SKLEP

Wóz Drzymały

czyli o retro grach Arcade słów kilka.
Ciapo Ciapo 10.08.2017, 09:49
Wóz Drzymały S04E16, OutZone
892V

Wóz Drzymały S04E16, OutZone

W dzisiejszym odcinku zabiorę się za grę z gatunku run'n'gun wydaną w 1990 roku przez firmę Taoplan. Jej tytuł to Out Zone i jest klasycznym przedstawicielem swojego gatunku. Nie zrobiła jakiejś oszałamiającej furory w salonach gier. Prawdopodobnie ze względu na swój dość wykręcony poziom trudności. Zapraszam do środka.

Na początek tradycyjnie już podkład muzyczny, czyli soundtrack z opisywanej gry. Tak dla lepszego wczucia się w klimat dla tych, którzy lubią posłuchać czegoś do czytania.

 

Teraz już mogę się z Wami przywitać w ostatnim odcinku tego sezonu Wozu Drzymały i zaprosić na rozbiórkę na czynniki pierwsze kolejnej gry z salonów arcade. Dzisiaj zajmę się grą Out Zone. Należy ona do gatunku run'n'gun, czyli biegniemy, i strzelamy do wszystkiego co staje nam na drodze. Czasami zbieramy jakiegoś dopalacza, albo zmieniamy broń. Gra została wydana w 1990 roku przez firmę Taoplan.

Zanim zabiorę się za samą grę kilka ulotek reklamowych jakie udało mi się znaleźć na jak zawsze niezawodnej stronie The Arcade Flyer Archive. Jest to jednostronicowa ulotka przeznaczona na Amerykę i dwie wersje dwustronne dla Europy i Japonii, które różnią się tylko językiem.


Amerykańska ulotka reklamowa


Europejska ulotka reklamowa


Japońska ulotka reklamowa

Teraz zaczynamy już z samą grą. Na początek tabelka z podstawowymi informacjami na temat samej gry.

Tytuł: Out Zone
Producent: Taoplan
Rok wydania: 1990
Liczba graczy: 1-2 (co-op jednocześnie)
Używanych przycisków: 2

 


Out Zone (Taoplan, 1990 rok)

Taka ciekawostka związana z ekranem tytułowym. Jeśli wrzucimy jeden kredyt, ekran tytułowy wygląda jak na obrazku poniżej. Kiedy dorzucimy drugi kredyt, to gra sugeruje nam, że możemy zagrać w dwie osoby zmieniając ekran startowy, na którym pojawia się druga, czerwona postać.


Ekran tytułowy po wrzuceniu dwóch kredytów

Gra nie została wydana na żadne domowe platformy do grania, czyli takim automatowym exclusivem ;) Na początek wypadałoby podać kilka słów wprowadzenia fabularnego. W sumie kilka słów związanych z fabułą w grze można znaleźć, jednak jak to w grach arcade, nie jest jest ona jakoś mocno rozbudowana, ani nawet potrzebna :) Co ciekawe japońska wersja gry ma dwie dodatkowe scenki mówiące o tym, że w roku 2097 ziemia nie potrafiąc już odpierać ciągłych najazdów kosmitów na Ziemię oddelegowała najsilniejszego cyborga na naszej planecie do legendarnego oddziału Space Death. W wersjach europejskiej i amerykańskiej dostajemy tylko prosty rozkaz na początku. Zniszcz ich wszystkich. I zostajemy zrzuceni gdzieś prosto na pole walki.

Postaci. Nic w zasadzie o nich nie wiadomo. Możemy grać w 2 osoby, wtedy sterujemy dwoma takimi samymi postaciami tylko jedna jest niebieska, a druga czerwona. Jedynie z dodatkowej wstawki w japońskiej wersji możemy dowiedzieć się, że to prawdopodobnie o tych naszych dwóch pamperkach była tam mowa i są one najdoskonalszymi cyborgami na Ziemi. To wszystko co można o nich powiedzieć. Narzucony widok z góry powoduje, że w zasadzie widzimy tylko blond czuprynę naszej postaci i ramiona w odpowiednim dla naszej postaci kolorze.

W tym akapicie chciałbym się skupić na przeciwnikach występujących w grze. Na początku wydawało mi się, że jest dość monotonnie, bo prawda jest taka, że jeśli chodzi o piechotę to mamy tutaj 2 rodzaje piechoty w chyba czterech kolorach każdy. Jednak jeśli chodzi o pojazdy wroga to kiedy zacząłem przygotowywać grafiki do tego tekstu, zdałem sobie sprawę, że pojazdy wroga praktycznie się nie powtarzają. Bardzo rzadko zdarza się sytuacja kiedy jakiś pojazd występuje częściej niż w jednym miejscu w grze. Naszła mnie też taka refleksja, że w tej grze przeciwnicy pojawiają się podobnie jak w grach z gatunku shoot'em up. Nawet poruszają się w formacjach i tworzą różne układy na ekranie. Oprócz zwykłych przeciwników natkniemy się też na bossów, którzy są ciekawie zaprojektowani i większości przypadków zajmują połowę ekranu. Ewentualnie walczymy z czterema pojazdami jednocześnie. Wszyscy jednak robią wrażenie. Ogólnie przeciwnicy w grze są dopracowani z wysoką dbałością o detale. Jak na tak starą grę są zadziwiająco szczegółowo narysowani.

