(Bez)Imienne rozmyślania

Przy myszce i padzie

BZImienny BZImienny 08.11.2019, 00:06
Piątkowa GROmada #162 - Shadow Warrior 2 Edition
348V

Piątkowa GROmada #162 - Shadow Warrior 2 Edition

Dzisiaj będzie kilka Wangów, które to przy pomocy swoich mieczy będą okładać niewinne demony. Krojąc je na kawałki tak drobne, że nawet mięsne robaki się nimi nie zainteresują. Tak więc pora na "Metal Gear Rising z bronią palną i w trybie FPP", czyli Shadow Warrior 2.

Witam Ciebie, drogi czytelniku, i w ramach miłego spędzenia około 20-25 minut zapraszam Cię do podróży przez Shadow Warrior 2, gry akcji wyprodukowanej przez polskiego dewelopera Flying Wild Hog i wydanej przez Devolver Digital w 2016 roku na Windowsa, rok później na PlayStation 4 i Xbox One, a w 2019 roku także na Windows Apps. Produkcja spotkała się z przyjaznym odbiorem ze strony użytkowników Windowsa zyskując noty na średnim poziomie 85 procent - dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy aby na pewno słusznie. Zapraszam do lektury.

I jakby co, gra zawiera zabójcze stężenie Wangów (zresztą na pudełku jest znaczek ostrzegający przed obecnością Wangów(. Ostrzegam, by potem nie było pretensji. ;)

Zrzuty ekranu pochodzącą ze strony gry na platformie Steam.

Who wants some Wang?

Shadow Warrior 2 to kontynuacja wydanego w 2013 na Windowsa, 2014 roku na Xbox One oraz PlayStation 4 i w 2015 - dzięki Knockout Games - na Linuksa oraz Macintosha Shadow Warrior (2013), produkcji będącej odświeżeniem jednego z "buildowskich klasyków", czyli Shadow Warrior. Produkcja, choć idealną bym jej nie nazwał (a do ideału jej trochę brakowało), dała mi dużo frajdy, tak więc, gdy ogłoszono prace nad kontynuacją, śledziłem je z zapartym tchem, a gdy w końcu w 2016 gra ukazała się na Windowsa, pobiegłem z nieskrywaną radością do Złotych Tarasów, gdzie nabyłem swój egzemplarz. I krótkie oczekiwanie (bo z Shadow Warrior zapoznałem się za sprawą Humble Bundle od Devolver Digital, wypuszczonym długo po premierze na Windowsa) zostało w dwójnasób wynagrodzone. 

Na początku warto nadmienić, że na premierę był to jeden z lepiej sprawdzonych/przetestowanych produktów z jakimi miałem okazję obcować, bo błędów praktycznie nie było, a jak coś się zdarzyło, to jakaś stosunkowo niegroźna sytuacja. Tak więc pierwsze pozytywne wrażenie mamy za sobą. ;)

Gdy za mało dziur z których można odpowiednio skorzystać, odpal Shadow Warrior 2

Lo Wang uratował Świat, choć Świat wskutek tego ratunku musi teraz zmagać się z chmarą nieoczekiwanych, nieproszonych i demonicznych gości. Trochę - chyba - przygnieciony Lo Wang wzywa na pomoc kumpli i wspólnie z nimi wyrusza w podróż celem nie tyle, by odnaleźć świat, co by na nowo ratować planetę. A niedługo także i siebie, ponieważ staje się jednością z kobietą.

Jeśli ktoś szuka dorosłego wątku fabularnego, zdecydowanie trafił pod zły adres, po kontynuacja obiera ten sam środek w opowiedzeniu historii, co poprzednik. Czyli Lo Wang, tym razem w towarzystwie z uroczą "Panią w głowie", Kamiko (dość szybko zaczyna tego żałować - co zobaczyła w głowie naszego protagonisty, już chyba nie odzobaczy). I o ile duet ten nie jest aż tak sprawny jak Lo Wang i Hoji z odsłony z 2013 roku, tak na potrzeby gry - no cóż, jest dobrze. Na tyle dobrze, że przez całą długość trwania opowieści (a ta to 15-20 godzin na wyższych poziomach trudności*) się nie nudziłem. Dodatkowo zakończenie daje cień nadziei, że kiedyś historia ta będzie kontynuowana - bo materiał na to jest.

