(1/5)Twórca Shenmue, Yu Suzuki potwierdził, że pracuje nad nową grą... iPhone'a.

FORUM

Kąciki

Kącik filmowy

Shadow of the Colossus The Movie 2012-05-24

Kącik RPG

Final Fantasy Type-0 - wrażenia 2011-12-03

Blogi redakcyjne

Ankieta

Tegoroczne E3 upłynie pod dyktando:
  • Sony
  • Microsoftu
  • Nintendo

Premiery

 
Cargasm
22-05-2012
Retro City Rampage
22-05-2012
Joy Ride: Turbo
23-05-2012
Dragon's Dogma
25-05-2012
Bird Mania 3D
maj 2012
Mad Riders
30-05-2012
Foosball 2012
30-05-2012
SBK Generations
30-05-2012
Fuel Overdose
maj 2012
Zombie Carnaval
31-05-2012
DiRT Showdown
01-06-2012
Summer Stars 2012
01-06-2012
Zen Pinball 2
02-06-2012
Anarchy Reigns
06-06-2012
Inversion
08-06-2012
Gravity Rush
13-06-2012
Heroes of Ruin
15-06-2012
Lollipop Chainsaw
15-06-2012
Atelier Meruru
23-06-2012
Zombie Driver HD
26-06-2012
Babel Rising
26-06-2012
Girl Fight
26-06-2012
Spec Ops: The Line
29-06-2012
Men in Black
29-06-2012
Brave
czerwiec 2012
Postal III
czerwiec 2012
Cannon Fodder 3
czerwiec 2012
Beyond the Labirynth
czerwiec 2012
Great Little War Game
czerwiec 2012
Pokemon Conquest
czerwiec 2012
Derrick the Deathfin
czerwiec 2012
Boulder Dash-XL 3D
czerwiec 2012
Hybrid
lipiec 2012
Double Dragon: Neon
lipiec 2012
Plain Sight
lipiec 2012
River City Ransom 2
lipiec 2012
Fractured Soul 3D
lipiec 2012
Rainbow Moon
lipiec 2012
Deadlight
lipiec 2012
Darksiders II
14-08-2012
Sleeping Dogs
14-08-2012
Skulls of the Shogun
sierpień 2012
Tekken Tag Tournament 2
sierpień 2012
Spelunky
sierpień 2012
Fallen Frontier
sierpień 2012
Johnny Kung Fu
sierpień 2012
New Super Mario Bros. 2
sierpień 2012
The Unfinished Swan
sierpień 2012
Far Cry 3
06-09-2012
Rocksmith
14-09-2012
Vessel
2012
Borderlands 2
21-09-2012
Last Flight
wrzesień 2012
Time Travelers
wrzesień 2012
Realms of Ancient War
wrzesień 2012
RollerCoaster Tycoon
wrzesień 2012
F1 2012
wrzesień 2012
Worms Revolution
wrzesień 2012
Resident Evil 6
02-10-2012
Dishonored
12-10-2012
Dokuro
2012
Papo & Yo
2012
Dust 514
2012
WRC 3 (PS3, X360, PSV)
październik 2012
True Crime: Hong Kong
październik 2012
Adrift
2012
Orc Attack
październik 2012
Absolute Supercars
październik 2012
Death Road
październik 2012
Half-Life 3
październik 2012
Dragon Ball Z Kinect
październik 2012
Pro Evolution Soccer 2013
październik 2012
NASCAR The Game 2011
październik 2012
WWE 13
01-11-2012
Halo 4
06-11-2012
Smart As
2012
Bit.Trip Runner 2
listopad 2012
FIFA 13
2012
Call of Duty VITA
listopad 2012
NBA Live 13
listopad 2012
Cloudberry Kingdom
grudzień 2012
Closure
2012
KickBeat
2012
Agent
31-12-2012
Ryse
2012
Thief 4
2012
Replika
2012
Dyad
2012
Tribes: Ascend
grudzień 2012
Black Death
grudzień 2012
WWE Brawl
2012
Owlboy
2012
Dead or Alive 5
31-12-2012
Fab Style
2012
Yakuza 5
2012
Pid
2012
Fortnite
2012
Gungnir
2012
Phi Brain
2012
DmC: Devil May Cry
15-01-2013
BioShock Infinite
26-02-2013
TOMB RAIDER
luty 2013
Sanctum 2
2013
DARK
luty 2013
The Cave
2013
XCOM
2013
Zwei
2013
OverStrike
czerwiec 2013
Prey 2
2013
Crysis 3
2013
inSANE
2013
Doom 4
2013
 

Dziś tematem przewodnim są platformówki z twardym gościem walczącym z całym światem - ninjasi, komandosi i inni żądni przygód wagabundzi na start!