Podstawowym rodzajem przeciwników są żołnierze. Ubrani w kombinezony występują w dwóch wersjach i kilku odmianach kolorystycznych. Po prostu chodzą i strzelają. Nic specjalnego. Występują jednak w dużych ilościach i potrafią narobić zadymy.

 
Żołnierze


Żołnierze w drugiej wersji

Od czasu do czasu możemy się natknąć też na żołnierzy w czerwonych kombinezonach. Załatwienie takiego przeciwnika zaowocuje pozostawieniem przez niego jakiegoś dopalacza, lepszego strzelania, dodatkowej bomby, czy któregoś z ulepszeń specjalnych.


Czerwony żołnierz

To wszystko jeśli chodzi o piechotę wroga. Teraz przechodzimy do najliczniejszej grupy wrogów, czyli pojazdów. Chociaż działka różnej maści to raczej mało mają wspólnego z pojazdami ;) Pierwsze trzy rodzaje działka to smukłe konstrukcje wyglądające bardziej jak małe wieżyczki. Strzelają sporą ilością kulek w naszym kierunku. Potrafią też rozpylać kulki we wszystkich kierunkach jednocześnie. Ostatni rodzaj jest o tyle upierdliwy, że potrafi schować się w ziemi.


Działka

Teraz będą działka innego rodzaju. Też działka stacjonarne, ale potrafiące się obracać wokół własnej osi. Strzelają pojedynczymi kulkami w naszym kierunku i obracają się za nami. Pierwsze strzelają małymi, drugie dużymi kulkami.


Działka

Trzy ostatnie to już większe konstrukcje, potrafiące być groźne. Tym bardziej, że występujące przeważnie po kilka jednocześnie. Pierwsze to wielka konstrukcja wzniesiona na skale z wpuszczonymi w tę skałę jakimiś kablami. Strzela praktycznie serią wielkich kulek w naszym kierunku obracając się za nami. Drugie to większa wersja obrotowego działka, strzela dużymi kulkami pojedyncze nie jest specjalnie groźne, jednak dwa lub trzy potrafią zrobić zamieszanie. Są stosunkowo wytrzymałe. Ostatni rodzaj dział to taka dziwna wyrzutnia rakiet. Wystrzeliwuje 3 rakiety naprowadzane w naszym kierunku. Do tego można je atakować tylko w momencie kiedy strzelają. Są ustawiane po cztery sztuki w rzędzie.


Działka

Teraz przejdę już do faktycznie poruszających się przeciwników. Pierwszym z pojazdów wroga na jaki się natkniemy będą Transportery. Poruszają się powoli w obstawie żołnierzy. Same też ich przewożą. Kiedy taki transporter się zatrzyma, z jego tyłu wyskakują kolejni żołnierze.


Transporter opancerzony

Czołgi wroga występują w przeróżnych kształtach i kolorach. Spróbuje je poukładać według rozmiaru, bo to chyba jedyna sensowne kryterium w tym przypadku. Najmniejsze czołgi to małe, fioletowe pojazdy z dwoma lufami. Przeważnie czają się w ciasnych tunelach całymi grupami. Strzelają w różnych kierunkach, co w wąskim tunelu nie jest zbyt przyjemne.

Drugi rodzaj czołgu to niebieskie... hm... nie wiem jak to coś nazwać, jakieś pomysły? :) pojawiają się w grupach po sześć jednocześnie i poruszają się po planszy układając się w różne wzorki. Prawie nie strzelają, za to poruszają się szybko i po całej planszy przez co najbardziej jesteśmy narażeni na sam kontakt z tym przeciwnikiem, który jest dla nas zabójczy. Od czasu do czasu w formacji pojawia się jeden czerwony. Jeśli go zniszczymy, zostawi nam jakiś bonus typu dodatkowa bomba, albo jakiś inny power'up.

Kolejny czołg jest chyba inspirowany naturą ;) Przynajmniej dla mnie wyglądają one jak kraby ;) Raczej nie groźne. Strzelają pojedynczo i wyjeżdżają całą grupą jeden za drugim z jednego miejsca. Przez to nie stanowią specjalnego wyzwania.


Czołgi małe

Dalej są konstrukcje średniej wielkości. Pierwsza z nich, wygląda jak zielone żelazko. Poruszają się dość szybko, strzelają dwoma dużymi rakietami jednocześnie prosto przed siebie. Jeśli pojawia się więcej niż jeden na ekranie to potrafią naprawdę zasiać całą planszę swoimi pociskami.