Dodatkowo wracają stare postacie z jakimi to warto czasem wejść w konwersację, by powymieniać się uszczypliwościami drobnego/grubego kalibru. A następnie wyruszyć w "miasto" miażdżyć demoniczne nasienie. Samotnie albo z innymi.

No właśnie, z innymi - w ramach kontynuacji Flying Wild Hog zdecydowało się na dodanie trybu kooperacji, gdzie to maksymalnie 4 Wangów (choć jeden Wang widzi innego Wanga jako ninję, nawet płci żeńskiej) tępi potwory w widowiskowy sposób. I najważniejszy element tego, czyli kod sieciowy, wypadł bardzo dobrze - tak samo błędów było jak na lekarstwo, a dodatkowo nawet z przypadkowymi ludźmi można było czerpać frajdę. Niestety, o ile kiedyś, gdy było ~15 tysięcy graczy, dało się spokojnie znaleźć kogoś do gry, tak przy obecnym stanie  ~500 jest to bardzo trudne. Bo trzeba pamiętać, że decyzję o tym, czy demony będzie się szlachtowało wspólnie z innymi czy samotnie, podejmuje się z menu gry, gdzie ustawia się poziom trudności pod określoną grupę graczy - decyzja ta wpływa przede wszystkim na poziom trudności, który nie jest skalowany wraz z nadejściem gracza, a przy "stworzeniu" rozgrywki. Można także było szukać rozgrywki u innych graczy, co pozwala na ominięcie niektórych misji (jeśli gracz w ramach cyklu przejdzie misję, jaką miałby wykonać jako jedną z następnych, dostaje możliwość jej ominięcia).

* - Mam tam na myśli główny wątek fabularny. Twórcy bowiem dali kilka misji pobocznych (z grubsza polegających na tym samym, czyli wyeliminuj wszystko), darmowe rozszerzenie Way of the Wang będące tym samym, co kampania, tylko na zamkniętej arenie i wydarzenie świąteczne, gdzie za wyeliminowanie "złego przynoszącego prezenty" dostawało się "Nobitsura Ka-ge" i żywego manekina do trenowania.

Gdy za mało krwi, a nie ma Brutal Doom, odpal Shadow Warrior 2

Mechanika rozgrywki w Shadow Warrior z 2013, choć sprawiała nieskrywaną radość, tak do ideału jej trochę brakowało. W przypadku części niezbyt licznych broni, zwłaszcza pistoletów maszynowych, nie czuć było mocy - coś jakby strzelało się żołędziami, a broń biała nie rozkrawała wrogów tak, jak chciał tego gracz. 

W ramach Shadow Warrior 2 Flying Wild Hog podniosło mechanikę starć na nowy poziom, dokładając do tego masę nowości. Tak więc nie tyle broni jest więcej, zarówno w typie jak i liczbie, ale także korzystanie z niej jest bardziej satysfakcjonujące - broń biała nie tyle została rozbudowana o miecze łańcuchowe (jakby komuś było mało takiego miecza po Warhammer 40,000: Dawn of War - Space Marine, tutaj poczuje się jak w domu), co także twórcy oddali nam we władanie system cięć oparty o nasz wymysł], dzięki czemu można przerobić wroga na kawałki tak drobne, że nawet mięsne robaki się nim nie zainteresują. Co tyczy się także żywych wrogów, jakim można zrobić dziurę w klacie (o dziwo żyją wtedy) czy usunąć górną kończynę ograniczając przy tym ich skuteczność w walce. Jednym zdaniem - gdyby wziąć Metal Gear Rising, dodać mu więcej krwi (ale to tak znacznie więcej), wrzucić miecze Kosmicznych Marines z zakonu Krwawych Kruków i zmienić perspektywę, dostalibyśmy Shadow Warrior 2.

Ale gdy znudzi się nam korzystanie z broni białej, zawsze można przerobić wrogów na durszlak za pomocą broni palnej - każdy znajdzie coś dla siebie: Minigun, granatnik, wyrzutnia rakiet, łuk, karabin szturmowy. I w każdym przypadku można dodatkowo wzmocnić go określonym żywiołem działającym skuteczniej przeciw określonemu typowi wrogów, którzy to cechują się unikatową kombinacją parametrów w skrajnym przypadku dochodząc do poziomu absurdu i braku logiki - nawet w uniwersum Shadow Warrior ciężko mi wytłumaczyć, jak dron może być NIEWRAŻLIWY na obrażenia fizyczne.