 



Ninja Gaiden 1-3

 

Jedna z najbardziej rozpoznawanych serii na Pegasusa i jedna z tych, które są remake'owane i kontynuowane do dziś. Ryu Hayabusa (czyli Smoczy Sokół, względnie Ścieżka Sokoła), początkujący acz utalentowany ninja przybywa do USA celem siania pożogi i rozpylania krzywdy za śmierć ojca. Misja: Vendetta szybko prowadzi go na trop niejakiego Jaquio, który za pomocą dwóch pradawnych statuetek chce zawładnąć naszą zielono-niebieską planetą, bla bla bla. Historia, choć miałka i generalnie niezbyt rzutka, prezentowana była poprzez anime-wane cutscenki, rzecz w ówczesnych grach niespotykaną. Jak wygląda sama gra? Biegamy zakapturzonym gościem, skaczemy i naparzamy "zmiecza", niekiedy korzystając z jednej z kilku dostępnych broni dodatkowych. Te, najczęściej oparte na ogniu czy innej płonącej plazmie, względnie będące standardowym ninja-żelastwem, za sprawą swej dystansowości dość wydatnie pomagają Ryu w krucjacie. Żeby jednak nie było za prosto - korzystanie z nich zużywa naszą wewnętrzną energię - Chi/Gi/Czakrę/Manę...zapobiegając przed ich nadmiernym wykorzystywaniem. Co skutecznie utrudnia rozgrywkę, czyniąc z Ninja Gaiden jednego z legendarnych "padogryzów". Twórcy - Tecmo - wyraźnie lubują się w zadawaniu swoim klientom wysublimowanego bólu spod znaku "wypełzający zewsząd przeciwnicy atakujący nas (zwłaszcza) wtedy, kiedy jesteśmy absolutnie bezbronni". Skaczesz po jednopikselowych platformach zaciskając na nich kurczowo paluchy w czyściutkich białych ninjaskarpetkach? To spodziewaj się flotylli samonaprowadzających się na Sokoła ptaszków, które z uśmiechem dzioba zepchną Cię w przepaść. Kurczowo czepnąłeś się ściany w wąskiej niszy wysoko nad gruntem? Nie ciesz się, zaraz wpadnie na Ciebie jakiś latający dziad, przenikający ściany z gracją Shadowcat, względnie na ekranie pojawi się sympatyczny pan z wyrzutnią pocisków relacji 128-calowa armata - Ryu. Gra nie jest też krótka - dwadzieścia poziomów podzielonych na sześć aktów, więc kolejne paski życia i kontynuacje będą tracone licznie i do wtóru plugawych słów, jakich z Waszych ust nie słyszeli rodzice/partnerzy/dzieci. Druga część NG to więcej tego samego o fikuśnym podtytule The Dark Sword of Chaos. Ryu nauczył się wreszcie włazić po ścianach (w poprzedniej części trzeba było odskakiwać od nich odskakiwać i doczepiać się ponownie, co najczęściej kończyło się radosnym lotem Haya-sana w abysal) i używać drugiego ataku podczas tej czynności, ale i tak hasłem przewodnim pozostał "BÓÓÓÓÓL". Trójeczka, o równie grafomańskim tytule The Ancient Ship of Doom, to zdolność łapania się rurek pod sufitem, cyberninjasi plujący w nas chmurami samonaprowadzających rakiet i uszkodzone trzonowce, połamane o przesiąknięty potem plastik pada Pegazuska (prawdziwa przypowiastka). Tym, którym znudziły się wewnątrzustne klawiatury, względnie stracili jeden siekacz w LARP-owej bitce i potrzebują wybicia jeszcze paru kiełków, by NFZ w pełni refundował im nowe i wiekuiste szczeny, śpieszymy z informacją, że wszystkie trzy części dostępne były na jednym SNES-owym karcie, a poza tym można zlokalizować je na wszelakich komórkach czy innych wirtualnych konsolach.