Dziwna konstrukcja z dwoma przyczepkami po bokach. Strzela pionowo w dół krótkimi wiązkami energetycznymi. Jednak najbardziej upierdliwym atakiem tego przeciwnika są wyrzucane co chwilę kapsuły, które lecą w dół i w pewnym momencie wybuchają rozpylając po całej planszy kulki. Jedna taka kapsuła nie jest może groźna, jednak kiedy lecą dwie albo więcej to zaczyna robić się niebezpiecznie.

Opancerzony krab. Został na nim zamontowany dodatkowy pancerz i działko. Dzięki temu więcej strzelają i są mocniejsze. Dopiero po kilku strzałach spada z niego pancerz i zostaje zwykły krab, którego trzeba dobić.


Czołgi średnie

Oczywiście są też duże czołgi. To są już dość groźni i wytrzymali przeciwnicy. Trzeba przez dobrą chwilę skupić na nim ogień żeby bydlaka wykończyć. Pierwszym tego typu pojazdem na jaki się natkniemy to czołg dla mnie wyglądający jak wielki mechaniczny mózg. Strzela powolnymi kulkami w kilku kierunkach. Po kilkunastu trafieniach pokrywa wyglądająca jak mózg odpada i zostaje mniejszy pojazd, który zaczyna walić do nas całymi seriami, po kilkanaście kulek jednocześnie.

Kolejny to też niezły badass. Najczęściej wyjeżdżają z jakiś hangarów. Są bardzo wytrzymali. Strzelają wielkimi kulami z dość dużą częstotliwością, więc warto skupić się na tym żeby wykańczać ich w pierwszej kolejności.

Ostatnim z czołgów jest wielki, żółty, całkiem sympatycznie wyglądający pojazd. Jednak nie dajcie się zwieść jego niewinnemu żółtemu kolorkowi. Potrafi wypluć z siebie niekończącą się prawie falę pocisków, oczywiście zmieniając kierunek strzelania zawsze na taki żeby kulki leciały w naszą stronę.


Duże czołgi

Natkniemy się też na dwa czołgi stojące w płomieniach. Jeden wyjeżdża z wraku drugiego bossa. Jest o tyle niebezpieczny, ze zaskakuje nas z tylu, przez co możemy nie zdążyć zareagować. Nie strzela. Jedynym zagrożeniem jest kontakt z nim.

Drugi z płonących pojazdów wyjeżdża z małej budki na górze ekranu. Z tymi jest o tyle trudniej, że pojawia się ich więcej, a do tego strzelają dużymi kulkami. Do tego wytrzymują kilka trafień.


Płonące czołgi

Natkniemy się jeszcze na trzy pojazdy, które unoszą się nad ziemią, więc czołgami nie są, ale są tak samo twarde i niebezpieczne jak największe z czołgów. Pierwszy oczywiście najmniejszy, jednak występują one w dosyć dużych ilościach, są stosunkowo szybkie, do tego pojawiają się w miejscach, gdzie jeden kroczek za daleko i spadamy w przepaść. Dobrze, że przynajmniej nie strzelają za dużo.

Drugi typ latającego czołgu jest zdecydowanie większy i twardszy. Występują przeważnie w parach i są bardzo niebezpieczne ze względu na swój atak. Strzelają szybką wiązką lasera, która zabija na miejscu. Atak ten jest trudny do uniknięcia i nawet bomba może nam nie pomóc.

Ostatni z tego typu przeciwników jest mocno upierdliwy. Występuje tylko w jednym miejscu w grze. Podłoga w tym miejscu ma słabsze elementy, które zapadają się pod naszym ciężarem. Więc raz, że musimy uważać po czym chodzimy to jeszcze jeden tego typu przeciwnik wystrzeliwuje trzy naprowadzane rakiety. W niektórych miejscach zdarza się, że mamy takich trzech na ekranie jednocześnie, a nie możemy im nic zrobić bo po drodze do nich jest zapadająca się podłoga ;)


Latające czołgi

W naszej misji trafimy na przeciwników wyglądających jak kilka połączonych w węża kulek. Latają one bardzo szybko, strzelają kilkoma kulkami jednocześnie w naszą stronę. Dodatkowo dzieje się to w miejscu gdzie po lewej i prawej stronie ekranu są przepaści i jeden fałszywy ruch kończy się zgonem. Potrafią pojawić się dwa na ekranie.


Wąż z kulek

Występuje jeszcze jeden rodzaj węża, jest znacznie dłuższy i oprócz tego, że wije się po całej planszy, to strzela z pyska potrójnymi kulkami. Możemy rozwalać kolejne jego segmenty, a kiedy zniszczymy głowę zostawia czasami jakiegoś bonusa w postaci wzmocnienia strzelania albo bomby.


Wąż

Występują jeszcze trzy rodzaje wózków. Charakteryzują się tym, że wszystkie poruszają się tylko w lewo i prawo, nie zbliżają się do nas. Najmniejsze z nich wystrzeliwują dwie kulki jednocześnie i są raczej mało groźne.

