SKLEP

Blog użytkownika +qwa

+qwa +qwa 04.08.2017, 12:01
Hicior na koniec generacji
123V

Hicior na koniec generacji

Little Samson swoją premierę miał w 1992 roku, kiedy to na dobre panował już SNES, Taito nie spisało jeszcze poprzedniej konsolki Nintendo na straty i pod koniec żywota 8-bitowca zaserwowało ten oto platformer.

Co gierkę z pewnością wyróżniało to cała masa leveli, bardzo ładna grafika i czysty gameplay. Stare szlagiery nie marnowały zwykle naszego czasu i pozwalały zagłębić się w zabawę już na starcie. Zaczynamy od tego, że zbieramy drużynę. Samsona wspomoże golem, smok i mysza, a każdy z tych wykolejeńców ma swój zestaw cech i własny motyw muzyczny.

Golem jest wolny, silny, ale jego atak ma słaby zasięg, smok może latać i pluć kulami, a mysz jest bardzo mała, wysoko skacze, stawia bomby niczym w Metroidzie i chodzi po ścianach i sufitach. Samson z kolei to zwykły chłopek, który nie wyróżnia się niczym szczególnym. Postać można zmienić w dowolnym momencie, co przydaje się, kiedy zapowiada się, że jedna z nich może zginąć lub też kiedy chcemy przyjąć inną strategię.

Nie każdemu spodoba się to, że zamiast muzyki do każdego levelu, mamy jedynie motywy każdej z postaci plus muzyczkę grająca przy walce z bossami. Ale to niewielki mankament, bo nutki są przyjemne. Bossowie z kolei fajnie kontrastują z tą całą lekką otoczką, bo ich design jest srogi i spokojnie nadawałby się do horroru. Ot, taki kolejny wyróżniający czynnik.

Ograłem sobie tego klasyka z nieukrywaną przyjemnością i aż chciałoby się położyć łapy na jakimś kolejnym platformerze, niekoniecznie dwuwymiarowym. Wszakżesz jesień przyniesie nam nowego Mariana, a to może być giera spokojnie warta wydania nań dwustu złotych. Tymczasem wezmę się za kolejnego “jump and shoot” w 2D.

Tagi:

Oceń notkę
+ +8 -

Oceń profil
+ +8 -
+qwa
Ranking: 1531 Poziom: 32
PD: 4966
REPUTACJA: 664
Miesięcznik PSX Extreme