 

 



 



 

 


Strider

 

 

Była mowa o ninjasie klasycznym, więc teraz pora na cyber-mecha-supa-dupa-ninjasa, Hiryu czyli Latającego Smoka. Akcja dzieje się w niedalekiej nam przyszłości, gdzie wciąż trwa "Zimna Wojna", a specjalna agencja pełna cyberasasynów dba o bezpieczeństwo tej części świata, która nie musi kupować "na kartki". "Powietrzny" jako najmłodszy w organizacji zostaje wysłany, by zabić swego przyjaciela, który wpadł w ręce wroga i może wydać wszystkie sekrety swoich chlebodawców. Jednak szczwany młodzik zaczyna badać sprawę i odkrywa, że głównym złym jest misjodawca, który wraz z plutonem robotów i innego produkowanego przez zbrojeniówkę żelastwa stara się obalić żelazną kurtynę i zjednoczyć świat pod swoim berłem i butem (jeśli komuś błyska w tym momencie żaróweczka podpisana "Metal Gear" to jest na dobrym tropie). By powstrzymać chlebodawcę, Hiryu musi oblatać pół świata, w tym Kazachstan, Chiny i Egipt, gdzie przemierzając wielokrotnie te same poziomy napotka przyjaciół, którzy wręczą mu potrzebne do zwycięstwa dane zapisane na wielkich, miękkich, czarnych dyskietkach. Plansz jest tylko kilka, ale gra jest metroidvanią, czyli powracając po jakimś czasie na odwiedzony wcześniej poziom będziemy mogli sięgnąć tam gdzie wzrok drzewiej nie sięgał, a przeciwników kłaść będziemy samym powłóczystym spojrzeniem. Zanim jednak staniemy się tak potężni, nawalać będziemy ich standardową machajką, którą z czasem nauczymy się ładować energią, zyskując tym samym atak dystansowy. Ponieważ gra jest dość długa, a autorzy nie zapisali się do klubu sadysty-programisty, od czasu do czasu dostawać będziemy hasło, które można wpisać w menu głównym, by "odtworzyć stan gry". Całkiem fajna seria, jednak poza, wydaną równolegle z wersją NESową, automatową beat'em upką i kontynuacją na SNESie/Mega Drive'ie, seria jest właściwie martwa, a szkoda. Warto obczaić, jeśli będziecie mieli okazję.

 



 

 



The Young Indiana Jones Chronicles

 

 

Gra na podstawie serialu pod tym samym tytułem, opowiadającego, jak nietrudno się domyślić, o przygodach młodego Indy'ego. Wbrew zasadzie, że gry na licencji to crap, która potwierdzała się w przypadku poprzednich odsłon przygód Jonesa na NESie, YIJC jest naprawdę fajną platformową biegunką w prawo. W arkana misji wprowadzają nas krótkie scenki, względnie sam Indy w wersji "retro", podobnie jak w serialu własnoustnie snujący swe klechdy czy inne bajania. Ciekawe są też lokacje które przyjdzie nam zwiedzać - zaczniemy podczas wojny domowej w Meksyku, po czym przeniesiemy się na fronty I wojny światowej. Tam, wystartujemy od wspomagania (zupełnie zbędnego zresztą) najbardziej bitnej i walecznej armii świata - Francuzów, po czym stopniowo przesuwać się będziemy w kierunku Berlina, by kopnąć w zadek Kaisera, by aż przysiadł na swoim szpiczastym hełmie. Grę charakteryzuje fajna muzyczka oraz to, że bronie i ekwipunek znajdowany na planszy odzwierciedla czasy/warunki w jakich przyszło nam walczyć. Będąc chłopaczkiem otoczonym przez rzucających się sobie do gardeł Meksykanów, na naszych skroniach spocznie klasyczny kapelusz Indy'ego (nakrycia czaszki pełnią rolę "strzałołapu" - gdy oberwiemy, spanie nam kapelusz, a nie głowa), a do łapy zagarniemy stertę kamulców czy noż (w wariancie do rzucania bądź do walki wręcz). A gdy uda nam się odnaleźć jednorazowy dynamit czy strzelbę to naprawdę będziemy mogli utrącić parę sombrero. Walcząc podczas Wielkiej Wojny przyodziejemy się hełm, względnie gaz-maskę, a arsenał wzbogaci się o granaty czy mnogą broń palną. Dodatkowo, czasem dostaniemy zadanie specjalne - a to mamy na szybko przewieźć motorem wiadomość przez przeorany okopami krajobraz, a to siadamy za sterami dwupłatowca, by zestrzelić sterowiec-bossa, chroniony przez Czerwonego Barona. Podsumowując, dzieje się zacnie i szkoda, że gra ta nigdy nie zyskała rozgłosu, na jaki zasługiwała, co przekłada się współcześnie na jej nieobecność na Wirtualnej i jej podobnych.