Drugi i trzeci rodzaj jest w zasadzie taki sam, różnią się tylko sposobem w jaki do nas prują. Jedne mają zamontowane na bokach działka laserowe, które strzelają tylko pionowo w dół, Drugie mają zamontowane cztery działka, które strzelają potrójnymi kulkami. Oba rodzaje wózków mają to do siebie, że kiedy już zniszczymy wszystkie zamontowane na nich działka, ich wraki pozostają na planszy tworząc dla nas osłony przed atakami innych przeciwników.

 
Mały i duży wózek


Duży wózek

Kolejny przeciwnik wygląda na coś organicznego. Dziwna zielona kupka, która czai się na nas przeważnie w miejscach gdzie plansza zamienia się w wąski labirynt. Jest o tyle niebezpieczna, że wystrzeliwuje kulki naokoło siebie we wszystkich kierunkach. Może się zdarzyć, że w takim wąskim korytarzu dostaniemy kulką w plecy.

Drugi wyglądający na organicznego przeciwnika. Coś w rodzaju ważki. Latają w ustalonych formacjach, po kilka. Jedna za drug. Strzelają fioletowymi obłoczkami, które leniwie lecą w naszym kierunku.

Pojawiają się jeszcze przed samym ostatnim bossem, dwa takie cosie. Nawet nie próbuje tego nazywać, latają i z tych czarnych dziur walą w nas dużymi kulami. Raczej nie jest to jakiś specjalnie trudny przeciwnik. Prawdę mówiąc, zauważyłem go dopiero, za którymś przechodzeniem gry ;)

Ostatni podstawowy przeciwnik w sumie nie jest przeciwnikiem. Jest to coś w rodzaju inkubatora żołnierzy. Kiedy się do niego zbliżamy, otwiera się i wyskakuje z niego niebieski żołnierz. Można je niszczyć zanim zawartość wyskoczy.


Zielona kupka, Ważka, Zielone coś i Inkubator

To już wszyscy podstawowi przeciwnicy. W grze występuje jeszcze jeden subboss. Niestety jest on tak ustawiony, że nie udało mi się go wyciągnąć, bo zasłaniają go elementy HUD'a (pasek energii, ilość żyć, kredytów itd.). Jest to pociąg, który na wagonach ma ustawione różne działa, żołnierzy, a na końcu musimy zniszczyć lokomotywę.

Bossowie w grze są różni. Pierwszym są cztery średniej wielkości latające pojazdy. Cała taktyka to unikać kulek. Strzelają pojedynczymi dużymi kulami. Trzeba się cały czas poruszać i nie dać zapędzić się do rogu ekranu. Wtedy beż bomby nie wyjdziemy z tego cało.


Pierwszy boss

Drugi z bossów to wielki czołg. Jest w zasadzie niewrażliwy na nasze ataki. Możemy zrobić mu krzywdę jedynie w momencie kiedy otwiera oko znajdujące się mniej więcej pośrodku pojazdu. Żeby nie było łatwo, w tym samym momencie oczywiście atakuje. Po lewej i prawej stronie, nad gąsienicami ma zamontowane działka maszynowe, które strzelają prosto przed siebie. Są to jedyne elementy szefa, które można zniszczyć. Od czasu do czasu otwiera się klapa pośrodku bossa i wylatuje z niego mały pojazd.


Drugi boss

Trzeci z bossów to... hm... Jakaś dziwna instalacja. Po środku ma zamykane oko, jedyny czuły punkt, który kiedy się otwiera, od razu wypluwa w naszą stronę serię pocisków. Szef posiada też dwa wyjścia, z których co chwilę wylatują małe latające upierdliwce. Do tego boss jest wyposażony w ramiona uzbrojone w dwa potężne lasery, którymi odcina fragmenty podłogi. Oczywiście zmniejsza to nam pole do manewru i ucieczek przed pociskami.


Trzeci boss

Czwartym z bossów jest wielki statek kosmiczny. Chociaż prawdę mówiąc wielki to jest jego pancerz, bo od czasu do czasu odrzuca pancerz i objawia się dużo mniejszy pojazd otoczony kręgiem jeszcze mniejszych pojazdów, które są jednocześnie tarczą i bronią bossa. Do walki z tym szefem trzeba popisać się trochę zręcznością.


Czwarty boss

Piąty z bossów to również wielki statek kosmiczny. Tej uzbrojony jest w dwa działa wyrzucające deszcz podłużnych pocisków. Można próbować ustawić się idealnie pośrodku bossa i przesuwać się razem z nim. Jest to chyba jedyna sensowna metoda na ominięcie tego ataku. Na szczęście działka te można zniszczyć. Co jakiś czas wyrzuca z siebie ważkę, która potrafi pomieszać nam szyki.