No właśnie przeciwnicy - tutaj twórcy zdecydowali się znacznie rozszerzyć wachlarz istot z jakimi przyjdzie się nam zmierzyć, bo są to nie tyle przeciwnicy "biologiczni", co także mechaniczni jak L.A.L.A. A jakby komuś było mało różnorodnych starć z 15+ przeciwnikami, ma jeszcze DEMONICZNE króliki.

Gdy za mało ciachania, a Platinium Games nic nie daje, odpal Shadow Warrior 2

Tak jak wspomniałem we wstępie, tytuł na premierę bardzo pozytywnie zaskoczył mnie jakością techniczną. Nie inaczej było w przypadku warstwy audiowizualnej, czyli skąpanej w krwi, demonicznych kawałkach czy wybuchach orientalno-demonicznej wizji świata. Same lokacje zaprojektowane zostały wskutek zastosowania czegoś, co na pierwszy rzut oka wygląda na proceduralnie generowany obszar w rzeczywistości będąc czymś na wzór tego, co zastosowali twórcy Wormsów na Facebooka (#GROmadauczy) - czyli FWH stworzyło "klocki Lego", a następnie system został zaprzęgnięty do ułożenia ich w losowy sposób dając mapę. Taka konstrukcja daje w miarę świeże doświadczenie przez kilkanaście/dziesiąt pierwszych misji, niemniej ja jakoś fanem tego rozwiązania nie jestem - nie jest ono złe, ale istnieją lepsze. ;)

Natomiast warstwa audio to już wyższa półka - i nie mam tu na myśli wyłącznie dźwięków broni, co także postacie (choć podejrzewam, że część mogła wciąż grymasić po zmianie głosu Lo Wanga w ramach odświeżenia z 2013 roku) czy muzyka. Ale jak w końcu wspiera cię Stan Bush, to musi być dobrze, co nie?

Odświeżenie Shadow Warrior, choć produkcją idealną nie jest, dostarczyło mi kilkanaście godzin przedniej zabawy. Jego kontynuacja natomiast rozbudowała to dając mi 7x tyle frajdy z bezstresowego mielenia demonicznych zastępów i jeśli dzisiaj brakuje ci takiego typu tytułów, szczerze polecam. Choć z kooperacją mogą być problemy, bo graczy niewiele. Ot co.

Ankieta

Reguły pozostają bez zmian, czyli następny tekst jest o zwycięzcy (który to wypada następnie z bazy) -  w przypadku remisu na najwyższym miejscu decyduję, który to ze zwycięzców wygrywa (i tylko wtedy głosuje). Ogłoszenie wyników będzie miało miejsce we wtorek dokładnie 4 dni po opublikowaniu tego odcinka GROmady.

  • Piątkowa GROmada - BattleBlock Theater Edition

Wrażenia z ogrywania pierwszej odsłony serii BattleBlock Theater, sympatycznej platformówki stworzonej przez duet The Behemoth i Big Timber Studio.

  • Piątkowa GROmada -  First Person Shooter II Edition

Druga odsłona serii z FPS-ami jako tematem głównym. 

  • Piątkowa GROmada - Painkiller: Black Edition (Edition)

Czyli wrażenia z ogrywania Painkiler: Black Edition, strzelaniny od People Can Fly.

  • Piątkowa GROmada - Serious Sam II Edition

Wrażenia z ogrywania trzeciej (drugiej?) odsłony serii Serious Sam, Serious Sam II, kontynuacji Serious Sam z Xbox (jakby to miało znaczenie).

  • Piątkowa GROmada - Ubersoldier Edition

Czyli pewny, poniekąd słusznie, zapomniany FPS "Made in Russia" znany jako Ubersoldier (Eastern Front) i wrażenia z ogrywania go ze skupieniem się na drugiej odsłonie.

  • Piątkowa GROmada - Wybrane gry na Windowsa na prawie każdego kompa za małe pieniądze

Czyli zamiast standardowych wrażeń z ogrywania produkcji, mój głos w sprawie produkcji na Windowsa, jakie o można zdobyć za skromne pieniądze i w większości będą one działały na tosterze i klamce od Zaporożca. ;)

Tagi: flying wild hog fps humor Piątkowa GROmada shadow warrior 2 slasher

Oceń notkę
+ +27 -

Here comes the RECKONING
Oceń profil
+ +154 -
BZImienny
Ranking: 62 Poziom: 69
PD: 41500
REPUTACJA: 12620