 



 

 



Operation Secret Storm

 

 

Było na poziomie, więc czas na potworka-ciekawostkę. Co powiecie na platformówkę, w której przedzieramy się przez Irak będący w stanie wojny z Kuwejtem i resztą świata? Wcielamy się w agenta George'a B., którego celem jest skopanie modnie-wąsatego i filuternie-bereciastego dyktatora Iraku. Zaczynamy od wyzwolenia Kuwejtu i stopniowo przedzieramy się przez ten pustynny kraj, by w finale dotrzeć do gargantuicznej "kryjówki" dyktatora. Nasz agent jest groźny jak zdjęty bronchitem Wolverine, po wcześniejszym odarciu go przez szacownego Magneto z całego adamantytu i innych resztek godności. Innymi słowy protagonista wyraźnie chce być wojowniczy, ale ewidentnie mu to nie wychodzi. Dodajcie do tego sprawność ruchów godną emeryta po przeszczepie panewki biodrowej, któremu buchnęli chodzik i zasięg ciosów rzędu dwóch pikseli i już wiecie jak sympatyczną czynnością będzie walka. Dobrze, że przeciwnicy są jeszcze bardziej beznadziejni, bo inaczej nie mielibyście okazji zobaczyć ich całego, czteroelementowego zbioru. Przeciw nam stają zakuci w stereotypowe arabskie szaty szeregowcy, wspierani przez półnagich fakirów z wielkimi szablami, sępy (które, jak wiadomo, stanowiły podstawę sił Husseina podczas obydwu konfliktów z Zachodem) i jeszcze napakowanych typków odzwierciedlających parę innych stereotypów o Arabach (wąsy!), basta. By ułatwic nam dorwanie głównego złego, dowództwo zadbało by na beczkach naftówki i elementach ropociągu (które, jak wiadomo, są jedynymi elementami krajobrazu poza piaskiem w tamtym regionie świata) leżały granaty i pociski (wystrzeliwywane bezpośrednio z dłoni, względnie Agent B potrafi ciskać drobnymi metalowymi przedmiotami z nadludzką siłą), które warto gryzoniować na losowo mniej-idiotycznych-od-reszty przeciwników. Pewnie nie mieliście okazji w to zagrać, co możecie uznać za prawdziwe szczęście/błogosławieństwo. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia i teraz grają w gry sprzed dwóch dekad i piszą o sobie w pierwszej osobie liczby mnogiej. Eh, grzechy dzieciństwa rzucają długie cienie czy coś tam...

 






To ostatnia odsłona retrokącika w jego obecnej formie, już wkrótce oczekiwać możecie pewnych zmian, miejmy nadzieję, że na lepsze. Następne wydanie będzie "eksperymentalne" - liczymy na Wasze aktywne komentowanie i podpowiedzi, o których grach chętnie byście poczytali. Nie ma co przedłużać, spadamy postrzelać do gethów, czytamy się za (prawdopodobnie) tydzień!
 

Komentarze (26)
  •  
    2011-03-05, 15:29:52
    Phoebo: Piszmy prosze o NESie, nie Pegazusie. Nieprofesjonalne to a i przeinacza dla mlodszych historie rozrywki na konsolach.
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  • Sethus 
    2011-03-05, 15:36:53
    Sethus: >Zakładając, że NES wyszedł kiedykolwiek w Polsce...
    [odpowiedz]
    2
    plus minus
  •  
    2011-03-05, 15:51:59
    Taz_Thrash: Ninja Gaiden to była gra :) Ludzie uważają ją za mega trudną, ale w rzeczywistości poziom trudności nie jest tak wysublimowany. Wystarczy nauczyć się poziomów na pamięć.
    [odpowiedz]
    -3
    plus minus
  •  
    2011-03-05, 15:54:13
    jabluszko69: The Young Indiana Jones Chronicles - to była zajefajna gra. Nawet nie wiedziałem co to jest gdy odpalałem, ale mną potem pozamiatała ! Cudeńko ery PEGAZA :)
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  • barcelona fan 
    2011-03-05, 16:38:36
    barcelona fan>Phoebo: Dla większości Polaków to i tak jest Pegasus, kiedyś u nas nie było ustawy zabraniającej na sprzedaż pirackich gier, więc Pegasus był sprzętem legalnym i tanim. NES'a u nas nigdy nie było i nie będzie, więc słowo "Pegasus" jest chyba lepiej rozpoznawalne w naszym środowisku niż "NES".
    [odpowiedz]
    3
    plus minus
  • barcelona fan 
    2011-03-05, 16:39:27
    barcelona fan>Taz_Thrash: Tak, a nauczenie się każdego poziomu na pamięć to taki pikuś ;).
    [odpowiedz]
    3
    plus minus
  • Riddickq 
    2011-03-05, 16:46:05
    Riddickq: Ninja Gaiden jeeee !!!!!
    Zaliczyłem to kilkanaście razy :P
    Specjalnie koledzy przychodzili i prosili żebym im przeszadł bo chcieli zobaczyć całą grę ;D
    Masakra...