Piąty boss

Szósty boss to wielki mech. Przyznam się, że ten robi na mnie największe wrażenie. Porusza się na dwóch nogach i posiada cztery teleskopowe ręce, które wyrzuca w naszym kierunku, po czym wyrzuca grupę wielkich kul w naszym kierunku. Oczywiście tylko w tym momencie możemy mu coś zrobić, bo przez resztę czasu jest nieczuły na nasze ataki.


Szósty boss

Ostatni z bossów to już nie przelewki. Jest to naprawdę sporych rozmiarów bydle posiadające całą gamę ataków. Strzela wielkimi kulami, wystrzeliwuje po luku takie dziwne rakiety ciągnące za sobą ślad, Ma dwie ręce, w których uruchamia miecz laserowy, którym nas tnie. Ogólnie jest to poważnie trudny przeciwnik. Jedyną strategię jaką mogę na niego polecić to: miej dużo bomb.


Siódmy boss

To już wszyscy przeciwnicy jakich znajdziemy w grze. Jest całkiem kolorowo i różnorodnie wbrew pierwszemu odczuciu. Teraz przydałoby się napisać kilka zdań o lokacjach, które przyjdzie nam zwiedzać. Sprawa wygląda tak, że gra została podzielona na siedem etapów. Tak naprawdę jednak cała gra jest jedną ciągłością. Po pokonaniu bossa pojawia się tylko ramka z podliczeniem punktów i lecimy dalej.


Przerywnik między planszami

Co prawda jest to i tak lepsze rozwiązanie niż w Thundercade gdzie nie było żadnego podziału i nie wiedzieliśmy czy właśnie pokonaliśmy bossa i lecimy następną planszę, czy to tylko twardszy przeciwnik. Tutaj przynajmniej jest zaznaczone, że skończyliśmy daną planszę, więc można się jakoś zorientować. Plansze przygotowane są z bardzo duża dbałością o detale i robią naprawdę przyzwoite wrażenie nawet dzisiaj. Zaczynamy w jakiś terenach zielonych. Pojedyncze pagórki i drzewa potem wdzieramy się w głąb terytorium wroga, schodzimy pod powierzchnie planety, a następnie pozostałe plansze to różnej maści bazy przeciwnika, które ochoczo plądrujemy. Przejście wszystkich siedmiu zajmuje około 35 min, co jest wynikiem przeciętnym, ale żeby zobaczyć zakończenie gry, trzeba ją przejść dwa razy. Oczywiście drugie przejście na podniesionym poziomie trudności.

Pierwsza plansza nie powala może ilością szczegółów. Jesteśmy jednak na jakiejś równinie porośniętej miejscami trawą i czasami jakimiś krzakami. Od czasu do czasu natkniemy się na jakieś skały. Napisałbym, że pierwsza plansza jest prosta i taka na rozgrzewkę żeby się zapoznać z grą. Niestety w przypadku Out Zone byłoby to kłamstwo. Od samego początku zostajemy rzuceni na głęboką wodę. Pamiętam, że w naszych miejscowych salonach gry z miejsca były ustawiane na najwyższym poziomie trudności. W przypadku tej gry, zabieg taki powodował, że mało który z nas potrafił dojść choćby do pierwszego bossa.

Plansza numer dwa. Powoli przechodzimy z trawiastej równiny na ubitą ziemię z wyciętymi labiryntami. Zaczyna robić się ciekawie. W tej planszy owe labirynty to naprawdę jedna z gorszych rzeczy w grze. Od tego momentu możesz się zacząć do nich przyzwyczajać ;) W tej planszy już zaczyna być widać szczegółowość grafiki. W wycięciach labiryntu widać niższy poziom planszy. Oczywiście w labiryntach każdy źle postawiony krok kończy się upadkiem w przepaść.

Plansza trzecia. Schodzimy gdzieś pod powierzchnię planety. Czasami możemy zaobserwować baseny z lawą na niższych poziomach. Oczywiście nie muszę przypominać, że lepiej nie sprawdzać, czy da się tam zejść? ;) Zmienia się trochę kolorystyka. Jest bardziej czerwono i fioletowo.

Plansza czwarta. Docieramy do cywilizacji. Czekają nas tutaj różne atrakcje. Laserowe działka oraz labirynty. W tej planszy poruszamy się w większej części po wąskich korytarzach. Żeby było łatwiej, wewnątrz przegród między korytarzami chodzą sobie żołnierze i wybiegają pierwszymi drzwiami jakie napotkają.

Plansza piąta to jakaś baza przeładunkowa chyba, bo są tu tory i jeżdżące po nich platformy. Do tego subbossem na tym poziomie jest pociąg ;) Można jego część zobaczyć na drugim ze screenów ilustrujących tę planszę. Sama miejscówka jest dość ciemna i mroczna.

