P-chan>Ewenement55: To, że 3DS obecnie słabiej się sprzedaje niż zakładano, i jego obecna sytuacja przypomina start DS, i analogiczny okres, o którym wspominał kolega Bloter. Nie znaczy, to że Sony ma zagwarantowany sukces. W końcu DS, też się na początku gorzej sprzedawał od PSP, a jak się skończyło, każdy wie. Bo może i powtarzam juz to do przesady, ale to gry, a nie technologia (którą się wszyscy w koło jarają, i oczym w pewnym stopniu przekonało się Sony i Nintendo), sprzedają konsole.
Oczywiście, przyznaje Nintendo popełniło jeden karygodny błąd, za bardzo zaufało na starcie zewnętrznym devom, myśląc, że Ci na starcie przygotują konkretne gry. I niestety sromotnie się o tym przekonało, Sony jak widać nie popełnia tego błędu. Dostarczając co najmniej jeden z tytułów, który pociągnie start konsoli. Tylko pytanie co dalej, bo jak widzę firma mami ludzi ciągłymi zapowiedziami, co przypomina obiecane złote góry w przypadku PS3, i póżniej trzeba było czekać na konkrety praktycznie rok, jak nie dłużej od premiery konsoli.
Więc dobry start nie oznacza wcale, że konsola odniesie sukces.
Tym bardziej (bo być może większość urzytkowników tego portalu, tego nie widzi, lub nie chce zauwarzyć), ale obecnie największym problemem Nintendo, i Sony są tak naprawdę smartphony, i te "popierdółkowate" w większości gry, kupowane za grosze, które sukcesywnie podkradają klientów tym dwóm firmom.
O czym choćby przekonało się Nintendo, które zostało zmuszone do zredukowania ceny swojej konsoli, podobnie było z Sony, które w tym temacie wykorzystało firmę hydraulika jako poligon doświadczalny. Bo wieżcie lub nie gdyby nie, tak przez "prawdziwych" graczy z nienawidzone telefony, i początkowa słaba sprzedarz 3DS'a (który notabene nabiera wiatru w żagle), to znając pazerność firmy S, za PSVite przyszło by nam zapłacić conajmniej o okrągłą stówkę dolców/euro więcej.
Pytanie jest tylko jedno, czy firmie Sony i Nintendo, gdzie konkurencją i to realną staje się dla tych firm Apple i Android, uda się dotrzeć do tych klientów.
Bowiem to, że te dwie japońskie firmy dotrą do hardcore'owych graczy, ze swoją ofertą raczej po tym co zostało zaprezentowane choćby na TGS'ie, nie wątpie. Tylko dzięki takim graczom, ile tak naprawdę konsol się sprzeda 20? 30 milionów? A co dalej? I tutaj jest największy problem. To już niestety bowiem nie są te czasy, gdzie konkurencją dla Nintendo było tylko Sony (i odwrotnie). To już nie są czasy, gdzie brak gier w przypadku PSP potrafiła pociągnąć multimedialność tej konsoli (bo to fajny odtwarzacz filmów i ewentualnie muzyki), którą posiada obecnie każdy lepszy (i wcale nie droższy) telefonik.
I dlatego choćby ciężko będzie rokować, czy te obie firmy (Nintendo i Sony) odniosą taki sukces na jaki liczą.
Dla mnie sukcesem będzie jak tym obu firmom uda się sprzedać po 50 milionów swoich konsol, bo raczej wątpliwe jest to, by osiągneły podobny sukces jak poprzednio.
I żeby było jasne (to przestroga dla fanboyów i portalowych krzykaczy) kibicuje obydwu firmom, i życzę im jak najlepiej, bo możemy za te pięć lat nie ujrzeć kolejnych handheldów...
DeXteR_20=> A co rozumiesz przez lepsze?
[odpowiedz]