    [odpowiedz]
    -4
    plus minus
  •  
    2011-03-05, 19:52:29
    tvaru>Phoebo: Rownie dobrze mozna argumentowac, ze powinnismy mowic o Famicomie zamiast o NESie, bo przeciez NESem konsola zostala ochrzczona na potrzeby pozajaponskich rynkow. Przy czym, jak slusznie zauwazyl barcelona fan, NESa i tak nie mielismy, a Pegaz jest swojski i nasz. Uwazam, ze wazne, zeby mlodsi zapamietali ta konsole, a pod jakim mianem, to juz sprawa drugorzedna
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  •  
    2011-03-05, 20:08:57
    Phoebo>tvaru: Nie do konca. Nie pisze, ze to jakis ogromny brak kompetencji autora. Nie o to mi chodzi. NES czy Famicom to konsole Nintendo. Tak widocznie wtedy dzialano, ze na potrzeby roznych rynkow zbytu zmieniano wyglad konsoli, co niezmienia faktu, ze obie byly od Nintendo. Masa ludzi na tym portalu ma pewnie bo kilkanascie lat i wydaje mi sie, ze lepiej podawac im normalne informacje. Normalne tzn. takie, jakie posiada caly swiat. Sam zreszta cale zycie 8bitow mialem Famicoma.
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  •  
    2011-03-05, 21:18:49
    jana84: moze i macie racje ale jest wiele gier na nesa których na pegaza nie było (zelda1,2 mario 2,3,metroid i wiele innych gier)
    [odpowiedz]
    -2
    plus minus
  • dżony 
    2011-03-05, 22:14:10
    dżony>jana84: Wszystkie części Mariana jak i Zelda były na Pegasusie. Metroida nie widziałem.
    [odpowiedz]
    -2
    plus minus
  •  
    2011-03-05, 23:39:54
    GVIZDAS: The Young Indiana Jones Chronicles :) gdy bym tu nie wszedł nadal żył bym w nieświadomości że w to grałem! Aż wstyd się przyznać że zapomniałem o tej Wyśmienitej grze! W tedy Indi był tym czym teraz jest Uncharted :) tak zerknąłem na datę wydania Jonsa hmm... 1992 ?! a w Polsce to chyba... ach nieważne hehehehe!
    [odpowiedz]
    -2
    plus minus
  • Darek 
    2011-03-06, 02:24:51
    Darek: Przede wszystkim - to nie jest Ninja Gaiden tylko Shadow Warriors w EU :P Miałem przez to nie mały problem ze zlokalizowaniem jej na allegro :/