Plansza szósta to kolejny labirynt z przepaściami, do tego z ruchomymi kładeczkami, a potem przejazd platformą na torach. W tym czasie walka z jakimiś owadami. W pierwszej części planszy, na labiryntach jest moment kiedy każdy przeciwnik jakiego spotkamy jest czerwonym żołnierzem. Można się tutaj nieźle obłowić w bomby, których też nie należy tutaj oszczędzać. I tak będzie ich tam więcej niż jesteśmy w stanie udźwignąć.

Plansza siódma i ostatnia. Grafika tła, szczególnie w drugiej części misji robi wrażenie, przynajmniej na mnie, nawet dziś. Dobór kolorów i szczegółowość nawet podłogi, po której stąpamy powoduje lekki oczopląs i pewnie nie jest to przypadek ;)

To już wszystkie plansze, które przyjdzie nam odwiedzić. Teraz skupię się trochę na oprawie graficznej, która w mojej opinii robi wrażenie nawet dziś. Tła narysowane są z bardzo dużą dbałością o szczegóły. W związku z tym, że widok w grze mamy z góry, większość wodotrysków dzieje się pod podłogą. Kiedy trafiamy na jakiś moment planszy gdzie musimy przejść labiryntem z wyciętymi dziurami w podłodze, to właśnie w tych dziurach dzieją się najciekawsze rzeczy. Może dlatego tych dziur jest w grze tak dużo ;) Bossowie, którzy są naprawdę wielcy, a do tego narysowani z ilością szczegółów, której nie powstydziłby się dobry tatuaż z kategorii biomechanika ;)

Troszeczkę gorzej wygląda sprawa jeśli chodzi o animację. Tutaj w niektórych elementach widać, że trzeba było trochę przyoszczędzić na animacji. Wszelkiego rodzaju wybuchy mają po 2-3 klatki animacji, a jak jeszcze trafimy na miejsce gdzie pali się jakiś ogień to zobaczymy, że są to właśnie 2-3 zmieniające się obrazki. Na szczęście animacja całej reszty jest w porządku i nie można się jakoś specjalnie przyczepiać.

Oprawa dźwiękowa. Pod tym względem na przód zdecydowanie wybija się muzyka. Jest bardzo dynamiczna, a przy okazji melodyjna i mimo piskliwych i bzyczących dźwięków buduje klimat, pozwala nakręcić się do walki i wpada w ucho. O ile w wielu grach arcade muzyka jest i to tyle co można o niej powiedzieć, fajnie jeśli nie przeszkadza w graniu, tak w Out Zone muzyka jest integralną częścią całej akcji i bez niej grałoby się zdecydowanie gorzej. Pozwala ona wbić się w trans jaki jest potrzebny aby unikać ataków wroga i jego samego, a przy okazji nie zjebać się w przepaść bez dna.

Efekty dźwiękowe. Tutaj nie ma się czym zachwycać. Jakieś plumkania, piski i trzaski imitujące wybuchy. Na szczęście są na tyle ciche, że nie przeszkadzają w rozkoszowaniu się muzyką. Budują tylko tło i wcale nie trzeba się na nich skupiać. Ktoś pomyślał i odpowiednio dobrał głośność efektów dźwiękowych i muzyki.

Przechodzimy do tego co w grach arcade jest najważniejsze, czyli samej rozgrywki. Do sterowania używamy gałki oraz dwóch przycisków. Jeden to atak, drugi tak zwana bomba. Opis sterowania przypomina grę z gatunku shmup? Jest w tym sporo prawdy, bo jeśli wybierzemy jedną z opcji strzelania, nasza postać zostaje zafiksowana tak, że możemy strzelać tylko do przodu i gra się wtedy prawie jak w samolociki.

Jeśli chodzi o broń to mamy tutaj dwa podstawowe rodzaje broni, które zmieniamy podnosząc powerupa z literką C, jak Change ;)

Jedno strzelanie to pistolet laserowy. Strzela pojedynczymi pociskami laserowymi. W tym trybie strzelania możemy strzelać w każdym kierunku, bo nasza postać strzela zawsze w tym kierunku, w którym idzie. W trybie tym mamy autofire, czyli wystarczy trzymać wciśnięty przycisk ataku a nasza postać będzie strzelała ogniem ciągłym. Po zebraniu literki C przełączamy strzelanie w tryb 3-way. W tym trybie nasza postać porusza się normalnie we wszystkich kierunkach, ale strzela zawsze w górę ekranu. Nie posiadamy tutaj tez funkcji autofire. Tzn może i posiadamy, ale strzela ona z taką częstotliwością, że nie wiem kto byłby w stanie grać z takim autofire. Pierwszy tryb strzelania dobrze sprawdza się w wąskich korytarzach, gdzie przeciwnicy czają się za winklem. Drugi jest bardziej racjonalnym wyborem w miejscach gdzie musimy poruszać się po labiryntach z wycięciami w podłodze. Oba strzelania można wzmocnić zbierając dopalacz z literką P.

