiejszy ciśnienia na jej dalszy rozwój (pomijając fakt, że jest to naj mniej interesujący mnie aspekt gry), tak samo jak na nową generacje konsol (wbrew pozorom nie za bardzo się ucieszyłem, że plotki o nowym sprzęcie od Nintendo się potwierdziły), bo nie jest mi to potrzebne przynajmniej na dzień dzisiejszy.
Ale nie oszukujmy się jeśli gry aspirują do miana filmowych, czy chcą dorównać temu medium, to niech fabuły zaczynają dorównywać grafice. Bowiem gry może przez te lata zrobiły ogromny postęp w grafice, i jak pokazuje choćby Battelfeld 3, jeszcze nie jednokrotnie nas zaskoczą.
Ale w przedstawianiu opowiadanej historii, czy jak kto woli kreśleniu linii fabularnej, niestety cofneły się do tyłu, i to bardzo.
Oczywiście zgadzam się z Tobą, i tutaj punkt dla Ciebie, że w nie wszystkich gatunkach gier da się zaprezentować jaką kolwiek fabułe. Jak choćby gry logiczne (choć produkcje Atlusa, jak i Valve), czy w platformówkach (gdzie nie oszukujmy się nigdy jakoś nie było porywających fabuł, choć miłe akcenty były, vel Mario Galaxy).
Jednak jeśli gra aspirując do czegoś więcej, traktuje mnie jak głupka to coś jest chyba nie tak, gdzie fabuła jest tylko pretekstem do kolejnej eksterminacji wirtualnego mięsa.
Porównaj, choćby gry z PSX'a i PS2, lub choćby przygodówki na PC (do których lubię wracać) z obecnymi grami, a zapewne zauwarzysz różnicę.
Ja nie mówię, że takich gier dzisiaj nie ma, ale są zdecydowanie wmniejszości. Większość dzisiejszych gier oferuje praktycznie tylko rozrywkę, bez jakiś intelektualnych zapędów. I do tego głownie pieje. Ja nie twierdzę, że w takie gry nie gram, i nie twierdze, że nie ma gier, w które nie gram ponownie.
Po prostu czasami człowieka jednak nachodzi myśl, że chciałby pograć w coś bardziej złożonego niż kolejny FPS. Tylko jest jedna róznica co raz mniej jest takich gier obecnie - przynajmniej na konsolach stacjonarnych.
Co do mojego czepialstwa nie zrozum mnie żle, bo ja nie mam nic do EA. Bowiem inwestuje w ich gry (gdzie jeszcze za czasów PS2 nigdy bym nie pomyślał, że pogram w co kolwiek od nich). I zapewne chcieli zrobić taki tytuł na Wii, ale nie zmienia to faktu, że poszli na łatwiznę w stosunku do orginalnego tytułu.
Wystarczy popatrzeć choćby na Capcom, jakoś oni dali radę przenieść Dead Rising na Wii, jakoś potrafili wydać takie tytuły jak Tatsunoko vs Capcom i Monster Hunter. To teraz mi powiesz, że Elektronicy by nie dali rady zrobić normalnej gry na konsole Wii. Ja poprostu uwarzam, że zasłanianie się tym, że Wii ma słabsze bebechy od konkurencji, to tak naprawdę pochodna lenistwa developer'ów. I to właśnie do tego typu lenistwa pieje...
Oczywiście nie zaprzeczam, że w jakimś stopniu za taką, a nie inną sytuację odpowiedzialne jest samo Nintendo. Gdzie nie raz odnosiłem wrażenie, że firma hydrałlika machała na to renkami z hasłem na ustach: "że co ich to obchodzi, grunt że robią na ich sprzęt gry".
Ale nie powiesz mi, że choćby właśnie takie EA i Ubisoft, nie są sami sobie winni sytuacji, że ich porządne gry nie sprzedały się na Wii rewelacyjnie. Bo ja rozumiem, że na początku firmy wydawały jakieś zestawy mini gier lub różne inne dziwadła by poznać możliwości Wii i ruchowych kontrolerów. Ale jeśli firmy wydawały takie gry przez pierwsze 2 - 3 lata istnienia konsoli na rynku. I dopiero po tym fakcie obudzili się i stwierdzono, że najwyższy czas zrobić coś dla "prawdziwych" graczy. I póżniej przy rezultacie 20 gier wydanych na jedną platforme tylko 2-3 gry to porządne tytuły warte zainteresowania. Oczekuje się, że jakiś tytuł zacznie się sprzedawać, przy wychowaniu sobie wcześniej innego typu odbiorcy. To coś z tym mysleniem jest chyba nie tak, co nie?
[odpowiedz]