    A dorzuciłbym jeszcze Rush n' Attack - nie grałem w to od czasów podstawówki, ale pamiętam, że wtedy strrrraaaaasznie mi się podobało :P
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  •  
    2011-03-06, 03:09:27
    tajniak: Szkoda ze redakcja zapomniala o Bondzie
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  •  
    2011-03-06, 08:49:17
    jana84: nigdy nie widziałem zeldy lub mariana 2,3 na pegaza z chęcia zobacze kardridz jak masz, na pegaza nie było wielu gier z nesa
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  • dżony 
    2011-03-06, 10:33:22
    dżony>jana84: Nie da się ukryć że były to białe kruki i gdybyś zapytał mnie o to piętnaście lat temu to nagrałbym ci filmik i wysłał. SMB2 zdobyłem przypadkiem i bardzo późno. Na catridgu był obrazek z SuperMario64 a grą okazała się prawdziwe mario 2. (wiem bo miałem na nesie) Trójkę udało mi się wychaczyć również na bazarze ale widziałem ją tylko raz i oczywiście dokonałem zakupu niestety nie miałem możliwości porównać ją do oryginalnego SMB3 ale przeglądają po latach YouTube jestem przekonany że to był ta gra. Zelde znalazłem u kumpla. Zwykły kard ze złotą naklejką i logiem zeldy. Z innych bardzo rzadkich gier miałem też naprawdę świetnego MK2 który naprawdę był prawie jak orginał i mimo iż w moim pegazie gościł jeszcze nie jeden mortal to nigdy już nie trafiłem na taką wersje. Ruscy to magicy (w tamtych latach). Nie łatwo było też dostać następną część Contry. Przez kilka lat chodzenia na bazar (a ojciec miał tam parę punktów więc byłem tam prawie codziennie) tylko raz trafiłem na Street Fighter. Raz znalazłem też MKvsSF ale to była kupa.
    [odpowiedz]
    -1
    plus minus
  •  
    2011-03-06, 11:40:29
    360gamer: super frog z amigi 500 to był największy kozak :) btw. mam kaaaaca
    [odpowiedz]
    -3
    plus minus
  • Riddickq 
    2011-03-06, 11:57:25
    Riddickq>360gamer: Witaj w klubie ;P
    Ja właśnie leczę schłodzonym Leszkiem :)

    [odpowiedz]
    -2
    plus minus
  • Bioter 
    2011-03-06, 11:58:10
    Bioter>dżony: To było to oryginalne Mario 2 Czy to w ktorym można było grać też Toadem i Peach ?
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  •  
    2011-03-06, 13:03:26
    jana84: orginalne mario 2 to własnie te z toadem i resztą ,a street fightera tez miałem i nie odbiegał on zbytnio od orginalu(był tez dobry fatal fury)
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  • Bioter 
    2011-03-06, 14:17:41
    Bioter>jana84: Nie prawda. Oryginalne Mario 2 w wersji na NES'a nie zostało oficjalnie wydane poza Japonią, nie wiem jak Pegasus bo możliwe ze były na nim taki perełki.

    chodzi mi o to :
    http://www.youtube.com/watch?v=qwcPKzYiLKs&feature=related
    u nas bardziej znane jako "Lost levels" ze super mario All-stars na SNES'a
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  •  
    2011-03-06, 14:35:42
    jana84: prawda Lost levels to miała byc druga częsc jednak prawie niczym sie nie rózniła od jedynki i do zrobienia mario 2 wykorzystali silnik innej gry (było o tym w psx extreme okładka z mario sunshine , 68 numer chyba)wiec prawdziwe mario 2 to te z toadem i resztą , sam miałem to na Nesa teraz mam na GBA
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  • dżony 
    2011-03-06, 15:20:28
    dżony>Bioter: Był do wyboru mario, luigi, picza i grzyb a co do tej japońskiej wersji to możesz mieć racje ale to już tyle lat wstecz ze pamięć troszkę zawodzi.
    [odpowiedz]
    -1
    plus minus
  • dżony 
    2011-03-06, 15:27:07
    dżony>dżony: Ten link co podałeś to jest właśnie tak jak piszesz lost levels. Takie rozszerzenie jedynki. Nie kupiłem jeszcze zestawu na 25 lecie SMB na WII ale o ile się nie myle są na nim trzy części SMB plus właśnie lost level.
    [odpowiedz]
    -1
    plus minus
  • Bioter 
    2011-03-06, 15:58:42
    Bioter>dżony: Ale z tego co kojarzę nazwa "lost levels" zaczęła obowiązywać kiedy ów gra została dodana do pakietu nesowych gier z Marianem na SNES'a i ta nazwa obowiązuje poza Japonią, bo poza Japonią wydano "inne Mario 2" ( powodem było to że w oryginale był za wysoki poziom trudności), które w Japonii znane jest jako "Super Mario USA" ( to z toadem i piczką).
    Tak ja wiem że to poza japońskie bardziej nadaje się pelnoprawną drugą część serii.
    [odpowiedz]
    0
    plus minus
  • dżony 
    2011-03-06, 16:05:52
    dżony>Bioter: Nic na ten temat nie wiem. W lost level nigdy nie grałem ale tak jak pisałem wyżej jak znajdę trochę wolnego czasu to z sentymentu kupie zestawik na WII i obadam.
    [odpowiedz]
    -1
    plus minus
Dodaj swój komentarz

login

hasło
W sprzedaży PE#177177

Następny numer za 12 dni.
TOP 11 - wyniki w PE#178.

3 x Nintendo 3DS
Archiwum