Oba strzelania podnoszą poziom równocześnie. Więc jeśli mamy laser podniesiony do maksymalnego, trzeciego poziomu i zmienimy broń na 3-way to ta broń też będzie od razu na maksymalnym poziomie. Poziomy mocy broni jak już wspomniałem są trzy, więc zebranie dwóch literek P daje nam maksymalny poziom broni. Zebranie każdej kolejnej literki P zostanie teraz nagrodzone bonusem w postaci 5.000 punktów.

Oprócz wymienionych do tej pory znajdziek spotkamy też kolorowe znaczki literkami SP. Jest to skrót od Specjal i są to specjalne dopalacze. Jest ich w sumie sześć. Dwa z nich to broń, pozostałe to dodatkowe rozszerzenia możliwości naszego blond herosa. Jeżeli chodzi o broń to mamy dwa specjały. Pierwszy to odpowiednik lasera. Postać porusza się w taki sam sposób jak przy laserze. Jest to znaczek z żółtymi literkami SP. Miotacz ognia. Super Burner. Bardzo długo uważałem tę broń za kiepską jednak jest to zdecydowanie najmocniejsza broń w grze. Ma stosunkowo mały zasięg, ale jak już dosięgnie to nawet najtwardszy przeciwnik szybko wymięka.

Druga broń jaką możemy sobie ogarnąć to różowy znaczek SP. Jest to strzelanie o nazwie Super Ball. Na salonie było to po prostu yoyo. Wielka fioletowa kula uwiązana na sznurku, który trzyma nasza postać i kręci naokoło niczym lassem. W mojej skromnej opinii jest to najlepsza broń w grze. Nie jest może tak silna jak miotacz ognia, ale nasza postać porusza się jak w trybie 3-way a obracająca się wokół nas kula zbiera wszystko i z przodu i z tylu, przez ściany. Dzięki temu możemy ogarnąć nim wąskie korytarze, ale też kładki nad przepaściami. Najbardziej uniwersalne strzelanie. Do tego ma autofire. Tzn jeśli będziemy naparzać przycisk, to co pełen obrót będziemy przed siebie wyrzucać taką kulę niszczącą wszystkich na swojej drodze. Jeśli jednak zmęczy nam się ręka wystarczy trzymać przycisk i jedyna różnica to będzie brak wyrzucania tej dodatkowej kuli do przodu.


Super Burner, Super Ball

Pozostałe cztery znaczki SP to (kolory podaje za ulotką reklamową) biały. Jest to osłonka. Wokół naszej postaci wytwarza się pole siłowe chroniące nas przed jednym atakiem przeciwnika. Tak naprawdę prawie jak dodatkowe życie. Możemy przyjąć na klatę jedną kulkę bez konsekwencji ;)

Zielony to przedłużenie paska cza... ekhm energii. Dostajemy około 50% dłuższy pasek życia. W tej grze jest to bardzo przydatny power up. Za chwilę wrócę do tego paska energii, bo to jest sprytny zabieg. W każdym razie zielony znaczek SP przedłuża nam pasek życia.

Niebieski znaczek to Speed Up, czyli przyspieszenie. Dzięki niemu nasza postać porusza się szybciej, co ogólnie jest dobre, ale może być zgubne jeśli zbierzemy go chwilę przed sekcją gdzie trzeba precyzyjnie sterować żeby nie wpaść do dziury.

Ostatni, czerwony znaczek, jest niczym ekstremalnie rzadkie pepe. Pojawia się raz na milion rozgrywek i dzięki niemu otrzymujemy dodatkowe życie. Całe ;)


Shield, Energy, Speed, 1 Up

Wspomniałem o pasku energii. Już śpieszę z wyjaśnieniem. Pasek energii w grze został zaimplementowany, jednak nie jest on do końca tym za co można by go uważać. Otóż nasz bohater ginie zawsze po jednym trafieniu. Niezależnie od tego ile mieliśmy energii w momencie trafienia. Do odnawiania paska energii służy powerup oznaczony literką E. Odnawia on około jednej trzeciej energii

Część z Was pewnie teraz zaczęła się drapać po głowie i zastanawiać, po chusteczkę w takim razie ten pasek energii skoro i tak po jednym strzale padamy. Właśnie. Pasek energii w tej grze to tak naprawdę... pasek czasu. Schodzi on sobie powolutku cały czas. Niezależnie czy stoimy, czy idziemy on sobie cały czas ucieka. Kiedy schodzi do bardzo niskiego poziomu jesteśmy o tym informowani irytującym dźwiękiem, który przyspiesza im mniej energii nam zostało. Oprócz dźwięku przy pasku pojawia się ikonka z napisem Energy Empty czy coś takiego. Jeśli pasek energii sięgnie zera, nasza postać zalicza zejście śmiertelne i tracimy jedno życie.

Ostatnim z power upów na jaki natkniemy się w naszej wędrówce jest bomba. Używając drugiego przycisku odpalamy atak specjalny. Jest to mega silny atak zabijający w zasadzie wszystko co znajduje się na ekranie. Do tego kasuje wszystkie pociski. Dlatego trzeba pamiętać żeby mieć zawsze przy sobie chociaż jedną taką zabawkę, bo może nam ona uratować życie. Po utracie życia zaczynamy z trzema bombami w ekwipunku. Maksymalnie przy sobie możemy nieść dziesięć bomb, a zebranie każdej następnej nie zwiększy nam posiadanego zapasu tylko dostaniemy bonus w postaci 5.000 punktów. Tak samo po przejściu bossa, za każdą bombę, która nam została, też otrzymamy 5.000 punktów.

W grze natkniemy się na dwa rodzaje pojemników. Jeden jest przeznaczony wyłącznie na przedmiot z literką C i nawet jest odpowiednio oznaczony. W drugim zawsze znajdziemy power upa z literką E.

To już wszystkie znajdźki jakie trafią się nam na drodze. Sama rozgrywka tak naprawdę jest sprytnie przemyślana i trzeba często zmieniać broń w zależności od terenu na jakim walczymy. Chyba, że mamy yoyo to wtedy nic nie musimy zmieniać. Ta broń jest uniwersalna i nadaje się wszędzie.

W kilku miejscach pojawiają się bonusy, o których tylko słyszałem, ale nigdy nie miałem okazji zobaczyć. Na przykład na pierwszej planszy strzelając w jedną z jaskiń, przy trafieniu pojawia się malutki napis „Pii” Kiedy postrzelamy chwilę w to miejsce, wyleci jedna z postaci z poprzednich gier firmy, polata chwilę po planszy po czym wybuchnie.

Gr sama w sobie, jak już wspominałem jest trudna. Po każdym zgonie gra cofa nas kawałek, a po każdej kontynuacji jeszcze większy kawałek, co powoduje, że często musimy przechodzić trudne momenty plansz po kilka razy. Największym przypałem jest chyba 5 plansza, gdzie z porąbanego elementu planszy wychodzimy na bossa i po zgonie musimy od nowa przechodzić ten poryty fragment przed bossem.

Co ciekawe temu cofaniu można w pewien sposób zaradzić. Trzeba tylko poświęcić jeden kredyt. Otóż jeśli w trakcie gry dołączymy drugiego gracza, który zaraz zginie. To gra zmienia trochę podejście do zgonów i kontynuacji. Po zgonie nasza postać pojawia się od razu w tym miejscu gdzie zginęliśmy, więc nie musimy bossów za każdym razem przechodzić od nowa. Tak samo po utracie ostatniego życia, wpis i odliczanie czasu na kontynuację odbywa się na tym ekranie gdzie zginęliśmy, więc jeśli się dołączymy to zaczniemy grę w tym samym miejscu gdzie zginęliśmy. Niby mały detal, ale naprawdę potrafi zaoszczędzić sporo czasu i kredytów.

Co ciekawe gra ma siedem plansza, ale tak jak wcześniej wspominałem, aby zobaczyć zakończenie trzeba ukończyć ją dwukrotnie. Przyznam się, że do dzisiaj nie widziałem zakończenia tej gry, bo nigdy nie miałem zacięcia żeby przechodzić drugiego loopa. Może do czasu publikacji tego tekstu spróbuję dokonać tego wyczynu i będę wiedział jak ta gra się kończy :)

Podsumowując Out Zone to naprawdę porządna gierka i wg mnie zasługuje na uznanie. Gra się w nią bardzo przyjemnie. Jest trudna, ale w taki sposób, że motywuje do podjęcia kolejnej próby, a nie po chamsku wyciąga żetony z kieszeni. Do tego świetna muzyka i szczegółowa grafika. To wszystko powoduje, że jeśli do tej pory nie mieliście okazji zagrać w tę grę to szczerze polecam, bo nawet dziś jest to kawał solidnej strzelanki.

Na zakończenie, dla najwytrwalszych jeszcze filmik prezentujący grę w akcji. Zapis tylko jednego loopa, żeby Was nie zanudzić na śmierć ;)

 

Dziś to już wszystko. Chciałbym Wam podziękować za to, że wytrwaliście te 16 odcinków i poświęciliście swój cenny czas na czytanie moich wypocin. Nie podam tutaj daty startu następnego sezonu ponieważ po prostu jej nie znam. Na pewno będę kontynuował ten cykl, ale aktualnie są wakacje i jakoś nie w głowie mi myślenie nad takimi rzeczami ;) Tak więc jeszcze raz dzięki i do zobaczenia w nieokreślonej przyszłości. Trzymajcie się.

 

 

Tekst pochodzi z mojej strony www.Retro-Granie.info.

Tagi: arcade out zone outzone retro salon gier wóz drzymały

Oceń notkę
+ +25 -

Drzymała
Oceń profil
+ +102 -
Ciapo
Ranking: 78 Poziom: 60
PD: 28212
REPUTACJA: 13484
Miesięcznik PSX Extreme